<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<feed xmlns="http://www.w3.org/2005/Atom">
  <title>GSMONLINE.PL - Testy smartfonów</title>
  <link rel="self" href="http://gsmonline.pl/feed/testy-smartfonow"/>
  <link href="http://gsmonline.pl"/>
  <id>http://gsmonline.pl/feed/testy-smartfonow</id>
  <updated>2026-07-22T14:54:00+02:00</updated>
  <entry>
    <title>Samsung Galaxy Watch 9 – pierwsze wrażenia: największa zmiana znajduje się pod ekranem</title>
    <link href="http://gsmonline.pl/artykuly/samsung-galaxy-watch-9-pierwsze-wrazenia-najwieksza-zmiana-znajduje-sie-pod-ekranem"/>
    <id>http://gsmonline.pl/artykuly/samsung-galaxy-watch-9-pierwsze-wrazenia-najwieksza-zmiana-znajduje-sie-pod-ekranem</id>
    <updated>2026-07-22T14:54:00+02:00</updated>
    <author>
      <name>Jan Rybczyński</name>
    </author>
    <content type="html">
&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Galaxy Watch 9 wygląda znajomo. Samsung zachowuje wprowadzoną w poprzedniej generacji obudowę, okrągły ekran oraz dwa przyciski po prawej stronie. Najważniejsze nowości nie są widoczne na zewnątrz: platforma Snapdragon Wear Elite zastępująca układy Exynos, większy akumulator w wersji 40 mm, Bluetooth 6.0 oraz funkcje zdrowotne, które mają nie tylko rejestrować parametry, ale również wcześniej wykrywać odstępstwa od typowych wyników użytkownika.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Nie jest to generacja dla osób oczekujących całkowicie nowej stylistyki. Samsung skupił się na płynności systemu, dopasowaniu zegarka do nadgarstka oraz sposobie interpretowania danych zdrowotnych. W urządzeniu noszonym przez całą dobę taki zestaw zmian może mieć większe znaczenie niż kolejny projekt koperty.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h2&gt;&lt;strong&gt;Dwa rozmiary i niemal niezmieniona konstrukcja&lt;/strong&gt;&lt;/h2&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Galaxy Watch 9 będzie dostępny w rozmiarach 40 i 44 mm. Większa wersja ma wymiary 43,7 × 46 × 8,6 mm i waży 34 g, natomiast mniejsza mierzy 40,4 × 42,7 × 8,6 mm i waży 31,5 g. Wymiary są takie same jak w Watchu 8. Model 44 mm zachował również tę samą wagę, natomiast wersja 40 mm jest o 1,5 g cięższa od poprzednika, który ważył 30 g.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Kopertę wykonano z aluminium. Zegarek zachowuje charakterystyczny dla obecnej generacji urządzeń Samsunga design „cushion”, czyli okrągły ekran osadzony w podstawie przypominającej poduszkę. Producent deklaruje lepsze dopasowanie do całodziennego noszenia, bardziej miękki pasek sportowy i zmodyfikowane ukształtowanie koperty. Ma to utrzymywać czujniki bliżej skóry, poprawiając zarówno wygodę, jak i stabilność pomiarów.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Wariant 44 mm będzie oferowany w kolorach srebrnym i grafitowym. Mniejszy model 40 mm trafi do sprzedaży w wersjach kremowej oraz grafitowej. Samsung ponownie zrezygnował z fizycznie obracającego się pierścienia. Do poruszania się po interfejsie służy ekran dotykowy wraz z wirtualnym bezelem.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Na pierwszy rzut oka Watch 9 zachowuje jedną z najważniejszych zalet standardowej serii: jest znacznie mniej masywny od Galaxy Watch Ultra 2. Powinien dzięki temu lepiej sprawdzić się podczas snu i całodobowego monitorowania zdrowia, szczególnie na mniejszych nadgarstkach. Rzeczywisty komfort trzeba jednak ocenić dopiero po kilku dobach ciągłego noszenia, kilku treningach oraz kilku nocach z aktywnymi pomiarami.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h2&gt;&lt;strong&gt;Te same ekrany, nadal do 3000 nitów&lt;/strong&gt;&lt;/h2&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Większy Galaxy Watch 9 ma ekran o przekątnej 1,47 cala i rozdzielczości 480 × 480 pikseli. W modelu 40 mm zastosowano panel 1,34 cala o rozdzielczości 438 × 438 pikseli. Oba wyświetlacze chroni szkło szafirowe.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Maksymalna jasność wynosi 3000 nitów, czyli tyle samo co w Watchu 8. Nie należy więc oczekiwać znaczącej różnicy w czytelności w pełnym słońcu. Ekran poprzednika już dobrze radził sobie na zewnątrz, a większe znaczenie będą miały automatyczne sterowanie jasnością i zapotrzebowanie panelu na energię przy włączonym trybie Always On Display.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h2&gt;&lt;strong&gt;Samsung rezygnuje z Exynosa na rzecz Qualcomma&lt;/strong&gt;&lt;/h2&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Galaxy Watch 9 korzysta z układu Snapdragon Wear Elite. Jest to pięciordzeniowa platforma wykonana w procesie technologicznym 3 nm. Zmiana jest istotna, ponieważ Watch 8 i Watch 7 wykorzystywały pięciordzeniowy układ Exynos W1000, również produkowany w technologii 3 nm.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Wewnątrz znalazły się 2 GB RAM i 32 GB pamięci na aplikacje, mapy, muzykę i pozostałe dane. Pojemność pamięci nie zmieniła się względem poprzedniej generacji.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Producent zapowiada szybsze uruchamianie aplikacji, płynniejszą obsługę interfejsu oraz lepszą optymalizację zużycia energii. Nowy procesor ma również sprawniej obsługiwać ciągłe monitorowanie parametrów zdrowotnych bez zauważalnych opóźnień.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Przejście na platformę Qualcomma może być jednak ważniejsze niż typowa coroczna aktualizacja procesora, szczególnie jeżeli poprawa obejmuje nie tylko wydajność, ale również efektywność energetyczną.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Galaxy Watch 9 obsługuje Bluetooth 6.0, podczas gdy poprzednik wykorzystywał Bluetooth 5.3. Otrzymujemy również Wi-Fi w pasmach 2,4 i 5 GHz, NFC, dwuzakresowe pozycjonowanie GPS L1+L5 oraz opcjonalną łączność LTE. Zegarek ma mikrofon, głośnik, silnik wibracyjny i obsługuje połączenia głosowe.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h2&gt;&lt;strong&gt;390 mAh w 40 mm i 445 mAh w 44 mm&lt;/strong&gt;&lt;/h2&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Mniejszy Galaxy Watch 9 otrzymuje akumulator o pojemności 390 mAh. W Galaxy Watchu 8 w wersji 40 mm było to 325 mAh, więc wzrost wynosi 65 mAh, czyli 20%. To jedna z najważniejszych zmian całej generacji. Małe zegarki zwykle mają najtrudniejsze zadanie: powinny być wygodne na węższym nadgarstku, a jednocześnie wytrzymać cały dzień, noc z monitoringiem snu i kolejne godziny do momentu ładowania.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Wersja 44 mm ma akumulator 445 mAh. Poprzednik oferował 435 mAh, dlatego wzrost wynosi zaledwie 10 mAh. W większym modelu o rzeczywistym czasie pracy zdecydują przede wszystkim efektywność Snapdragona Wear Elite i optymalizacja systemu.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Samsung deklaruje do 30 godzin działania z włączoną funkcją Always On Display. Jest to taki sam oficjalny wynik, jaki podawano dla Watcha 8 i Watcha 7. Większy akumulator nie przekłada się więc na wyższą deklarację producenta, choć może zapewnić większy margines podczas korzystania z pomiarów zdrowotnych, aplikacji i GPS.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Według Samsunga zegarek ma wystarczyć na monitorowanie tętna i liczby kroków od rana do wieczora, a następnie na analizę snu w nocy bez doładowywania w ciągu dnia. Szczególnie w wersji 40 mm będzie to trzeba dokładnie sprawdzić.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h2&gt;&lt;strong&gt;Odporność bez zmian&lt;/strong&gt;&lt;/h2&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Galaxy Watch 9 ma stopień ochrony IP68 i jest odporny na wodę do 5 ATM. Konstrukcja została również sprawdzona zgodnie z wymaganiami MIL-STD-810H. Parametry są takie same jak w Watchu 8.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Nie jest to jednak odpowiednik przeznaczonego do bardziej wymagających zastosowań Galaxy Watch Ultra 2. Standardowy Watch 9 pozostaje zegarkiem do codziennego użytku, pływania, biegania i typowych aktywności, a nie modelem zaprojektowanym z myślą o nurkowaniu, długich wyprawach czy bardziej ekstremalnych warunkach.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h2&gt;&lt;strong&gt;Bezdech senny z oceną stopnia nasilenia&lt;/strong&gt;&lt;/h2&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Samsung rozwija funkcję wykrywania bezdechu sennego. Watch 9 ma nie tylko zwracać uwagę na ryzyko występowania problemu, ale również określać jego poziom nasilenia.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Producent wyróżnia trzy zakresy: minimalny – poniżej 5 zdarzeń na godzinę, sporadyczny – od 5 do 15 zdarzeń oraz częsty – powyżej 15 zdarzeń na godzinę. Samsung informuje, że funkcja wykrywania ryzyka bezdechu sennego została zatwierdzona przez amerykańską FDA.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Rozszerzenie pomiaru o ocenę nasilenia ma pomóc użytkownikowi zauważyć, czy problem zmienia się z czasem i czy warto zwrócić się do specjalisty. Funkcja nie zastępuje jednak profesjonalnego badania snu ani konsultacji lekarskiej. Jej dostępność w Polsce może zależeć od wymaganych zgód regulacyjnych i lokalnej wersji usługi Samsung Health Monitor.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h2&gt;&lt;strong&gt;Vitals ma wykrywać zmianę, a nie tylko pokazywać liczby&lt;/strong&gt;&lt;/h2&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Nowa funkcja Stan zdrowia wykorzystuje pomiary wykonywane podczas snu. Analizuje pięć parametrów: tętno, zmienność rytmu serca HRV, częstotliwość oddechu, temperaturę skóry i natlenienie krwi.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Zegarek monitoruje pięć kluczowych parametrów życiowych podczas snu. Powiadamia o wskazaniach poza zakresem i przedstawia spersonalizowane wskazówki, które mają pomóc przywrócić je do normy.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;To właściwy kierunek. Pojedyncza liczba bez kontekstu często nie mówi wiele, ponieważ typowe tętno, HRV czy temperatura skóry różnią się zależnie od osoby, kondycji i wcześniejszej aktywności. Porównanie z własną historią może zwrócić uwagę na przemęczenie, gorszą regenerację albo rozwijającą się infekcję, zanim użytkownik zauważy wyraźne objawy.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h2&gt;&lt;strong&gt;Zdrowie serca sprowadzone do wyniku od 0 do 100&lt;/strong&gt;&lt;/h2&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Funkcja Zdrowie serca ma przedstawiać ogólny wynik w skali od 0 do 100. Samsung uwzględnia cztery główne elementy: czas snu, BMI, aktywność oraz obciążenie naczyniowe.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;System śledzi poszczególne czynniki, wyjaśnia ich wpływ na końcową ocenę i przedstawia spersonalizowane spostrzeżenia. Użytkownik ma między innymi zobaczyć, jak regularność snu wpływa na kondycję układu krążenia. W materiałach Samsunga pojawia się również tygodniowy plan posiłków oparty na wykonanych analizach.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Daily Cardio Load pokazuje dzienne obciążenie układu sercowo-naczyniowego wynikające z aktywności i treningów. Funkcja ma pomóc zdecydować, czy danego dnia można zwiększyć intensywność, czy lepiej przeznaczyć więcej czasu na odpoczynek.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Fitness Index, czyli wskaźnik sprawności, analizuje między innymi tętno, aktywność i VO2 max. Wynik może być porównywany z rezultatami użytkowników Samsung Health w podobnym wieku, co ma ułatwić ocenę kondycji w dłuższym okresie.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h2&gt;&lt;strong&gt;Ochrona słuchu i ostrzeżenia o hałasie&lt;/strong&gt;&lt;/h2&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Galaxy Watch 9 otrzymuje funkcję ochrony słuchu. Zegarek monitoruje natężenie dźwięku w otoczeniu i ostrzega, gdy poziom hałasu staje się zbyt wysoki, na przykład podczas imprezy, koncertu lub w głośnym miejscu pracy.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Użytkownik może również sprawdzać codzienną ekspozycję na hałas i obserwować, jak długo przebywał w warunkach potencjalnie szkodliwych dla słuchu.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h2&gt;&lt;strong&gt;Rozbudowany pakiet pomiarów zdrowotnych&lt;/strong&gt;&lt;/h2&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Oprócz nowych funkcji Watch 9 zachowuje wcześniejszy zestaw pomiarów. Obejmuje on między innymi tętno, ostrzeżenia o nieregularnym rytmie serca, EKG, ciśnienie krwi, analizę składu ciała BIA, ciągły pomiar SpO2, temperaturę skóry, poziom stresu oraz śledzenie cyklu.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Dostępne pozostają także eksperymentalne funkcje z oznaczeniem Labs, takie jak indeks AGEs i wskaźnik antyoksydacyjny, a także analiza obciążenia naczyniowego. Część z nich wymaga określonych warunków pomiaru, kalibracji albo zgodnego telefonu Samsunga.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h2&gt;&lt;strong&gt;Gemini i Bixby bez dotykania ekranu&lt;/strong&gt;&lt;/h2&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Funkcja Raise to Talk pozwala podnieść nadgarstek i od razu rozpocząć rozmowę z asystentem, bez wcześniejszego dotykania ekranu i bez wypowiadania frazy aktywującej. W ustawieniach można wybrać Gemini albo Bixby.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Samsung podaje proste przykłady zastosowania. Użytkownik może zapytać, co założyć do pracy, biorąc pod uwagę aktualną pogodę, albo ustawić 10-minutowy minutnik, gdy ma zajęte ręce podczas gotowania. Z poziomu zegarka można również sprawdzać wiadomości, zarządzać kalendarzem, sterować muzyką czy tworzyć przypomnienia.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Jest to niewielka zmiana, ale w urządzeniu noszonym na nadgarstku może okazać się szczególnie praktyczna. Podczas biegu, jazdy na rowerze lub pracy w kuchni głosowa obsługa ma więcej sensu niż przechodzenie przez kilka ekranów dotykowych.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h2&gt;&lt;strong&gt;Ceny Galaxy Watch 9&lt;/strong&gt;&lt;/h2&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Galaxy Watch 9 40 mm w wersji Bluetooth kosztuje w Polsce 1749 zł. Za wariant z LTE trzeba zapłacić 1949 zł.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Większy Galaxy Watch 9 44 mm kosztuje 1899 zł w wersji Bluetooth oraz 2099 zł w wariancie LTE. Dopłata do łączności komórkowej wynosi więc w obu rozmiarach 200 zł.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Dla porównania Galaxy Watch Ultra 2 jest dostępny wyłącznie z LTE i kosztuje 3249 zł. Różnica między nim a najdroższym Watchem 9 wynosi 1150 zł. Model Ultra oferuje jednak tytanową konstrukcję, większy ekran, znacznie pojemniejszy akumulator 800 mAh oraz rozwiązania przeznaczone do bardziej wymagających aktywności.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;W przedsprzedaży nabywcy Galaxy Watch 9 i Watch Ultra 2 mogą otrzymać korzyści o łącznej deklarowanej wartości do 1694 zł. Oferta obejmuje do 1000 zł zwrotu za dotychczasowy smartwatch, do 500 zł rabatu przy zamówieniu zegarka razem z premierowym smartfonem Galaxy z serii Z, 30% zniżki na pasek o wartości do 104,70 zł oraz 3 miesiące Samsung Care+ o wartości do 90 zł. Poszczególne korzyści wymagają spełnienia warunków promocji, a wysokość zwrotu zależy między innymi od modelu i stanu oddawanego zegarka.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Przedsprzedaż rozpoczyna się 22 lipca, natomiast regularną sprzedaż zaplanowano na 7 sierpnia.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h2&gt;&lt;strong&gt;Pierwsza ocena&lt;/strong&gt;&lt;/h2&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Galaxy Watch 9 wygląda na bardzo zachowawczą aktualizację. W wersji 40 mm akumulator większy o 20% odpowiada na realny problem małych smartwatchy. W modelu 44 mm pojemność wzrosła tylko o 10 mAh, więc najważniejsza będzie efektywność platformy Snapdragon Wear Elite.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Wyświetlacze, pamięć i zasadnicza konstrukcja pozostały niemal bez zmian. Nowością jest Bluetooth 6.0, ale największy nacisk położono na analizę zdrowia: ulepszone monitorowanie bezdechu sennego, Stan zdrowia, wynik zdrowia serca, ochronę słuchu i dzienne obciążenie cardio.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Dla właściciela Galaxy Watch 8 powód do wymiany nie jest oczywisty, szczególnie w wersji 44 mm. Dla użytkownika starszego zegarka połączenie szybszego procesora, większej baterii w mniejszym modelu, dwuzakresowego GPS i bardziej rozbudowanej analizy zdrowia może być już znacznie bardziej przekonujące.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Jeśli ktoś wstrzymywał się z zakupem Galaxy Watch z powodu zbyt krótkiego działania na baterii, to Watch 9 prawdopodobnie nie rozwiąże tego problemu i nadal będzie wymagał codziennego lub niemal codziennego ładowania.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;
    </content>
  </entry>
  <entry>
    <title>Samsung Galaxy Watch Ultra 2 – pierwsze wrażenia: akumulator 800 mAh zmienia najwięcej</title>
    <link href="http://gsmonline.pl/artykuly/samsung-galaxy-watch-ultra-2-pierwsze-wrazenia-akumulator-800-mah-zmienia-najwiecej"/>
    <id>http://gsmonline.pl/artykuly/samsung-galaxy-watch-ultra-2-pierwsze-wrazenia-akumulator-800-mah-zmienia-najwiecej</id>
    <updated>2026-07-22T14:54:00+02:00</updated>
    <author>
      <name>Jan Rybczyński</name>
    </author>
    <content type="html">
&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Galaxy Watch Ultra 2 zachowuje charakterystyczną konstrukcję łączącą prostokątną podstawę koperty z okrągłym ekranem. Z zewnątrz łatwo pomylić go z poprzednikiem, ale specyfikacja pokazuje znacznie większy zakres zmian. Akumulator urósł do 800 mAh, ekran jest większy i osiąga jasność 5000 nitów, a nowa platforma Snapdragon Wear Elite ma poprawić wydajność oraz energooszczędność. Samsung rozwija również funkcje dla biegaczy terenowych, usprawnia obsługę gestami i przygotowuje wspólnie z firmą Mares aplikację zmieniającą zegarek w komputer nurkowy.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Pierwsza generacja Ultra była przede wszystkim próbą wejścia Samsunga do segmentu zegarków sportowo-przygodowych. Druga ma mocniej uzasadnić nazwę specyfikacją i funkcjami, a nie tylko masywną kopertą oraz charakterystycznym pomarańczowym przyciskiem.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h2&gt;&lt;strong&gt;Cieńsza koperta i lżejszy pasek&lt;/strong&gt;&lt;/h2&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Galaxy Watch Ultra 2 ma kopertę o wymiarach 47,4 × 47,1 mm wykonaną z tytanu. Będzie oferowany w wariantach kolorystycznych: tytanowym szarym oraz tytanowym srebrnym. Grubość obudowy zmniejszono z 12,1 do 10,7 mm, czyli o około 12%. To odczuwalna zmiana w przypadku zegarka.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Samsung przeprojektował wewnętrzną konstrukcję, aby zmieścić większy akumulator bez pogrubiania obudowy. Producent deklaruje również zwiększoną odporność konstrukcji na uderzenia. Zegarek zachowuje tytanową obudowę, szafirowe szkło oraz odporność odpowiadającą wymaganiom stawianym urządzeniom outdoorowym.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Nowy pasek jest bardziej miękki i o 25% lżejszy. Samsung wykorzystał analizę wielu punktów styku z nadgarstkiem, aby poprawić stabilność koperty podczas ruchu. Ma to znaczenie nie tylko dla komfortu. Zegarek przesuwający się podczas biegu może pogarszać jakość pomiaru tętna i innych parametrów zbieranych przez czujniki optyczne. Dodatkowo zegarek będzie teraz mógł leżeć płasko na ładowarce bezprzewodowej, nie sprężynując na pasku.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Mimo odchudzenia Galaxy Watch Ultra 2 nadal jest dużym zegarkiem. Koperta 47 mm nie będzie odpowiednia dla każdego nadgarstka, szczególnie podczas snu.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h2&gt;&lt;strong&gt;Akumulator 800 mAh to wzrost o ponad 35%&lt;/strong&gt;&lt;/h2&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Najważniejszą zmianą jest akumulator o pojemności 800 mAh. Poprzedni Galaxy Watch Ultra miał 590 mAh, więc wzrost wynosi ponad 35%. To duża różnica, zwłaszcza że nowy zegarek jest jednocześnie cieńszy.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Większa pojemność ma szczególne znaczenie w modelu Ultra. Dwuzakresowe pozycjonowanie satelitarne, bardzo jasny ekran, nawigacja, pomiar tętna oraz ciągłe rejestrowanie trasy szybko zużywają energię. Zegarek przeznaczony do wielogodzinnych aktywności powinien wytrzymać co najmniej pełny aktywny weekend bez konieczności wyłączania najważniejszych funkcji.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Samsung mówi o wielodniowym czasie pracy, ale dopiero test pokaże, jak zegarek radzi sobie z aktywnym GPS, ekranem Always On Display, łącznością LTE i stałym monitoringiem zdrowia. To właśnie czas pracy będzie miał największy wpływ na ocenę. Spodziewamy się jednak, że Watch Ultra 2 nie będzie mógł konkurować ze sportowymi zegarkami Garmina, Suunto i Polara.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h2&gt;&lt;strong&gt;Snapdragon Wear Elite i ekran o jasności 5000 nitów&lt;/strong&gt;&lt;/h2&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Galaxy Watch Ultra 2 jako pierwszy zegarek Samsunga korzysta z platformy Snapdragon Wear Elite. Według danych przedstawionych podczas prezentacji wydajność CPU wzrosła o 32%, a GPU o 19%. Nowy układ ma przyspieszyć uruchamianie aplikacji, poprawić płynność animacji i ograniczyć zużycie energii.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;W praktyce sama moc procesora nie jest najważniejsza. Znacznie istotniejsze będą szybkość uruchamiania map i aplikacji treningowych, płynne przewijanie rozbudowanych ekranów z danymi oraz stabilność podczas wielogodzinnego zapisu aktywności.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Ekran ma przekątną 1,52 cala, a więc jest nieco większy niż 1,47-calowy panel poprzednika. Maksymalna jasność wzrosła z 3000 do 5000 nitów. Dodatkowy zapas powinien poprawić czytelność w pełnym słońcu, na śniegu i na wodzie, gdzie odbicia są szczególnie intensywne.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;5000 nitów jest wartością szczytową osiąganą w określonych warunkach. Podczas długiego treningu jasność będzie zależała również od temperatury obudowy i poziomu naładowania akumulatora. Mimo to wzrost jest na tyle duży, że powinien być widoczny podczas korzystania z map i danych treningowych na zewnątrz.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h2&gt;&lt;strong&gt;Bieg przełajowy pokazuje profil trasy i kolejne podejścia&lt;/strong&gt;&lt;/h2&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Nowy tryb Bieg przełajowy został przygotowany z myślą o biegach terenowych. Zegarek pokazuje przebieg trasy, aktualną wysokość, profil przewyższeń, postęp wspinaczki, kolejne podejście oraz średnie nachylenie. Ma więc nie tylko zapisywać dystans i tempo, ale również pomagać w rozłożeniu wysiłku na odcinkach o różnej trudności.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Na ekranie można sprawdzić, jak długa część podbiegu pozostała do pokonania i co czeka użytkownika w dalszej części trasy. Takie informacje są szczególnie przydatne podczas długich biegów górskich, gdy samo średnie tempo niewiele mówi o rzeczywistym obciążeniu.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Nutrition Alert rozwija dotychczasową funkcję szacowania utraty potu. Na podstawie utraty wody w odniesieniu do masy ciała system podpowiada, kiedy i ile wypić. Wyniki należy traktować orientacyjnie, ponieważ rzeczywiste zapotrzebowanie zależy od temperatury, wilgotności, intensywności wysiłku i indywidualnego tempa pocenia.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h2&gt;&lt;strong&gt;Rozbudowany kompas i funkcje bezpieczeństwa&lt;/strong&gt;&lt;/h2&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Samsung przeprojektował również aplikację kompasu. Oprócz aktualnego kierunku może ona pokazywać dokładniejsze informacje o położeniu, wysokości i trasie. W połączeniu z mapami i dwuzakresowym pozycjonowaniem satelitarnym zegarek ma pełnić funkcję samodzielnego narzędzia nawigacyjnego podczas wypraw.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Galaxy Watch Ultra 2 obsługuje również wykrywanie upadków oraz funkcje SOS. Po wykryciu potencjalnie niebezpiecznego zdarzenia zegarek może poprosić użytkownika o potwierdzenie, a w razie braku reakcji uruchomić procedurę alarmową i przekazać zapisanym kontaktom informacje o położeniu.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Znaczenie ma tutaj fakt, że Watch Ultra 2 będzie sprzedawany wyłącznie w wersji LTE. Po odpowiednim skonfigurowaniu usług część funkcji komunikacyjnych i bezpieczeństwa może działać bez znajdującego się w pobliżu smartfona. Dostępność połączeń alarmowych i transmisji danych będzie jednak zależała od operatora, zasięgu i aktywnego planu eSIM.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h2&gt;&lt;strong&gt;Współpraca z Mares i tryb komputera nurkowego&lt;/strong&gt;&lt;/h2&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Samsung przygotował wspólnie z firmą Mares aplikację do nurkowania, która ma automatycznie uruchamiać się po wejściu do wody. Rejestruje głębokość, czas i temperaturę, a także pokazuje tempo wynurzania, bezpieczny czas pozostawania pod wodą oraz najważniejsze informacje potrzebne podczas nurkowania rekreacyjnego.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Po zakończeniu aktywności użytkownik otrzyma dziennik nurkowania z zarejestrowanymi parametrami. Aplikacja ma pojawić się później w 2026 roku i być dostępna wyłącznie na Galaxy Watch Ultra 2.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;To jedna z funkcji, które mogą realnie odróżnić model Ultra od zwykłego Galaxy Watch9. Watch Ultra 2 ma certyfikat komputera nurkowego i spełnia wymagania 10 ATM oraz normy EN13319 dotyczącej akcesoriów nurkowych.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h2&gt;&lt;strong&gt;Vitals, Fitness Index i dzienne obciążenie cardio&lt;/strong&gt;&lt;/h2&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Galaxy Watch Ultra 2 otrzymuje zestaw nowych funkcji zdrowotnych, które trafią także na Watch9. Stan Zdrowia po około tygodniu nocnych pomiarów tworzy indywidualny poziom odniesienia dla tętna, zmienności rytmu serca, oddechu, temperatury skóry i natlenienia krwi. Następnie zwraca uwagę na istotne odstępstwa od typowych wyników użytkownika.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Wskaźnik sprawności przedstawia codzienny wynik sprawności fizycznej oparty na składzie ciała i zapisach ćwiczeń. Wynik można porównać z rezultatami osób w podobnym wieku, co ma ułatwić obserwowanie zmian kondycji w dłuższym okresie.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Dzienne obciążenie cardio pokazuje dzienne obciążenie układu krążenia. Zegarek analizuje wysiłek z ostatnich dni i pomaga ocenić, czy danego dnia lepiej wykonać mocniejszy trening, czy przeznaczyć czas na regenerację.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Można też sprawdzić wynik zdrowia serca łączący informacje o aktywności, śnie, masie ciała i BMI w jedną ocenę. Wszystkie te wyniki należy jednak traktować jako funkcje informacyjne.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h2&gt;&lt;strong&gt;Sterowanie bez dotykania ekranu&lt;/strong&gt;&lt;/h2&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Przycisk Quick Button pozwala uruchamiać wybrane funkcje bez dotykania wyświetlacza. Może to być przydatne podczas biegu, jazdy na rowerze lub treningu.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Gemini obsługuje również gest uniesienia. Wystarczy podnieść nadgarstek i zacząć mówić, aby uruchomić asystenta bez wcześniejszego dotykania ekranu. W ten sposób można ustawić minutnik, uruchomić muzykę podczas biegu lub sprawdzić pogodę.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Skuteczność tych rozwiązań będzie zależała od rozpoznawania gestów i mowy w ruchu. Jeżeli działają bez konieczności kilkukrotnego powtarzania poleceń, mogą być znacznie bardziej użyteczne w zegarku niż w telefonie.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h2&gt;&lt;strong&gt;Tylko LTE i cena 3249 zł&lt;/strong&gt;&lt;/h2&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Samsung Galaxy Watch Ultra 2 będzie dostępny wyłącznie w wersji z łącznością LTE. Polska cena wynosi &lt;strong&gt;3249 zł&lt;/strong&gt;.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Przedsprzedaż rozpocznie się 22 lipca, natomiast regularną sprzedaż zaplanowano na 7 sierpnia. Cena wyraźnie pozycjonuje zegarek powyżej podstawowych modeli Galaxy Watch9, ale pozostaje niższa od części specjalistycznych zegarków sportowych i przygodowych z najwyższych serii konkurencyjnych producentów.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h2&gt;&lt;strong&gt;Pierwsza ocena&lt;/strong&gt;&lt;/h2&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Galaxy Watch Ultra 2 nie zmienia radykalnie wyglądu, ale poprawia najważniejsze parametry modelu outdoorowego. Akumulator 800 mAh, cieńsza koperta, większy i jaśniejszy ekran oraz nowa platforma Qualcomma mają większe znaczenie niż kosmetyczne modyfikacje obudowy.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Bieg przełajowy, rozbudowany kompas i współpraca z Mares pokazują, że Samsung próbuje wyjść poza ogólny monitoring aktywności. Wykrywanie upadków, SOS, sterowanie gestami i łączność LTE uzupełniają zestaw funkcji przydatnych poza miastem.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Najważniejsze testy dopiero przed nim. Trzeba sprawdzić czas pracy z aktywnym GPS i LTE, jakość zapisu śladu, dokładność pomiaru przewyższeń, komfort podczas snu oraz wiarygodność podpowiedzi dotyczących nawodnienia i obciążenia treningowego. Galaxy Watch Ultra 2 ma potencjał, aby być najlepszym sportowym zegarkiem Samsunga, ale do poziomu specjalistycznego sprzętu nie wystarczą same rozbudowane funkcje.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;
    </content>
  </entry>
  <entry>
    <title>Samsung Galaxy Z Fold 8 Ultra – nasze pierwsze wrażenia</title>
    <link href="http://gsmonline.pl/artykuly/samsung-galaxy-z-fold-8-ultra-nasze-pierwsze-wrazenia"/>
    <id>http://gsmonline.pl/artykuly/samsung-galaxy-z-fold-8-ultra-nasze-pierwsze-wrazenia</id>
    <updated>2026-07-22T14:54:00+02:00</updated>
    <author>
      <name>Jan Rybczyński</name>
    </author>
    <content type="html">
&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Galaxy Z Fold 8 Ultra jest następcą Folda 7 pod względem rozmiaru, możliwości i pozycjonowania. Samsung pozostawia nazwę Fold 8 nowemu mniejszemu modelowi, a dopisek Ultra rezerwuje dla najbardziej zaawansowanej konstrukcji z dużym ekranem, aparatem 200 MP, mocniejszym akumulatorem i pełnym pakietem funkcji produktywności.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Sam podział oferty jest istotny. Fold przestaje być jednym urządzeniem, które ma jednocześnie spełniać wszystkie potrzeby. Fold 8 Ultra ma być bezkompromisowym, składanym odpowiednikiem Galaxy S Ultra – telefonem do pracy, edycji materiałów i wielozadaniowości.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h2&gt;&lt;strong&gt;Najcieńszy Fold i nowy zawias&lt;/strong&gt;&lt;/h2&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Galaxy Z Fold 8 Ultra waży &lt;strong&gt;215 g&lt;/strong&gt;. Po złożeniu obudowa ma &lt;strong&gt;8,9&lt;/strong&gt; mm grubości, a po rozłożeniu &lt;strong&gt;4,1&lt;/strong&gt; mm. Samsung podkreśla również, że urządzenie jest nieco niższe i szersze, dzięki czemu zewnętrzny ekran ma bardziej naturalne proporcje.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Już po pierwszym wzięciu telefonu do ręki widać, że różnicę robi nie tylko mniejsza grubość. Nowe krawędzie z wycięciem sprawiają, że znacznie łatwiej wsunąć palec między połówki obudowy i rozpocząć otwieranie. To drobna zmiana konstrukcyjna, ale w codziennym użytkowaniu może okazać się zaskakująco praktyczna.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Mechanizm otwierania i zamykania również został przeprojektowany. W praktyce zawias pracuje zdecydowanie bardziej sprężyście niż wcześniej. Telefon wyraźnie chce sam dokończyć ruch i albo całkowicie się otworzyć, albo zamknąć. Podczas normalnego korzystania daje to bardzo przyjemne wrażenie, ale ma też swoją wadę – trudniej pozostawić Folda w pozycji częściowo otwartej, np. na stole podczas fotografowania lub nagrywania w trybie Flex.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Smartfon będzie dostępny w kolorach: ciemnofioletowym, grafitowym i kremowym. Wersja ciemnozielona pozostanie na wyłączność w sklepie internetowym producenta.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h2&gt;&lt;strong&gt;Flex Titanium ogranicza bruzdę zagięcia ekranu&lt;/strong&gt;&lt;/h2&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Najciekawsza zmiana konstrukcyjna znajduje się pod panelem OLED. Flex Titanium składa się z bardzo cienkiej folii z elementami tytanu. Folia umieszczona bezpośrednio pod panelem ma grubość mniejszą niż 30% średnicy ludzkiego włosa i według Samsunga zapewnia 20 razy większą sztywność mechaniczną od dotychczasowego materiału polimerowego. Płyta pod wyświetlaczem stabilizuje całą konstrukcję.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Najważniejszy jest jednak efekt końcowy. Już podczas krótkiego kontaktu z urządzeniem różnica była wyraźnie zauważalna. Miejsce zgięcia ekranu jest obecnie niemal niewyczuwalne pod palcem i znacznie mniej widoczne niż w poprzednich Foldach. Samsung dołączył tym samym do ścisłej czołówki producentów składanych smartfonów pod względem jakości wykonania wewnętrznego wyświetlacza.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Obszar roboczy ma odpowiadać dwóm wyświetlaczom o przekątnej 6,5 cala ustawionym obok siebie. Maksymalna jasność wzrosła do &lt;strong&gt;3000 nitów&lt;/strong&gt;, w porównaniu do &lt;strong&gt;2600 nitów&lt;/strong&gt; w Foldzie 7.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h2&gt;&lt;strong&gt;Aparaty wreszcie na poziomie modelu Ultra&lt;/strong&gt;&lt;/h2&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Główny aparat, podobnie jak w Foldzie 7, ma rozdzielczość &lt;strong&gt;200 MP&lt;/strong&gt;. Największą nowością jest jednak ultraszerokokątny moduł &lt;strong&gt;50 MP&lt;/strong&gt;, który zastępuje dotychczasową jednostkę 12 MP. Niestety Samsung nie zdecydował się odświeżyć teleobiektywu, choć to właśnie on najbardziej tego potrzebował. Teleobiektyw ma rozdzielczość &lt;strong&gt;10 MP&lt;/strong&gt; oraz 3-krotny zoom optyczny.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h2&gt;&lt;strong&gt;Snapdragon 8 Elite Gen 5, ale bez baterii krzemowo-węglowej&lt;/strong&gt;&lt;/h2&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Galaxy Z Fold 8 Ultra napędza układ &lt;strong&gt;Snapdragon 8 Elite Gen 5 for Galaxy&lt;/strong&gt;.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Akumulator ma pojemność &lt;strong&gt;5000 mAh&lt;/strong&gt;, a ładowanie przewodowe osiąga &lt;strong&gt;45 W&lt;/strong&gt;. Ładowanie bezprzewodowe oferuje moc &lt;strong&gt;20 W&lt;/strong&gt;.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Szkoda jednak, że Samsung nadal nie zdecydował się na zastosowanie baterii krzemowo-węglowej. Coraz więcej konkurencyjnych składanych smartfonów wykorzystuje tę technologię do zwiększenia pojemności bez powiększania obudowy. &lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h2&gt;&lt;strong&gt;AI wykorzystuje duży ekran&lt;/strong&gt;&lt;/h2&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Now Nudge analizuje kontekst rozmów i powiadomień, proponując odpowiednie działania, np. zapisanie lokalizacji spotkania, wyszukanie restauracji czy dodanie wydarzenia do kalendarza. Dzięki dużemu ekranowi kolejne aplikacje mogą otwierać się obok aktualnie używanej, bez przerywania pracy.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Warto jednak zwrócić uwagę na jedną istotną zmianę. Samsung nadal nie przywrócił obsługi rysika S Pen. Nie tylko nie ma go w zestawie – nie można go również dokupić osobno. Dla części użytkowników, którzy wykorzystywali Foldy do pracy lub robienia odręcznych notatek, będzie to jedna z najbardziej kontrowersyjnych decyzji producenta.&lt;/p&gt;

&lt;h2&gt;&lt;strong&gt;Ceny i promocje&lt;/strong&gt;&lt;/h2&gt;

&lt;p&gt;Galaxy Z Fold 8 Ultra będzie dostępny w trzech wersjach pamięciowych:&lt;/p&gt;

&lt;ul&gt;
	&lt;li&gt;&lt;strong&gt;12 GB/256 GB – 9599 zł&lt;/strong&gt;&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;&lt;strong&gt;12 GB/512 GB – 10 499 zł&lt;/strong&gt;&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;&lt;strong&gt;16 GB/1 TB – 12 199 zł&lt;/strong&gt;&lt;/li&gt;
&lt;/ul&gt;

&lt;p&gt;W ramach przedsprzedaży Samsung przygotował standardowy pakiet korzyści. Klienci mogą liczyć na bezpłatny upgrade pamięci do wyższej wersji, rabaty na zakup nowych zegarków Galaxy Watch, zniżki na paski, bonus za odsprzedaż dotychczasowego smartfona oraz 3 miesiące ochrony Samsung Care+ bez dodatkowych opłat.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h2&gt;&lt;strong&gt;Pierwsza ocena&lt;/strong&gt;&lt;/h2&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Po krótkim kontakcie Galaxy Z Fold 8 Ultra sprawia wrażenie najbardziej dopracowanego Folda w historii Samsunga. Największe wrażenie robi praktycznie niewidoczne zagięcie ekranu oraz nowa konstrukcja, która rzeczywiście ułatwia otwieranie telefonu. Bardzo dobrze wypadają również jakość wykonania i smuklejsza obudowa.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Z drugiej strony znacznie bardziej sprężysty zawias utrudnia korzystanie z telefonu w pozycjach pośrednich (mniej widoczne zagięcie jest tego moim zdaniem warte), producent całkowicie zrezygnował z obsługi rysika S Pen, a brak baterii krzemowo-węglowej oznacza, że pod względem pojemności akumulatora Fold nadal nie wykorzystuje możliwości, jakie oferuje obecnie rynek.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Mimo to pierwsze wrażenia są bardzo pozytywne, a dopracowane oprogramowanie Samsunga powstające we współpracy z Google jest zawsze dużym atutem. Ostatecznie największą przeszkodą będzie bardzo wysoka cena.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;
    </content>
  </entry>
  <entry>
    <title>Samsung Galaxy Z Flip 8 – pierwsze wrażenia: lżejszy telefon i ulepszony ekran zewnętrzny</title>
    <link href="http://gsmonline.pl/artykuly/samsung-galaxy-z-flip-8-pierwsze-wrazenia-lzejszy-telefon-i-ulepszony-ekran-zewnetrzny"/>
    <id>http://gsmonline.pl/artykuly/samsung-galaxy-z-flip-8-pierwsze-wrazenia-lzejszy-telefon-i-ulepszony-ekran-zewnetrzny</id>
    <updated>2026-07-22T14:54:00+02:00</updated>
    <author>
      <name>Jan Rybczyński</name>
    </author>
    <content type="html">
&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Galaxy Z Flip 7 przyniósł największą od lat zmianę w konstrukcji składanego Samsunga: 4,1-calowy ekran zewnętrzny rozciągnięty niemal na całą pokrywę. Galaxy Z Flip 8 nie próbuje ponownie zmieniać całego formatu. Samsung odchudza obudowę, zmniejsza masę i przede wszystkim przebudowuje sposób korzystania z FlexWindow. Po prezentacji nowego modelu właśnie oprogramowanie zewnętrznego ekranu wygląda na najważniejszą zmianę tej generacji.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h2&gt;&lt;strong&gt;180 g i 6,1 mm po rozłożeniu&lt;/strong&gt;&lt;/h2&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Galaxy Z Flip 8 waży 180 g i po rozłożeniu ma 6,1 mm grubości. Poprzedni Flip 7 ważył 188 g i miał 6,5 mm grubości, a więc nowy model jest o 8 g lżejszy i o 0,4 mm cieńszy. Samsung nazywa go najcieńszym i najlżejszym Flipem w historii.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Po wzięciu telefonu do ręki różnica nie jest rewolucyjna, ale daje się zauważyć. Flip 8 sprawia wrażenie smuklejszego i mniej masywnego, szczególnie podczas trzymania go w pozycji rozłożonej. Osiem gramów nie brzmi spektakularnie, lecz w urządzeniu, którego podstawową zaletą ma być poręczność, każda redukcja masy ma znaczenie. Telefon powinien być też nieco mniej odczuwalny w kieszeni.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Producent zastosował ramę Advanced Armor Aluminum oraz nowy materiał o podwyższonej wytrzymałości, wykorzystany w zawiasie. Na ocenę trwałości mechanizmu składania, sztywności obudowy oraz widoczności zagięcia ekranu trzeba poczekać do pełnego testu. Sam kierunek zmian jest jednak właściwy: Flip nie potrzebował większej konstrukcji, lecz dalszego ograniczania kompromisów wynikających ze składanego formatu.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Telefon będzie dostępny w kolorach: różowym, kremowym i grafitowym, natomiast wariant miętowy ma być oferowany wyłącznie w sklepie internetowym Samsunga. Różowy jest wyraźnie promowany jako kolor przewodni. Samsung nadal pozycjonuje Flipa jako najbardziej modowy i osobisty telefon w całej rodzinie Galaxy Z.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h2&gt;&lt;strong&gt;Aparat pozostaje podporządkowany konstrukcji Flipa&lt;/strong&gt;&lt;/h2&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Główny aparat ma matrycę 50 MP. Samsung kładzie jednak większy nacisk nie na sam sensor, lecz na możliwości fotografowania wynikające z konstrukcji urządzenia. FlexCam pozwala ustawić częściowo złożony telefon na stole lub innej powierzchni, wykonywać zdjęcia bez dodatkowego statywu i korzystać z ekranu zewnętrznego do kontroli kadru. To nadal jedna z najważniejszych fotograficznych przewag Flipa nad klasycznymi smartfonami.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;ProVisual Engine ma poprawiać odwzorowanie skóry, faktur i rozmycia tła w portretach. Do nagrywania w trybie FlexCam dodano funkcję Super Steady z blokadą poziomu. Rozwiązanie ma stabilizować obraz i utrzymywać prosty horyzont podczas rejestrowania materiałów w ruchu.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Samsung pokazywał również wykorzystanie aparatu jako elementu funkcji opartych na AI. Telefon może analizować obraz widoczny w kadrze, rozpoznawać obiekty oraz pomagać w wyszukiwaniu dodatkowych informacji.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Nie widać natomiast rewolucji sprzętowej. Flip 7 również miał aparat główny 50 MP, a Samsung nie umieścił teleobiektywu w nowym modelu. Jakość zdjęć trzeba będzie ocenić w bezpośrednim porównaniu, szczególnie nocą i podczas korzystania z cyfrowego zoomu. Flip 8 nadal będzie wybierany bardziej ze względu na wygodne selfie, zdjęcia grupowe i nagrywanie bez trzymania urządzenia niż z powodu najbardziej rozbudowanego zestawu aparatów w ofercie Samsunga.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h2&gt;&lt;strong&gt;FlexWindow zaczyna przypominać kompletny interfejs&lt;/strong&gt;&lt;/h2&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Największą zmianą jest przebudowany ekran główny FlexWindow. Na zewnętrznym wyświetlaczu pojawiają się osobne ekrany startowe, powiadomienia, szybkie ustawienia, lista aplikacji, ostatnio używane programy oraz aplikacje zoptymalizowane do małego formatu. W poprzednich generacjach część tych funkcji była dostępna w ograniczonej postaci albo wymagała dodatkowej konfiguracji. W Flipie 8 Samsung chce wyraźnie zmniejszyć liczbę sytuacji, w których telefon trzeba rozkładać.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;FlexWindow może służyć nie tylko do sprawdzania godziny, pogody czy powiadomień. Samsung pokazywał między innymi obsługę multimediów, aplikacji społecznościowych, aparatu, galerii, map oraz funkcji związanych z planowaniem dnia. Interfejs ma lepiej wykorzystywać kształt ekranu i pozwalać na szybsze przechodzenie między ostatnio używanymi programami.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Now Brief może być wyświetlany bezpośrednio na zewnętrznym ekranie. System korzysta z biblioteki 112 kart i obsługuje 56 scenariuszy przygotowanych specjalnie dla Flipa 8. Użytkownik może edytować istniejące karty albo opisać własną, wpisując polecenie tekstowe. W ten sposób da się przygotować ekran z planem treningu, statusem urządzeń inteligentnego domu, harmonogramem dnia lub informacjami o dojeździe.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;To istotniejsza zmiana niż kolejne efekty wizualne generowane przez AI. Jeżeli większość podstawowych czynności rzeczywiście będzie można wykonać bez otwierania telefonu, FlexWindow zacznie pełnić funkcję drugiego, uproszczonego interfejsu.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h2&gt;&lt;strong&gt;Automatyzacja bez otwierania telefonu&lt;/strong&gt;&lt;/h2&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Na FlexWindow mają działać również funkcje automatyzacji oparte na AI. Z poziomu zamkniętego telefonu będzie można zamówić przejazd lub jedzenie, zrobić rezerwację czy rozpocząć zakupy. System ma analizować informacje znajdujące się na ekranie i proponować działania pasujące do aktualnego kontekstu.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;W prezentowanych przykładach telefon rozpoznawał treści związane z lokalizacją, posiłkami, podróżami i planami użytkownika, a następnie pozwalał przejść bezpośrednio do odpowiedniej usługi. Tego rodzaju rozwiązanie ma szczególnie dużo sensu w urządzeniu składanym, ponieważ ogranicza konieczność otwierania telefonu tylko po to, aby wykonać krótką czynność.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Trzeba jednak pamiętać, że funkcje tego rodzaju zależą od obsługiwanych aplikacji, języka i rynku. Dopiero lista partnerów dostępnych w Polsce pokaże, czy będzie to codzienne narzędzie, czy efektowna demonstracja działająca w kilku wybranych usługach.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h2&gt;&lt;strong&gt;Call Context wyjaśni, dlaczego ktoś dzwoni&lt;/strong&gt;&lt;/h2&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Nowością jest Call Context. Jeżeli dzwoni restauracja, w której użytkownik ma rezerwację, na ekranie połączenia mogą pojawić się jej data, godzina, adres i numer rezerwacji. Podczas dzwonienia do linii lotniczej telefon może wyświetlić trasę, termin podróży i numer miejsca.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Samsung zapowiada obsługę informacji z 9 kategorii, w tym dotyczących rezerwacji hoteli i restauracji, transportu oraz biletów na wydarzenia sportowe i koncerty. Informacje mają być pobierane z usług powiązanych z kontem użytkownika, takich jak poczta, kalendarz czy cyfrowy portfel.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;To jeden z bardziej konkretnych przykładów wykorzystania AI, ponieważ funkcja ogranicza konieczność ręcznego przeszukiwania wiadomości i aplikacji podczas rozmowy. Razem z tłumaczeniem połączeń, transkrypcją, wykrywaniem prób oszustwa i filtrowaniem rozmów tworzy też spójniejszy pakiet funkcji telefonicznych. Ponownie kluczowe będą dostępność języka polskiego oraz zakres usług działających na naszym rynku.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h2&gt;&lt;strong&gt;Galaxy Z Flip 8 kosztuje od 5699 zł&lt;/strong&gt;&lt;/h2&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Galaxy Z Flip 8 będzie dostępny w Polsce w 2 wariantach pamięci. Model z 12 GB RAM i 256 GB pamięci wewnętrznej został wyceniony na 5699 zł. Za wersję 12/512 GB trzeba zapłacić 6549 zł, a więc dopłata do dwukrotnie większej pamięci wynosi 850 zł.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;W ramach przedsprzedaży Samsung deklaruje pakiet korzyści o łącznej wartości do 5337 zł. Oferta obejmuje do 4250 zł zwrotu za dotychczasowy smartfon, do 500 zł rabatu przy zamówieniu telefonu razem z najnowszym zegarkiem Galaxy Watch oraz 6 miesięcy subskrypcji Google AI Pro o deklarowanej wartości 587 zł. Ostateczna wysokość korzyści będzie zależała między innymi od wycenianego urządzenia oraz spełnienia warunków poszczególnych promocji.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h2&gt;&lt;strong&gt;Pierwsza ocena&lt;/strong&gt;&lt;/h2&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Galaxy Z Flip 8 jest niezbyt spektakularną ewolucją, ale zmiany dotyczą właściwych elementów. Telefon jest lżejszy i cieńszy, a ekran zewnętrzny staje się wyraźnie bardziej samodzielny. To może usprawnić sposób korzystania z urządzenia.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Po krótkim kontakcie nowa konstrukcja robi dobre wrażenie, choć właściciele Flipa 7 nie dostają jeszcze oczywistego powodu do wymiany. Aparat główny nie przeszedł sprzętowej rewolucji, a przydatność najbardziej rozbudowanych funkcji AI będzie zależała od ich dostępności w Polsce.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Dla właścicieli starszych generacji różnica w masie, grubości i funkcjonalności FlexWindow może być znacznie bardziej przekonująca. Cena startowa 5699 zł pozostaje wysoka, ale o ostatecznej ocenie zdecydują przede wszystkim czas pracy, trwałość konstrukcji oraz to, ile nowych automatyzacji i funkcji Call Context będzie faktycznie działało na polskim rynku.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;
    </content>
  </entry>
  <entry>
    <title>Samsung Galaxy Z Fold 8 – nasze pierwsze wrażenia</title>
    <link href="http://gsmonline.pl/artykuly/samsung-galaxy-z-fold-8-nasze-pierwsze-wrazenia"/>
    <id>http://gsmonline.pl/artykuly/samsung-galaxy-z-fold-8-nasze-pierwsze-wrazenia</id>
    <updated>2026-07-22T14:54:00+02:00</updated>
    <author>
      <name>Wojciech Piechocki</name>
    </author>
    <content type="html">
&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Galaxy Z Fold 8 nie jest następcą Folda 7. Samsung po raz pierwszy dzieli linię dużych składanych telefonów na dwa wyraźnie różne modele. Fold 8 Ultra przejmuje rolę najbardziej zaawansowanego narzędzia do pracy, a Fold 8 otrzymuje mniejszy, lżejszy format przygotowany przede wszystkim do przeglądania treści w internecie, oglądania wideo i tworzenia szybkich materiałów do mediów społecznościowych. Galaxy Z Fold 8 to chyba najciekawsza propozycja w tegorocznej rodzinie Galaxy Z. Oczywiście należy także przypomnieć, że ten zupełnie nowy format do tej pory był kojarzony z pierwszym „tajnym” składakiem Apple, który na rynku ma pojawić się jeszcze w tym roku. Koreańczykom udało się więc tym razem wyprzedzić największego konkurenta, choć oczywiście oni nie przyznają się do tego, że uczestniczyli w jakimś wyścigu.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Jeszcze przed premierą wydawało się, że Fold w nowym formacie powinien być zauważalnie tańszy od Ultry. Niestety okazuje się, że obie wersje są piekielnie drogie. Najdroższa Ultra kosztuje ponad 12 tysięcy złotych, a najdroższy Fold w nowym formacie to wydatek przekraczający 11 tysięcy. Samsung ma jednak nadzieję, że tegoroczne foldy będą sprzedawać się równie dobrze jak te z zeszłego roku.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h2&gt;&lt;strong&gt;Nowy pomysł na składaki: 7,6 cala i proporcje 4:3&lt;/strong&gt;&lt;/h2&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Wewnętrzny ekran ma przekątną 7,6 cala. To mniej niż 8 cali w Foldzie 7, ale ważniejsze od samej przekątnej są proporcje. To 4:3 w układzie poziomym i 3:4 w pionowym. Ekran zewnętrzny ma proporcje 10:16. Samsung nazywa tę konstrukcję „content-native”. W poziomie ekran ma lepiej wykorzystywać szeroki kadr streamingu i gier. W pionie powinien wygodniej wyświetlać strony internetowe i media społecznościowe. Zewnętrzny ekran ma natomiast zachować proporcje wystarczająco zbliżone do zwykłego smartfonu, aby aplikacje nie wymagały nietypowych układów interfejsu.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h2&gt;&lt;strong&gt;Tytanowa konstrukcja ekranu i 3000 nitów&lt;/strong&gt;&lt;/h2&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Fold 8 korzysta z nowej, bardzo cienkiej konstrukcji ekranu opartej na tytanie. W module zastosowano folię ze stopu tytanu oraz elastyczną płytę tytanową pod panelem. Materiały mają zwiększać sztywność, pozwalać na zmniejszenie grubości całego modułu i ograniczać widoczność zagięcia. Jest to technologia Flex Titanium zastosowana również w Foldzie 8 Ultra. Zagięcie nadal jest widoczne, ale chyba subiektywnie jest ono nieco mniej zagłębione.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Maksymalna deklarowana jasność wynosi 3000 nitów, a wyświetlacz ma powłokę ograniczającą odbicia i funkcję Vision Booster. Fold 7 osiągał 2600 nitów, więc poprawa powinna być zauważalna na zewnątrz.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Fold 8 będzie dostępny w kolorach Lavender, Cream i Graphite. Wariant Pistachio będzie sprzedawany wyłącznie przez internet.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h2&gt;&lt;strong&gt;Dwa aparaty 50 MP – kompromis&lt;/strong&gt;&lt;/h2&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;W nowym Galaxy Z Fold 8 mamy aparat szerokokątny 50 MP oraz aparat ultraszerokokątny 50 MP. Tryb Dual Recording pozwala jednocześnie rejestrować użytkownika i wydarzenie przed nim. Teleobiektyw trafia już tylko do wersji Ultra. To ważny kompromis w małym Foldzie, zwłaszcza że to przecież cenowa półka premium. Z drugiej strony matryca 50 MP w aparacie ultraszerokokątnym jest wyraźnym krokiem naprzód wobec 12 MP stosowanych wcześniej w dużych Foldach.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h2&gt;&lt;strong&gt;Większy akumulator i szybsze ładowanie&lt;/strong&gt;&lt;/h2&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Fold 8 otrzymuje układ Snapdragon 8 Elite Gen 5 for Galaxy oraz akumulator 4800 mAh. To o 400 mAh więcej niż w Foldzie 7. Samsung deklaruje do 26 godzin odtwarzania wideo, podczas gdy „poprzednik” oferował do 24 godzin.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Moc ładowania urosła do standardowych dla Samsunga 45 W, a po 30 minutach akumulator ma osiągać 63 procent. Ładowanie bezprzewodowe ma moc 20 W zamiast 15 W.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;4800 mAh wciąż raczej nie zagwarantuje bardzo długiego czasu pracy, bo dwa jasne ekrany i wydajny procesor mają duże zapotrzebowanie na energię.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h2&gt;&lt;strong&gt;Narzędzia do zdjęć, wideo i dokumentów&lt;/strong&gt;&lt;/h2&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Photo Assist pozwala usuwać i przesuwać obiekty, a także dodawać elementy za pomocą szkicu lub polecenia tekstowego. My FanCam automatycznie śledzi wybrany obiekt w nagraniu i zmienia kadr na format przeznaczony do publikacji, między innymi pionowe 9:16. Użytkownik może wybrać orientację i proporcje bez ręcznego ustawiania każdego fragmentu materiału.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Document Scan wykrywa krawędzie dokumentu, obsługuje seryjne skanowanie wielu stron i usuwa z kadru palce, zagięte narożniki oraz efekt mory. Duży ekran ułatwia późniejsze sprawdzanie i porządkowanie skanów. Nie są to funkcje dostępne wyłącznie dzięki składanej konstrukcji, ale na 7,6-calowym wyświetlaczu ich obsługa jest wygodniejsza niż na zwykłym telefonie.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h2&gt;&lt;strong&gt;Pierwsza ocena&lt;/strong&gt;&lt;/h2&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Galaxy Z Fold 8 ma szansę dotrzeć do osób, którym podobała się idea Folda, ale nie chciały nosić największego modelu, a składany Flip był dla nich za mało praktyczny. Mniejszy ekran w nowym Foldzie nie jest wadą, bo urządzenie rzeczywiście jest znacznie lżejsze i wygodniejsze w kieszeni. Szkoda tylko, że w mniejszym składaku zrezygnowano z teleobiektywu.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Fold 8 byłby bardziej przekonujący, gdyby Samsung nie potraktował go jako niemal równie drogiej alternatywy dla Ultry. Różnica w cenie jest niewielka i może się okazać, że większość najbardziej wymagających klientów wybierze Ultrę z większym ekranem, aparatem 200 MP i pełnym zestawem obiektywów, a modne dziewczyny nadal będą wolały kupić małego Flipa.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Fold zasługuje na docenienie przede wszystkim za to, że jest nowością, i to nowością, która wydaje się być bardzo ciekawą nową propozycją na rynku urządzeń superpremium. Niestety ceny pamięci spowodowały, że ten segment powoli zaczyna być dostępny wyłącznie dla największych krezusów finansowych.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;
    </content>
  </entry>
  <entry>
    <title>Test realme Buds Air8 – więcej niż można oczekiwać za 349 zł</title>
    <link href="http://gsmonline.pl/artykuly/test-realme-buds-air8-wiecej-niz-mozna-oczekiwac-za-349-zl"/>
    <id>http://gsmonline.pl/artykuly/test-realme-buds-air8-wiecej-niz-mozna-oczekiwac-za-349-zl</id>
    <updated>2026-07-17T15:10:00+02:00</updated>
    <author>
      <name>Jan Rybczyński</name>
    </author>
    <content type="html">
&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Najnowszy model Buds Air8 ma ambicję powalczyć o klientów nie tylko atrakcyjną ceną, ale również funkcjonalnością, która jeszcze niedawno była zarezerwowana dla znacznie droższych konstrukcji. Producent zastosował dwa przetworniki w każdej słuchawce, aktywną redukcję hałasu o deklarowanej skuteczności do 55 dB, obsługę kodeka LHDC 5.0, możliwość jednoczesnego połączenia z trzema urządzeniami oraz zestaw funkcji AI. Wszystko to kosztuje 349 zł.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Na papierze specyfikacja wygląda bardzo obiecująco, jednak w tej klasie cenowej często okazuje się, że nie wszystkie deklaracje producenta mają odzwierciedlenie w codziennym użytkowaniu. Sprawdziliśmy więc, czy realme Buds Air8 rzeczywiście wyróżniają się na tle konkurencji.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h2&gt;&lt;strong&gt;Design&lt;/strong&gt;&lt;/h2&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;realme Buds Air8 wyraźnie różnią się stylistycznie od poprzednich generacji słuchawek producenta. Etui ma bardziej kanciasty, minimalistyczny kształt i sprawia wrażenie bardziej eleganckiego. Projekt powstał we współpracy z japońskim projektantem Naoto Fukasawą, który odpowiada za koncepcję nazwaną Urban Wild Design. W praktyce oznacza to połączenie prostych linii z materiałami mającymi przypominać naturalne faktury.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Do wyboru przygotowano dwie wersje kolorystyczne: Master Gold oraz Master Grey. Górna część etui została pokryta materiałem przypominającym silikonową skórę, natomiast dolna ma matowe wykończenie z metaliczną powłoką ograniczającą pozostawianie odcisków palców. To rozwiązanie sprawdza się lepiej niż błyszczące obudowy, które po kilku minutach użytkowania zwykle pokrywają się smugami lub mikrorysami.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Same słuchawki mają klasyczną konstrukcję dokanałową z krótkimi pałąkami. Zewnętrzna część jest matowa, dzięki czemu powierzchnia pozostaje czysta nawet po dłuższym użytkowaniu, natomiast od strony ucha zastosowano błyszczące tworzywo. Producent deklaruje, że konstrukcja została przeprojektowana z myślą o wygodniejszym dopasowaniu do kanału słuchowego i rzeczywiście słuchawki dobrze trzymają się w uchu.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Pomaga w tym również dostępny w aplikacji realme Link test dopasowania wkładek. Po jego uruchomieniu słuchawki analizują szczelność ułożenia w uszach i podpowiadają, czy warto zmienić rozmiar silikonowych końcówek. Dobre dopasowanie ma znaczenie nie tylko dla wygody, ale również skuteczności aktywnej redukcji hałasu oraz jakości niskich tonów.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;realme Buds Air8 mają certyfikat IP55, dlatego nie powinny mieć problemów z potem, kurzem czy lekkim deszczem. Warto jednak pamiętać, że odporność dotyczy samych słuchawek, a nie etui ładującego.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h2&gt;&lt;strong&gt;Sterowanie i aplikacja&lt;/strong&gt;&lt;/h2&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Do konfiguracji słuchawek wykorzystywana jest aplikacja realme Link. Interfejs jest czytelny i pozwala na dostęp do wszystkich najważniejszych funkcji z jednego ekranu. Możemy przełączać tryby redukcji hałasu, wybierać ustawienia korektora, aktywować dźwięk przestrzenny, włączyć kodek LHDC 5.0 czy tryb gry. Dostępne jest również podbicie głośności oraz funkcja Dźwięk dynamiczny odpowiedzialna za dodatkową obróbkę brzmienia.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Na uwagę zasługuje możliwość jednoczesnego połączenia z trzema urządzeniami. To rozwiązanie spotykane znacznie rzadziej niż klasyczny multipoint obsługujący dwa urządzenia. W praktyce można pozostawić słuchawki sparowane jednocześnie ze smartfonem, komputerem i tabletem, bez konieczności każdorazowego ponownego parowania.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Aplikacja pozwala także dowolnie skonfigurować gesty dotykowe, uruchomić funkcję automatycznego wstrzymywania odtwarzania po wyjęciu słuchawki z ucha oraz automatycznego odbierania połączeń. Nie zabrakło również funkcji odnajdywania telefonu oraz trybu MindFlow z relaksującymi dźwiękami tła.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Producent dodał także funkcje AI. Słuchawki obsługują tłumaczenie rozmów twarzą w twarz oraz tłumaczenie na żywo, a także integrację z Gemini poprzez funkcję „Zapytaj AI”. Są to dodatki, z których większość użytkowników prawdopodobnie będzie korzystać sporadycznie, ale podczas zagranicznych wyjazdów lub rozmów w obcych językach mogą okazać się przydatne.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Pod względem możliwości aplikacja realme Link należy do najbardziej rozbudowanych w tej klasie cenowej. Warto jednak pamiętać, że bez jej zainstalowania nie wykorzystamy pełni możliwości słuchawek, ponieważ większość dodatkowych funkcji dostępna jest właśnie z jej poziomu.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h2&gt;&lt;strong&gt;Jakość brzmienia&lt;/strong&gt;&lt;/h2&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Największą nowością w realme Buds Air8 jest zastosowanie dwóch przetworników w każdej słuchawce. Za niskie tony odpowiada 11-milimetrowy głośnik niskotonowy, natomiast wysokie częstotliwości odtwarza osobny 6-milimetrowy przetwornik. Takie rozwiązanie nadal jest rzadko spotykane w słuchawkach kosztujących 349 zł i pozwala lepiej rozdzielić poszczególne zakresy pasma.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Słuchawki obsługują kodeki SBC, AAC oraz LHDC 5.0, a także mają certyfikat Hi-Res Audio. Po włączeniu LHDC w aplikacji realme Link możliwe jest przesyłanie dźwięku o wyższej jakości, jednak należy pamiętać, że wymaga to kompatybilnego smartfona, a dodatkowo skraca czas pracy na baterii. Różnica względem standardowego AAC jest zauważalna przede wszystkim podczas słuchania materiałów o wysokiej jakości.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Domyślna charakterystyka brzmienia jest nastawiona na mocniejszy bas. W większości współczesnej muzyki sprawdza się to dobrze, jednak przy niektórych gatunkach niskie tony potrafią zdominować pozostałe pasmo. Na szczęście producent udostępnił kilka gotowych profili korektora oraz możliwość stworzenia własnych ustawień. Po zmianie ustawień EQ dźwięk staje się bardziej zrównoważony, a wokale i instrumenty zyskują na czytelności.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Do wyboru przygotowano między innymi profile Czysty bas, Wokal, Oryginalny dźwięk oraz Bass Boost. To właśnie ustawienia korektora mają największy wpływ na charakter brzmienia i warto poświęcić chwilę na ich dopasowanie do własnych preferencji. Sam najczęściej korzystałem z profilu Oryginalny dźwięk, który zapewnia najbardziej uniwersalne brzmienie, ale domyślnym trybem był Czysty bas.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Na plus należy zaliczyć akceptowalną separację instrumentów. Poszczególne dźwięki nie zlewają się ze sobą. Trudno jednak oczekiwać, aby słuchawki z tego segmentu były bardzo szczegółowe.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Producent przygotował również dźwięk przestrzenny oparty na modelu HRTF oraz funkcję Dynamic Audio. Szczególnie pierwsza z nich sprawdza się podczas oglądania filmów, ponieważ zwiększa wrażenie przestrzenności i kierunkowości dźwięków. Efekt nie zastępuje prawdziwego wielokanałowego systemu audio, ale podczas seansów czy gier potrafi zwiększyć immersję.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h2&gt;&lt;strong&gt;Aktywna redukcja hałasu i rozmowy głosowe&lt;/strong&gt;&lt;/h2&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Realme deklaruje redukcję hałasu sięgającą 55 dB, co według producenta jest jedną z najwyższych wartości w tej klasie cenowej. Aktywna redukcja szumów działa adaptacyjnie i automatycznie dostosowuje swoją intensywność do warunków otoczenia. Dodatkowo słuchawki analizują sposób ułożenia w kanale słuchowym, aby ograniczyć pogorszenie skuteczności wynikające z niewłaściwego dopasowania.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;W codziennym użytkowaniu ANC skutecznie ogranicza jednostajne dźwięki, takie jak szum klimatyzacji, komunikacji miejskiej czy ulicznego ruchu. Nie eliminuje ich całkowicie, ale pozwala wyraźnie odciąć się od otoczenia podczas słuchania muzyki lub podcastów. W najmocniejszym trybie część użytkowników może odczuwać charakterystyczny efekt lekkiego ciśnienia w uszach, dlatego warto dobrać poziom redukcji do własnych preferencji.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Do dyspozycji pozostaje również tryb przepuszczalności, który pozwala usłyszeć dźwięki otoczenia bez wyjmowania słuchawek z uszu. Sprawdza się podczas krótkich rozmów lub wtedy, gdy chcemy usłyszeć komunikaty na dworcu czy lotnisku.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Za rozmowy odpowiada system sześciu mikrofonów – po trzy w każdej słuchawce – wspomagany algorytmami AI odpowiedzialnymi za redukcję szumu otoczenia. Mikrofony dobrze radzą sobie nawet podczas rozmów prowadzonych na ruchliwej ulicy lub w czasie jazdy rowerem. Głos pozostaje czytelny, a odgłosy otoczenia są skutecznie tłumione, dzięki czemu realme Buds Air8 mogą być dobrym wyborem również dla osób często prowadzących rozmowy poza biurem.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h2&gt;&lt;strong&gt;Bateria&lt;/strong&gt;&lt;/h2&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;realme Buds Air8 należą do czołówki swojej klasy pod względem deklarowanego czasu pracy. Producent podaje, że pojedyncze ładowanie wystarcza nawet na 14 godzin odtwarzania muzyki, natomiast z wykorzystaniem etui całkowity czas działania wydłuża się do 58 godzin. Są to wartości osiągane przy wyłączonej aktywnej redukcji hałasu i w określonych warunkach testowych.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Podczas korzystania z ANC czas pracy jest krótszy, ale nadal pozostaje bardzo dobry - można liczyć na około 8 godzin odtwarzania muzyki na jednym ładowaniu. W codziennym użytkowaniu oznacza to, że nawet intensywnie korzystając ze słuchawek przez kilka godzin dziennie, etui trzeba będzie ładować dopiero po kilku dniach.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Na uwagę zasługuje również szybkie ładowanie. Producent deklaruje, że już 10 minut podłączenia do zasilania pozwala uzyskać energię wystarczającą nawet na 11 godzin odtwarzania. To bardzo praktyczne rozwiązanie dla osób, które zapomną naładować słuchawki przed wyjściem z domu.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Pełne naładowanie zestawu – słuchawek wraz z etui – zajmuje około dwóch godzin. Ładowanie odbywa się wyłącznie przewodowo przez złącze USB-C. Ładowania bezprzewodowego nie przewidziano, co przy cenie 349 zł trudno uznać za poważny mankament, choć część konkurentów zaczyna już oferować tę funkcję w nieco droższych modelach.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h2&gt;&lt;strong&gt;Podsumowanie&lt;/strong&gt;&lt;/h2&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Realme Buds Air8 to jedne z ciekawszych słuchawek TWS w okolicach 350 zł. Producent oferuje dwa przetworniki w każdej słuchawce, obsługę kodeka LHDC 5.0 oraz certyfikat Hi-Res Audio. W połączeniu z rozbudowanymi możliwościami personalizacji w aplikacji realme Link pozwala to dopasować charakter brzmienia do własnych preferencji, zwłaszcza jeśli preferujemy basowe brzmienie i maksymalna analityczność nie jest naszym celem.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Drugim mocnym punktem jest aktywna redukcja hałasu. ANC skutecznie ogranicza odgłosy otoczenia, a sześć mikrofonów dobrze radzi sobie podczas rozmów głosowych nawet w głośniejszym otoczeniu. W codziennym użytkowaniu doceniłem również możliwość jednoczesnego połączenia z trzema urządzeniami, co nadal pozostaje rzadko spotykaną funkcją w tym segmencie cenowym.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Nie obyło się jednak bez kilku kompromisów. Domyślne strojenie dźwięku jest wyraźnie nastawione na mocny bas i dopiero zmiana ustawień korektora pozwala w pełni wykorzystać potencjał słuchawek. Brakuje ładowania bezprzewodowego.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Biorąc jednak pod uwagę cenę wynoszącą 349 zł, realme Buds Air8 wypadają bardzo korzystnie. Oferują funkcje, które jeszcze do niedawna były zarezerwowane dla znacznie droższych modeli, a ich największymi atutami są jakość dźwięku, bogate wyposażenie i długi czas pracy na baterii. Jeśli priorytetem jest możliwie najlepszy stosunek możliwości do ceny, są to słuchawki zdecydowanie warte uwagi.&lt;/p&gt;

&lt;h3&gt;&lt;strong&gt;Zalety&lt;/strong&gt;&lt;/h3&gt;

&lt;p&gt; – dobra jakość dźwięku po odpowiednim dostrojeniu korektora&lt;br /&gt;
 – dwa przetworniki w każdej słuchawce&lt;br /&gt;
 – obsługa LHDC 5.0 i certyfikat Hi-Res Audio&lt;br /&gt;
 – skuteczna aktywna redukcja hałasu&lt;br /&gt;
 – dobra jakość rozmów dzięki sześciu mikrofonom&lt;br /&gt;
 – możliwość jednoczesnego połączenia z trzema urządzeniami&lt;br /&gt;
 – długi czas pracy na baterii&lt;br /&gt;
 – szybkie ładowanie zapewniające do 11 godzin odtwarzania po 10 minutach ładowania&lt;br /&gt;
 – rozbudowana aplikacja realme Link z wieloma opcjami personalizacji&lt;br /&gt;
 – wygodna konstrukcja i certyfikat IP55&lt;/p&gt;

&lt;h3&gt;&lt;strong&gt;Wady&lt;/strong&gt;&lt;/h3&gt;

&lt;p&gt; – brak ładowania bezprzewodowego&lt;br /&gt;
 – domyślne strojenie dźwięku jest zbyt mocno nastawione na bas&lt;br /&gt;
 – korzystanie z kodeka LHDC skraca czas pracy na baterii&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;
    </content>
  </entry>
  <entry>
    <title>Najnowsze HUAWEI FreeClip 2 S – nasze pierwsze wrażenia</title>
    <link href="http://gsmonline.pl/artykuly/najnowsze-huawei-freeclip-2-s-nasze-pierwsze-wrazenia"/>
    <id>http://gsmonline.pl/artykuly/najnowsze-huawei-freeclip-2-s-nasze-pierwsze-wrazenia</id>
    <updated>2026-07-16T10:10:22+02:00</updated>
    <author>
      <name>Jan Rybczyński</name>
    </author>
    <content type="html">
&lt;p&gt;Huawei wprowadził do Polski nową wersję swoich najbardziej charakterystycznych słuchawek otwartych. HUAWEI FreeClip 2 S nie są całkowicie nowym modelem, lecz specjalną edycją zaprezentowanego wcześniej modelu FreeClip 2. Największą zmianą jest nowy projekt etui ładującego oraz dwa nowe warianty kolorystyczne – niebieski i srebrny.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;To o tyle istotne, że w przypadku serii FreeClip wzornictwo od początku było równie ważne jak funkcjonalność. Słuchawki nadal przypominają bardziej element biżuterii niż klasyczne słuchawki TWS, a nowa wersja jeszcze mocniej podkreśla ten kierunek.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h2&gt;&lt;strong&gt;Nowe etui to największa zmiana&lt;/strong&gt;&lt;/h2&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Patrząc na nowe słuchawki, trudno nie odnieść wrażenia, że główną nowością jest właśnie etui. Huawei całkowicie zmienił jego kształt. Zamiast klasycznego, owalnego pudełka znanego z wcześniejszych generacji otrzymujemy niewielkie, okrągłe etui inspirowane chyba puderniczką. Kształtem jest teraz znacznie bardziej zbliżone do kuli.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Producent podkreśla również wieloetapowy proces polerowania powierzchni. Efekt rzeczywiście widać na żywo – etui ma bardziej biżuteryjny charakter niż większość dostępnych na rynku słuchawek bezprzewodowych. Nowy projekt etui, w którym słuchawki nie zachodzą na siebie nawzajem, jest wygodniejszy w użyciu – słuchawki łatwiej wyjąć i włożyć w odpowiednie miejsce. Z drugiej strony kształt zbliżony do kuli powoduje, że etui mocniej wypycha kieszeń spodni czy koszuli i bardziej pasuje do damskiej torebki.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Same słuchawki zachowały charakterystyczną konstrukcję klipsa, która od początku wyróżniała serię FreeClip na tle konkurencji.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h2&gt;&lt;strong&gt;Konstrukcja, która ma wiernych fanów&lt;/strong&gt;&lt;/h2&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Już przy okazji pierwszej generacji FreeClip zwracałem uwagę, że jest to jedno z najwygodniejszych rozwiązań w kategorii słuchawek otwartych. Konstrukcja nie blokuje kanału słuchowego, dzięki czemu użytkownik pozostaje w kontakcie z otoczeniem i może komfortowo korzystać ze słuchawek przez wiele godzin.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;HUAWEI FreeClip 2 S wykorzystują ten sam koncept. Producent deklaruje wagę 5,1 g dla każdej słuchawki. Za stabilność odpowiada mostek C-Bridge wykonany z miękkiego silikonu oraz stopu z pamięcią kształtu.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Takie rozwiązanie sprawdza się szczególnie podczas spacerów, pracy biurowej, rozmów telefonicznych czy treningów, kiedy całkowite odcięcie od otoczenia nie jest pożądane. To również słuchawki, które wybieram, słuchając podcastów przed zaśnięciem.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h2&gt;&lt;strong&gt;Specyfikacja taka jak w poprzedniku&lt;/strong&gt;&lt;/h2&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Pod względem technicznym HUAWEI FreeClip 2 S bazują na rozwiązaniach znanych z FreeClip 2. Producent zastosował 10,8-milimetrowe przetworniki z podwójną membraną oraz technologię dźwięku przestrzennego.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Do dyspozycji użytkownika pozostają również funkcje, które pojawiły się już w poprzedniej generacji:&lt;/p&gt;

&lt;ul&gt;
	&lt;li&gt;sterowanie głośnością poprzez przesuwanie palcem po elemencie znajdującym się za małżowiną uszną&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;adaptacyjna regulacja głośności&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;możliwość jednoczesnego połączenia z dwoma urządzeniami&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;Bluetooth 6.0&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;personalizacja ustawień w aplikacji HUAWEI Audio Connect&lt;/li&gt;
&lt;/ul&gt;

&lt;p&gt;Huawei deklaruje także odporność IP57 dla słuchawek oraz IP54 dla etui ładującego.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h2&gt;&lt;strong&gt;Brzmienie i codzienna obsługa&lt;/strong&gt;&lt;/h2&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Dla mnie kluczowe jest to, że utrzymano najważniejszą funkcję z drugiej generacji, czyli pełną obsługę dotykową na obudowie za uchem. Zastosowane gesty pozwalają na:&lt;/p&gt;

&lt;ul&gt;
	&lt;li&gt;podwójne dotknięcie: odtworzenie i zatrzymanie muzyki lub odebranie połączenia&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;potrójne dotknięcie: przejście do następnego utworu&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;przesunięcie palcem po obudowie: zmianę głośności&lt;/li&gt;
&lt;/ul&gt;

&lt;p&gt;Brzmienie jest bardzo dobre w kategorii słuchawek otwartych. Nie można liczyć na taką samą ilość basu ani na taką samą szczegółowość jak w słuchawkach dokanałowych, nie mówiąc o tym, że zwykle i tak trudno byłoby je usłyszeć ze względu na szum otoczenia. To zastrzeżenia głównie pod kątem osób, które nigdy ze słuchawek otwartych nie korzystały. Dla mnie to wciąż słuchawki, których będę używał wielokrotnie częściej niż słuchawek jakiegokolwiek innego typu, ze względu na wygodę i praktyczność codziennego użytkowania.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h2&gt;&lt;strong&gt;Do 38 godzin pracy z etui&lt;/strong&gt;&lt;/h2&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Czas pracy pozostaje jednym z mocniejszych punktów serii. HUAWEI FreeClip 2 S mają działać do 9 godzin na jednym ładowaniu i do 38 godzin po wykorzystaniu energii zgromadzonej w etui.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Producent podaje również, że 10 minut ładowania wystarcza na około 3 godziny odtwarzania muzyki.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Etui można ładować zarówno przewodowo przez USB-C, jak i bezprzewodowo.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h2&gt;&lt;strong&gt;Cena i oferta premierowa&lt;/strong&gt;&lt;/h2&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Rekomendowana cena HUAWEI FreeClip 2 S wynosi 899 zł. W ramach promocji obowiązującej od 14 lipca do 16 sierpnia 2026 roku słuchawki można kupić za 799 zł.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Dodatkowo Huawei przygotował roczne wsparcie na wypadek zgubienia słuchawki. W okresie obowiązywania usługi użytkownik może jednorazowo kupić pojedynczą słuchawkę HUAWEI FreeClip 2 S lub FreeClip 2 z 50-procentową zniżką.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Na stronie Huawei dostępna jest również limitowana wersja zestawu z ozdobnymi zawieszkami biżuteryjnymi montowanymi na mostku C-Bridge.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h2&gt;&lt;strong&gt;Pierwsze wnioski&lt;/strong&gt;&lt;/h2&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;HUAWEI FreeClip 2 S wyglądają przede wszystkim na nową, bardziej stylową odsłonę FreeClip 2, a nie całkowicie nową generację słuchawek. Kluczowe parametry, takie jak czas pracy, konstrukcja, przetworniki czy odporność na wodę, pozostają bez zmian.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Największą nowością jest nowe etui oraz odświeżona stylistyka. Dla osób, które od początku polubiły koncepcję słuchawek otwartych Huawei i traktują je również jako element codziennego stylu, może to być wystarczający argument do zainteresowania się nową wersją. Z perspektywy specyfikacji wygląda jednak na to, że mamy do czynienia przede wszystkim z edycją specjalną modelu FreeClip 2, a nie jego następcą.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;
    </content>
  </entry>
  <entry>
    <title>Test Shokz OpenDots 2 – teraz będą moimi głównymi słuchawkami do biegania</title>
    <link href="http://gsmonline.pl/artykuly/test-shokz-opendots-2-teraz-beda-moimi-glownymi-sluchawkami-do-biegania"/>
    <id>http://gsmonline.pl/artykuly/test-shokz-opendots-2-teraz-beda-moimi-glownymi-sluchawkami-do-biegania</id>
    <updated>2026-07-15T10:04:56+02:00</updated>
    <author>
      <name>Wojciech Piechocki</name>
    </author>
    <content type="html">
&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Shokz przez lata był kojarzony przede wszystkim ze słuchawkami z przewodnictwem kostnym. Modele z pałąkiem biegnącym za głową stały się popularne wśród biegaczy, rowerzystów i osób, które podczas treningu nie chcą odcinać się od ruchu ulicznego. Firma została założona w Shenzhen w 2004 roku, a w 2011 roku weszła na rynek konsumenckich słuchawek jako AfterShokz. Pod koniec 2021 roku skróciła nazwę do Shokz. Na koncepcji otwartego ucha zbudowała niemal całe portfolio, ale dziś nie ogranicza się już do przewodnictwa kostnego.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;W aktualnej ofercie Shokz są trzy wyraźne grupy produktów. Seria OpenRun pozostaje sportową linią z pałąkiem i przewodnictwem kostnym lub hybrydowym. OpenFit to klasyczne słuchawki open-ear z zaczepami prowadzonymi za uchem. OpenDots wykorzystują natomiast coraz popularniejszą konstrukcję clip-on: mały głośnik znajduje się przy wejściu do kanału słuchowego, moduł z baterią opiera się po drugiej stronie małżowiny, a oba elementy łączy elastyczny pałąk.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;OpenDots 2 są obecnie flagowym modelem Shokz w tej ostatniej kategorii. Kosztują w Polsce 849 zł. Tańsze OpenDots Air są wycenione na 599 zł, a starsze OpenDots ONE nadal pozostają w sprzedaży za 799 zł. OpenDots 2 nie są więc propozycją budżetową. Są słuchawkami do codziennego słuchania, rozmów i sportu.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;OpenDots 2 nie przesyłają muzyki przez kości czaszki. Za dźwięk odpowiadają klasyczne przetworniki powietrzne umieszczone bardzo blisko ucha. Mikrofon wykorzystujący przewodnictwo kostne służy natomiast do lepszego wyłapywania głosu podczas rozmów.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h2&gt;&lt;strong&gt;Konstrukcja jest mała, lekka i dobrze przemyślana&lt;/strong&gt;&lt;/h2&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Jedna słuchawka waży 6,4 g. Od strony kanału słuchowego znajduje się zaokrąglony moduł głośnika, z tyłu ucha spoczywa niewielka beczułka z baterią, a pomiędzy nimi pracuje elastyczny JointArc. W jego wnętrzu umieszczono płytkę ze stopu niklu i tytanu, a miejsca stykające się ze skórą pokryto miękkim silikonem.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Słuchawki nie wchodzą do kanału słuchowego i nie korzystają z zaczepu prowadzonego nad uchem. Nie kolidują więc z okularami, czapką ani zausznikami sportowych okularów przeciwsłonecznych. Po założeniu głośnik powinien znajdować się tuż przed kanałem słuchowym, a moduł z baterią za uchem. W aplikacji przygotowano krótki, czytelny samouczek pokazujący prawidłowe ułożenie.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Nie ma słuchawki lewej i prawej. OpenDots 2 automatycznie rozpoznają, na którym uchu zostały założone, i odpowiednio przypisują kanały. Nie trzeba oglądać obudowy ani zastanawiać się, po której stronie powinna znaleźć się konkretna słuchawka. Można również korzystać tylko z jednej.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h2&gt;&lt;strong&gt;Wygoda jest największą zaletą OpenDots 2&lt;/strong&gt;&lt;/h2&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Wszystkie dobre słuchawki clip-on potrafią być wygodne, ale OpenDots 2 należą do najlepszych konstrukcji, jakie nosiłem. Nacisk na małżowinę jest wystarczający, aby utrzymać słuchawkę podczas biegu, lecz nie powoduje bólu. Podczas siedzenia przy biurku i podczas treningu szybko przestawałem je czuć. Po chwili można zapomnieć, że nadal są na uszach.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;To inny rodzaj komfortu niż w lekkich słuchawkach dokanałowych. Nie ma rozpierania kanału słuchowego, wilgoci pod silikonową końcówką ani potrzeby ciągłego poprawiania dopasowania. Nie ma też pałąka za głową, który może zahaczać o kołnierz, czapkę lub kaptur.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Podczas biegania OpenDots 2 pozostają stabilne. Nie przesuwają się wraz z potem i nie wymagają dociskania po każdym mocniejszym ruchu głową. Oczywiście kształt uszu jest indywidualny i przed zakupem warto je przymierzyć, ale elastyczny JointArc zapewnia dobry kompromis pomiędzy pewnym chwytem a brakiem ucisku.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;To właśnie dlatego OpenDots 2 będą teraz moimi głównymi słuchawkami do biegania. Nie oferują najlepszego dźwięku ze wszystkich słuchawek, jakie można kupić za 849 zł, ale w czasie treningu połączenie stabilności, komfortu i kontaktu z otoczeniem jest ważniejsze niż absolutna jakość basu.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h2&gt;&lt;strong&gt;Etui jest wyjątkowo małe i wygodne&lt;/strong&gt;&lt;/h2&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Etui waży 38,8 g, a cały zestaw 51,6 g. Obudowa jest zaokrąglona, łatwo mieści się w kieszeni spodni, saszetce lub pasie biegowym. Dla biegaczy ma to spore znaczenie. Duże etui potrafi przeszkadzać podczas dłuższego treningu.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Odkładanie słuchawek do ładowania jest bardzo wygodne. Ponieważ nie mają stałego podziału na lewą i prawą stronę, nie trzeba szukać odpowiedniego gniazda. Magnesy pewnie wciągają słuchawki na miejsce, a dioda na froncie informuje o stanie ładowania.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Etui można ładować przez USB-C oraz bezprzewodowo w standardzie Qi. Samo etui ma klasę odporności IP54, co nadal jest rzadkością. Można bez większego stresu umieścić je w pasie biegowym lub mokrych od potu spodenkach. Nie oznacza to jednak pełnej wodoszczelności i etui nie należy zanurzać.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h2&gt;&lt;strong&gt;Sterowanie jest całkiem udane&lt;/strong&gt;&lt;/h2&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;OpenDots 2 obsługuje się na dwa sposoby. Można dwukrotnie stukać w bok słuchawek  lub ścisnąć tylny moduł pomiędzy palcami. W „beczułce” pracuje czujnik nacisku, który daje bardzo czytelne potwierdzenie wykonania gestu. Nie jest to prawdziwy mechaniczny przycisk, ale odczucie przypomina kliknięcie znacznie bardziej niż zwykły panel dotykowy.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Podczas biegu najczęściej korzystałem właśnie ze ściskania. Pojedyncze ściśnięcie może uruchamiać i zatrzymywać odtwarzanie albo odbierać połączenie, podwójne zmienia utwór lub odrzuca rozmowę, a przytrzymanie reguluje głośność. Funkcje można osobno przypisać do lewej i prawej strony.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Sterowanie dotykowe także działa dobrze, choć nadal wolałbym niewielki fizyczny przycisk na tylnej części obudowy. Przy intensywnym ruchu mechaniczny element zawsze daje większą pewność. Mimo tego obecny system oceniam bardzo wysoko. Liczba przypadkowych reakcji jest mała, a klik czujnika nacisku pozwala kontrolować muzykę bez wyjmowania telefonu.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h2&gt;&lt;strong&gt;Aplikacja Shokz jest prosta, ale oferuje wszystkie potrzebne ustawienia&lt;/strong&gt;&lt;/h2&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Po pierwszym połączeniu aplikacja pokazuje poziom energii obu słuchawek oraz etui. Na ekranie głównym znajdują się przełącznik Dolby Audio, profile korektora, konfiguracja sterowania, parowanie wielopunktowe i funkcja wyszukiwania słuchawek.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Do wyboru są cztery podstawowe profile EQ: Standard, Vocal, Bass i Private. Ostatni ogranicza wyciek dźwięku i przydaje się w cichym biurze lub komunikacji. Można również utworzyć własny profil w pięciopasmowym korektorze. Smart EQ przeprowadza serię porównań A/B i na tej podstawie próbuje dopasować brzmienie do preferencji użytkownika.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Aplikacja pozwala zmienić działanie gestów dla każdej słuchawki, włączyć połączenie z dwoma urządzeniami, uruchomić sygnał pomagający znaleźć zgubioną słuchawkę oraz zaktualizować oprogramowanie. Interfejs jest czytelny, a ustawienia nie zostały ukryte w wielu poziomach menu.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h2&gt;&lt;strong&gt;Dźwięk jest gładki, przestrzenny i dobry na wiele godzin&lt;/strong&gt;&lt;/h2&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;W każdej słuchawce pracuje sferyczny moduł Bassphere 2.0 z dwoma przetwornikami o średnicy 11,8 mm. Shokz deklaruje, że współpracują one jak pojedynczy przetwornik 16 mm. MirrorPitch kieruje dźwięk w stronę kanału słuchowego, a DirectPitch ma ograniczać jego rozchodzenie się na zewnątrz.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Najlepszym określeniem brzmienia OpenDots 2 jest „jedwabiste”. Dźwięk jest gładki, nieagresywny i bardzo łatwy w odbiorze. Wokale są czytelne, środek pasma brzmi naturalnie, a wysokie tony nie męczą nawet przy długim słuchaniu. Scena jest szeroka jak na tak małe słuchawki.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Bas jest wyraźny i znacznie lepszy niż w starszych słuchawkach z przewodnictwem kostnym. Nie jest tylko zaznaczeniem rytmu. Ma sprężystość i potrafi nadać nagraniom odpowiednią masę. Nadal jednak trzeba pamiętać o fizycznych ograniczeniach konstrukcji open-ear. Najniższy subbas nie ma ciśnienia znanego z dobrze dopasowanych słuchawek dokanałowych, a mocne uderzenie w muzyce elektronicznej jest łagodniejsze.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;OpenDots 2 nie są najlepszym wyborem dla osoby oczekującej koncertowej energii, agresywnego dołu i maksymalnego efektu w EDM. Brakuje im odrobiny pazura i szaleństwa. Z drugiej strony można ich słuchać godzinami bez zmęczenia.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h2&gt;&lt;strong&gt;Dolby Audio daje zauważalną poprawę&lt;/strong&gt;&lt;/h2&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;W moim przypadku najwięcej daje włączenie Dolby Audio. Po aktywacji dźwięk staje się większy, bardziej przestrzenny i lepiej wypełniony. Bas zyskuje masę, a wokale pozostają czytelne. Nie jest to pełny Dolby Atmos ze śledzeniem ruchu głowy, lecz dobrze dobrany tryb przetwarzania, który pasuje do otwartej konstrukcji.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Część użytkowników może preferować standardowe brzmienie lub własny korektor, ale przez większość testu korzystałem z Dolby Audio. W zwykłym trybie OpenDots 2 grają poprawnie i naturalnie. Po włączeniu Dolby łatwiej zapomnieć, że głośniki nie uszczelniają kanału słuchowego.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Nie są to słuchawki z ANC. Otwarty kanał słuchowy jest podstawą ich działania. Muzyka może nieco zamaskować szum klimatyzacji, wentylatora lub biura, ale jest to zwykłe zagłuszanie dźwięków otoczenia, a nie aktywna redukcja hałasu. To zaleta podczas biegania po mieście, spaceru, jazdy na rowerze w bezpiecznych warunkach i pracy, w której trzeba słyszeć współpracowników. To wada w metrze, pociągu, samolocie i na głośnej siłowni. W takich miejscach podcast może zostać przykryty przez hałas, a zwiększanie głośności odbiera część korzyści wynikających z otwartej konstrukcji.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Na głośny trening w klubie nadal wybrałbym klasyczne słuchawki dokanałowe z dobrym ANC. OpenDots 2 są natomiast znacznie lepsze na trening na zewnątrz, gdzie odcięcie od samochodów i rowerów byłoby niebezpieczne.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h2&gt;&lt;strong&gt;Rozmowy są mocną stroną&lt;/strong&gt;&lt;/h2&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Każda słuchawka ma dwa mikrofony powietrzne i jeden mikrofon wykorzystujący przewodnictwo kostne. System adaptacyjnego formowania wiązki i redukcji szumu ma oddzielać głos od otoczenia.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;W praktyce OpenDots 2 dobrze nadają się do rozmów telefonicznych i wideokonferencji. Otwarta konstrukcja pozwala jednocześnie słyszeć własny głos oraz osoby znajdujące się w pomieszczeniu, co jest wygodne podczas pracy. Można prowadzić rozmowę i nadal kontrolować, co dzieje się w domu lub w open space.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;W spokojnym biurze i przy umiarkowanym hałasie rozmówcy słyszeli głos wyraźnie. W bardzo głośnym otoczeniu klasyczne słuchawki dokanałowe z mikrofonami umieszczonymi bliżej ust mogą wypaść lepiej, ale do codziennej pracy OpenDots 2 są praktyczniejsze niż wiele sportowych modeli z pałąkiem.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h2&gt;&lt;strong&gt;Czas pracy i łączność&lt;/strong&gt;&lt;/h2&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Producent deklaruje do 10 godzin słuchania na jednym ładowaniu i do 40 godzin łącznie z etui. Pięć minut szybkiego ładowania ma zapewniać około dwóch godzin odtwarzania. Pełne naładowanie słuchawek trwa około godziny, a pustego etui przez kabel około dwóch godzin.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;To bardzo dobre wartości jak na tak małą konstrukcję. Dziesięć godzin wystarcza na bieg ultra, długi dzień pracy lub kilka treningów. Małe etui sprawia, że dodatkowe trzy pełne ładowania można bez problemu mieć przy sobie.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;OpenDots 2 korzystają z Bluetooth 6.1, obsługują połączenie z dwoma urządzeniami, Google Fast Pair i Microsoft Swift Pair. W praktyce wygodne jest równoczesne połączenie z telefonem oraz komputerem. Słuchawki automatycznie zatrzymują i wznawiają odtwarzanie po zdjęciu oraz ponownym założeniu.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Lista kodeków jest krótka: SBC i AAC. Nie ma kodeka wysokiej rozdzielczości ani specjalnego trybu o bardzo małym opóźnieniu. Przy otwartej konstrukcji brak kodeka hi-res nie jest dużym problemem, ale przy cenie 849 zł można oczekiwać bardziej kompletnej specyfikacji.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Odporność IP57 oznacza, że pot i deszcz nie powinny być zagrożeniem dla słuchawek. Nie są to jednak słuchawki do pływania. Do basenu Shokz ma osobną serię OpenSwim.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h2&gt;&lt;strong&gt;OpenDots 2, OpenDots Air czy OpenFit?&lt;/strong&gt;&lt;/h2&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Najtrudniejszym konkurentem OpenDots 2 może być tańszy model tej samej marki. OpenDots Air kosztują o 250 zł mniej, ważą praktycznie tyle samo i oferują bardzo podobny komfort. Mają do 9 godzin pracy i 36 godzin z etui, dwa mikrofony zamiast trzech, nie obsługują ładowania Qi, a ich etui nie ma klasy odporności na wodę. Nie dostajemy także Dolby Audio i bardziej zaawansowanego układu Bassphere 2.0.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Jeżeli słuchawki mają być używane głównie do krótkiego biegania i podcastów, OpenDots Air mogą okazać się rozsądniejszym zakupem. Dopłata do OpenDots 2 ma sens, gdy mają zostać głównymi słuchawkami open-ear: do sportu, pracy i codziennej muzyki. Wtedy lepsze brzmienie, dłuższy czas pracy, mocniejsze zabezpieczenie, lepszy zestaw mikrofonów i ładowanie bezprzewodowe są odczuwalne.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Starsze OpenDots ONE nadal są bardzo podobne pod względem kształtu i komfortu. Nowa generacja poprawia odporność, mikrofony, sterowanie, szybkość ładowania i przede wszystkim brzmienie. Przy niewielkiej różnicy ceny wybrałbym OpenDots 2. OpenDots ONE stają się interesujące dopiero po wyraźnej obniżce.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;W portfolio Shokz alternatywą są także modele OpenFit z klasycznym zaczepem za uchem. OpenFit Pro oferują jeszcze pełniejsze brzmienie i bardziej rozbudowane funkcje, ale są większe, droższe i mniej dyskretne. OpenDots 2 wygrywają minimalizmem, małym etui i tym, że po chwili niemal znikają na uszach.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Na rynku bezpośrednimi rywalami pozostają np.  Huawei FreeClip 2, Bose Ultra Open Earbuds i Soundcore AeroClip. Różnią się charakterem dźwięku, sposobem sterowania, wielkością etui oraz ceną.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h2&gt;&lt;strong&gt;Podsumowanie&lt;/strong&gt;&lt;/h2&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Shokz OpenDots 2 nie udają słuchawek dokanałowych z ANC. Ich zadaniem jest zapewnienie dobrego dźwięku bez zatykania uszu i bez odcinania użytkownika od otoczenia. W tej roli wypadają bardzo dobrze.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Największą zaletą jest komfort. Słuchawki są lekkie, stabilne i nie wymagają poprawiania podczas biegu. Małe etui łatwo zabrać na trening, odkładanie słuchawek do ładowania jest proste, a czujnik nacisku daje niemal tak dobrą kontrolę jak fizyczny przycisk. Aplikacja ma komplet potrzebnych ustawień, rozmowy są wyraźne, a czas pracy nie ogranicza nawet długich treningów.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Brzmienie jest gładkie, przestrzenne i przyjemne. Bas jest wyraźny, ale nie zapewnia uderzenia znanego z dobrych słuchawek dokanałowych. OpenDots 2 nie zastąpią modelu z ANC w metrze, samolocie lub na głośnej siłowni. Cena 849 zł jest wysoka, szczególnie przy istnieniu znacznie tańszych OpenDots Air.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Mimo tych ograniczeń to właśnie OpenDots 2 będą teraz moimi podstawowymi słuchawkami do biegania. Dlatego że podczas treningu nie trzeba o nich myśleć. Zakładam je, uruchamiam muzykę i po chwili zapominam, że mam je na uszach.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h2&gt;&lt;strong&gt;Najważniejsze zalety:&lt;/strong&gt;&lt;/h2&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;ul&gt;
	&lt;li&gt;bardzo wysoki komfort i stabilność podczas biegania,&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;małe i lekkie etui z ładowaniem Qi,&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;dobre, gładkie brzmienie oraz przydatny tryb Dolby Audio,&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;skuteczne sterowanie czujnikiem nacisku,&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;automatyczne rozpoznawanie lewego i prawego ucha,&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;dobre rozmowy telefoniczne,&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;10 godzin pracy i 40 godzin z etui,&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;IP57 dla słuchawek i IP54 dla etui,&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;rozbudowana, czytelna aplikacja.&lt;/li&gt;
&lt;/ul&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h2&gt;&lt;strong&gt;Najważniejsze wady:&lt;/strong&gt;&lt;/h2&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;ul&gt;
	&lt;li&gt;wysoka cena,&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;brak ANC jest naturalnym, ale istotnym ograniczeniem,&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;bas nie ma mocy dobrych słuchawek dokanałowych,&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;tylko kodeki SBC i AAC,&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;w głośnym otoczeniu muzyka i podcasty są zagłuszane,&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;OpenDots Air oferują podobny komfort za znacznie mniejsze pieniądze.&lt;/li&gt;
&lt;/ul&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h2&gt;&lt;strong&gt;Dane techniczne Shokz OpenDots 2:&lt;/strong&gt;&lt;/h2&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;ul&gt;
	&lt;li&gt;konstrukcja: otwarta, clip-on, przewodnictwo powietrzne,&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;przetworniki: dwa 11,8 mm w module Bassphere 2.0,&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;pasmo przenoszenia: 100 Hz – 20 kHz,&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;kodeki: SBC, AAC,&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;łączność: Bluetooth 6.1, multipoint, Fast Pair, Swift Pair,&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;mikrofony: dwa powietrzne i jeden kostny w każdej słuchawce,&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;czas pracy: do 10 godzin, do 40 godzin z etui,&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;szybkie ładowanie: 5 minut = do 2 godzin słuchania,&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;ładowanie etui: USB-C i Qi,&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;odporność: IP57 słuchawki, IP54 etui,&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;masa: 6,4 g jedna słuchawka, 38,8 g etui, 51,6 g cały zestaw,&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;kolory: Pearl White, Grey, Black,&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;cena w Polsce: 849 zł.&lt;/li&gt;
&lt;/ul&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;
    </content>
  </entry>
  <entry>
    <title>Test Dreame T12 Pro – jeden sprzęt zamiast odkurzacza i mopa, ale nie do każdego domu</title>
    <link href="http://gsmonline.pl/artykuly/test-dreame-t12-pro-jeden-sprzet-zamiast-odkurzacza-i-mopa-ale-nie-do-kazdego-domu"/>
    <id>http://gsmonline.pl/artykuly/test-dreame-t12-pro-jeden-sprzet-zamiast-odkurzacza-i-mopa-ale-nie-do-kazdego-domu</id>
    <updated>2026-07-14T09:06:01+02:00</updated>
    <author>
      <name>Wojciech Piechocki</name>
    </author>
    <content type="html">
&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Dreame T12 Pro kosztuje obecnie 1099 zł i łączy odkurzanie z aktywnym myciem podłogi. Nie jest jednak uniwersalnym odkurzaczem do całego domu. Nie wyczyści kanapy, schodów ani grubego dywanu. Jego zadanie jest węższe: szybko zebrać kurz, okruchy, włosy i rozlane płyny z twardych podłóg, a jednocześnie przetrzeć je czystą wodą z dodatkiem płynu. W mieszkaniu z panelami, zabezpieczonym drewnem, gresem lub płytkami takie rozwiązanie bardzo się sprawdza. Alternatywą jest tani parowy mop, ale on nie odkurza.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Najważniejsze zalety T12 Pro: urządzenie bardzo łatwo się prowadzi, skutecznie zbiera suche i mokre zabrudzenia, ma duży zbiornik na czystą wodę i może pracować niemal całkowicie na płasko. Brakuje mu oświetlenia z przodu (genialny dodatek w odkurzaczach pionowych), a masa 4,8 kg daje o sobie znać podczas podnoszenia i odstawiania na stację.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h2&gt;&lt;strong&gt;Konstrukcja i wygląd&lt;/strong&gt;&lt;/h2&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Dreame T12 Pro jest jednym z ładniejszych odkurzaczy myjących. Smukły korpus, srebrno-szare wykończenie i ograniczona liczba widocznych elementów sprawiają, że urządzenie nie wygląda jak sprzęt, który trzeba po każdym użyciu chować do schowka lub garażu. Stacja jest niewielka, a całość może stać przy ścianie w kuchni lub korytarzu bez psucia wyglądu wnętrza.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Jakość wykonania oraz zastosowane materiały są bardzo dobre. Zbiorniki są dobrze spasowane, uchwyty nie wymagają siłowania się, a przyciski na rękojeści znajdują się pod kciukiem. Na wyświetlaczu widać wybrany tryb, stan akumulatora oraz komunikaty dotyczące braku czystej wody, pełnego zbiornika na brudną wodę, zablokowanej szczotki lub zatkanej rurki.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Podczas jazdy po podłodze urządzenie nie wydaje się za ciężkie, ponieważ rolka obraca się płynnie, a głowica łatwo zmienia kierunek. Waga staje się odczuwalna dopiero wtedy, gdy trzeba odkurzacz podnieść, przenieść przez próg albo precyzyjnie ustawić na podstawie ładującej.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h2&gt;&lt;strong&gt;Bardzo łatwe prowadzenie&lt;/strong&gt;&lt;/h2&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;T12 Pro prowadzi się zaskakująco lekko. Nie trzeba mocno pchać go przed sobą ani walczyć z głowicą podczas zawracania. Przegub pozwala skręcać głowicę w zakresie do 80 stopni, dlatego można sprawnie objeżdżać nogi stołu, krzesła i wąskie fragmenty kuchni.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;To ważna cecha, bo odkurzacze myjące są zwykle znacznie cięższe od klasycznych modeli bezprzewodowych. Tutaj podczas normalnego sprzątania masa pozostaje dobrze ukryta. Można prowadzić urządzenie jedną ręką, a ruchy nie wymagają dużej siły.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Gorzej wygląda samo odstawianie. Korpus trzeba unieść i ustawić na stacji. Dla sprawnej osoby nie jest to duży problem, ale osoba starsza, drobna lub mająca słabsze ręce może odczuć 4,8 kg. T12 Pro nie jest też wygodnym sprzętem do przenoszenia między piętrami.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h2&gt;&lt;strong&gt;Odkurzanie i mycie w jednym przejściu&lt;/strong&gt;&lt;/h2&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Dreame T12 Pro bardzo dobrze odkurza i myje twarde podłogi. Zbiera kurz, włosy, okruchy i drobne śmieci, a w tym samym czasie obracający się wałek przeciera podłoże wodą. Nie trzeba najpierw odkurzać, a później wyjmować klasycznego mopa.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Przy codziennych zabrudzeniach rezultat jest widoczny po jednym spokojnym przejeździe. Urządzenie nie rozrzuca okruchów przed głowicą i dobrze radzi sobie z brudem, który gromadzi się w kuchni, przedpokoju lub pod stołem. Deklarowana siła ssania wynosi 25 000 Pa, ale ważniejszy od samej liczby jest praktyczny efekt: podłoga po przejeździe jest czysta, a pozostająca na niej warstwa wody jest niewielka.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Do wyboru są cztery tryby: Smart, Eco, Turbo i samo ssanie. Smart jest najbardziej uniwersalny do codziennego sprzątania. Eco ogranicza zużycie energii i wody, Turbo zwiększa ssanie oraz ilość wody przy mocniejszych zabrudzeniach, a tryb ssania służy do zbierania większej ilości płynu bez dodatkowego mycia.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Mocno zaschnięte zabrudzenia nadal mogą wymagać kilku wolniejszych przejazdów albo krótkiego namoczenia. T12 Pro nie zmienia każdego trudnego śladu w czystą podłogę w ułamku sekundy, ale w codziennym sprzątaniu jest znacznie szybszy od zestawu odkurzacz plus mop.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h2&gt;&lt;strong&gt;Brakuje światła z przodu&lt;/strong&gt;&lt;/h2&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Najbardziej odczuwalnym brakiem jest przednie oświetlenie. Lampka LED bardzo pomaga zobaczyć kurz, włosy i drobne okruchy przy listwach oraz pod meblami. W T12 Pro szczególnie jej brakuje, ponieważ możliwość sprzątania pod łóżkiem jest jedną z głównych zalet urządzenia.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Głowica wjeżdża w ciemne miejsce, ale użytkownik nie widzi dokładnie, gdzie pozostał kurz. Trzeba sprzątać bardziej metodycznie albo korzystać z oświetlenia w telefonie. Przy kolejnej generacji Dreame powinno dodać prostą diodę z przodu głowicy.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h2&gt;&lt;strong&gt;Pozycja na płasko naprawdę zmienia sposób sprzątania&lt;/strong&gt;&lt;/h2&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;T12 Pro można rozłożyć do kąta 180 stopni. W pozycji leżącej korpus ma około 9,85 cm wysokości, dlatego urządzenie wjeżdża pod wiele łóżek, sof i niskich szafek, pod które typowe odkurzacze myjące nie mają dostępu.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;T12 Pro można wsunąć głęboko pod mebel i normalnie kontynuować odkurzanie oraz mycie.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;W pozycji poziomej urządzenie nadal zbiera brudną wodę. Pojemność zbiornika na zużytą wodę spada wtedy z 500 do 350 ml, ale przy sprzątaniu pojedynczej przestrzeni pod łóżkiem nie stanowi to problemu. Przed zakupem warto jedynie zmierzyć prześwit pod meblami. Potrzebne jest około 10 cm wolnej przestrzeni.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h2&gt;&lt;strong&gt;Duży zbiornik na czystą wodę&lt;/strong&gt;&lt;/h2&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Zbiornik na czystą wodę ma pojemność 1000 ml. To jedna z praktyczniejszych cech T12 Pro, ponieważ nie trzeba wracać do kranu po umyciu każdego pokoju. Napełnianie jest proste: zbiornik wysuwa się z dolnej części korpusu i łatwo mieści się pod kranem.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Do wody można dodać zatwierdzony przez producenta płyn czyszczący. Nie należy wlewać przypadkowych detergentów, alkoholu ani środków silnie pieniących, ponieważ piana może trafić do układu ssącego.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Producent deklaruje do 60 minut pracy w trybie Eco i do 40 minut w trybie Smart. Pełne ładowanie trwa około czterech godzin. Rzeczywisty czas zależy od wybranego trybu, ilości zabrudzeń i częstotliwości korzystania z Turbo, ale parametry są wystarczające do sprzątania mieszkania z przewagą twardych podłóg bez planowania kilku sesji ładowania.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h2&gt;&lt;strong&gt;Zbiornik na brudną wodę jest dobrze zaprojektowany&lt;/strong&gt;&lt;/h2&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Po sprzątaniu trzeba opróżnić zbiornik na brudną wodę. Tego obowiązku nie eliminuje żaden cykl automatyczny, ale Dreame zaprojektowało pojemnik rozsądnie. Zbiornik łatwo się wyjmuje, a wewnętrzny separator oddziela większe śmieci od wody.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;W praktyce należy wyjąć zgromadzone włosy, okruchy i inne zanieczyszczenia, wylać brudną wodę oraz przepłukać pojemnik. Nie jest to najprzyjemniejsza część korzystania z odkurzacza myjącego, ale w T12 Pro nie jest szczególnie uciążliwa. Elementy są duże, dostęp do wnętrza jest dobry, a do zestawu dołączono szczoteczkę do czyszczenia.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Zbiornik powinien być opróżniany od razu po sprzątaniu. Pozostawienie w nim brudnej wody i resztek na kilka godzin lub dni szybko prowadzi do nieprzyjemnego zapachu, niezależnie od działania funkcji samoczyszczenia.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h2&gt;&lt;strong&gt;Samoczyszczenie i suszenie wałka&lt;/strong&gt;&lt;/h2&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Po ustawieniu odkurzacza na stacji można uruchomić cykl samoczyszczenia. Urządzenie przepłukuje wałek czystą wodą, obraca go i usuwa z niego część zabrudzeń. Producent deklaruje mycie i suszenie w temperaturze do 95 stopni Celsjusza.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Dostępne jest szybkie, pięciominutowe suszenie gorącym powietrzem oraz dłuższy cykl 30-minutowy. To ważne, ponieważ wilgotny wałek pozostawiony w zamkniętej głowicy może po pewnym czasie zacząć nieprzyjemnie pachnieć.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h2&gt;&lt;strong&gt;Nie jest przeznaczony do mieszkań z dużą liczbą dywanów&lt;/strong&gt;&lt;/h2&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Dreame T12 Pro został zaprojektowany do twardych, odpornych na wodę powierzchni. Instrukcja wymienia między innymi płytki, winyl, marmur i zabezpieczone drewno. Nie jest to dobry wybór do domu, w którym dominują dywany i wykładziny dywanowe.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Urządzenie najlepiej pasuje do wnętrz, w których zdecydowaną większość powierzchni stanowią panele, deska, gres lub płytki, a dywany są małe i można je ominąć. W takim domu T12 Pro może przejąć większość codziennego sprzątania podłogi i wyraźnie skrócić cały proces.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h2&gt;&lt;strong&gt;Cena, opłacalność, podsumowanie&lt;/strong&gt;&lt;/h2&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;W momencie przygotowania testu Dreame T12 Pro kosztował w oficjalnym polskim sklepie 1099 zł. Za tę cenę otrzymujemy skuteczne odkurzanie i mycie, możliwość pracy na płasko, duży zbiornik na czystą wodę, samoczyszczenie oraz suszenie wałka gorącym powietrzem.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Nie jest to model wyposażony we wszystkie dodatki spotykane w najdroższych odkurzaczach myjących. Najważniejsze funkcje związane z samym sprzątaniem działają jednak bardzo dobrze.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Dreame T12 Pro jest bardzo dobrym wyborem do mieszkania lub domu z przewagą twardych podłóg.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Największym minusem w codziennym użyciu jest brak oświetlenia z przodu. Drugie ograniczenie ujawnia się przy odstawianiu na stację: 4,8 kg może być problemem dla słabszych osób. Trzeba też pamiętać, że po każdym sprzątaniu nadal należy opróżnić i przepłukać zbiornik na brudną wodę.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;T12 Pro nie powinien być kupowany jako jedyny odkurzacz do domu pełnego dywanów. Jeżeli jednak większość powierzchni stanowią panele, płytki lub zabezpieczone drewno, urządzenie może realnie zastąpić dwa etapy sprzątania jednym przejazdem. Właśnie w takim zastosowaniu jego cena 1099 zł jest uzasadniona.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h2&gt;&lt;strong&gt;Zalety i wady&lt;/strong&gt;&lt;/h2&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;table align="center" border="2" cellpadding="6" cellspacing="0" width="100%"&gt;
	&lt;tbody&gt;
		&lt;tr&gt;
			&lt;td style="background-color: rgb(255, 0, 0);"&gt;
			&lt;p&gt;&lt;span style="color:#FFFFFF;"&gt;&lt;strong&gt;Zalety&lt;/strong&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;
			&lt;/td&gt;
			&lt;td style="background-color: rgb(255, 0, 0);"&gt;
			&lt;p&gt;&lt;span style="color:#FFFFFF;"&gt;&lt;strong&gt;Wady&lt;/strong&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;
			&lt;/td&gt;
		&lt;/tr&gt;
		&lt;tr&gt;
			&lt;td&gt;
			&lt;ul&gt;
				&lt;li&gt;bardzo skuteczne odkurzanie i mycie twardych podłóg&lt;/li&gt;
				&lt;li&gt;bardzo łatwe prowadzenie&lt;/li&gt;
				&lt;li&gt;praca na płasko i wysokość około 9,85 cm&lt;/li&gt;
				&lt;li&gt;duży, litrowy zbiornik na czystą wodę&lt;/li&gt;
				&lt;li&gt;wygodne czyszczenie zbiornika na brudną wodę&lt;/li&gt;
				&lt;li&gt;samoczyszczenie i suszenie wałka&lt;/li&gt;
				&lt;li&gt;atrakcyjny wygląd&lt;/li&gt;
				&lt;li&gt;długi czas pracy&lt;/li&gt;
				&lt;li&gt;dobrej jakości, czytelny wyświetlacz&lt;/li&gt;
				&lt;li&gt;można go awaryjnie stosować do płaskich wykładzin&lt;/li&gt;
			&lt;/ul&gt;
			&lt;/td&gt;
			&lt;td&gt;
			&lt;ul&gt;
				&lt;li&gt;brak oświetlenia z przodu&lt;/li&gt;
				&lt;li&gt;masa odczuwalna podczas podnoszenia i odstawiania&lt;/li&gt;
				&lt;li&gt;nie jest przeznaczony do dywanów&lt;/li&gt;
			&lt;/ul&gt;

			&lt;p&gt; &lt;/p&gt;
			&lt;/td&gt;
		&lt;/tr&gt;
	&lt;/tbody&gt;
&lt;/table&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h2&gt;&lt;strong&gt;Najważniejsze dane techniczne&lt;/strong&gt;&lt;/h2&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;table align="center" border="2" cellpadding="6" cellspacing="0" width="100%"&gt;
	&lt;tbody&gt;
		&lt;tr&gt;
			&lt;td&gt;
			&lt;p&gt;&lt;strong&gt;Cena w oficjalnym sklepie w chwili testu&lt;/strong&gt;&lt;/p&gt;
			&lt;/td&gt;
			&lt;td&gt;
			&lt;p&gt;1099 zł&lt;/p&gt;
			&lt;/td&gt;
		&lt;/tr&gt;
		&lt;tr&gt;
			&lt;td&gt;
			&lt;p&gt;&lt;strong&gt;Siła ssania&lt;/strong&gt;&lt;/p&gt;
			&lt;/td&gt;
			&lt;td&gt;
			&lt;p&gt;do 25 000 Pa&lt;/p&gt;
			&lt;/td&gt;
		&lt;/tr&gt;
		&lt;tr&gt;
			&lt;td&gt;
			&lt;p&gt;&lt;strong&gt;Moc znamionowa&lt;/strong&gt;&lt;/p&gt;
			&lt;/td&gt;
			&lt;td&gt;
			&lt;p&gt;315 W&lt;/p&gt;
			&lt;/td&gt;
		&lt;/tr&gt;
		&lt;tr&gt;
			&lt;td&gt;
			&lt;p&gt;&lt;strong&gt;Masa&lt;/strong&gt;&lt;/p&gt;
			&lt;/td&gt;
			&lt;td&gt;
			&lt;p&gt;4,8 kg&lt;/p&gt;
			&lt;/td&gt;
		&lt;/tr&gt;
		&lt;tr&gt;
			&lt;td&gt;
			&lt;p&gt;&lt;strong&gt;Pojemność zbiornika na czystą wodę&lt;/strong&gt;&lt;/p&gt;
			&lt;/td&gt;
			&lt;td&gt;
			&lt;p&gt;1000 ml&lt;/p&gt;
			&lt;/td&gt;
		&lt;/tr&gt;
		&lt;tr&gt;
			&lt;td&gt;
			&lt;p&gt;&lt;strong&gt;Pojemność zbiornika na brudną wodę&lt;/strong&gt;&lt;/p&gt;
			&lt;/td&gt;
			&lt;td&gt;
			&lt;p&gt;500 ml w pionie, 350 ml w pozycji leżącej&lt;/p&gt;
			&lt;/td&gt;
		&lt;/tr&gt;
		&lt;tr&gt;
			&lt;td&gt;
			&lt;p&gt;&lt;strong&gt;Czas pracy&lt;/strong&gt;&lt;/p&gt;
			&lt;/td&gt;
			&lt;td&gt;
			&lt;p&gt;do 60 min w Eco, do 40 min w Smart&lt;/p&gt;
			&lt;/td&gt;
		&lt;/tr&gt;
		&lt;tr&gt;
			&lt;td&gt;
			&lt;p&gt;&lt;strong&gt;Czas ładowania&lt;/strong&gt;&lt;/p&gt;
			&lt;/td&gt;
			&lt;td&gt;
			&lt;p&gt;około 4 godzin&lt;/p&gt;
			&lt;/td&gt;
		&lt;/tr&gt;
		&lt;tr&gt;
			&lt;td&gt;
			&lt;p&gt;&lt;strong&gt;Tryby pracy&lt;/strong&gt;&lt;/p&gt;
			&lt;/td&gt;
			&lt;td&gt;
			&lt;p&gt;Smart, Eco, Turbo, ssanie&lt;/p&gt;
			&lt;/td&gt;
		&lt;/tr&gt;
		&lt;tr&gt;
			&lt;td&gt;
			&lt;p&gt;&lt;strong&gt;Praca na płasko&lt;/strong&gt;&lt;/p&gt;
			&lt;/td&gt;
			&lt;td&gt;
			&lt;p&gt;180 stopni, wysokość korpusu około 9,85 cm&lt;/p&gt;
			&lt;/td&gt;
		&lt;/tr&gt;
		&lt;tr&gt;
			&lt;td&gt;
			&lt;p&gt;&lt;strong&gt;Samoczyszczenie i suszenie&lt;/strong&gt;&lt;/p&gt;
			&lt;/td&gt;
			&lt;td&gt;
			&lt;p&gt;mycie i suszenie wałka; szybkie suszenie około 5 min&lt;/p&gt;
			&lt;/td&gt;
		&lt;/tr&gt;
	&lt;/tbody&gt;
&lt;/table&gt;

&lt;div&gt; &lt;/div&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;
    </content>
  </entry>
  <entry>
    <title>Test Soundcore Boom 2 Plus – potężny głośnik imprezowy z mocą 140W</title>
    <link href="http://gsmonline.pl/artykuly/test-soundcore-boom-2-plus-potezny-glosnik-imprezowy-z-moca-140w"/>
    <id>http://gsmonline.pl/artykuly/test-soundcore-boom-2-plus-potezny-glosnik-imprezowy-z-moca-140w</id>
    <updated>2026-07-14T08:35:00+02:00</updated>
    <author>
      <name>Jan Rybczyński</name>
    </author>
    <content type="html">
&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Przenośne głośniki Bluetooth nie przestają być popularne i nadal zabieramy je na kemping, działkę czy nad jezioro, gdzie oprócz dźwięku liczy się także odporność na warunki atmosferyczne, długi czas pracy i wygoda transportu. Soundcore Boom 2 Plus należy do kategorii mocniejszych i dużych głośników. Producent obiecuje moc sięgającą 140 W, wyraźnie podkreślony bas, odporność IPX7, możliwość unoszenia się na wodzie oraz funkcję powerbanku. Wszystko to kosztuje obecnie 669 zł, czyli wyraźnie mniej niż wiele konkurencyjnych modeli o podobnych gabarytach. Czy za tę cenę idzie równie dobra jakość wykonania i brzmienie?&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h2&gt;&lt;strong&gt;Design&lt;/strong&gt;&lt;/h2&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Soundcore Boom 2 Plus od razu sprawia wrażenie głośnika stworzonego z myślą o użytkowaniu poza domem. To duża konstrukcja typu boombox z masywnym uchwytem ułatwiającym przenoszenie. Producent oferuje trzy wersje kolorystyczne: czarną Phantom Black, zieloną Adventure Green oraz niebieską Explorer Blue.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Obudowę wykonano z solidnego tworzywa sztucznego, a front chroni grill o charakterystycznym wzorze 3D. Całość wygląda nowocześnie, ale bez przesadnie agresywnej stylistyki. Na panelu sterowania producent umieścił następujące elementy:&lt;/p&gt;

&lt;ul&gt;
	&lt;li&gt;przycisk zasilania służący do włączania oraz wyłączania głośnika Soundcore Boom 2 Plus&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;przycisk Bluetooth aktywujący tryb parowania z telefonem lub łączący dwa takie same modele w jeden bezprzewodowy system stereo&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;przycisk służący do zmniejszania głośności dźwięku&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;przycisk odtwarzania i pauzy, który pozwala na zatrzymywanie muzyki oraz przełączanie utworów&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;przycisk pozwalający na zwiększenie głośności odtwarzania&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;przycisk odpowiedzialny za efekty świetlne, dający możliwość przełączania pomiędzy stylami animacji lub całkowitego wyłączenia diod LED&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;przycisk trybu PartyCast 2.0, który umożliwia jednoczesną synchronizację muzyki i podświetlenia z maksymalnie setką kompatybilnych głośników&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;przycisk technologii BassUp 2.0, uruchamiający profil dźwiękowy ze wzmocnionymi najniższymi tonami&lt;/li&gt;
&lt;/ul&gt;

&lt;p&gt;Po bokach umieszczono membrany pasywne otoczone podświetleniem LED. Efekty świetlne reagują na rytm muzyki, a ich wygląd oraz jasność można zmieniać z poziomu aplikacji Soundcore lub całkowicie wyłączyć, jeśli zależy nam na maksymalnym czasie pracy na baterii.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Na tylnej ściance, pod szczelną gumową osłoną, znajdują się port USB-C służący do ładowania głośnika i zasilania innych urządzeń oraz klasyczne wejście AUX 3,5 mm. Aby zachować odporność na wodę, osłona musi być dokładnie zamknięta.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Soundcore dołącza do zestawu odpinany pasek naramienny wykonany z plecionego materiału oraz przewód USB-C - USB-C o długości około 60 cm.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Dużym atutem jest wygodny uchwyt. Mimo że Boom 2 Plus nie należy do najmniejszych głośników, jego przenoszenie nie sprawia większego problemu. Warto jednak pamiętać, że rozmiary i masa są zauważalnie większe niż w przypadku typowych przenośnych modeli. To kompromis, na który producent zdecydował się, stawiając na mocniejsze nagłośnienie i głębszy bas. To model do nagłośnienia dużej imprezy na działce, a nie do słuchania muzyki na pikniku.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h2&gt;&lt;strong&gt;Specyfikacja i funkcje&lt;/strong&gt;&lt;/h2&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Boom 2 Plus wykorzystuje układ stereo 2+2 składający się z dwóch głośników niskotonowych o mocy 50 W każdy oraz dwóch głośników wysokotonowych o mocy 20 W. Według deklaracji producenta standardowa moc zestawu wynosi 100 W, natomiast po aktywowaniu technologii BassUp 2.0 wzrasta do maksymalnie 140 W.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Łączność bezprzewodową zapewnia Bluetooth 5.3, a osoby preferujące przewodowe źródła dźwięku mogą skorzystać z wejścia AUX. Głośnik współpracuje również z aplikacją Soundcore, która daje znacznie większe możliwości konfiguracji niż same przyciski na obudowie.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Największą zaletą aplikacji jest rozbudowany korektor graficzny z możliwością tworzenia własnych ustawień oraz zapisania ich do późniejszego wykorzystania. Do dyspozycji są również gotowe profile dźwięku, dzięki czemu można łatwo dopasować charakter brzmienia do rodzaju muzyki lub miejsca odsłuchu.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Producent przewidział także możliwość sparowania dwóch głośników Boom 2 Plus w parę stereo. Dostępna jest również funkcja PartyCast 2.0 pozwalająca zsynchronizować ponad 100 kompatybilnych głośników Soundcore podczas większych imprez – zapewne chodzi wówczas o nagłośnienie Stadionu Narodowego.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Boom 2 Plus spełnia normę IPX7, dlatego jest odporny na deszcz, zachlapania i przypadkowe wpadnięcie do wody. Co więcej, głośnik rzeczywiście utrzymuje się na powierzchni, dzięki czemu sprawdzi się podczas wypoczynku nad jeziorem lub przy basenie.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Producent wyposażył go również w funkcję powerbanku. Za pomocą portu USB-C można ładować smartfon lub inne urządzenia z mocą do 10 W, co bywa przydatne podczas dłuższych wyjazdów z dala od gniazdka.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h2&gt;&lt;strong&gt;Brzmienie&lt;/strong&gt;&lt;/h2&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Soundcore Boom 2 Plus to głośnik nastawiony przede wszystkim na granie w plenerze i podczas spotkań w większym gronie. Nie próbuje oferować całkowicie neutralnego przekazu. Producent postawił na mocny, efektowny dźwięk z wyraźnie zaakcentowanym dołem pasma.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Największe wrażenie robi bas. Dwa głośniki niskotonowe potrafią wygenerować naprawdę dużo energii, a po aktywowaniu funkcji BassUp 2.0 niskie tony stają się jeszcze bardziej wyraziste. Na otwartej przestrzeni taki charakter sprawdza się bardzo dobrze, ponieważ bas nie ginie. W pomieszczeniach sytuacja wygląda nieco inaczej. Jeśli głośnik stoi blisko ściany lub w narożniku, niskich tonów potrafi być aż za dużo. W takich warunkach rozsądniej jest wyłączyć BassUp albo skorzystać z korektora w aplikacji. Niewątpliwie jednak, jeśli ktoś lubi słyszeć, ale i czuć wyraźny bas, to Soundcore Boom 2 Plus go nie rozczaruje.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Mimo rozrywkowego charakteru dźwięku Boom 2 Plus nie ogranicza się wyłącznie do mocnego basu. Wysokie tony pozostają wyraźne, a całość brzmi zazwyczaj czysto nawet przy głośniejszym słuchaniu. Średnica nie jest tak eksponowana jak dół pasma, dlatego wokale i część instrumentów bywają nieco cofnięte, jednak nie przeszkadza to podczas słuchania muzyki elektronicznej, rockowej, hip-hopowej czy popowej, czyli gatunków, do których ten głośnik został wyraźnie dostrojony. Natrafiłem jednak na jeden utwór, w którym wysokie partie wokalne miały nieprzyjemne dla ucha syczenie – był to „Knights of Cydonia” zespołu Muse. Miało to jednak miejsce podczas słuchania przy dużej głośności i z niewielkiej odległości od głośnika.&lt;strong&gt;&lt;/strong&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Dużym plusem jest zachowanie przy wysokich poziomach głośności. Boom 2 Plus potrafi nagłośnić naprawdę sporą przestrzeń. To jedna z cech, która odróżnia go od wielu mniejszych i tańszych konstrukcji.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Aplikacja Soundcore daje spore możliwości dopasowania charakterystyki dźwięku. Oprócz gotowych ustawień producent udostępnia wielopasmowy korektor, dzięki któremu można samodzielnie zmienić charakter brzmienia. To przydatne rozwiązanie, ponieważ pozwala przygotować osobne ustawienia do słuchania muzyki w domu i na zewnątrz.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;W codziennym użytkowaniu Bluetooth działa stabilnie i nie sprawia problemów z odtwarzaniem muzyki z popularnych serwisów streamingowych. Parowanie przebiega szybko, a opóźnienia podczas oglądania filmów są na tyle niewielkie, że nie przeszkadzają podczas normalnego korzystania.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h2&gt;&lt;strong&gt;Bateria&lt;/strong&gt;&lt;/h2&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Producent wyposażył głośnik w ogniwo o pojemności 7500 mAh / 7,3 V, co według deklaracji pozwala na maksymalnie 20 godzin pracy na jednym ładowaniu. Dotyczy to jednak odtwarzania przy głośności 50%, z wyłączonym trybem BassUp oraz efektami świetlnymi.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;W praktyce czas działania zależy przede wszystkim od sposobu użytkowania. Korzystanie z wysokiej głośności, podświetlenia LED oraz wzmocnienia basu wyraźnie zwiększa zużycie energii, dlatego podczas imprezy na świeżym powietrzu można spodziewać się zauważalnie krótszego czasu pracy, niż podaje producent.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Na plus należy zaliczyć szybkie ładowanie. Po podłączeniu ładowarki USB-C Power Delivery o mocy 30 W pełne uzupełnienie energii zajmuje około 3 godzin.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h2&gt;&lt;strong&gt;Podsumowanie&lt;/strong&gt;&lt;/h2&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Soundcore Boom 2 Plus to model zaprojektowany między innymi z myślą o słuchaniu muzyki na świeżym powietrzu. Duża moc, mocno zaakcentowany bas oraz wysoka głośność sprawiają, że w takich zastosowaniach czuje się znacznie lepiej niż typowe, kompaktowe głośniki Bluetooth.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Jednocześnie producent nie ograniczył się wyłącznie do wysokiej mocy. Boom 2 Plus ma dopracowaną aplikację z rozbudowanym korektorem dźwięku, możliwość stworzenia pary stereo, funkcję PartyCast 2.0, ładowanie przez USB-C oraz funkcję powerbanku. Do tego dochodzi odporność IPX7 i możliwość unoszenia się na wodzie, co rzeczywiście zwiększa jego uniwersalność podczas letnich wyjazdów.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Nie jest to jednak konstrukcja pozbawiona kompromisów. Duże rozmiary i masa oznaczają, że trudno traktować go jako głośnik, który bez zastanowienia wrzucimy do plecaka. Charakterystyka dźwięku również nie będzie odpowiadała każdemu. Osoby preferujące możliwie neutralne brzmienie mogą uznać, że bas jest zbyt mocno eksponowany, choć dzięki rozbudowanemu korektorowi można go skorygować. To głośnik przede wszystkim do słuchania energetycznej muzyki.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;W cenie 669 zł Boom 2 Plus prezentuje się bardzo atrakcyjnie. Oferuje głośność i jakość brzmienia często spotykane dopiero w modelach kilkaset złotych od niego droższych. Jeśli szukacie dużego głośnika Bluetooth przede wszystkim do głośnego słuchania muzyki podczas imprez na świeżym powietrzu, będzie to jeden z ciekawszych wyborów w swoim segmencie cenowym.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h3&gt;&lt;strong&gt;Zalety&lt;/strong&gt;&lt;/h3&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;ul&gt;
	&lt;li&gt;bardzo wysoka głośność i duży zapas mocy&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;mocny, głęboki bas z funkcją BassUp 2.0&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;dobra jakość dźwięku nawet przy wysokich poziomach głośności&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;odporność na wodę zgodna z normą IPX7 i możliwość unoszenia się na wodzie&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;szybkie ładowanie USB-C z mocą do 30 W&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;funkcja powerbanku 10 W&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;rozbudowana aplikacja z wielopasmowym korektorem EQ&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;możliwość stworzenia pary stereo oraz obsługa PartyCast 2.0&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;efektowne podświetlenie LED z możliwością personalizacji&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;atrakcyjna cena wynosząca 669 zł&lt;/li&gt;
&lt;/ul&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h3&gt;&lt;strong&gt;Wady&lt;/strong&gt;&lt;/h3&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;ul&gt;
	&lt;li&gt;duże gabaryty i masa utrudniają częste przenoszenie&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;domyślne strojenie mocno eksponuje bas, co nie każdemu przypadnie do gustu podczas słuchania, zwłaszcza w pomieszczeniach&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;sporadycznie, w określonej kombinacji utworu, otoczenia i głośności wysokie tony potrafią wpadać w syczenie&lt;/li&gt;
&lt;/ul&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;
    </content>
  </entry>
  <entry>
    <title>Samsung Galaxy A27 5G – więcej AI, nowy procesor i ekran z mniejszym wycięciem – nasze pierwsze wrażenia</title>
    <link href="http://gsmonline.pl/artykuly/samsung-galaxy-a27-5g-wiecej-ai-nowy-procesor-i-ekran-z-mniejszym-wycieciem-nasze-pierwsze-wrazenia"/>
    <id>http://gsmonline.pl/artykuly/samsung-galaxy-a27-5g-wiecej-ai-nowy-procesor-i-ekran-z-mniejszym-wycieciem-nasze-pierwsze-wrazenia</id>
    <updated>2026-07-10T15:13:00+02:00</updated>
    <author>
      <name>Jan Rybczyński</name>
    </author>
    <content type="html">
&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Samsung Galaxy A27 5G jest następcą bardzo popularnego modelu Galaxy A26 i na pierwszy rzut oka wygląda niemal identycznie. Producent wprowadził jednak kilka istotnych zmian. Najbardziej widoczną jest zastąpienie charakterystycznego wycięcia w kształcie litery U bardziej nowoczesnym otworem na przedni aparat, a wewnątrz znalazł się procesor Snapdragon 6 Gen 3. Telefon otrzymał również rozszerzony pakiet funkcji Awesome Intelligence oraz długie, sześcioletnie wsparcie aktualizacjami. Nie wszystkie zmiany można jednak uznać za krok naprzód. Galaxy A27 5G kosztuje 1529 zł w wersji 6/128 GB oraz 1919 zł za wariant 8/256 GB. Sprawdziliśmy, czy w tej cenie jest lepszym wyborem od swojego poprzednika.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h2&gt;&lt;strong&gt;Design&lt;/strong&gt;&lt;/h2&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Galaxy A27 5G zachował charakterystyczny wygląd serii Galaxy A z płaską ramką i pionowo rozmieszczonymi aparatami. Największą zmianą jest przedni panel. Zamiast wycięcia w kształcie litery U zastosowano niewielki otwór na aparat do selfie, dzięki czemu telefon wygląda nowocześniej i bardziej przypomina droższe modele producenta.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Smartfon ma wymiary 162,4 × 78,2 × 7,8 mm i waży 200 g. Dostępny jest w trzech wersjach kolorystycznych: czarnej, niebieskiej oraz różowej.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Największą zmianą, która nie wszystkim przypadnie do gustu, jest obniżenie klasy odporności. Galaxy A27 spełnia normę IP64, co oznacza odporność na kurz oraz zachlapania wodą. To jednak wyraźnie mniej niż IP67 oferowane przez Galaxy A26. W praktyce telefon nadal nie powinien obawiać się deszczu, ale nie jest już przystosowany do zanurzenia w wodzie.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Czytnik linii papilarnych nadal znajduje się w przycisku zasilania na bocznej krawędzi. To sprawdzone rozwiązanie, które działa szybko i pewnie. W codziennym użytkowaniu nie sprawia problemów i bez trudu rozpoznaje odcisk palca już przy pierwszym dotknięciu.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Samsung pozostał również przy pojedynczym głośniku multimedialnym. Galaxy A27 nie oferuje głośników stereo, co w tej cenie zaczyna być coraz bardziej problematyczne. Sam dźwięk jest wystarczająco głośny do oglądania filmów czy prowadzenia rozmów, ale brakuje mu przestrzenności i głębi, którą zapewniają zestawy stereo.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Telefon obsługuje dwie karty nanoSIM, ale drugi slot jest współdzielony z kartą microSD. Oznacza to konieczność wyboru pomiędzy korzystaniem z dwóch numerów telefonu a możliwością rozszerzenia pamięci o kartę do 2 TB.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h2&gt;&lt;strong&gt;Wyświetlacz&lt;/strong&gt;&lt;/h2&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Galaxy A27 otrzymał 6,7-calowy wyświetlacz Super AMOLED o rozdzielczości Full HD+ (1080 × 2340 pikseli) oraz częstotliwości odświeżania do 120 Hz. Producent zastosował nowy ekran Infinity-O z niewielkim otworem na aparat. Nie jest to rewolucyjna zmiana, ale ujednolica estetykę z wyższymi modelami tego producenta.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Sam panel prezentuje bardzo dobrą jakość obrazu. Kolory są żywe, kontrast wysoki, a czerń głęboka – dokładnie tego można oczekiwać od ekranów AMOLED Samsunga. To jeden z mocniejszych elementów telefonu i trudno mieć do niego większe zastrzeżenia.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Odświeżanie 120 Hz zapewnia płynne przewijanie interfejsu i stron internetowych. Telefon dobrze wykorzystuje możliwości wyświetlacza podczas codziennej pracy, dzięki czemu animacje są płynne, a korzystanie z systemu sprawia przyjemniejsze wrażenie niż w modelach z ekranami 60 Hz.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Podobnie jak w innych tańszych smartfonach, nie ma tu technologii dostosowania odświeżania do wyświetlanych treści, czyli LTPO. Samsung nie wspomina nic o wsparciu HDR.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h2&gt;&lt;strong&gt;Specyfikacja i system&lt;/strong&gt;&lt;/h2&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Galaxy A27 5G otrzymał procesor Qualcomm Snapdragon 6 Gen 3 wykonany w litografii 4 nm. To jedna z najważniejszych zmian w porównaniu do Galaxy A26, który korzystał z układu Exynos 1380. Nowy Snapdragon nie oznacza rewolucji wydajnościowej - to model mający premierę w 2024 roku. Samsung oferuje telefon w dwóch wersjach pojemności pamięci: 6 GB RAM i 128 GB pamięci lub 8 GB RAM i 256 GB pamięci. W obu przypadkach pamięć można rozszerzyć kartą microSD o pojemności do 2 TB, co jest coraz większą rzadkością i występuje głównie w tańszych smartfonach.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;W benchmarku AnTuTu Galaxy A27 uzyskał 812 155 punktów. Nie jest to wynik, który imponuje na tle telefonów wyposażonych w procesory Snapdragon 8s Gen 4 czy Dimensity 8400. Nie da się ukryć, że w niewiele wyższej cenie telefony POCO oferują znacznie wyższą wydajność. Telefon działa akceptowalnie podczas przeglądania internetu, korzystania z komunikatorów czy oglądania filmów. Nadal można zauważyć charakterystyczne dla One UI krótkie przycięcia podczas uruchamiania bardziej wymagających aplikacji lub zaraz po odblokowaniu telefonu po dłuższym czasie bezczynności. Nie zdarza się to jednak często i podczas normalnego użytkowania Galaxy A27 pozostawia pozytywne wrażenie.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Telefon obsługuje sieci 5G oraz Wi-Fi 5 (802.11ac), Bluetooth 5.3 i NFC. Nie znajdziemy natomiast nadajnika podczerwieni. Lokalizacja wykorzystuje systemy GPS, GLONASS, Galileo, BeiDou oraz QZSS.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Na pokładzie znalazł się zestaw podstawowych czujników obejmujący:&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;– akcelerometr&lt;br /&gt;
 – żyroskop&lt;br /&gt;
 – czujnik światła&lt;br /&gt;
 – czujnik geomagnetyczny (kompas)&lt;br /&gt;
 – boczny czytnik linii papilarnych&lt;br /&gt;
 – wirtualny czujnik zbliżeniowy&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Galaxy A27 pracuje pod kontrolą systemu Android 16 z nakładką One UI 8.5. Egzemplarz testowy miał zainstalowane poprawki zabezpieczeń z 1 lipca 2025 roku. Samsung ponownie należy do ścisłej czołówki pod względem długości wsparcia. Producent deklaruje sześć kolejnych wersji Androida oraz sześć lat aktualizacji zabezpieczeń liczonych od globalnej premiery urządzenia. Za ochronę poufnych danych odpowiada Samsung Knox Vault.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Największe zmiany względem poprzednika dotyczą pakietu Awesome Intelligence. Galaxy A27 otrzymał więcej funkcji AI niż Galaxy A26, a część z nich została rozbudowana.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Circle to Search pozwala teraz zaznaczyć jednocześnie kilka elementów znajdujących się na ekranie. Można wyszukiwać równocześnie kilka produktów lub obiektów bez konieczności wykonywania kolejnych wyszukiwań.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Gumka do usuwania obiektów została ulepszona i skuteczniej usuwa niechciane elementy ze zdjęć, starając się jednocześnie zachować naturalny wygląd tła. Funkcja nadal działa automatycznie i nie wymaga ręcznej edycji.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Sugestie dotyczące edytowania analizują fotografie zapisane w galerii i proponują poprawki, które mogą poprawić końcowy efekt zdjęcia.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Filtry niestandardowe umożliwiają tworzenie własnych filtrów na podstawie zdjęć zapisanych w galerii. Telefon analizuje kolorystykę wybranego zdjęcia i pozwala zastosować podobny styl do kolejnych fotografii.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Samsung rozszerzył również wybór asystentów AI. Użytkownik może korzystać nie tylko z Google Gemini, ale również z Bixby oraz Perplexity. Dzięki temu łatwiej dopasować sposób działania sztucznej inteligencji do własnych preferencji.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Nowością jest także funkcja Odczytaj na głos, która potrafi odczytywać artykuły internetowe oraz inne treści wyświetlane na ekranie.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Rozbudowano również możliwości aplikacji Dyktafon. Funkcja Transkrypcja głosu automatycznie zamienia nagrania na tekst, potrafi rozpoznawać wielu rozmówców, generować podsumowania oraz tłumaczyć zapis rozmowy na inne języki. To rozwiązanie może okazać się przydatne podczas spotkań, wykładów czy wywiadów.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;&lt;strong&gt;Pod względem oprogramowania Galaxy A27 należy do najlepiej wyposażonych smartfonów w swoim segmencie. &lt;/strong&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Samsung nie tylko zapewnia długie wsparcie aktualizacjami, ale również konsekwentnie przenosi kolejne funkcje AI z droższych modeli do serii Galaxy A. Warto jednak pamiętać, że lista funkcji AI w serii Galaxy S jest mimo wszystko znacznie dłuższa, a One UI nie działa równie płynnie jak na wyższych modelach smartfonów.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h2&gt;&lt;strong&gt;Zestaw aparatów&lt;/strong&gt;&lt;/h2&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Samsung nie zdecydował się na zmiany w głównym aparacie, natomiast zmodyfikował pozostałe elementy zestawu fotograficznego. Największą nowością jest 12-megapikselowy aparat do selfie, który zastąpił 13-megapikselową jednostkę z Galaxy A26. Producent deklaruje, że nowa matryca lepiej radzi sobie z rejestrowaniem szerszego zakresu tonalnego, dzięki czemu twarze wyglądają bardziej naturalnie, zwłaszcza przy trudniejszym oświetleniu. Jednocześnie rozdzielczość aparatu ultraszerokokątnego została obniżona z 8 do 5 megapikseli.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Specyfikacja aparatów prezentuje się następująco:&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;– 50 MP, OIS – aparat główny&lt;br /&gt;
 – 5 MP – aparat ultraszerokokątny&lt;br /&gt;
 – 2 MP – aparat makro&lt;br /&gt;
 – 12 MP – przedni aparat do selfie&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Samsung nie podaje bardziej szczegółowych parametrów obiektywów, takich jak jasność czy wielkość matryc, poza informacją o optycznej stabilizacji obrazu w aparacie głównym.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;W praktyce główny aparat pozostaje najmocniejszym elementem zestawu fotograficznego. W dobrym oświetleniu wykonuje szczegółowe zdjęcia z atrakcyjną kolorystyką i szerokim zakresem dynamicznym. Charakterystyczne dla Samsunga nasycone barwy nadal są obecne, jednak nie sprawiają wrażenia przesadzonych. Automatyczny HDR dobrze radzi sobie z jasnym niebem i cieniami, dzięki czemu zdjęcia zwykle nie wymagają dodatkowej obróbki.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Optyczna stabilizacja obrazu pomaga podczas fotografowania po zmroku. Dzięki niej łatwiej uzyskać ostre fotografie bez poruszenia.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Znacznie słabiej prezentuje się aparat ultraszerokokątny. Obniżenie rozdzielczości do 5 MP jest zauważalne przede wszystkim po powiększeniu zdjęć. Liczba detali jest mniejsza, a fotografie mają wyraźnie niższą szczegółowość. Do okazjonalnych zdjęć krajobrazów czy architektury aparat nadal wystarczy, ale trudno uznać tę zmianę za krok naprzód.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Aparat makro o rozdzielczości 2 MP pełni przede wszystkim rolę wypełnienia wyspy aparatu trzecim obiektywem, aby wyspa wyglądała tak jak w droższych modelach tego producenta. Najlepsze efekty uzyskuje przy bardzo dobrym oświetleniu, natomiast jego praktyczna użyteczność pozostaje ograniczona.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Nowy aparat przedni oferuje bardziej naturalne odwzorowanie kolorów skóry i lepiej radzi sobie z kontrastowymi scenami niż rozwiązanie zastosowane w poprzedniku. Selfie wyglądają bardziej naturalnie, szczególnie podczas fotografowania w świetle dziennym.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Galaxy A27 nagrywa filmy maksymalnie w rozdzielczości 4K przy 30 kl./s. Dostępna jest również optyczna stabilizacja obrazu, która skutecznie ogranicza drgania podczas chodzenia. Materiały wideo są szczegółowe i dobrze odwzorowują kolory, choć po zmroku ilość szumów wyraźnie rośnie, co jest typowe dla smartfonów z tej półki cenowej.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h2&gt;&lt;strong&gt;Bateria&lt;/strong&gt;&lt;/h2&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Samsung pozostawił akumulator o pojemności 5000 mAh, który od kilku lat jest standardem w serii Galaxy A. Telefon obsługuje przewodowe ładowanie o mocy do 25 W. Producent nie przewidział ładowania bezprzewodowego, co w tej klasie cenowej nie jest zaskoczeniem.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Podczas mojego testu polegającego na ciągłym odtwarzaniu materiałów z YouTube Galaxy A27 po 13 godzinach i 49 minutach nadal miał 42% energii. Oznacza to, że zużył jedynie 58% baterii, co przekłada się na bardzo dobry wynik i pozwala oszacować całkowity czas odtwarzania wideo na około 24 godziny podczas ciągłego strumieniowania z sieci.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;W codziennym użytkowaniu oznacza to bezproblemowy dzień intensywnej pracy, a przy umiarkowanym korzystaniu z telefonu osiągnięcie dwóch dni pracy na jednym ładowaniu nie powinno stanowić problemu.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Ładowanie nie należy natomiast do najmocniejszych stron Galaxy A27. Maksymalna moc 25 W jest dziś po prostu słaba, szczególnie w porównaniu z konkurencją oferującą ładowanie 45, 67 czy nawet 90 W. W efekcie pełne naładowanie akumulatora trwa zauważalnie dłużej niż w wielu konkurencyjnych smartfonach kosztujących podobne pieniądze.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h2&gt;&lt;strong&gt;Porównanie z zeszłorocznym Samsungiem Galaxy A26&lt;/strong&gt;&lt;/h2&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Galaxy A27 to ewolucja w porównaniu do poprzednika. Samsung odświeżył wygląd, wymienił procesor i rozbudował oprogramowanie, ale podjął też decyzje, które trudno uznać za korzystne.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Zmiany na lepsze:&lt;/p&gt;

&lt;ul&gt;
	&lt;li&gt;wyświetlacz z nowoczesnym otworem na aparat (Infinity-O) zamiast budżetowego wcięcia w kształcie litery U&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;zastosowanie układu Snapdragon 6 Gen 3 zamiast Exynosa 1380&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;rozbudowany pakiet funkcji sztucznej inteligencji, obejmujący Circle to Search, asystentów Gemini i Perplexity oraz dyktafon z automatyczną transkrypcją i tłumaczeniem&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;nowy aparat do selfie 12 MP zapewniający naturalniejsze odwzorowanie kolorów skóry i lepsze działanie w trudnym oświetleniu&lt;/li&gt;
&lt;/ul&gt;

&lt;p&gt;Zmiany na gorsze:&lt;/p&gt;

&lt;ul&gt;
	&lt;li&gt;obniżenie normy uszczelnienia z IP67 na IP64, co oznacza brak pełnej odporności na zanurzenie w wodzie, a jedynie na zachlapania&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;spadek rozdzielczości aparatu ultraszerokokątnego z 8 MP do 5 MP, co przekłada się na mniej szczegółowe fotografie&lt;/li&gt;
&lt;/ul&gt;

&lt;p&gt;Bez zmian pozostały kluczowe parametry, takie jak 6,7-calowy ekran Super AMOLED 120 Hz, akumulator o pojemności 5000 mAh, ładowanie 25 W, gniazdo na karty microSD oraz sześcioletnie wsparcie aktualizacjami. Biorąc to pod uwagę, przesiadka z Galaxy A26 ma niewiele sensu, a przy zakupie nowego telefonu wybór między tymi dwiema generacjami wiąże się z koniecznością pójścia na kompromis.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h2&gt;&lt;strong&gt;Podsumowanie&lt;/strong&gt;&lt;/h2&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Galaxy A27 5G wnosi niewielkie zmiany i niestety nie wszystkie na lepsze. Samsung poprawił wygląd telefonu, stosując nowoczesny wyświetlacz Infinity-O, wymienił procesor na Snapdragona 6 Gen 3 oraz znacząco rozbudował możliwości pakietu Awesome Intelligence. W codziennym użytkowaniu smartfon działa akceptowalnie, oferuje bardzo dobry ekran AMOLED, długie wsparcie aktualizacjami i bardzo dobry czas pracy na baterii. W moim teście niemal czternaście godzin ciągłego odtwarzania YouTube pozostawiło jeszcze 42% energii.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Nie wszystkie decyzje Samsunga można jednak pochwalić. Obniżenie klasy odporności z IP67 do IP64 trudno uznać za dobrą zmianę, podobnie jak zastosowanie 5-megapikselowego aparatu ultraszerokokątnego zamiast wcześniejszej jednostki 8 MP. Rozczarowuje również pozostawienie pojedynczego głośnika oraz ładowania o mocy 25 W, które na tle konkurencji nie robi już pozytywnego wrażenia.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Galaxy A27 kosztuje 1529 zł za wersję 6/128 GB oraz 1919 zł za wariant 8/256 GB. To rozsądnie wyceniony smartfon dla osób szukających dobrze działającego telefonu z długim wsparciem producenta i rozbudowanymi funkcjami AI. Trudno jednak nie zauważyć, że część zmian względem Galaxy A26 ma charakter kompromisów, dlatego decyzję o zakupie warto poprzedzić porównaniem obu modeli.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;&lt;strong&gt;Zalety:&lt;/strong&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;– bardzo dobrej jakości ekran Super AMOLED 120 Hz&lt;br /&gt;
 – nowoczesny wyświetlacz Infinity-O bez wycięcia w kształcie litery U&lt;br /&gt;
 – płynnie działający Snapdragon 6 Gen 3&lt;br /&gt;
 – długie wsparcie: 6 wersji Androida i 6 lat aktualizacji zabezpieczeń&lt;br /&gt;
 – rozbudowany pakiet funkcji Awesome Intelligence&lt;br /&gt;
 – szybki i pewnie działający czytnik linii papilarnych w przycisku zasilania&lt;br /&gt;
 – bardzo dobry czas pracy na baterii&lt;br /&gt;
 – możliwość rozszerzenia pamięci kartą microSD do 2 TB&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;&lt;strong&gt;Wady:&lt;/strong&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;– obniżenie odporności z IP67 do IP64 w porównaniu do Galaxy A26&lt;br /&gt;
 – słabszy aparat ultraszerokokątny niż w poprzedniku&lt;br /&gt;
 – brak głośników stereo&lt;br /&gt;
 – ładowanie 25 W jest już słabe&lt;br /&gt;
 – brak ładowania bezprzewodowego&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;
    </content>
  </entry>
  <entry>
    <title>Nasz test najnowszego Dreame Z30 AquaCycle Pro – tym razem jest stacja dokująca</title>
    <link href="http://gsmonline.pl/artykuly/nasz-test-najnowszego-dreame-z30-aquacycle-pro-tym-razem-jest-stacja-dokujaca"/>
    <id>http://gsmonline.pl/artykuly/nasz-test-najnowszego-dreame-z30-aquacycle-pro-tym-razem-jest-stacja-dokujaca</id>
    <updated>2026-07-09T14:51:00+02:00</updated>
    <author>
      <name>Wojciech Piechocki</name>
    </author>
    <content type="html">
&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Dreame Z30 AquaCycle Pro jest sprzętem, który bardzo łatwo źle ocenić po samej nazwie. Można założyć, że to po prostu kolejna wersja Z30 z końcówką do mycia podłóg. W praktyce najważniejsza zmiana jest gdzie indziej. Wersja Pro dostała stację dokującą, która nie tylko ładuje odkurzacz i porządkuje akcesoria, ale też czyści wałek myjący i suszy go gorącym powietrzem. Właśnie tego brakowało wcześniejszym modelom AquaCycle.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;To ma duże znaczenie, bo odkurzacze myjące zawsze mają ten sam problem: po sprzątaniu trzeba zająć się mopem, który przed chwilą zbierał brudną wodę, resztki jedzenia, kurz, sierść i wszystko to, co zwykle ląduje na podłodze. Jeżeli producent nie rozwiąże tego dobrze, urządzenie po kilku dniach zaczyna być po prostu notorycznie brudne.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Nie oznacza to jednak, że jest to sprzęt bez kompromisów. Z30 AquaCycle Pro bardzo dobrze myje podłogi, skutecznie zbiera mokre zabrudzenia i jest znacznie wygodniejszy w obsłudze po sprzątaniu niż starsze konstrukcje z serii AquaCycle. Jednocześnie jako klasyczny odkurzacz pionowy nie jest tak wszechstronny, jak można by oczekiwać po topowej serii Z30. Największym ograniczeniem nie jest moc, tylko zestaw końcówek i brak dedykowanej szczotki do odkurzania na sucho twardych podłóg.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h2&gt;&lt;strong&gt;Cena i miejsce w ofercie Dreame&lt;/strong&gt;&lt;/h2&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Dreame Z30 AquaCycle Pro kosztuje w oficjalnym sklepie 1999 zł. Dla porównania, Z30 AquaCycle jest oferowany za 1429 zł, a Z20 AquaCycle za 1099 zł. Wersję Pro nie jest więc najtańszą hybrydą do odkurzania i mycia, ale też nie jest sprzętem z poziomu najdroższych odkurzaczy myjących z dużymi, rozbudowanymi stacjami. Oficjalna karta produktu podaje moc ssania 34 000 Pa, moc 310 AW, akumulator 8 x 3200 mAh, zbiornik czystej wody 400 ml, zbiornik brudnej wody 320 ml, czas pracy do 90 minut i ładowanie ok. 4 godziny.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Z30 AquaCycle Pro trzeba traktować jako sprzęt do regularnego sprzątania twardych podłóg, kuchni, salonu, przedpokoju, okolic stołu i miejsc, w których pojawiają się mokre albo mieszane zabrudzenia. To już nie jest na szczęście zwykły odkurzacz z symboliczną przystawką do mopowania. Końcówka AquaCycle 2.0 ma własny obieg wody, zbiera brudną wodę do osobnego zbiornika i pracuje bardziej jak kompaktowy odkurzacz myjący.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h2&gt;&lt;strong&gt;Największa nowość to stacja z czyszczeniem i suszeniem&lt;/strong&gt;&lt;/h2&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;W poprzednich modelach AquaCycle użytkownik dostawał końcówkę myjącą, ale po zakończonym sprzątaniu obsługa wałka zostawała w dużej mierze po jego stronie. W Z30 AquaCycle Pro stacja dokująca przejmuje część tej pracy. Po odstawieniu odkurzacza można uruchomić samoczyszczenie. System przepłukuje element roboczy, a potem suszy go gorącym powietrzem o temperaturze 70°C. Suszenie trwa około 30 minut i niestety jest dosyć głośne – wydaje się, że najlepszym miejscem na stację dokującą będzie np. garaż.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;W Z30 AquaCycle Pro po sprzątaniu nadal trzeba opróżnić zbiorniki, ale sama końcówka myjąca wymaga mniej ręcznej obsługi. To jeden z najważniejszych argumentów za dopłatą do wersji Pro.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Stacja ma jeszcze jedną zaletę: porządkuje cały zestaw. Odkurzacz stoi w miarę stabilnie, ładuje się automatycznie, a najważniejsze końcówki mają swoje miejsca. To ważne, bo odkurzacze pionowe z dużą liczbą akcesoriów często kończą jako zestaw przypadkowo porozrzucanych elementów w szafie. Konstrukcja stacji chyba jednak miała spory wpływ na to, ile końcówek znajdujemy w pudełku z odkurzaczem.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h2&gt;&lt;strong&gt;Mycie podłóg – Z30 AquaCycle Pro rządzi&lt;/strong&gt;&lt;/h2&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Największy sens Z30 AquaCycle Pro widać podczas mycia podłóg. Rozlany sos, błoto z butów, ślady po gotowaniu, zaschnięte plamy przy stole, kawałki jedzenia po dzieciach albo mokre zabrudzenia po zwierzętach - Z30 AquaCycle Pro potrafi zebrać takie zabrudzenia szybciej i bardziej higienicznie niż klasyczny mop, bo brudna woda i drobiny nie zostają na szmatce, tylko trafiają do zbiornika. Nie znaczy to oczywiście, że każde zaschnięte zabrudzenie znika po jednym przejeździe. Przy trudniejszych plamach trzeba przejechać kilka razy. Różnica polega na tym, że nie trzeba przerywać pracy, moczyć mopa, płukać go w wiadrze i rozmazywać brudu po większej powierzchni. Dla kuchni, salonu z twardą podłogą i przedpokoju to bardzo wygodne rozwiązanie. Duży plus należy się też za zwrotność końcówki. Minus natomiast trzeba przyznać za wysokość końcówki mopującej – pod żaden niski mebel z Z30 nie wjedziemy.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h2&gt;&lt;strong&gt;Odkurzanie na sucho – moc jest, ale szczotka ma ograniczenia&lt;/strong&gt;&lt;/h2&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Jako klasyczny odkurzacz pionowy Dreame Z30 AquaCycle Pro wypada dobrze, ale nie bez zastrzeżeń. Moc ssania jest wysoka, tryb automatyczny dobrze pasuje do codziennego sprzątania, a podświetlenie CelesTect pomaga zobaczyć kurz, którego normalnie nie widać na podłodze. Szczotka TangleCut z podwójnymi ostrzami rozwiązuje kwestię włosów nawijających się na wałek. To ważne w domach ze zwierzętami albo długimi włosami. Największy problem dotyczy większych suchych zabrudzeń na twardej podłodze. Wielofunkcyjna elektroszczotka dobrze radzi sobie z kurzem, włosami, drobnym piaskiem i dywanami. Większe kawałki nie zawsze wpadają pod szczotkę tak sprawnie, jak w głowicy z miękkim wałkiem i szerzej otwartym frontem. Dreame potrafi robić bardzo dobre szczotki do podłóg twardych z miękkim wałkiem, dlatego szkoda, że w zestawie Pro nie ma takiej końcówki jako osobnego akcesorium. Starszy Z30 AquaCycle miał bogatszy zestaw i zawierał m.in. podświetlaną szczotkę z miękkim wałkiem, wąż przedłużający oraz więcej końcówek.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Bardzo praktyczna jest zmotoryzowana mini szczotka. To akcesorium do kanap, materacy, foteli samochodowych i tapicerki, czyli miejsc, w których zwykła końcówka szczelinowa nie wystarcza. Końcówki szczelinowej zresztą także nie otrzymujemy w komplecie z odkurzaczem, a to już jest naprawdę spore niedopatrzenie ze strony producenta.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h2&gt;&lt;strong&gt;Ergonomia&lt;/strong&gt;&lt;/h2&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Dreame Z30 AquaCycle Pro ma zginaną rurę, która w teorii pozwala sprzątać pod łóżkiem, sofą albo szafką bez mocnego schylania się. Sama jednostka główna waży 2,2 kg. Przy odkurzaniu podłóg nie jest to problem, bo ciężar częściowo przenosi się na szczotkę. Przy dłuższym sprzątaniu półek, sufitu albo tapicerki nad głową masa będzie już odczuwalna. To typowe dla mocnych odkurzaczy pionowych z dużym akumulatorem.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h2&gt;&lt;strong&gt;Filtracja i higiena&lt;/strong&gt;&lt;/h2&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Dreame podaje pięciostopniową filtrację HEPA H14 ze skutecznością 99,99% dla cząstek do 0,1 μm. To mocny argument, szczególnie dla osób wrażliwych na kurz. Trzeba jednak pamiętać, że dobra filtracja podczas pracy nie oznacza, że kontakt z kurzem całkowicie znika. Z30 AquaCycle Pro nie ma stacji automatycznego opróżniania pojemnika na kurz. Suche zabrudzenia nadal trzeba wyrzucać ręcznie.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h2&gt;&lt;strong&gt;Czas pracy i hałas&lt;/strong&gt;&lt;/h2&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Producent deklaruje do 90 minut pracy. Takie wartości zawsze trzeba traktować jako scenariusz przy sprzątaniu w trybie o najniższej mocy. W codziennym użytkowaniu ważniejszy jest tryb Auto, bo to on najlepiej łączy skuteczność, hałas i czas pracy. W Turbo odkurzacz jest głośny, ale to tryb do krótkich zadań, a nie do całego mieszkania.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h2&gt;&lt;strong&gt;Zestaw akcesoriów – nie tak bogaty, jak można było oczekiwać&lt;/strong&gt;&lt;/h2&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;W pudełku z Z30 AquaCycle Pro są najważniejsze elementy: jednostka główna, szczotka AquaCycle 2.0, wielofunkcyjna szczotka TangleCut, rura przedłużająca, miękka szczotka, zmotoryzowana mini szczotka, końcówka wielofunkcyjna, stacja bazowa, ładowarka i instrukcja. Problem polega na tym, że seria Z30 przyzwyczaiła do bardzo bogatych zestawów. Z30 AquaCycle miał m.in. szczotkę z miękkim wałkiem, narzędzie do sierści, obrotową miękką szczotkę, przedłużacz, elastyczny adapter i wąż przedłużający. Z20 AquaCycle też miał osobną szczotkę z miękkim wałkiem i wąż przedłużający. Na tym tle Z30 AquaCycle Pro wygląda mniej kompletnie. Dreame najwyraźniej uznało, że największą wartością wersji Pro jest nowa stacja i AquaCycle 2.0, ale użytkownik porównujący pudełka może czuć niedosyt. Ograniczeniem jest zapewne głównie stacja bazowa, która nie pomieściłaby większej liczby końcówek.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h2&gt;&lt;strong&gt;Czy warto kupić Dreame Z30 AquaCycle Pro?&lt;/strong&gt;&lt;/h2&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Dreame Z30 AquaCycle Pro ma największy sens dla osób, które mają w domu dużo twardych podłóg i chcą je często mopować, a nie tylko odkurzać. To dobry wybór do mieszkań z dziećmi, zwierzętami, kuchnią połączoną z salonem i przedpokojem, w którym stale pojawia się piasek, błoto albo mokre ślady. W takich warunkach połączenie odkurzania i aktywnego mycia naprawdę działa doskonale.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Największą przewagą wersji Pro nad wcześniejszymi modelami AquaCycle jest stacja z samoczyszczeniem i suszeniem. Szkoda tylko, że sam proces jest długi i głośny.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Do odkurzania na sucho Z30 AquaCycle Pro jest mocny i skuteczny, ale zestaw akcesoriów jest mniej kompletny, niż powinien być. Szczotka wielofunkcyjna dobrze sprawdza się na dywanach, przy włosach i codziennym kurzu, ale przy większych suchych zabrudzeniach na twardych podłogach wolałbym osobną dedykowaną końcówkę z miękkim wałkiem.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Jeżeli priorytetem jest mycie podłóg, Dreame Z30 AquaCycle Pro jest najlepszym modelem AquaCycle w tej serii. Jeżeli ktoś szuka przede wszystkim maksymalnie bogatego odkurzacza pionowego do wszystkich końcówek, szczelin, auta, półek i tapicerki, wcześniejszy Z30 AquaCycle może nadal wyglądać bardzo atrakcyjnie. Pro wygrywa stacją i higieną po myciu. Starszy model broni się wszechstronnością zestawu.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h2&gt;&lt;strong&gt;Wady i zalety Dreame Z30 AquaCycle Pro&lt;/strong&gt;&lt;/h2&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;&lt;strong&gt;Plusy:&lt;/strong&gt;&lt;/p&gt;

&lt;ul&gt;
	&lt;li&gt;bardzo dobre mycie podłóg,&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;stacja z samoczyszczeniem i suszeniem wałka 70°C,&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;skuteczne zbieranie mokrych i mieszanych zabrudzeń,&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;wysoka moc ssania,&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;wygodna łamana rura,&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;dobre prowadzenie końcówki myjącej,&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;podświetlenie CelesTect,&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;filtracja HEPA H14,&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;mini elektroszczotka przydatna do sierści i tapicerki.&lt;/li&gt;
&lt;/ul&gt;

&lt;p&gt;&lt;strong&gt;Minusy:&lt;/strong&gt;&lt;/p&gt;

&lt;ul&gt;
	&lt;li&gt;brakuje osobnej szczotki z miękkim wałkiem do twardych podłóg,&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;stacja dokująca jest duża,&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;brakuje końcówki szczelinowej,&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;proces czyszczenia i suszenia mopa jest długi i głośny&lt;/li&gt;
&lt;/ul&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;
    </content>
  </entry>
  <entry>
    <title>Sprawdziliśmy nowy kontroler Triki z Żabki</title>
    <link href="http://gsmonline.pl/artykuly/sprawdzilismy-nowy-kontroler-triki-z-zabki"/>
    <id>http://gsmonline.pl/artykuly/sprawdzilismy-nowy-kontroler-triki-z-zabki</id>
    <updated>2026-07-08T14:42:00+02:00</updated>
    <author>
      <name>Jan Rybczyński</name>
    </author>
    <content type="html">
&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;W czerwcu sieć sklepów Żabka we współpracy z polską marką HopX wprowadziła na rynek nietypowe akcesorium. Mowa o kontrolerze do gier mobilnych o nazwie Triki, który swoim rozmiarem i kształtem przypomina standardowy kapsel od butelki. Początkowo dostęp do niego był ograniczony w ramach pilotażu i wymagał zdobycia specjalnego kodu, jednak docelowo produkt trafia do szerokiej dystrybucji. Kontroler kosztuje standardowo 69,99 zł, natomiast po zeskanowaniu odpowiedniego vouchera w aplikacji cena spada do 39,99 zł. Jest to interesująca próba połączenia programu lojalnościowego z cyfrową rozrywką.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h2&gt;&lt;strong&gt;Budowa i zastosowane technologie&lt;/strong&gt;&lt;/h2&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Od strony inżynieryjnej Triki to projekt przemyślany i poprawnie zrealizowany. W klasycznym, stalowym kapslu umieszczono płytkę drukowaną oraz elementy z tworzywa sztucznego. Przezroczysta część obudowy została wykonana z polipropylenu. Ten materiał zapewnia odpowiednią elastyczność i wytrzymałość, dzięki czemu kontroler nie odkształca się pod naciskiem i jest odporny na upadki. Wewnątrz tej miniaturowej konstrukcji producent zmieścił podstawowe, ale wystarczające do prostych gier podzespoły, do których zalicza się wbudowany żyroskop, akcelerometr oraz detektor ruchu pełniący również funkcję prędkościomierza. Za łączność bezprzewodową odpowiada moduł Bluetooth, a całe zasilanie opiera się na standardowej baterii CR2032. Dzięki wbudowanym czujnikom akcesorium rejestruje swoje położenie w przestrzeni, siłę wychylenia oraz prędkość obrotu. Pod względem wielkości jest na tyle poręczne, że bez problemu mieści się w kieszeni czy przegródce portfela.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h2&gt;&lt;strong&gt;Konfiguracja i obsługa w aplikacji&lt;/strong&gt;&lt;/h2&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Aby rozpocząć korzystanie z kontrolera, należy połączyć go ze smartfonem. Proces ten opiera się w całości na ekosystemie Żabki, co wymaga pobrania lub zaktualizowania aplikacji Żappka i przejścia do dedykowanej strefy gier. Połączenie przebiega w kilku prostych krokach, zaczynając od aktywacji modułu Bluetooth oraz udostępnienia lokalizacji w smartfonie. Następnie należy włączyć kontroler poprzez naciśnięcie zielonej części obudowy z literą "Ż", co skutkuje potwierdzeniem gotowości przez jednokrotne mignięcie wbudowanej diody. Kolejnym krokiem jest wybór akcesorium Triki z listy dostępnych na ekranie telefonu. Po sparowaniu smartfona z kontrolerem użytkownik tworzy w aplikacji swój profil, wybierając awatar i pseudonim.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h2&gt;&lt;strong&gt;Baza gier i mechanika sterowania&lt;/strong&gt;&lt;/h2&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Rozgrywka opiera się na fizycznym manipulowaniu kapslem. Sterowanie przypomina nieco rozwiązania znane z kontrolerów ruchowych stosowanych w konsolach, w których zamiast wciskania przycisków reagujemy ruchem dłoni. W aplikacji Żappka oddano do dyspozycji sześć minigier.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Snake to wariacja na temat klasycznej gry, w której kręcąc kontrolerem jak kierownicą, zbieramy zielone elementy wydłużające węża i unikamy klocków skracających naszą postać. Z kolei ninja frog wymaga potrząsania kapslem w celu unoszenia postaci lecącej z plecakiem odrzutowym, gdzie zadaniem jest zbieranie paliwa i unikanie ścian. Bokser to gra imprezowa polegająca na zaciśnięciu dłoni na kapslu i wyprowadzeniu ciosu w powietrze, a wbudowany prędkościomierz ocenia siłę uderzenia. Kolejny tytuł, toss, polega na podrzucaniu akcesorium niczym monetą, przy czym celem jest uzyskanie wskazanej przez grę liczby obrotów w powietrzu. Dostępny jest również wariant snake multi, który pozwala na bezpośrednią rywalizację dwóch graczy na jednym ekranie smartfona przy użyciu dwóch kontrolerów. Ostatnia gra, czyli piłka nożna, stawia przed graczem zadanie sterowania piłkarzem, unikania wślizgów przeciwników i strzelania goli.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Zarówno rozgrywka, jak i oprawa graficzna są mocno uproszczone, nawet jak na standardy gier mobilnych. Tutaj zabawa ma płynąć z samego faktu wykorzystania kontrolera ruchowego i z innego podejścia do sterowania niż dotykanie ekranu, a nie z rozbudowania samych gier.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h2&gt;&lt;strong&gt;Tryby rozgrywki i model biznesowy&lt;/strong&gt;&lt;/h2&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Głównym celem wprowadzenia tego akcesorium wydaje się zatrzymanie użytkownika w ekosystemie programu lojalnościowego i skłonienie go do wydawania wirtualnej waluty. Aplikacja oferuje dwa tryby rozgrywki, z których pierwszy to darmowy tryb treningowy, pozwalający na zapoznanie się z mechaniką bez żadnych kosztów i zobowiązań. Drugi tryb ma charakter rankingowy i aby wziąć w nim udział, należy wydać 25 punktów lojalnościowych, czyli Żappsów. Wyniki graczy trafiają do tabeli liderów, gdzie nagradzanych jest sto najlepszych miejsc, przy czym regulamin nie przewiduje remisów. Wśród nagród znajdują się zasilenia konta tysiącami punktów lub możliwość zakupu produktów, takich jak hot dogi i pizza, za jednego Żappsa lub symboliczną złotówkę. Dodatkowo w aplikacji dostępne są codzienne i cotygodniowe wyzwania gwarantujące zniżki na konkretny asortyment, ale można je realizować wyłącznie w płatnym trybie rankingowym.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Projekt Triki to ciekawe pod względem inżynieryjnym akcesorium z poprawną reakcją na ruch. Technologia zamknięta w tak małej obudowie została wykorzystana solidnie, jednak trzeba pamiętać, że całe to oprogramowanie służy w głównej mierze monetyzacji i angażowaniu zgromadzonych na koncie punktów. Dla osób interesujących się nietypowymi kontrolerami będzie to z pewnością ciekawostka warta sprawdzenia, natomiast dla wielu użytkowników stanowić będzie po prostu gadżet dodany do zakupów, który po wstępnych testach trafi na dno szuflady.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;
    </content>
  </entry>
  <entry>
    <title>Test Motorola Razr Fold – najdłuższy czas pracy i świetne aparaty</title>
    <link href="http://gsmonline.pl/artykuly/test-motorola-razr-fold-najdluzszy-czas-pracy-i-swietne-aparaty"/>
    <id>http://gsmonline.pl/artykuly/test-motorola-razr-fold-najdluzszy-czas-pracy-i-swietne-aparaty</id>
    <updated>2026-07-07T15:41:00+02:00</updated>
    <author>
      <name>Jan Rybczyński</name>
    </author>
    <content type="html">
&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Motorola znana jest z produkcji składanych smartfonów i to jeszcze z czasów przed smartfonami. Motorola Razr Fold to pierwszy fold w portfolio Motoroli. Smartfon przynosi ogromną baterię, świetny zestaw aparatów zapożyczony z fotograficznego modelu Signature oraz dopracowane i wizualnie atrakcyjne oprogramowanie. Choć telefon jest nieco cięższy i grubszy od części bezpośredniej konkurencji, nadrabia to wszechstronnością oraz rzadko spotykanym w tej klasie czasem pracy na jednym ładowaniu. Smartfon kosztuje aż 9999 zł za wariant 16/512 GB, ale przy odrobinie szczęścia można skorzystać z oferty promocyjnej, w której do odzyskania jest aż 1500 zł w ramach zwrotu gotówki, czyli popularnego cashbacku. Sprawdziłem, jak ta nowość radzi sobie w codziennym użytkowaniu.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h2&gt;&lt;strong&gt;Design&lt;/strong&gt;&lt;/h2&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Motorola Razr Fold to smartfon, który wyróżnia się eleganckim wzornictwem. Obudowa nie należy do najcieńszych i najlżejszych na rynku, ponieważ po złożeniu mierzy 9,89 mm grubości, a po rozłożeniu 4,55 mm, przy wadze 243 g. To wciąż wynik pozwalający zachować komfort zbliżony do nierozkładalnego flagowca. Zewnętrzny ekran pokrywa najnowsze szkło Corning Gorilla Glass Ceramic 3, z kolei ramka została wykonana ze szczotkowanego aluminium. Zawias uformowano w kształt kropli wody ze stali nierdzewnej, co ma na celu zmniejszenie naprężeń i poprawę trwałości mechanizmu. Tył obudowy pokrywa tak zwana wegańska skóra, jednak jej faktura diametralnie różni się w zależności od koloru. Wersja granatowa oznaczona jako Pantone Blackened Blue ma lekko gumowaną, diamentową fakturę poprawiającą chwyt. Z kolei wariant biały, czyli Pantone Lily White, jest całkowicie matowy, niezwykle odporny na odciski palców i w dotyku przypomina tkaninę, a nie tworzywo sztuczne. Wyróżnikiem designu jest też kwadratowa wyspa aparatów, wykończona aluminiową płytką.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Smartfon spełnia normy uszczelnienia IP48 oraz IP49. Oznacza to, że telefon jest zabezpieczony przed ciałami stałymi o wielkości powyżej 1 mm, ale nie jest w pełni pyłoszczelny. Zapewnia za to wyjątkowo mocną wodoszczelność, wytrzymując całkowite zanurzenie do 1,5 metra przez 30 minut, a także działanie silnych strumieni wody o wysokiej temperaturze.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Czytnik linii papilarnych zintegrowano z przyciskiem zasilania na prawej krawędzi obudowy. Działa on niezwykle szybko, bezbłędnie i jest aktywny przez cały czas, choć umiejscowiono go dość wysoko. Głośniki stereo, strojone przez markę Bose, umieszczono tak, że grają symetrycznie na górze i na dole po złożeniu telefonu. Brzmienie wspiera technologia Dolby Atmos. Dźwięk jest zbalansowany, z zauważalnym basem i przyjemnymi tonami wysokimi, choć partie wokalne są odrobinę przeciętne, a głośność maksymalna nie zrywa przysłowiowych czapek z głów.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;W pudełku z telefonem znajdziemy dedykowane, dwuczęściowe etui z przezroczystego plastiku z dopasowanymi kolorystycznie ramkami, a także aktywny rysik Moto Pen Ultra ze specjalnym, obszytym ciemnym materiałem etui ładującym z portem USB-C, wskaźnikiem naładowania i zapasową końcówką. Na rynku europejskim w zestawie zabrakło jednak ładowarki sieciowej.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h2&gt;&lt;strong&gt;Wyświetlacz&lt;/strong&gt;&lt;/h2&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Wewnętrzny, elastyczny ekran to panel LTPO pOLED o przekątnej 8,09 cala, rozdzielczości 2232 na 2484 pikseli i adaptacyjnym odświeżaniu do 120 Hz. Ekran obsługuje 10-bitową paletę kolorów, a także najwyższe standardy obrazu, w tym HDR10+ i Dolby Vision. Szczytowa jasność deklarowana przez producenta to 6200 nitów, a w codziennym użytkowaniu bez problemu przekracza 1400 nitów w trybie automatycznym. Miejsce zgięcia jest doskonale zamaskowane i mało wyczuwalne pod palcem.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Zewnętrzny wyświetlacz to 6,6-calowy panel pOLED o proporcjach 21:9 i rozdzielczości 1080 na 2520 pikseli. Oferuje on niemal te same parametry obrazu, w tym 10-bitowe kolory, wsparcie dla HDR10+ i Dolby Vision ze szczytową jasnością do 6000 nitów. Jego maksymalna częstotliwość odświeżania wynosi 165 Hz, jednak jest ona dostępna wyłącznie po wymuszeniu jej z poziomu dedykowanej aplikacji do gier, podczas gdy na co dzień system operuje w standardowym zakresie do 120 Hz. Do ściemniania obydwu ekranów użyto mechanizmu PWM o częstotliwości 720 Hz.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Oprogramowanie Motoroli wspiera format rozkładanej obudowy. Mamy tu do dyspozycji wygodny tryb naśladujący laptopa, gdzie na wpół zgięty telefon wyświetla na dolnej połówce touchpad oraz dodatkowe przyciski, a także tryb biurkowy pełniący rolę interaktywnego zegara z kalendarzem, który aktywuje się, gdy tylko spojrzymy w stronę przedniej kamery. Oba wyświetlacze współpracują z dołączonym do zestawu rysikiem, oferując precyzyjne wykrywanie kąta pochylenia oraz siły nacisku.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h2&gt;&lt;strong&gt;Specyfikacja i system&lt;/strong&gt;&lt;/h2&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Sercem smartfonu jest wydajny procesor Qualcomm Snapdragon 8 Gen 5 wykonany w 3-nanometrowym procesie litograficznym. Układ współpracuje z 16 GB szybkiej pamięci RAM w standardzie LPDDR5X, wspieranej funkcją RAM Boost, oraz z 512 GB lub 1 TB pamięci na pliki w standardzie UFS 4.1. Wynik w AnTuTu: 3 040 470 punktów. Smartfon nie ma najpotężniejszej z możliwych wersji procesora z dopiskiem Elite, co widać po nieznacznie niższych maksymalnych osiągach w testach syntetycznych w porównaniu do droższej konkurencji z Korei. Z drugiej strony Motorola Razr Fold bardzo dobrze radzi sobie z odprowadzaniem ciepła wykorzystując wbudowane chłodzenie, co przekłada się na dużo wyższą stabilność i bardzo płynne działanie podczas grania.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Pakiet komunikacyjny pokrywa wszystkie współczesne standardy. Telefon ma łączność 5G, szybkie Wi-Fi 7, Bluetooth oraz moduł NFC. Zrezygnowano jedynie z emitera podczerwieni. Zestaw systemów lokalizacyjnych opiera się na GPS, GLONASS, Galileo, QZSS, BeiDou oraz NavIC. Wbudowane czujniki to czytnik linii papilarnych, akcelerometr, żyroskop, kompas, barometr, czujnik Halla, wielospektralny czujnik kolorów, czujnik zbliżeniowy oraz podwójny czujnik oświetlenia. Smartfon obsługuje karty eSIM.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Motorola Razr Fold pracuje pod kontrolą najnowszego Androida 16 z przejrzystą, wolną od nachalnych dodatków nakładką Hello UI. Producent gwarantuje aż 7 lat wsparcia obejmującego główne aktualizacje systemu oraz regularne łatki bezpieczeństwa. Telefon kładzie ogromny nacisk na inteligentne funkcje, wspierane dodatkowym, fizycznym przyciskiem na lewej krawędzi ramki, którego niestety nie można łatwo przypisać do innych zadań. Użytkownik ma dostęp do modeli Google Gemini, Perplexity, Microsoft Copilot oraz świetnie zintegrowanego ekosystemu moto ai. Wśród kluczowych nowości znajdziemy funkcję Catch Me Up do streszczania powiadomień i długich wątków w komunikatorach oraz asystenta Pay Attention służącego do szybkiej transkrypcji notatek głosowych. Ciekawie wypada też aplikacja Image Studio zdolna wygenerować obraz na podstawie naszkicowanych rysikiem kształtów. Flagowym rozwiązaniem pozostaje aplikacja Smart Connect, dawniej znana jako Ready For, umożliwiająca bezprzewodowe przesyłanie ekranu, plików i współdzielenie schowka z komputerami PC.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h2&gt;&lt;strong&gt;Zestaw aparatów&lt;/strong&gt;&lt;/h2&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Moduł fotograficzny to w mojej ocenie jedna z kluczowych zalet razr fold. Motorola ma zestaw aparatów znany z fotograficznego modelu z serii Signature.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Zestaw aparatów wygląda następująco:&lt;/p&gt;

&lt;ul&gt;
	&lt;li&gt;50 MP, f/1.6, 23 mm, 1/1.28", wielokierunkowy PDAF, OIS – aparat główny&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;50 MP, f/2.4, 71 mm, 1/1.95", dual pixel PDAF, OIS – aparat z teleobiektywem&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;50 MP, f/2.0, 12 mm, 1/2.76", PDAF – aparat szerokokątny&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;32 MP, f/2.4, 22 mm, 1/3.42", stała ostrość – wewnętrzny aparat do selfie&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;20 MP, f/2.4, 21 mm, 1/3.6", stała ostrość – zewnętrzny aparat do selfie&lt;/li&gt;
&lt;/ul&gt;

&lt;p&gt;W codziennym fotografowaniu Motorola Razr Fold spisuje się bardzo dobrze. Główna matryca Sony LYTIA gwarantuje zdjęcia o dużej rozpiętości tonalnej, nasyconych i miłych dla oka kolorach oraz, co bardzo ważne, z bardzo naturalnymi i trafnymi odcieniami skóry. Fotografie nocne robią bardzo dobre wrażenie, mają dobrze zbalansowaną ekspozycję i minimalizują ilość nieprzyjemnego szumu.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Peryskopowy teleobiektyw oferuje trzykrotne powiększenie optyczne. W tym natywnym przybliżeniu zdjęcia charakteryzują się świetną szczegółowością, choć kolory są odrobinę mniej nasycone, a kontrast nieco wyższy niż w głównym aparacie. To doskonała ogniskowa do portretów, zapewniająca naturalne proporcje twarzy i przyjemne, optyczne rozmycie tła. Przy powiększeniu sześciokrotnym wciąż uzyskujemy sporo detali i jest to wysoce użyteczny tryb na co dzień, choć daje się już zauważyć cyfrowe wyostrzanie i sporadyczne odchylenia balansu bieli. Oprogramowanie obsługuje też wspierany przez sztuczną inteligencję Super Zoom Pro, który oferuje nawet stukrotne przybliżenie. Warto jednak podchodzić do tego z rezerwą – wyraźną przewagę w szczegółowości w porównaniu do konkurencji widać na przykład przy powiększeniu dziesięciokrotnym, ale po przekroczeniu wartości trzydziestokrotnej obraz staje się już mocno abstrakcyjny. Z maksymalnych, bliskich stukrotnemu przybliżeń najlepiej w ogóle nie korzystać, ponieważ efekty są po prostu słabej jakości i pozbawione użytecznych detali.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Ultraszerokokątny aparat wypada znakomicie za dnia, oferując szersze pole widzenia niż większość rynkowych rywali, świetną dynamikę i bardzo dobrą ostrość. Ponieważ ma autofocus, sprawdza się również w charakterze obiektywu makro, pozwalając na bardzo bliskie ostrzenie. W nocy jednak jakość z tego szerokiego kąta zauważalnie spada, a w cieniach zaczyna brakować detali. Warto mieć z tyłu głowy, że autoportrety robione obiektywem głównym, z podglądem na zewnętrznym ekranie, zapewniają dużo głębsze i bardziej szczegółowe efekty niż ujęcia z którejkolwiek kamery dedykowanej do selfie.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Jeśli chodzi o kręcenie wideo, główny aparat i teleobiektyw mogą rejestrować obraz w rozdzielczości 8K w 30 klatkach na sekundę. Przy nagrywaniu w formacie 4K i 60 klatkach na sekundę można filmować, korzystając ze wszystkich trzech tylnych obiektywów i wewnętrznego aparatu do selfie. Smartfon wspiera zapis wideo w standardach HDR10+ i Dolby Vision, z wyłączeniem maksymalnej rozdzielczości 8K. Filmy cechują się szczegółowością i atrakcyjnymi kolorami, choć zastosowany tu kontrast jest chwilami odrobinę zbyt agresywny. Na ogromne brawa zasługuje świetna stabilizacja obrazu, sprawnie niwelująca drgania kroków. Obecna jest tu również funkcja utrzymywania poziomu Horizon Lock (funkcja, która zyskała spory rozgłos w przypadku Samsunga, ale Motorola wprowadziła ją wcześniej), jednak narzuca ona limit w postaci użycia szerokiego kąta i nagrywania w 1080p w 30 klatkach.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h2&gt;&lt;strong&gt;Bateria&lt;/strong&gt;&lt;/h2&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Wnętrze telefonu skrywa nowoczesne ogniwo krzemowo-węglowe o wyjątkowo imponującej pojemności 6000 mAh, co jest cechą wyróżniającą na rynku składanych smartfonów. Przekłada się to na niebywale długi czas pracy bez konieczności szukania gniazdka. Telefon pozwala na nawet 16 godzin ciągłej aktywności dużego ekranu, co przy codziennym, umiarkowanym mieszanym użytkowaniu uwzględniającym oglądanie materiałów na YouTube bez trudu daje od 9 do 10 godzin SOT, pozwalając przetrwać nawet najbardziej intensywny dzień bez żadnego oszczędzania energii. W przypadku odtwarzania wideo z YouTube na zewnętrznym ekranie Motorola dobija do rekordowych 32 godzin ciągłego strumieniowania.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Ładowanie przewodowe wykorzystuje technologię TurboPower o mocy 80 W, dzięki której naładowanie akumulatora od 0 do 100 procent zajmuje jedynie około 60 minut. Oprócz tego na pokładzie nie zabrakło szybkiego ładowania bezprzewodowego z mocą aż 50 W, a także ładowania zwrotnego 5 W, które nieraz potrafi uratować rozładowane słuchawki czy zegarek.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h2&gt;&lt;strong&gt;Podsumowanie&lt;/strong&gt;&lt;/h2&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Motorola Razr Fold to zaskakująco dojrzały i przemyślany debiut w kategorii składanych smartfonów tego typu. Cena 9999 zł jest niestety wysoka, wyższa od wielu konkurentów, ale to w zasadzie niemal jedyny minus tego telefonu. Smartfon dystansuje konkurentów doskonałym czasem pracy na jednym ładowaniu, lepszym odprowadzaniem ciepła, rysikiem dołączonym do zestawu bez dodatkowych opłat, a także uniwersalnym, udanym zestawem aparatów.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;W ramach kompromisów użytkownik musi pogodzić się z nieznacznie większą masą oraz świadomością, że procesor w benchmarkach wypada trochę gorzej od topowych rozwiązań. Jeśli jednak cenisz bardzo szybkie ładowanie, zaawansowane funkcje AI oraz sprzęt, na którym można komfortowo popracować bez obaw o stan baterii, Motorola Razr Fold będzie znakomitym wyborem.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;&lt;strong&gt;Zalety:&lt;/strong&gt;&lt;/p&gt;

&lt;ul&gt;
	&lt;li&gt;świetna jakość wykonania ze szkłem Gorilla Glass Ceramic 3&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;atrakcyjny wygląd&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;bardzo jasne i wysokiej klasy ekrany OLED&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;wiodący w tej kategorii aparat główny i świetny teleobiektyw&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;bezkonkurencyjny czas pracy na ogromnej baterii 6000 mAh&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;wyjątkowo szybkie ładowanie przewodowe 80 W oraz bezprzewodowe 50 W&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;bardzo dobrze działający, dołączony w zestawie rysik Moto Pen Ultra&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;płynna, doskonale przemyślana nakładka systemowa z siedmioletnim wsparciem&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;bogaty pakiet asystentów opartych o sztuczną inteligencję i tryb laptopa&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;brak problemów z przegrzewaniem pod dużym obciążeniem&lt;/li&gt;
&lt;/ul&gt;

&lt;p&gt;&lt;strong&gt;Wady:&lt;/strong&gt;&lt;/p&gt;

&lt;ul&gt;
	&lt;li&gt;zauważalnie większa waga i minimalnie grubsza bryła w porównaniu do głównych konkurentów&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;dedykowany na ramce przycisk AI nie ma opcji dowolnej konfiguracji&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;maksymalna moc procesora ustępuje nieznacznie najdroższym modelom konkurencji&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;rysik ma osobne etui służące do ładowania - nie da się go nosić zintegrowanego z telefonem&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;kosmicznie wysoka cena&lt;/li&gt;
&lt;/ul&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;
    </content>
  </entry>
  <entry>
    <title>Test Nothing Ear (3a) - najładniejsze słuchawki w tej klasie</title>
    <link href="http://gsmonline.pl/artykuly/test-nothing-ear-3a-najladniejsze-sluchawki-w-tej-klasie"/>
    <id>http://gsmonline.pl/artykuly/test-nothing-ear-3a-najladniejsze-sluchawki-w-tej-klasie</id>
    <updated>2026-07-07T12:26:00+02:00</updated>
    <author>
      <name>Wojciech Piechocki</name>
    </author>
    <content type="html">
&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Nothing Ear (3a) nie są następcą flagowych Ear (3). To nowa, bardziej kolorowa i funkcjonalna wersja idei znanej już z Ear (a). Słuchawki wyróżniają się wyglądem, oferują LDAC, ANC i wygodną aplikację. Teraz tylko muszą kosztować wyraźnie mniej niż modele z wyższej półki.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h2&gt;&lt;strong&gt;Najważniejsze wnioski po teście:&lt;/strong&gt;&lt;/h2&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;ul&gt;
	&lt;li&gt;&lt;strong&gt;Największy atut: &lt;/strong&gt;design. Ear (3a) wyglądają świeżo i dużo ciekawiej niż większość słuchawek TWS w podobnej cenie.&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;&lt;strong&gt;Najbardziej praktyczna nowość: &lt;/strong&gt;Audio Snapshot i nagrywanie rozmów (na razie ta druga funkcja nie działa w Polsce)&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;&lt;strong&gt;Dźwięk: &lt;/strong&gt;dobry, ale nie od razu idealny. Po wyjęciu z pudełka warto wejść w equalizer i dopasować charakter brzmienia do własnych preferencji.&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;&lt;strong&gt;ANC: &lt;/strong&gt;skuteczne w codziennych warunkach, ale nie jest to poziom najlepszych konstrukcji Sony, Bose czy Apple.&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;&lt;strong&gt;Największa wada: &lt;/strong&gt;sterowanie przez ściskanie trzonków. Działa, ale nie jest tak wygodne i ergonomiczne, jak powinno być w słuchawkach używanych codziennie.&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;&lt;strong&gt;Warunek sukcesu: &lt;/strong&gt;cena. Jeżeli Nothing utrzyma ją blisko poziomu Ear (a), model 3a może być bardzo ciekawą propozycją. Jeśli zbliży się do Ear (3), przewaga słuchawek zacznie topnieć.&lt;/li&gt;
&lt;/ul&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h2&gt;&lt;strong&gt;To następca Ear (a), nie Ear (3)&lt;/strong&gt;&lt;/h2&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Nazewnictwo Nothing może wprowadzać w błąd. To nie są tańsze Ear (3) z jedną wyciętą funkcją. To bardziej rozbudowany, dojrzalszy następca Ear (a), który ma pozostać modelem bardziej masowym, kolorowym i cenowo rozsądnym.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Ear (3) są wyżej w hierarchii. Mają bardziej flagowy charakter, Super Mic w etui i są produktem dla osób, które chcą mieć najlepszy model Nothing w ofercie. Ear (3a) idą inną drogą: mają być bardziej „zakręcone” wizualnie, bardziej dostępne i przy okazji wprowadzają funkcję nagrywania, która może być dla wielu użytkowników ważniejsza niż część droższych rozwiązań z modelu Ear (3).&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;W porównaniu z Ear (a) nowy model jest wyraźnie ulepszony. Dostajemy większy przetwornik 12 mm zamiast 11 mm, nowe kolory, odświeżone etui, statusową diodę LED, cztery rozmiary silikonowych końcówek, Bluetooth 6.0, 8-pasmowy equalizer, dźwięk przestrzenny typu Static Spatial Audio oraz funkcje Audio Snapshot i nagrywania rozmów.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h2&gt;&lt;strong&gt;Design: Nothing nadal umie robić gadżety, które zachwycają wyglądem&lt;/strong&gt;&lt;/h2&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Ear (3a) są bardzo ładne. I w przypadku Nothing to jedna z głównych cech produktu. Większość słuchawek TWS wygląda jak mniej lub bardziej udane klony AirPodsów. Nothing próbuje robić słuchawki, które mają własny charakter.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Transparentne elementy nadal są znakiem rozpoznawczym marki. Kolory - żółty oraz różowy – jeszcze bardziej wyróżniają ten produkt. Dla tradycjonalistów jest też wersja biała i czarna.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Etui jest lekkie, płaskie i wygodne do noszenia w kieszeni. Nowa dioda statusu jest praktyczna, bo pozwala szybko sprawdzić poziom baterii i stan parowania bez sięgania do aplikacji.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Same słuchawki są wygodne. W komplecie są cztery rozmiary końcówek - XS, S, M i L - więc łatwiej dobrać uszczelnienie niż w typowym zestawie z trzema kompletami gumek. To ma znaczenie nie tylko dla komfortu, ale przede wszystkim także dla basu i ANC. Przy źle dobranej końcówce można niesprawiedliwie ocenić zarówno brzmienie, jak i redukcję hałasu.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h2&gt;&lt;strong&gt;Sterowanie: ściskanie działa, ale ergonomia nie zachwyca&lt;/strong&gt;&lt;/h2&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Największym zgrzytem pozostaje sterowanie. Nothing stawia na ściskanie trzonków: pojedyncze, podwójne, potrójne, dłuższe przytrzymanie i kombinacje do Audio Snapshot lub nagrywania rozmów. W teorii to bardzo logiczne. W praktyce ściskanie małych słuchawek dokanałowych nigdy nie jest tak naturalne, jak dotknięcie dużej płaskiej powierzchni albo fizyczny przycisk z wyraźnym klikiem.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Problem nie polega na tym, że system jest zawodny. Problem polega na tym, że wymaga precyzji. Trzeba złapać słuchawkę za niewielki element, nie przesunąć jej w uchu i wykonać gest z odpowiednim rytmem. Przy chodzeniu, w rękawiczkach, w zimie albo podczas szybkiej zmiany utworu nie jest to najwygodniejsze rozwiązanie.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Aplikacja Nothing X częściowo ratuje sytuację, bo pozwala zmienić przypisane gesty. Można więc ograniczyć liczbę operacji wykonywanych na słuchawkach i zostawić na nich tylko najważniejsze funkcje. To jednak jest obejście problemu, a nie jego pełne rozwiązanie.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h2&gt;&lt;strong&gt;Nothing X: bardzo dobra aplikacja i dużo miejsca na zabawę dźwiękiem&lt;/strong&gt;&lt;/h2&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Aplikacja Nothing X wygląda spójnie z całym światem Nothing i jest wystarczająco rozbudowana. Można w niej włączyć LDAC, dopasować ANC, uruchomić test dopasowania końcówek, sprawdzić lokalizację ostatniego połączenia, zarządzać dwoma urządzeniami, zmienić sterowanie i wejść w rozbudowany equalizer.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Najważniejszy jest equalizer. Ear (3a) nie są słuchawkami, które po wyjęciu z pudełka każdemu zabrzmią idealnie. Ich charakter można jednak sensownie poprawić. W prostym trybie są gotowe ustawienia, a w zaawansowanym 8-pasmowy EQ. Jest też sekcja Explore z profilami tworzonymi przez Nothing i społeczność.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Na Androidzie warto włączyć LDAC, jeśli zależy nam na jakości. Wówczas jednak tracimy opcję nagrywania. Na iPhonie zostajemy przy AAC, więc potencjał Hi-Res Wireless jest tam niewykorzystany.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h2&gt;&lt;strong&gt;Dźwięk: dobry, ale equalizer jest potrzebny&lt;/strong&gt;&lt;/h2&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Ear (3a) grają „wystarczająco”. Bas jest obecny i ma energię. Nie jest to jednak bas perfekcyjnie kontrolowany i subtelny. Po korekcie w equalizerze sytuacja wyraźnie się poprawia. W domyślnych ustawieniach jest bardzo dużo średnich tonów i trzeba je ograniczyć w ustawieniach. Nie są to słuchawki dla audiofilów, ale mniej wymagający fani muzyki popularnej będą z nich na pewno zadowoleni. Nie traktowałbym też trybu fabrycznego jako ostatecznego brzmienia tych słuchawek.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Ear (3a) są po prostu dobrymi słuchawkami do codziennego słuchania: do popu, elektroniki, podcastów, YouTube’a, rozmów i muzyki w tle podczas pracy. Nie jest to audiofilska konstrukcja, która zawstydzi droższych konkurentów.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Static Spatial Audio jest dodatkiem, z którego część osób będzie korzystać, a część wyłączy po pierwszym dniu. Efekt powiększa scenę i może sprawdzać się w filmach lub grach, ale w muzyce nie zawsze brzmi naturalnie.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h2&gt;&lt;strong&gt;ANC: dobre do miasta i biura, ale liderzy rynku mogą spać spokojnie&lt;/strong&gt;&lt;/h2&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Nothing deklaruje do 45 dB redukcji hałasu i szerokopasmowe ANC działające także w wyższej części pasma. W praktyce Ear (3a) dobrze radzą sobie z jednostajnym szumem: klimatyzacją, ruchem ulicznym, niskim buczeniem komunikacji miejskiej czy ogólnym tłem biura. W takich warunkach redukcja jest odczuwalna i poprawia komfort słuchania.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Nie jest to jednak ANC z absolutnej czołówki. Najlepsze modele Sony, Bose czy Apple nadal skuteczniej odcinają od świata, szczególnie gdy hałas jest zmienny, głośny albo ma dużo wysokich częstotliwości. Ear (3a) nie udają, że są słuchawkami za ponad tysiąc złotych. Oferują solidną redukcję hałasu, ale ich przewagą pozostaje cały pakiet: wygląd, aplikacja, funkcje nagrywania, LDAC i potencjalnie cena.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h2&gt;&lt;strong&gt;Audio Snapshot i nagrywanie: ta funkcja naprawdę ma sens&lt;/strong&gt;&lt;/h2&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Najciekawszą funkcją Ear (3a) nie jest ANC ani LDAC, tylko nagrywanie. Słuchawki mają 32 MB wbudowanej pamięci i potrafią zapisywać dźwięk bezpośrednio na urządzeniu. Audio Snapshot pozwala uchwycić fragment tego, czego słuchamy - muzyki, podcastu, wykładu, rozmowy online czy materiału wideo. Można też zachować do 30 sekund sprzed uruchomienia nagrywania.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Dla dziennikarza, studenta, osoby robiącej dużo spotkań albo kogoś, kto regularnie słucha podcastów i chce zapamiętać konkretny fragment, to może być świetne narzędzie. W aplikacji Nothing X nagrania są synchronizowane, można je odtworzyć, udostępnić, przyspieszyć, edytować i transkrybować. Nothing dorzuca też trzy miesiące Pro Transcription z limitem 120 minut miesięcznie.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Nagrywanie rozmów w czasie naszych testów nie działało i nie wiadomo, z czego to wynikało. Nothing przewidziało komunikat informujący uczestników rozmowy, że rozpoczęto nagrywanie. To ważne, bo funkcja nie powinna być traktowana jako ukryty dyktafon, tylko jako wygodne narzędzie do legalnego i świadomego zapisywania rozmów lub spotkań.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h2&gt;&lt;strong&gt;Rozmowy i mikrofony&lt;/strong&gt;&lt;/h2&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Każda słuchawka ma trzy mikrofony MEMS, a Nothing korzysta z Clear Voice Technology i AI ENC. Rozmowy wypadają dobrze w typowych warunkach: w mieszkaniu, biurze, w samochodzie jako pasażer, na spokojniejszej ulicy. Głos jest czytelny i nie trzeba mówić głośniej niż zwykle.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Przy silnym wietrze albo bardzo hałaśliwym otoczeniu algorytmy zaczynają mocniej pracować i wtedy głos może brzmieć mniej naturalnie. To typowe dla tej klasy słuchawek.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h2&gt;&lt;strong&gt;Bateria i łączność&lt;/strong&gt;&lt;/h2&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Nothing deklaruje do 42 godzin pracy z etui i szybkie ładowanie, które po 5 minutach ma dawać do godziny odtwarzania przy wyłączonym ANC. W praktyce przy korzystaniu z ANC, LDAC i większej głośności trzeba liczyć się z krótszym czasem pracy, ale to normalne dla TWS-ów. Najważniejsze, że etui zapewnia spokojny zapas na kilka dni typowego używania.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Bluetooth 6.0 brzmi bardzo efektownie w specyfikacji i jest jednym z elementów odróżniających Ear (3a) od Ear (a), które korzystały z Bluetooth 5.3. Dual connection pozwala mieć podpięty telefon i komputer, a aplikacja daje kontrolę nad połączeniami.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h2&gt;&lt;strong&gt;Porównanie: Ear (3a) kontra Ear (a) i Ear (3)&lt;/strong&gt;&lt;/h2&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Ear (3a) są najciekawszą opcją dla osób, które podobały się Ear (a), ale chciałyby większego przetwornika, lepszej aplikacji, nowych kolorów i funkcji nagrywania. Ear (3) nadal powinny zostać modelem dla tych, którzy chcą flagowego Nothinga i Super Mic w etui. Ear (a) będą miały sens tylko wtedy, gdy ich cena mocno spadnie.&lt;/p&gt;

&lt;table border="1" cellpadding="6" cellspacing="0" style="border-collapse: collapse; width: 100%;"&gt;
	&lt;tbody&gt;
		&lt;tr&gt;
			&lt;td style="background-color: rgb(255, 0, 0);"&gt;
			&lt;p&gt;&lt;span style="color:#FFFFFF;"&gt;&lt;strong&gt;Cecha&lt;/strong&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;
			&lt;/td&gt;
			&lt;td style="background-color: rgb(255, 0, 0);"&gt;
			&lt;p&gt;&lt;span style="color:#FFFFFF;"&gt;&lt;strong&gt;Nothing Ear (3a)&lt;/strong&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;
			&lt;/td&gt;
			&lt;td style="background-color: rgb(255, 0, 0);"&gt;
			&lt;p&gt;&lt;span style="color:#FFFFFF;"&gt;&lt;strong&gt;Nothing Ear (a)&lt;/strong&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;
			&lt;/td&gt;
			&lt;td style="background-color: rgb(255, 0, 0);"&gt;
			&lt;p&gt;&lt;span style="color:#FFFFFF;"&gt;&lt;strong&gt;Nothing Ear (3)&lt;/strong&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;
			&lt;/td&gt;
		&lt;/tr&gt;
		&lt;tr&gt;
			&lt;td&gt;
			&lt;p&gt;&lt;strong&gt;Pozycjonowanie&lt;/strong&gt;&lt;/p&gt;
			&lt;/td&gt;
			&lt;td&gt;
			&lt;p&gt;Następca idei Ear (a), model bardziej dostępny i kolorowy&lt;/p&gt;
			&lt;/td&gt;
			&lt;td&gt;
			&lt;p&gt;Poprzedni tańszy model Nothing&lt;/p&gt;
			&lt;/td&gt;
			&lt;td&gt;
			&lt;p&gt;Model wyżej pozycjonowany, bardziej flagowy&lt;/p&gt;
			&lt;/td&gt;
		&lt;/tr&gt;
		&lt;tr&gt;
			&lt;td&gt;
			&lt;p&gt;&lt;strong&gt;Design&lt;/strong&gt;&lt;/p&gt;
			&lt;/td&gt;
			&lt;td&gt;
			&lt;p&gt;Nowe etui, cztery kolory, mocny efekt „gadżetu”&lt;/p&gt;
			&lt;/td&gt;
			&lt;td&gt;
			&lt;p&gt;Transparentna stylistyka, m.in. żółta wersja&lt;/p&gt;
			&lt;/td&gt;
			&lt;td&gt;
			&lt;p&gt;Bardziej techniczny wygląd, transparentne etui&lt;/p&gt;
			&lt;/td&gt;
		&lt;/tr&gt;
		&lt;tr&gt;
			&lt;td&gt;
			&lt;p&gt;&lt;strong&gt;Przetwornik&lt;/strong&gt;&lt;/p&gt;
			&lt;/td&gt;
			&lt;td&gt;
			&lt;p&gt;12 mm dynamiczny&lt;/p&gt;
			&lt;/td&gt;
			&lt;td&gt;
			&lt;p&gt;11 mm dynamiczny&lt;/p&gt;
			&lt;/td&gt;
			&lt;td&gt;
			&lt;p&gt;12 mm dynamiczny&lt;/p&gt;
			&lt;/td&gt;
		&lt;/tr&gt;
		&lt;tr&gt;
			&lt;td&gt;
			&lt;p&gt;&lt;strong&gt;Kodeki&lt;/strong&gt;&lt;/p&gt;
			&lt;/td&gt;
			&lt;td&gt;
			&lt;p&gt;AAC, SBC, LDAC&lt;/p&gt;
			&lt;/td&gt;
			&lt;td&gt;
			&lt;p&gt;AAC, SBC, LDAC&lt;/p&gt;
			&lt;/td&gt;
			&lt;td&gt;
			&lt;p&gt;LDAC / Hi-Res 24-bit&lt;/p&gt;
			&lt;/td&gt;
		&lt;/tr&gt;
		&lt;tr&gt;
			&lt;td&gt;
			&lt;p&gt;&lt;strong&gt;ANC&lt;/strong&gt;&lt;/p&gt;
			&lt;/td&gt;
			&lt;td&gt;
			&lt;p&gt;Do 45 dB, szerokopasmowe ANC&lt;/p&gt;
			&lt;/td&gt;
			&lt;td&gt;
			&lt;p&gt;Do 45 dB&lt;/p&gt;
			&lt;/td&gt;
			&lt;td&gt;
			&lt;p&gt;Do 45 dB&lt;/p&gt;
			&lt;/td&gt;
		&lt;/tr&gt;
		&lt;tr&gt;
			&lt;td&gt;
			&lt;p&gt;&lt;strong&gt;Nagrywanie&lt;/strong&gt;&lt;/p&gt;
			&lt;/td&gt;
			&lt;td&gt;
			&lt;p&gt;Audio Snapshot i nagrywanie rozmów bezpośrednio na słuchawkach&lt;/p&gt;
			&lt;/td&gt;
			&lt;td&gt;
			&lt;p&gt;Brak tej funkcji&lt;/p&gt;
			&lt;/td&gt;
			&lt;td&gt;
			&lt;p&gt;Super Mic w etui jako główny wyróżnik&lt;/p&gt;
			&lt;/td&gt;
		&lt;/tr&gt;
		&lt;tr&gt;
			&lt;td&gt;
			&lt;p&gt;&lt;strong&gt;Aplikacja&lt;/strong&gt;&lt;/p&gt;
			&lt;/td&gt;
			&lt;td&gt;
			&lt;p&gt;8-pasmowy EQ, profile, Static Spatial Audio, dual connection&lt;/p&gt;
			&lt;/td&gt;
			&lt;td&gt;
			&lt;p&gt;Custom EQ, Bass Enhance, dual connection&lt;/p&gt;
			&lt;/td&gt;
			&lt;td&gt;
			&lt;p&gt;Nothing X i funkcje modelu flagowego&lt;/p&gt;
			&lt;/td&gt;
		&lt;/tr&gt;
		&lt;tr&gt;
			&lt;td&gt;
			&lt;p&gt;&lt;strong&gt;Łączność&lt;/strong&gt;&lt;/p&gt;
			&lt;/td&gt;
			&lt;td&gt;
			&lt;p&gt;Bluetooth 6.0&lt;/p&gt;
			&lt;/td&gt;
			&lt;td&gt;
			&lt;p&gt;Bluetooth 5.3&lt;/p&gt;
			&lt;/td&gt;
			&lt;td&gt;
			&lt;p&gt;Model wyżej pozycjonowany; szczegóły zależne od wersji/rynku&lt;/p&gt;
			&lt;/td&gt;
		&lt;/tr&gt;
		&lt;tr&gt;
			&lt;td&gt;
			&lt;p&gt;&lt;strong&gt;Cena&lt;/strong&gt;&lt;/p&gt;
			&lt;/td&gt;
			&lt;td&gt;
			&lt;p&gt;Nieoficjalnie równowartość 99 euro&lt;/p&gt;
			&lt;/td&gt;
			&lt;td&gt;
			&lt;p&gt;W polskim sklepie widoczna cena 390 zł&lt;/p&gt;
			&lt;/td&gt;
			&lt;td&gt;
			&lt;p&gt;W polskim sklepie widoczna cena promocyjna 565 zł przy cenie przekreślonej 784 zł&lt;/p&gt;
			&lt;/td&gt;
		&lt;/tr&gt;
	&lt;/tbody&gt;
&lt;/table&gt;

&lt;div style="clear:both;"&gt; &lt;/div&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h2&gt;&lt;strong&gt;Wady&lt;/strong&gt;&lt;/h2&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;ul&gt;
	&lt;li&gt;sterowanie przez ściskanie nie jest wystarczająco wygodne i wymaga przyzwyczajenia;&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;dźwięk po wyjęciu z pudełka warto poprawić equalizerem;&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;ANC jest dobre, ale nie dorównuje najlepszym modelom na rynku;&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;przy zbyt wysokiej cenie Ear (3a) mogą znaleźć się niebezpiecznie blisko Ear (3).&lt;/li&gt;
&lt;/ul&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h2&gt;&lt;strong&gt;Zalety&lt;/strong&gt;&lt;/h2&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;ul&gt;
	&lt;li&gt;bardzo atrakcyjny i rozpoznawalny design;&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;funkcja Audio Snapshot&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;dobra aplikacja Nothing X z rozbudowanym equalizerem;&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;LDAC i certyfikacja Hi-Res Wireless na Androidzie;&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;solidne ANC do miasta, biura i komunikacji;&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;wygodne etui z diodą statusu;&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;cztery rozmiary końcówek w pudełku;&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;dual connection i stabilna łączność.&lt;/li&gt;
&lt;/ul&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h2&gt;&lt;strong&gt;Podsumowanie&lt;/strong&gt;&lt;/h2&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Nothing Ear (3a) to słuchawki, które najpierw kupuje się oczami, a dopiero później docenia za funkcje. Wyglądają świetnie i nie udają kolejnych anonimowych pchełek z ANC. Ich największą przewagą jest połączenie designu, dobrej aplikacji i nagrywania Audio Snapshot. Ta ostatnia funkcja jest naprawdę użyteczna i może być powodem, dla którego ktoś wybierze właśnie ten model.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Dźwięk jest dobry, ale wymaga chwili z equalizerem. ANC jest skuteczne, ale nie wybitne. Sterowanie przez ściskanie jest funkcjonalne, lecz ergonomicznie mogłoby być lepsze.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Kluczowa będzie cena. Przy poziomie zbliżonym do Ear (a) Nothing Ear (3a) mogą być jednym z najciekawszych wyborów w średniej półce. Nothing zrobiło bardzo ładne i sensownie wyposażone słuchawki. Teraz musi je jeszcze dobrze wycenić.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;
    </content>
  </entry>
  <entry>
    <title>Test Chery Tiggo 8 PHEV Prestige – luksusowy SUV, siedem miejsc, 279 KM za 160 tysięcy</title>
    <link href="http://gsmonline.pl/artykuly/test-chery-tiggo-8-phev-prestige-luksusowy-suv-siedem-miejsc-279-km-za-160-tysiecy"/>
    <id>http://gsmonline.pl/artykuly/test-chery-tiggo-8-phev-prestige-luksusowy-suv-siedem-miejsc-279-km-za-160-tysiecy</id>
    <updated>2026-07-06T09:21:00+02:00</updated>
    <author>
      <name>Wojciech Piechocki</name>
    </author>
    <content type="html">
&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Chery Tiggo 8 PHEV Prestige to duży, siedmioosobowy SUV plug-in hybrid, który ma bardzo długą listę zalet, ale też kilka wad i braków, które chyba zostały wprowadzone, aby Tiggo 8 nie podgryzało zbyt mocno flagowego Tiggo 9.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Samochód ma bardzo komfortowe wnętrze, cichy i sprawny napęd, duży realny zasięg, ogromny bagażnik w konfiguracji pięcioosobowej, bardzo dobre kamery 360 stopni, udane audio Sony oraz wyposażenie, które w europejskich i koreańskich SUV-ach zwykle wymaga ogromnych dopłat.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Testowana wersja Prestige kosztuje w aktualnej promocji 164 900 zł. To cena za dużego SUV-a z siedmioma miejscami, hybrydą plug-in, 279 KM, 15,6-calowym ekranem, head-up displayem, panoramicznym dachem, wentylowanymi fotelami, podgrzewaną tylną kanapą, elektryczną klapą bagażnika, kamerami 540 stopni i 12-głośnikowym audio Sony. Już samo zestawienie tych elementów pokazuje, dlaczego ten samochód jest bardzo atrakcyjną propozycją.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Oczywiście Chery nie zbudowało Mercedesa GLS za cenę dobrze wyposażonego kompaktowego SUV-a. Zbudowało natomiast bardzo atrakcyjny samochód dla wymagających klientów, którzy jednocześnie nie mają obsesji posiadania samochodu znanej marki lub nie chcą kłuć w oczy zazdrosnych sąsiadów.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;table border="1" cellpadding="6" cellspacing="0" style="border-collapse: collapse; width: 100%;"&gt;
	&lt;tbody&gt;
		&lt;tr&gt;
			&lt;td&gt;
			&lt;p&gt;&lt;strong&gt;Parametr&lt;/strong&gt;&lt;/p&gt;
			&lt;/td&gt;
			&lt;td&gt;
			&lt;p&gt;&lt;strong&gt;Chery Tiggo 8 PHEV Prestige&lt;/strong&gt;&lt;/p&gt;
			&lt;/td&gt;
		&lt;/tr&gt;
		&lt;tr&gt;
			&lt;td&gt;
			&lt;p&gt;Cena promocyjna&lt;/p&gt;
			&lt;/td&gt;
			&lt;td&gt;
			&lt;p&gt;164 900 zł&lt;/p&gt;
			&lt;/td&gt;
		&lt;/tr&gt;
		&lt;tr&gt;
			&lt;td&gt;
			&lt;p&gt;Napęd&lt;/p&gt;
			&lt;/td&gt;
			&lt;td&gt;
			&lt;p&gt;Plug-in hybrid, FWD, automatyczna skrzynia 1DHT&lt;/p&gt;
			&lt;/td&gt;
		&lt;/tr&gt;
		&lt;tr&gt;
			&lt;td&gt;
			&lt;p&gt;Moc systemowa&lt;/p&gt;
			&lt;/td&gt;
			&lt;td&gt;
			&lt;p&gt;279 KM&lt;/p&gt;
			&lt;/td&gt;
		&lt;/tr&gt;
		&lt;tr&gt;
			&lt;td&gt;
			&lt;p&gt;Moment systemowy&lt;/p&gt;
			&lt;/td&gt;
			&lt;td&gt;
			&lt;p&gt;365 Nm&lt;/p&gt;
			&lt;/td&gt;
		&lt;/tr&gt;
		&lt;tr&gt;
			&lt;td&gt;
			&lt;p&gt;Akumulator&lt;/p&gt;
			&lt;/td&gt;
			&lt;td&gt;
			&lt;p&gt;18,3 kWh brutto, LFP&lt;/p&gt;
			&lt;/td&gt;
		&lt;/tr&gt;
		&lt;tr&gt;
			&lt;td&gt;
			&lt;p&gt;Zasięg elektryczny WLTP&lt;/p&gt;
			&lt;/td&gt;
			&lt;td&gt;
			&lt;p&gt;90 km&lt;/p&gt;
			&lt;/td&gt;
		&lt;/tr&gt;
		&lt;tr&gt;
			&lt;td&gt;
			&lt;p&gt;Ładowanie&lt;/p&gt;
			&lt;/td&gt;
			&lt;td&gt;
			&lt;p&gt;AC 6,6 kW, DC 40 kW&lt;/p&gt;
			&lt;/td&gt;
		&lt;/tr&gt;
		&lt;tr&gt;
			&lt;td&gt;
			&lt;p&gt;Wymiary&lt;/p&gt;
			&lt;/td&gt;
			&lt;td&gt;
			&lt;p&gt;4725 / 1860 / 1705 mm, rozstaw osi 2710 mm&lt;/p&gt;
			&lt;/td&gt;
		&lt;/tr&gt;
		&lt;tr&gt;
			&lt;td&gt;
			&lt;p&gt;Bagażnik&lt;/p&gt;
			&lt;/td&gt;
			&lt;td&gt;
			&lt;p&gt;193 / 889 / 1930 l&lt;/p&gt;
			&lt;/td&gt;
		&lt;/tr&gt;
	&lt;/tbody&gt;
&lt;/table&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h2&gt;&lt;strong&gt;Marka Chery - już nie egzotyka&lt;/strong&gt;&lt;/h2&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Chery to jeden z największych chińskich eksporterów samochodów i firma, która coraz mocniej rozpycha się poza własnym rynkiem. W Polsce najpierw poznaliśmy Omodę i Jaecoo, a dopiero później główną markę Chery.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Chery nie próbuje być najbardziej ekstrawagancką częścią tego koncernu. Ma być bardziej rodzinna, prostsza w odbiorze, mniej pokazowa i bardziej nastawiona na relację ceny do wielkości, wyposażenia i napędu. W skrócie: to ta marka, która ma przekonać ludzi szukających dużego, praktycznego SUV-a.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Tiggo 8 wpisuje się w tę strategię bardzo precyzyjnie. Nie ma krzykliwego designu, nie robi z siebie luksusowego coupe-SUV-a. Jest duży, rodzinny, praktyczny i bardzo klasyczny. Dla jednych to będzie nuda. Dla innych główna zaleta.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h2&gt;&lt;strong&gt;Cennik - tu zaczyna się problem konkurencji&lt;/strong&gt;&lt;/h2&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Cennik Tiggo 8 PHEV jest prosty. Są dwie wersje wyposażenia: Comfort i Prestige. W promocji rocznika 2025 Comfort kosztuje 152 900 zł, a Prestige 164 900 zł. Dopłata do Prestige jest rozsądna, bo dodaje do wyposażenia standardowego (i tak bogatego) panoramiczny dach, elektryczną klapę bagażnika, wentylację foteli, podgrzewaną tylną kanapę, podgrzewaną kierownicę, HUD, lepsze audio Sony, masaż i podparcie łydek dla pasażera oraz dodatkowe elementy bezpieczeństwa.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Najważniejsze jest jednak nie to, ile kosztuje Tiggo 8 samo w sobie, ale co można kupić za podobne pieniądze u bardziej znanych producentów. Jeżeli klient szuka siedmiu miejsc, dużego nadwozia, automatu, mocnego napędu i hybrydy plug-in, to nagle okazuje się, że okolice 165 tysięcy złotych są bardzo niewygodnym miejscem dla konkurencji. Wiele samochodów podobnych gabarytowo jest droższych. Wiele tańszych jest mniejszych. Wiele ma gorsze wyposażenie. A część w ogóle nie oferuje takiego połączenia: 7 miejsc plus PHEV plus tak bogata wersja.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h2&gt;&lt;strong&gt;Dane techniczne&lt;/strong&gt;&lt;/h2&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Chery Tiggo 8 PHEV ma 4725 mm długości, 1860 mm szerokości, 1705 mm wysokości i 2710 mm rozstawu osi. To już duży SUV, ale nadal są dłuższe samochody w tym segmencie. Samochód waży niecałe 2 tony, więc nie jest źle.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Napęd to układ Chery Super Hybrid. Pod maską pracuje benzynowy, turbodoładowany silnik 1.5 T-GDI o mocy 143 KM i momencie 215 Nm, połączony z silnikiem elektrycznym o mocy 204 KM i momencie 295 Nm. Moc systemowa wynosi 279 KM, a maksymalny moment obrotowy układu to 365 Nm. Napęd trafia wyłącznie na przednie koła przez automatyczną przekładnię 1DHT. Napęd na przód powoduje to, przy szybszym ruszaniu nawet na suchej nawierzchni Tiggo 8 potrafi zerwać trakcję. W zimie to może być jeszcze większy problem i na pewno warto go wyposażyć w bardzo dobre zimówki.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Akumulator ma 18,3 kWh brutto i jest wykonany w technologii LFP. Producent deklaruje do 90 km jazdy elektrycznej w cyklu mieszanym, ładowanie AC z mocą 6,6 kW, ładowanie DC z mocą do 40 kW oraz funkcję V2L o mocy 3,3 kW. Przyspieszenie od 0 do 100 km/h ma zajmować 9 sekund, prędkość maksymalna wynosi 180 km/h, a zbiornik paliwa mieści 60 litrów.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Bagażnik ma 193 litry przy rozłożonych wszystkich siedzeniach, 889 litrów po złożeniu trzeciego rzędu i 1930 litrów po złożeniu drugiego oraz trzeciego rzędu.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h2&gt;&lt;strong&gt;Wygląd - spokojnie, tradycyjnie, klasycznie&lt;/strong&gt;&lt;/h2&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Tiggo 8 wygląda jeszcze lepiej na żywo niż na zdjęciach i jest to samochód, za którym ludzie okazjonalnie odwracają się na ulicy. Nadwozie jest masywne, proporcjonalne i dość klasyczne. Z przodu mamy duży grill, LED-owe światła i szeroki pas, który nadaje autu trochę amerykańskiego charakteru. Z boku widać zwykłą, dużą bryłę SUV-a, bez przesadnych przetłoczeń i efektownych sztuczek.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Najładniej wypada tył. Światła są dopracowane, mają ciekawy wzór i dobrze pasują do charakteru auta. To nie jest design przełomowy, ale jest bezpieczny w najlepszym znaczeniu tego słowa. Tiggo 8 nie wygląda tanio, nie wygląda dziwnie i nie wygląda jak samochód, który za wszelką cenę próbuje ukryć, że jest rodzinny.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h2&gt;&lt;strong&gt;Wnętrze - premium&lt;/strong&gt;&lt;/h2&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Po otwarciu drzwi Tiggo 8 robi bardzo dobre pierwsze wrażenie. Mamy tu luksus klasy premium i całość wygląda na przemyślaną, dopracowaną i droższą, niż sugeruje cena auta. Materiały w wielu miejscach są miękkie, przeszycia wyglądają estetycznie, tapicerka ze skóry ekologicznej jest miła w dotyku, a spasowanie elementów jest dobre.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;W testowanej wersji Prestige wnętrze ma też kilka elementów, które bardzo skutecznie budują poczucie komfortu: duży panoramiczny dach, efektowne oświetlenie ambientowe, wygodne fotele, spory ekran centralny, HUD, podgrzewaną kierownicę, wentylację foteli i naprawdę dobre audio.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Centralny ekran ma 15,6 cala i rozdzielczość 2.5K. Jakość obrazu jest bardzo dobra, system działa płynnie, a interfejs jest czytelny i zrozumiały. Przed kierowcą znajduje się cyfrowy zestaw wskaźników o przekątnej 10,25 cala.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h2&gt;&lt;strong&gt;Ergonomia&lt;/strong&gt;&lt;/h2&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Chery poszło trochę za daleko w przenoszeniu funkcji do ekranu. Klimatyzacja jest sterowana głównie z tabletu. Gdy korzystamy z systemu Chery, najważniejsze elementy są jeszcze dość łatwo dostępne. Problem zaczyna się po uruchomieniu Apple CarPlay albo Android Auto. Wtedy pasek klimatyzacji znika i trzeba go wywoływać gestem od dołu ekranu.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;W samochodzie z ekranem 15,6 cala to jest kompletnie niepotrzebne. Wystarczyłoby zostawić stały pasek klimatyzacji na dole i oddać resztę powierzchni na CarPlay.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Podobnie jest z lusterkami. Ich regulacja odbywa się przez ekran i przyciski na kierownicy. Da się z tym żyć, bo lusterka ustawia się rzadko, ale klasyczny joystick byłby po prostu lepszy.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h2&gt;&lt;strong&gt;Fotele - pasażer ma lepiej niż kierowca&lt;/strong&gt;&lt;/h2&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Fotele są jedną z największych zalet Tiggo 8. Są miękkie, wygodne i dobrze pasują do charakteru samochodu. To nie są sportowe kubełki i nikt rozsądny nie powinien ich tak oceniać. Mają być komfortowe w mieście, na ekspresówce i w dłuższej trasie. I takie są.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Największą ciekawostką jest fotel pasażera. W wersji Prestige ma elektryczną regulację, masaż oraz elektrycznie wysuwane podparcie łydek. Można go ustawić niemal w pozycję „do spania”. To bardzo miły dodatek i jeden z tych elementów, które świetnie wyglądają w salonie, ale też naprawdę przydają się w dłuższej podróży.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Tylko dlaczego masaż ma pasażer, a nie kierowca? To jedna z tych decyzji, które trudno zrozumieć. Chery najwidoczniej uznało, że w tym samochodzie królem komfortu ma być osoba siedząca z przodu po prawej stronie.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h2&gt;&lt;strong&gt;Drugi i trzeci „awaryjny” rząd siedzeń&lt;/strong&gt;&lt;/h2&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;W drugim rzędzie miejsca jest dużo. Kanapa jest przesuwana, oparcie można regulować, podłoga jest prawie płaska, a pasażerowie dostają nawiewy, porty USB i podgrzewane skrajne miejsca. To bardzo dobry poziom jak na rodzinny samochód. Duży dach panoramiczny nie zabiera przesadnie dużo przestrzeni nad głową, a szerokość kabiny pozwala wygodnie podróżować dorosłym.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Trzeci rząd trzeba traktować uczciwie: to miejsca awaryjne. Jeżeli drugi rząd przesuniemy maksymalnie do tyłu, w trzecim rzędzie robi się bardzo ciasno. Jeżeli przesuniemy go do przodu, da się wygospodarować sensowny kompromis, ale wtedy wszyscy muszą trochę ustąpić.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;To nie jest auto dla siedmiu dorosłych osób na wakacyjny wyjazd do Chorwacji. To samochód dla rodziny, która na co dzień używa czterech miejsc, ale chce mieć dodatkowe fotele na sytuacje awaryjne: odbiór „dodatkowych” dzieci ze szkoły, podwiezienie znajomych, krótki przejazd większą ekipą.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h2&gt;&lt;strong&gt;Bagażnik - największy sens ma konfiguracja pięcioosobowa&lt;/strong&gt;&lt;/h2&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Przy rozłożonych wszystkich siedzeniach bagażnik ma 193 litry. To przestrzeń na plecaki, drobne zakupy albo kilka miękkich toreb, ale nie na duży rodzinny wyjazd. To normalne w SUV-ach tej wielkości. Trzeci rząd zawsze zabiera większość kufra.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Po złożeniu trzeciego rzędu robi się zupełnie inny samochód. 889 litrów to bardzo dużo, a kształt bagażnika jest regularny i praktyczny. Otwór załadunkowy jest szeroki, klapa otwiera się elektrycznie, a jej wysokość można regulować z poziomu ekranu. Po złożeniu drugiego i trzeciego rzędu otrzymujemy 1930 litrów przestrzeni i prawie płaską podłogę.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Roleta robi się problematyczna po rozłożeniu trzeciego rzędu - trzeba ją zostawić w garażu.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h2&gt;&lt;strong&gt;Multimedia, kamery i audio - mocna strona Tiggo 8&lt;/strong&gt;&lt;/h2&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;System multimedialny nie ma rozbudowanego sklepu z aplikacjami, tak jak np. w Xpengach. To akurat nie musi być wada, bo większość kierowców i tak chyba korzysta z Apple CarPlay albo Android Auto. Ważniejsze jest to, że ekran jest duży, czytelny, szybki i bardzo dobrze pokazuje mapę.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Fabryczna nawigacja w testowanym egzemplarzu wymagała aktywacji karty SIM, której nie udało się uruchomić.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Kamery 360 stopni są świetne. Obraz jest czytelny, widoki są użyteczne, a system 540 stopni z podglądem podwozia realnie pomaga przy manewrowaniu.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Bardzo dobrze wypada też audio Sony. 12 głośników, w tym głośniki w zagłówku kierowcy, dają czysty i mocny dźwięk z przyjemnym basem. To nie jest high-end klasy marek premium, ale w codziennym słuchaniu muzyki Tiggo 8 wypada naprawdę dobrze. Głośniki w zagłówku pomagają też przy rozmowach telefonicznych, bo głos jest wyraźny i bliski kierowcy.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h2&gt;&lt;strong&gt;Napęd – bardzo oszczędny&lt;/strong&gt;&lt;/h2&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Układ PHEV w Tiggo 8 jest jednym z najważniejszych powodów, dla których ten samochód ma sens.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;W mieście Tiggo 8 potrafi zachowywać się jak samochód elektryczny. Rusza cicho i bardzo płynnie. Silnik elektryczny ma 204 KM. Auto sprawnie przyspiesza, daje się normalnie prowadzić i pozwala przez 2-3 dni jeździć bez uruchamiania benzyny, jeśli codzienne dystanse mieszczą się w elektrycznym zasięgu. Zasięg w teorii to około 90 km, ale praktycznie jest ich chyba trochę mniej. Gdy chcemy mieć większy zasięg elektryczny to musimy dopłacić do Tiggo 9.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Gdy bateria się rozładuje, Tiggo 8 nie zamienia się w ciężkiego, paliwożernego SUV-a z małym silnikiem. System zostawia sobie rezerwę energii i działa jak klasyczna hybryda. W praktyce oznacza to, że silnik elektryczny nadal wspiera ruszanie i przyspieszanie, a spalinowy 1.5 nie zostaje sam z prawie dwutonowym nadwoziem. Samochód nadal jedzie płynnie i cicho, a spalanie przy rozładowanym akumulatorze może utrzymywać się w rozsądnych granicach. U nas na ekspresówce przy 120 km/h pojawił się wynik około 7 l/100 km. Jak na duży SUV PHEV to bardzo dobry wynik. W mieście ten wynik powinien być jeszcze lepszy.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Tiggo 8 można ładować z gniazdka, wallboxa albo szybkiej ładowarki DC. To ważne, bo wiele hybryd plug-in nadal ogranicza się do ładowania AC. Tutaj mamy AC 6,6 kW i DC do 40 kW. Pełne ładowanie z wallboxa potrwa kilka godzin, więc nocne uzupełnianie energii jest naturalnym scenariuszem. Na szybkiej ładowarce można doładować akumulator podczas zakupów, choć oczywiście 40 kW w świecie elektryków nie robi już wrażenia. W czasie naszych testów samochód ładował się z mocą ponad 50 kW.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Jest też V2L o mocy 3,3 kW, czyli możliwość zasilania zewnętrznych urządzeń z akumulatora samochodu. To funkcja, którą jedni uznają za ciekawostkę, a inni wykorzystają na kempingu, działce, przy pracy w terenie albo do awaryjnego zasilenia sprzętu.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h2&gt;&lt;strong&gt;Osiągi - 279 KM brzmi dumnie, ale emocji brakuje&lt;/strong&gt;&lt;/h2&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Katalogowe 9 sekund do 100 km/h nie robi delikatnie mówiąc wielkiego wrażenia, zwłaszcza gdy widzimy w specyfikacji 279 KM. Trzeba jednak pamiętać, że Tiggo 8 waży prawie dwie tony i ma napęd tylko na przednie koła. To nie jest SUV, który ma wciskać w fotel.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;W praktyce dynamika jest więcej niż wystarczająca. Samochód sprawnie rusza, dobrze przyspiesza w mieście i bez problemu włącza się do ruchu. Na drogach ekspresowych też nie brakuje mu siły. Przy wyższych prędkościach nie ma już jednak takiego efektu natychmiastowego kopnięcia, jaki sugerowałaby sama moc. To szybki rodzinny SUV, a nie emocjonujący samochód do dynamicznej jazdy.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Przedni napęd bywa ograniczeniem. Przy mocniejszym ruszaniu koła potrafią stracić przyczepność, szczególnie na gorszej nawierzchni. W samochodzie o takiej mocy i masie napęd 4x4 byłby bardzo mile widziany. Nie po to, żeby Tiggo 8 udawało terenówkę, tylko po to, żeby lepiej przenosiło moment na asfalt.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;To jedna z ważniejszych wad. Chery daje mocny układ hybrydowy, ale nie daje napędu na cztery koła. Dla wielu klientów nie będzie to problem, bo auto i tak będzie jeździć głównie po mieście, ekspresówkach i normalnych drogach. Ale zimą, na mokrej nawierzchni albo przy pełnym obciążeniu 4x4 byłoby dużą zaletą.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h2&gt;&lt;strong&gt;Komfort jazdy - tu Tiggo 8 jest bardzo przekonujące&lt;/strong&gt;&lt;/h2&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Zawieszenie jest zestrojone miękko i komfortowo. Tiggo 8 nie jest samochodem sportowym, nie chce nim być i nie powinno być za to krytykowane. Przy normalnym tempie jazdy auto płynie spokojnie, dobrze tłumi mniejsze nierówności i daje poczucie dużego, rodzinnego SUV-a.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Na ekspresówce jest stabilne i przyjemnie wyciszone. To jedna z tych cech, które robią większe wrażenie po kilkudziesięciu kilometrach niż podczas krótkiej jazdy wokół salonu. Tiggo 8 nie męczy. Kabina jest cicha, napęd pracuje kulturalnie, a duże nadwozie daje poczucie spokoju.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Nie jest jednak idealnie. Na dużych wybojach zawieszenie potrafi pokazać, że komfort ma swoje granice – to nie jest Range Rover na 1 mln zł.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h2&gt;&lt;strong&gt;Systemy bezpieczeństwa - utrzymanie pasa wymaga poprawy&lt;/strong&gt;&lt;/h2&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Wyposażenie z zakresu bezpieczeństwa wygląda bardzo dobrze. Jest adaptacyjny tempomat, systemy monitorowania martwego pola, ostrzeganie przed ruchem poprzecznym, asystenci pasa ruchu, automatyczne hamowanie awaryjne, czujniki, kamery i komplet systemów, których oczekujemy od współczesnego auta.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Adaptacyjny tempomat działa dobrze. Znacznie gorzej wypada utrzymanie pasa ruchu. To prawdopodobnie największa wada tego egzemplarza z punktu widzenia codziennej jazdy. System potrafi odbijać się od linii w sposób, który przypomina rozwiązania sprzed kilku lat. Zamiast delikatnie centrować samochód, czasami reaguje zbyt późno albo zbyt mało naturalnie. Co gorsza, Tiggo 4 potrafiło robić to lepiej, więc trudno uznać, że to problem całej marki nie do przeskoczenia. Nie jest to wada dyskwalifikująca, ale na pewno taka, którą warto sprawdzić podczas jazdy próbnej.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h2&gt;&lt;strong&gt;Światła - dobre LED-y, ale bez matrixów&lt;/strong&gt;&lt;/h2&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Tiggo 8 ma reflektory LED i automatyczne światła drogowe. Świecą dobrze, wyglądają atrakcyjnie i pasują do charakteru auta. Z tyłu światła są jednym z najładniejszych elementów stylistycznych całego samochodu.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Brakuje natomiast reflektorów matrycowych. Przy tej cenie można to jeszcze zrozumieć, ale przy tak bogatym wyposażeniu Prestige brak matrixów rzuca się w oczy. Chery daje ogromny ekran, panoramiczny dach, wentylowane fotele, masaż pasażera, HUD i świetne kamery, ale nie daje jednego z najbardziej przydatnych elementów w nocnej trasie.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h2&gt;&lt;strong&gt;Co irytuje najbardziej&lt;/strong&gt;&lt;/h2&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Najbardziej irytuje nie jedna wielka wada, tylko zestaw małych decyzji, które niepotrzebnie komplikują życie. Brak osobnego panelu klimatyzacji jest pierwszą z nich. Druga - brak masażu kierowcy przy masażu pasażera. Trzecia - brak napędu 4x4. Czwarta - słabe utrzymanie pasa ruchu.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Do tego dochodzą mniejsze rzeczy: brak automatycznego parkowania, jedna ładowarka indukcyjna, brak matrycowych reflektorów, przeciętna użyteczność komputera pokładowego i system multimedialny bez rozbudowanego ekosystemu aplikacji. Fabryczna nawigacja w testowanym aucie nie była aktywna, co też nie pomaga w budowaniu wrażenia pełnej gotowości.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Była też sytuacja z wyjazdem ze żwirowego parkingu, gdzie ESP zaczęło działać dziwnie i samochód miał problem z ruszeniem. To nie musi być typowa cecha modelu, ale warto ją odnotować, bo w aucie z przednim napędem, dużą masą i mocnym silnikiem elektrycznym kontrola trakcji ma sporo pracy.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h2&gt;&lt;strong&gt;Co jest największą zaletą&lt;/strong&gt;&lt;/h2&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Największą zaletą Tiggo 8 jest to, że jego podstawowe cechy są dobre. Nie tylko lista wyposażenia, nie tylko ekran i nie tylko cena. Dobre jest wnętrze. Dobry jest komfort. Dobry jest napęd. Dobre jest wyciszenie. Dobre są kamery. Dobra jest przestrzeń. Dobry jest bagażnik. Dobre jest audio. To są rzeczy, których nie da się łatwo ukryć marketingiem, jeśli samochód ich nie ma.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Tiggo 8 najlepiej działa jako rodzinny SUV do miasta i na trasy. W mieście można jeździć na prądzie i traktować go prawie jak elektryka. W trasie można korzystać z dużego zasięgu i spokojnego charakteru. Na wakacje można zabrać dużo bagażu. W awaryjnej sytuacji można rozłożyć trzeci rząd. Pasażerowie mają wygodnie, a kierowca nie czuje, że prowadzi samochód budżetowy.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;To jest bardzo mocny zestaw zalet.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h2&gt;&lt;strong&gt;Konkurencja - Tiggo 8 nie musi być lepsze od wszystkich, wystarczy, że jest inne cenowo&lt;/strong&gt;&lt;/h2&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Najłatwiej porównać Tiggo 8 do dużych SUV-ów rodzinnych: Skody Kodiaq, Kii Sorento, Hyundaia Santa Fe, Peugeota 5008, Nissana X-Trail czy Toyoty Highlander, choć część z tych modeli gra już w innych widełkach cenowych, napędowych albo wymiarowych. Jeżeli kryterium brzmi: duży SUV, 7 miejsc, automat, bogate wyposażenie, hybryda plug-in i cena około 165 tysięcy złotych, lista rywali robi się bardzo krótka.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Najbliżej Tiggo 8 rozmiarem są m.in. Nissan X-Trail mierzący 4680 mm, Renault Espace o długości 4722 mm, Peugeot 5008 mający 4791 mm, Volkswagen Tayron mierzący 4792 mm, Kia Sorento o długości około 4810–4815 mm oraz Hyundai Santa Fe mierzący 4830 mm. Do tej grupy można też dopisać MG HS, BYD Seal U DM-i oraz Omodę 9 Super Hybrid, choć każdy z tych modeli trafia w trochę inny typ klienta. MG HS jest krótszy i tańszy, BYD Seal U DM-i nie oferuje siedmiu miejsc, Omoda 9 jest droższa i bardziej prestiżowo pozycjonowana, a Kia Sorento czy Hyundai Santa Fe w dobrze wyposażonych wersjach szybko uciekają cenowo wyraźnie powyżej Tiggo 8.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Najciekawsze jest porównanie z modelami, które klient realnie może brać pod uwagę przy rodzinnym SUV-ie. Nissan X-Trail startuje w okolicach 164 tys. zł, ale nie jest hybrydą plug-in. Renault Espace zaczyna się bliżej 185 tys. zł, a Peugeot 5008 i Volkswagen Tayron w podstawowych konfiguracjach mogą wyglądać cenowo podobnie, lecz dopiero doposażenie ich do poziomu Tiggo 8 pokazuje właściwą różnicę. Kia Sorento to już zwykle poziom ponad 220 tys. zł, a Hyundai Santa Fe, choć bardzo ciekawy i większy, również gra w wyższym budżecie. BYD Seal U DM-i potrafi być atrakcyjny cenowo i ma dobry napęd plug-in, ale nie jest samochodem siedmioosobowym. Omoda 9 Super Hybrid jest mocniejsza, bardziej efektowna i lepiej wyposażona, ale kosztuje już około 215–220 tys. zł.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h2&gt;&lt;strong&gt;Tiggo 8 czy Tiggo 9 Roberta Lewandowskiego - dopłata za AWD, moc i jeszcze większy luksus&lt;/strong&gt;&lt;/h2&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;table border="1" cellpadding="6" cellspacing="0" style="border-collapse: collapse; width: 100%;"&gt;
	&lt;tbody&gt;
		&lt;tr&gt;
			&lt;td&gt;
			&lt;p&gt;Parametr&lt;/p&gt;
			&lt;/td&gt;
			&lt;td&gt;
			&lt;p&gt;Tiggo 8 PHEV Prestige&lt;/p&gt;
			&lt;/td&gt;
			&lt;td&gt;
			&lt;p&gt;Tiggo 9 Prestige&lt;/p&gt;
			&lt;/td&gt;
		&lt;/tr&gt;
		&lt;tr&gt;
			&lt;td&gt;
			&lt;p&gt;Cena&lt;/p&gt;
			&lt;/td&gt;
			&lt;td&gt;
			&lt;p&gt;164 900 zł&lt;/p&gt;
			&lt;/td&gt;
			&lt;td&gt;
			&lt;p&gt;209 900 zł&lt;/p&gt;
			&lt;/td&gt;
		&lt;/tr&gt;
		&lt;tr&gt;
			&lt;td&gt;
			&lt;p&gt;Długość / rozstaw osi&lt;/p&gt;
			&lt;/td&gt;
			&lt;td&gt;
			&lt;p&gt;4725 mm / 2710 mm&lt;/p&gt;
			&lt;/td&gt;
			&lt;td&gt;
			&lt;p&gt;4810 mm / 2800 mm&lt;/p&gt;
			&lt;/td&gt;
		&lt;/tr&gt;
		&lt;tr&gt;
			&lt;td&gt;
			&lt;p&gt;Napęd&lt;/p&gt;
			&lt;/td&gt;
			&lt;td&gt;
			&lt;p&gt;FWD, 1DHT&lt;/p&gt;
			&lt;/td&gt;
			&lt;td&gt;
			&lt;p&gt;AWD, 3DHT&lt;/p&gt;
			&lt;/td&gt;
		&lt;/tr&gt;
		&lt;tr&gt;
			&lt;td&gt;
			&lt;p&gt;Moc / moment&lt;/p&gt;
			&lt;/td&gt;
			&lt;td&gt;
			&lt;p&gt;279 KM / 365 Nm&lt;/p&gt;
			&lt;/td&gt;
			&lt;td&gt;
			&lt;p&gt;428 KM / 580 Nm&lt;/p&gt;
			&lt;/td&gt;
		&lt;/tr&gt;
		&lt;tr&gt;
			&lt;td&gt;
			&lt;p&gt;0-100 km/h&lt;/p&gt;
			&lt;/td&gt;
			&lt;td&gt;
			&lt;p&gt;9,0 s&lt;/p&gt;
			&lt;/td&gt;
			&lt;td&gt;
			&lt;p&gt;5,4 s&lt;/p&gt;
			&lt;/td&gt;
		&lt;/tr&gt;
		&lt;tr&gt;
			&lt;td&gt;
			&lt;p&gt;Akumulator&lt;/p&gt;
			&lt;/td&gt;
			&lt;td&gt;
			&lt;p&gt;18,3 kWh, LFP&lt;/p&gt;
			&lt;/td&gt;
			&lt;td&gt;
			&lt;p&gt;34,46 kWh, NMC&lt;/p&gt;
			&lt;/td&gt;
		&lt;/tr&gt;
		&lt;tr&gt;
			&lt;td&gt;
			&lt;p&gt;Zasięg elektryczny WLTP&lt;/p&gt;
			&lt;/td&gt;
			&lt;td&gt;
			&lt;p&gt;90 km&lt;/p&gt;
			&lt;/td&gt;
			&lt;td&gt;
			&lt;p&gt;147,6 km&lt;/p&gt;
			&lt;/td&gt;
		&lt;/tr&gt;
		&lt;tr&gt;
			&lt;td&gt;
			&lt;p&gt;Ładowanie DC&lt;/p&gt;
			&lt;/td&gt;
			&lt;td&gt;
			&lt;p&gt;40 kW&lt;/p&gt;
			&lt;/td&gt;
			&lt;td&gt;
			&lt;p&gt;71 kW&lt;/p&gt;
			&lt;/td&gt;
		&lt;/tr&gt;
		&lt;tr&gt;
			&lt;td&gt;
			&lt;p&gt;Bagażnik&lt;/p&gt;
			&lt;/td&gt;
			&lt;td&gt;
			&lt;p&gt;193 / 889 / 1930 l&lt;/p&gt;
			&lt;/td&gt;
			&lt;td&gt;
			&lt;p&gt;143 / 819 / 2065 l&lt;/p&gt;
			&lt;/td&gt;
		&lt;/tr&gt;
	&lt;/tbody&gt;
&lt;/table&gt;

&lt;div style="clear:both;"&gt; &lt;/div&gt;

&lt;p&gt;Tiggo 9 nie jest minimalnie większym Tiggo 8. To wyżej pozycjonowany model, który na papierze naprawia kilka najważniejszych słabości testowanego auta. Jest dłuższy o 85 mm, ma większy rozstaw osi o 90 mm, napęd AWD, skrzynię 3DHT, 428 KM, 580 Nm i przyspieszenie do 100 km/h w 5,4 s. Dostaje też większą baterię 34,46 kWh, deklarowany zasięg elektryczny 147,6 km, ładowanie DC do 71 kW, system automatycznego parkowania, masaż także dla kierowcy, wentylowaną i elektrycznie regulowaną tylną kanapę, naturalną skórę oraz audio Sony z 14 głośnikami. To już nie jest tylko rodzinny SUV w dobrej cenie, ale próba wejścia Chery w obszar, w którym zaczyna się rozmowa o komforcie klasy wyższej.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Różnica w cenie jest jednak konkretna. Tiggo 8 Prestige kosztuje 164 900 zł, a Tiggo 9 Prestige 209 900 zł. Dopłata 45 tysięcy złotych ma sens dla kierowcy, który chce mocniejszego plug-ina, lepszej trakcji zimą, większej baterii, szybszego ładowania DC i bardziej dopieszczonego drugiego rzędu. Jeżeli priorytetem jest maksymalna relacja ceny do wielkości, wyposażenia i rodzinnej funkcjonalności, Tiggo 8 pozostaje rozsądniejszym wyborem.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h2&gt;&lt;strong&gt;Gwarancja&lt;/strong&gt;&lt;/h2&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Chery daje 7 lat gwarancji mechanicznej z limitem 150 000 km albo 3 lata bez limitu kilometrów, zależnie od tego, co będzie korzystniejsze według warunków. Na akumulator, silnik elektryczny i elektronikę napędu przewidziano 8 lat lub 160 000 km. Do tego dochodzi 3-letnia gwarancja na lakier i 12 lat na perforację.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;To mocny argument, choć gwarancja sama w sobie nie rozwiązuje wszystkich obaw. Klient nadal będzie pytał o szybkość napraw, dostępność części, jakość obsługi dealerskiej i to, jak samochód zachowa wartość po kilku latach. Ale długi okres ochrony jest ważny, szczególnie w przypadku marki, która dopiero buduje zaufanie w Polsce.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h2&gt;&lt;strong&gt;Podsumowanie&lt;/strong&gt;&lt;/h2&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Chery Tiggo 8 PHEV Prestige nie jest samochodem idealnym. Ma kilka irytujących rozwiązań ergonomicznych, nie ma napędu 4x4, nie oferuje reflektorów matrycowych, a system utrzymywania pasa ruchu wymaga poprawy. Nie daje też wielkich emocji z prowadzenia, mimo że katalogowe 279 KM może sugerować coś bardziej dynamicznego.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Ale to nie jest samochód do emocji. Jest duży, wygodny, cichy, dobrze wyposażony, ma sensowny trzeci rząd, ogromny bagażnik w konfiguracji pięcioosobowej, bardzo przyjemne wnętrze i napęd PHEV, który naprawdę sprawdza się zarówno w mieście, jak i w trasie. Można nim przez kilka dni jeździć jak autem elektrycznym, a po rozładowaniu baterii nie zamienia się w ociężałego smoka.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Największym problemem konkurencji jest cena. Za 164 900 zł w wersji Prestige Tiggo 8 oferuje tak dużo samochodu, że porównanie z bardziej znanymi markami robi się niewygodne. Nie dlatego, że Chery jest od nich pod każdym względem lepsze. Nie jest. Ale dlatego, że bardzo trudno zignorować różnicę między tym, co dostajemy, a ile za to płacimy.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;To doskonały wybór dla osób gotowych zaufać nadal nowej marce.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;
    </content>
  </entry>
  <entry>
    <title>Test ZTE G50 MC8520B – szybki router stacjonarny z obsługą 5G i Wi-Fi 7</title>
    <link href="http://gsmonline.pl/artykuly/test-zte-g50-mc8520b-szybki-router-stacjonarny-z-obsluga-5g-i-wi-fi-7"/>
    <id>http://gsmonline.pl/artykuly/test-zte-g50-mc8520b-szybki-router-stacjonarny-z-obsluga-5g-i-wi-fi-7</id>
    <updated>2026-07-03T10:00:00+02:00</updated>
    <author>
      <name>Jan Rybczyński</name>
    </author>
    <content type="html">
&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Routery z łącznością komórkową nie są jeszcze może bardzo popularne, ale stanowią świetne rozwiązanie, gdy np. chcemy mieć dobrą sieć na swojej działce lub po prostu zależy nam na backupie łącza stacjonarnego w domu. Gdy nasze sieci komórkowe oferują już prędkości zbliżone do 1 Gbps to wówczas taki router obsługujący dodatkowo 5G może być najlepszym wyborem dla osób, które nie mogą sobie pozwolić na brak internetu nawet na parę godzin. ZTE G50 należy do najnowszej generacji takich urządzeń. Oferuje obsługę sieci 5G zgodnej ze standardem 3GPP Release 17, Wi-Fi 7, możliwość jednoczesnego wykorzystania internetu mobilnego i przewodowego oraz dwa złącza dla anten zewnętrznych.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Router na stronie producenta kosztuje 1149 zł, jednak w sklepach, w promocji, można go kupić za około 799 zł. To sprawia, że cenowo plasuje się pomiędzy prostymi routerami LTE a znacznie droższymi konstrukcjami 5G wyposażonymi w najbardziej rozbudowane funkcje. Czy warto się nim zainteresować?&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h2&gt;&lt;strong&gt;Design&lt;/strong&gt;&lt;/h2&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;W ZTE G50 producent postawił na prostą, pionową konstrukcję w białym kolorze, która nie zwraca na siebie przesadnej uwagi. Dzięki temu router bez problemu można ustawić zarówno w salonie, jak i w biurze.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Obudowa ma cylindryczny kształt z delikatnie zaokrąglonymi krawędziami. Z przodu znalazły się jedynie diody informujące o stanie pracy urządzenia, natomiast wszystkie złącza umieszczono z tyłu i na spodzie obudowy. Takie rozwiązanie pozwala schować większość przewodów i utrzymać porządek na biurku.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Router waży niespełna kilogram, a dokładniej 923 gramy. Nie jest więc tak lekki jak najprostsze routery LTE, ale wynika to między innymi z rozbudowanego układu anten oraz zastosowanej elektroniki. Wymiary wynoszą 107 × 107 × 230,5 mm, dlatego urządzenie zajmuje niewiele miejsca.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Na tylnej ściance producent umieścił dwa porty Ethernet 2,5 Gb/s. Jeden z nich może pracować jako LAN lub WAN, dzięki czemu router może korzystać zarówno z internetu mobilnego, jak i klasycznego łącza przewodowego. Obok znalazło się również gniazdo telefoniczne RJ11, port USB-C 3.1, dwa złącza TS-9 do podłączenia anten zewnętrznych oraz przycisk zasilania.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Na uwagę zasługuje także obecność modułu NFC. Wystarczy przyłożyć kompatybilny smartfon z Androidem do oznaczonego miejsca na obudowie, aby połączyć go z siecią Wi-Fi bez wpisywania hasła. To rozwiązanie spotykane raczej sporadycznie w routerach.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Pierwsze wrażenie jest bardzo pozytywne. ZTE G50 sprawia wrażenie dopracowanego urządzenia klasy premium.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h2&gt;&lt;strong&gt;Specyfikacja&lt;/strong&gt;&lt;/h2&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Największą zmianą w porównaniu z wieloma starszymi routerami 5G jest zastosowanie standardu Wi-Fi 7. Router pracuje jednocześnie w pasmach 2,4 oraz 5 GHz, oferując maksymalną teoretyczną przepustowość do 3570 Mb/s. Jednocześnie zachowuje zgodność ze starszymi urządzeniami wykorzystującymi standardy Wi-Fi 6, Wi-Fi 5 i wcześniejsze.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Za komunikację komórkową odpowiada modem zgodny z 3GPP Release 17 obsługujący sieci 5G SA i NSA oraz agregację pasm. Maksymalna teoretyczna prędkość pobierania danych wynosi 2,92 Gb/s, choć oczywiście rzeczywiste osiągi zależą przede wszystkim od możliwości operatora, odległości od stacji bazowej i jakości sygnału.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Na pokładzie znalazł się czterordzeniowy procesor wykonany w litografii 4 nm i taktowany częstotliwością 2,2 GHz. Producent deklaruje, że zastosowana platforma została zaprojektowana specjalnie z myślą o obsłudze sieci 5G i ma zapewniać stabilną pracę nawet przy dużym obciążeniu.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Jedną z najciekawszych cech routera jest zestaw aż dwunastu wewnętrznych anten. Maksymalny zysk anten sięga 13 dBi, a dodatkowo użytkownik może podłączyć własne anteny zewnętrzne poprzez dwa złącza TS-9. To rozwiązanie może okazać się szczególnie przydatne w miejscach oddalonych od nadajników operatorów.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Router pozwala jednocześnie podłączyć do 128 urządzeń bezprzewodowych, dlatego bez problemu poradzi sobie nie tylko w domu, ale również w niewielkim biurze.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Na wyposażeniu znalazły się również:&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;– dwa porty Ethernet 2,5 Gb/s&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;– port USB-C 3.1 obsługujący pamięci masowe&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;– gniazdo telefoniczne RJ11&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;– obsługa EasyMesh&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;– NFC umożliwiające szybkie połączenie z siecią&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;– obsługa internetu mobilnego i przewodowego&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;– możliwość agregacji połączenia WAN z siecią 5G&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Już sama specyfikacja pokazuje, że producent nie ograniczył się wyłącznie do dodania Wi-Fi 7. ZTE G50 oferuje również rozwiązania, które zwykle spotyka się dopiero w znacznie droższych routerach.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h2&gt;&lt;strong&gt;Pierwsze uruchomienie&lt;/strong&gt;&lt;/h2&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Konfiguracja routera nie należy do skomplikowanych. Po włożeniu karty nano SIM urządzenie automatycznie nawiązuje połączenie z siecią komórkową. Do konfiguracji można wykorzystać zarówno przeglądarkę internetową, jak i aplikację ZTE Smart Life - obie opcje zostały przetłumaczone na język polski.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Dużą zaletą jest możliwość pracy w kilku różnych trybach. Router może działać jako klasyczny router 5G, wykorzystywać internet przewodowy przez port WAN albo automatycznie przełączać się pomiędzy oboma źródłami połączenia. Dostępny jest również tryb agregacji, w którym jednocześnie wykorzystywane są oba łącza. To rozwiązanie zwiększa nie tylko wydajność, ale również odporność na awarie jednego z połączeń.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Interfejs administracyjny jest przejrzysty i pozwala zarządzać wszystkimi funkcjami urządzenia. Można zmieniać ustawienia sieci bezprzewodowej, wybierać tryby pracy, konfigurować sieć Mesh czy monitorować wykorzystanie transmisji danych. Router oferuje znacznie więcej opcji administracyjnych niż większość podstawowych modeli 5G, zachowując przy tym czytelny układ ustawień.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Z poziomu przeglądarki zyskujemy wgląd w bardzo szczegółowe informacje diagnostyczne, w tym parametry sygnału takie jak RSRP, RSRQ czy SINR, rozpisane z podziałem na konkretne, aktualnie agregowane pasma LTE oraz 5G. Zaawansowani użytkownicy z pewnością docenią ukrytą zakładkę opcji programistycznych. To tam umieszczono narzędzie do ręcznego blokowania częstotliwości, dające kontrolę nad wyborem pasm dla sieci LTE oraz 5G w architekturze SA i NSA, a także użyteczną funkcję blokowania konkretnej komórki stacji bazowej na podstawie wartości PCI i NR-ARFCN.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Sekcja konfiguracji sieci bezprzewodowej została wyposażona w szereg ustawień zaawansowanych. Poza ustalaniem mocy sygnału, można w niej wymusić tryb zgodności ze starszymi urządzeniami Wi-Fi 5, jak również sprecyzować standard pracy i szerokość kanału – odpowiednio do 40 MHz dla pasma 2,4 GHz oraz do 160 MHz dla 5 GHz. Z kolei ustawienia sieci komórkowej umożliwiają sprawne zarządzanie profilem APN z obsługą protokołu IPv6 oraz dają możliwość wyłączenia automatycznego roamingu.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Urządzenie ma również rozbudowane funkcje bezpieczeństwa i usług sieciowych. Oprogramowanie integruje wbudowanego klienta VPN obsługującego protokół PPTP. Rozbudowany firewall pozwala na filtrowanie adresów MAC, IP, a także adresów URL. Obok standardowego mapowania i przekierowywania portów znajdziemy przełączniki dla funkcji UPnP, strefy zdemilitaryzowanej (DMZ) czy SIP ALG, wspierającej bezproblemowe działanie telefonii internetowej. Uzupełnieniem tych możliwości jest rozbudowana zakładka systemowa, która pozwala między innymi na precyzyjną konfigurację serwerów czasu SNTP z obsługą automatycznego przesunięcia na czas letni.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h2&gt;&lt;strong&gt;Łączność 5G i Wi-Fi 7&lt;/strong&gt;&lt;/h2&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Największą zaletą ZTE G50 jest połączenie nowoczesnego modemu 5G z obsługą standardu Wi-Fi 7. W praktyce oznacza to, że router nie stanie się wąskim gardłem nawet wtedy, gdy w najbliższych latach operatorzy zaczną oferować jeszcze szybsze usługi.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Modem zgodny ze standardem 3GPP Release 17 obsługuje zarówno sieci 5G SA, jak i NSA oraz agregację pasm. Maksymalna teoretyczna szybkość pobierania danych sięga 2,92 Gb/s, natomiast wysyłania 180 Mb/s w trybie ENDC. Oczywiście są to wartości laboratoryjne, których nie należy oczekiwać w codziennym użytkowaniu, ale pokazują możliwości samej platformy.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Podobnie wygląda sytuacja z Wi-Fi 7. Producent deklaruje maksymalną przepustowość 3570 Mb/s, jednak rzeczywiste osiągi zawsze będą zależały od urządzeń klienckich oraz warunków pracy sieci. Najważniejsze jest to, że router nie ogranicza nowoczesnych smartfonów i komputerów wyposażonych w najnowsze moduły bezprzewodowe. W moim przypadku prędkość po Wi-Fi była porównywalna z połączeniem kablowym.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;W porównaniu z wieloma starszymi routerami 5G zauważalnym krokiem naprzód jest również zastosowanie kanałów o szerokości do 160 MHz oraz obsługa technologii MLO, która pozwala efektywniej wykorzystywać dostępne pasma. Nie oznacza to, że każdy użytkownik od razu odczuje ogromny wzrost szybkości internetu. Większość domowych łączy nadal jest znacznie wolniejsza od możliwości samego routera. Korzyści pojawiają się przede wszystkim podczas jednoczesnego korzystania z sieci przez wiele urządzeń oraz przy kopiowaniu danych w obrębie sieci lokalnej.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Warto przy tym zwrócić uwagę, że ZTE nie zdecydowało się na obsługę pasma 6 GHz. Router pracuje wyłącznie w pasmach 2,4 oraz 5 GHz. W praktyce dla większości użytkowników nie będzie to duży problem, ponieważ obecnie stosunkowo niewiele urządzeń korzysta z 6 GHz, ale osoby planujące budowę najbardziej zaawansowanej sieci Wi-Fi powinny mieć tego świadomość.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h2&gt;&lt;strong&gt;Jakość sygnału&lt;/strong&gt;&lt;/h2&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Jakość odbioru sygnału jest jedną z najmocniejszych stron tego modelu. Router bardzo dobrze radzi sobie zarówno z niższymi częstotliwościami odpowiedzialnymi za zasięg, jak i z pasmami zapewniającymi najwyższe prędkości transmisji. Nawet przy słabszym sygnale utrzymuje stabilne parametry połączenia, dzięki czemu nie dochodzi do gwałtownych spadków szybkości.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Nie oznacza to oczywiście, że router zastąpi dobrze ustawioną antenę kierunkową w wyjątkowo trudnych lokalizacjach. W takich przypadkach możliwość podłączenia zewnętrznych anten pozostaje dużym atutem.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h2&gt;&lt;strong&gt;Podsumowanie&lt;/strong&gt;&lt;/h2&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;ZTE G50 MC8520B pokazuje, że nowoczesny router 5G nie musi być przeznaczony wyłącznie dla osób mieszkających poza zasięgiem światłowodu. Oczywiście nadal będzie bardzo dobrym wyborem tam, gdzie internet mobilny jest jedyną dostępną opcją, ale dzięki obsłudze połączenia przewodowego, funkcji automatycznego przełączania między dwoma źródłami internetu oraz możliwości agregacji obu łączy sprawdzi się również jako centralny element domowej lub firmowej sieci.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Na plus należy zaliczyć przede wszystkim bardzo nowoczesną specyfikację. Wi-Fi 7, dwa porty Ethernet 2,5 Gb/s, modem 5G zgodny z Release 17, obsługa EasyMesh oraz możliwość podłączenia anten zewnętrznych sprawiają, że trudno wskazać funkcję, której rzeczywiście mogłoby tu zabraknąć. Producent pomyślał także o mniej oczywistych rozwiązaniach, takich jak NFC do szybkiego łączenia z siecią Wi-Fi, port USB-C umożliwiający udostępnianie pamięci masowej czy gniazdo telefoniczne RJ11.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Dużym atutem jest również rozbudowany system anten. Dwanaście anten wewnętrznych oraz możliwość zastosowania anten zewnętrznych sprawiają, że router powinien dobrze radzić sobie również w trudniejszych lokalizacjach. Potwierdzają to również zagraniczne testy, w których zwracano uwagę przede wszystkim na stabilność połączenia i bardzo dobre parametry radiowe nawet przy słabszym sygnale.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Jednocześnie warto pamiętać, że nie jest to najwyższy model w ofercie producenta. Osoby oczekujące obsługi pasma 6 GHz lub najbardziej rozbudowanych funkcji klasy premium znajdą je dopiero w wyższych konstrukcjach ZTE. W praktyce jednak zdecydowana większość użytkowników nie odczuje z tego powodu żadnych ograniczeń. Nadal niewiele urządzeń korzysta z Wi-Fi 7 w paśmie 6 GHz, a przepustowość oferowana przez ZTE G50 i tak znacząco przewyższa możliwości większości domowych łączy internetowych.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Również od strony oprogramowania router prezentuje się dojrzale. Zarówno aplikacja mobilna, jak i panel administracyjny pozwalają skonfigurować wszystkie najważniejsze funkcje bez konieczności zagłębiania się w skomplikowane ustawienia. Bardziej zaawansowani użytkownicy również znajdą tu sporo opcji konfiguracji, dlatego router nie powinien szybko stać się ograniczeniem wraz z rozbudową domowej sieci.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Na stronie producenta ZTE G50 kosztuje 1149 zł, jednak w momencie przygotowywania recenzji można go już kupić w sklepach za około 799 zł. To znacząco poprawia jego atrakcyjność. W tej cenie trudno znaleźć drugi router oferujący jednocześnie Wi-Fi 7, modem 5G Release 17, dwa porty 2,5 Gb/s, obsługę EasyMesh, agregację internetu mobilnego i przewodowego oraz możliwość podłączenia anten zewnętrznych.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Jeżeli ktoś szuka nowoczesnego routera 5G z dużymi możliwościami rozbudowy i zapasem wydajności na kolejne lata, ZTE G50 MC8520B jest jedną z ciekawszych propozycji w swojej klasie cenowej.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h2&gt;&lt;strong&gt;Zalety&lt;/strong&gt;&lt;/h2&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;– obsługa Wi-Fi 7 z przepustowością do 3570 Mb/s&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;– modem 5G zgodny ze standardem 3GPP Release 17&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;– dwa porty Ethernet 2,5 Gb/s&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;– możliwość jednoczesnego wykorzystania internetu mobilnego i przewodowego&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;– funkcja agregacji łącza WAN i 5G&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;– 12 wbudowanych anten o zysku do 13 dBi&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;– dwa złącza TS-9 do podłączenia anten zewnętrznych&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;– obsługa EasyMesh&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;– szybkie łączenie z siecią przez NFC&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;– port USB-C z możliwością udostępniania pamięci w sieci&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;– obsługa do 128 urządzeń jednocześnie&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;– przejrzysty panel administracyjny i aplikacja ZTE Smart Life w języku polskim&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;– atrakcyjna cena w sklepach wynosząca około 799 zł&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h2&gt;&lt;strong&gt;Wady&lt;/strong&gt;&lt;/h2&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;– brak obsługi pasma Wi-Fi 6 GHz&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;– złącza TS-9 umieszczono bardzo blisko siebie, co może utrudniać korzystanie z niektórych adapterów antenowych&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;
    </content>
  </entry>
  <entry>
    <title>Test Dreame X60 Pro Ultra Complete – jest najbardziej wypasiony, ale też na razie maksymalnie drogi</title>
    <link href="http://gsmonline.pl/artykuly/test-dreame-x60-pro-ultra-complete-jest-najbardziej-wypasiony-ale-tez-na-razie-maksymalnie-drogi"/>
    <id>http://gsmonline.pl/artykuly/test-dreame-x60-pro-ultra-complete-jest-najbardziej-wypasiony-ale-tez-na-razie-maksymalnie-drogi</id>
    <updated>2026-07-01T14:30:00+02:00</updated>
    <author>
      <name>Wojciech Piechocki</name>
    </author>
    <content type="html">
&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Dreame X60 Pro Ultra Complete jest flagowym robotem sprzątającym z ceną regularną 6399 zł i ceną premierową 5999 zł. Na tle X60 Ultra Complete oraz X50 Ultra Complete płaci się przede wszystkim za większą siłę ssania, bardziej rozbudowane mechanizmy wysuwania szczotki i mopa, nowszy system rozpoznawania otoczenia oraz funkcje ułatwiające pracę w mieszkaniach z progami, niskimi meblami i zabudową kuchenną z cofniętym cokołem.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Nie jest to robot, którego warto kupować wyłącznie z powodu wartości 42 000 Pa. Największą przewagą modelu Pro nad tańszymi robotami Dreame jest mechanika: SideReach wysuwa szczotkę boczną do 12 cm poza obrys robota, MopExtend RoboSwing wysuwa pad mopujący do 18 cm, VersaLift obniża wysokość robota do 8,9 cm, a ProLeap pozwala pokonywać progi niedostępne dla klasycznych konstrukcji. Ograniczeniem pozostaje mopowanie najtrudniejszych zabrudzeń. Dwa rotujące pady są skuteczne w codziennym utrzymaniu czystości, ale nie pracują jak system rolkowy lub gąsienicowy z ciągłym odbiorem brudnej wody.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h2&gt;&lt;strong&gt;Cena i miejsce w portfolio Dreame&lt;/strong&gt;&lt;/h2&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;X60 Pro Ultra Complete startuje w Polsce jako najdroższy model z serii X60. W materiałach sprzedażowych z końca czerwca 2026 r. cena regularna wynosiła 6399 zł, a oferta premierowa obniżała ją do 5999 zł. Dla porównania X60 Ultra Complete kosztował 4999 zł, a X50 Ultra Complete był dostępny za 2899 zł. Różnice cenowe są na tyle duże, że w teście trzeba oddzielić dwie kwestie: jakość samego urządzenia i opłacalność dopłaty do wersji Pro.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;X60 Pro Ultra Complete ma największy sens w domach, w których zwykły robot zostawiał brud przy cokołach, nie mieścił się pod meblami i miał problem z progami. Jeżeli mieszkanie jest proste, bez progów i bez trudnej zabudowy, znacznie tańszy X50 Ultra lub X60 Ultra Complete mogą dać bardzo podobny efekt użytkowy.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h2&gt;&lt;strong&gt;Porównanie z X60 Ultra, X50 Ultra i Matrix10 Pro&lt;/strong&gt;&lt;/h2&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;table border="2" cellpadding="6" cellspacing="0" width="100%"&gt;
	&lt;tbody&gt;
		&lt;tr&gt;
			&lt;td&gt;
			&lt;p&gt;&lt;strong&gt;Model&lt;/strong&gt;&lt;/p&gt;
			&lt;/td&gt;
			&lt;td&gt;
			&lt;p&gt;&lt;strong&gt;Cena z materiałów&lt;/strong&gt;&lt;/p&gt;
			&lt;/td&gt;
			&lt;td&gt;
			&lt;p&gt;&lt;strong&gt;Najważniejsze parametry&lt;/strong&gt;&lt;/p&gt;
			&lt;/td&gt;
			&lt;td&gt;
			&lt;p&gt;&lt;strong&gt;Wniosek zakupowy&lt;/strong&gt;&lt;/p&gt;
			&lt;/td&gt;
		&lt;/tr&gt;
		&lt;tr&gt;
			&lt;td&gt;
			&lt;p&gt;Dreame X60 Pro Ultra Complete&lt;/p&gt;
			&lt;/td&gt;
			&lt;td&gt;
			&lt;p&gt;6399 zł regularnie / 5999 zł w ofercie premierowej&lt;/p&gt;
			&lt;/td&gt;
			&lt;td&gt;
			&lt;p&gt;42 000 Pa, 5000 mAh, pojemnik kurzu 310 ml, zbiornik wody 80 ml, Dual UltraExtend 12/18 cm, AI OmniSight 3.0, ProLeap do 10 cm, PowerMaster 11A, stacja 4,2/3 l&lt;/p&gt;
			&lt;/td&gt;
			&lt;td&gt;
			&lt;p&gt;Najlepszy wybór, gdy liczą się krawędzie, niskie meble, wysokie progi, dywany i sierść. Dopłata jest uzasadniona głównie przez mechanikę i nowszą percepcję.&lt;/p&gt;
			&lt;/td&gt;
		&lt;/tr&gt;
		&lt;tr&gt;
			&lt;td&gt;
			&lt;p&gt;Dreame X60 Ultra&lt;/p&gt;
			&lt;/td&gt;
			&lt;td&gt;
			&lt;p&gt;4299 zł&lt;/p&gt;
			&lt;/td&gt;
			&lt;td&gt;
			&lt;p&gt;35 000 Pa, 6400 mAh, pojemnik kurzu 220 ml, zbiornik wody 80 ml, VersaLift, Proactive Light Dirt Detection, HyperStream DuoBrush 2.0, stacja 4,2/3 l&lt;/p&gt;
			&lt;/td&gt;
			&lt;td&gt;
			&lt;p&gt;Bardzo mocna alternatywa, jeżeli nie potrzebujemy maksymalnego zasięgu ramion i najwyższej mocy ssania.&lt;/p&gt;
			&lt;/td&gt;
		&lt;/tr&gt;
		&lt;tr&gt;
			&lt;td&gt;
			&lt;p&gt;Dreame X50 Ultra&lt;/p&gt;
			&lt;/td&gt;
			&lt;td&gt;
			&lt;p&gt;2399 zł&lt;/p&gt;
			&lt;/td&gt;
			&lt;td&gt;
			&lt;p&gt;20 000 Pa, 6400 mAh, zbiorniki stacji 4,5/4 l, ProLeap, VersaLift, Dual Flex Arm, PowerDock, czas pracy deklarowany do 207 min&lt;/p&gt;
			&lt;/td&gt;
			&lt;td&gt;
			&lt;p&gt;Najlepszy punkt odniesienia cenowego. Przy dużej różnicy w cenie nadal może być rozsądniejszym zakupem do mniej wymagającego mieszkania.&lt;/p&gt;
			&lt;/td&gt;
		&lt;/tr&gt;
		&lt;tr&gt;
			&lt;td&gt;
			&lt;p&gt;Dreame Matrix10 Pro&lt;/p&gt;
			&lt;/td&gt;
			&lt;td&gt;
			&lt;p&gt;3299 zł&lt;/p&gt;
			&lt;/td&gt;
			&lt;td&gt;
			&lt;p&gt;30 000 Pa, stacja z automatyczną wymianą trzech kompletów padów, mycie padów wodą do 100°C, nacisk na dobór padów do pomieszczeń&lt;/p&gt;
			&lt;/td&gt;
			&lt;td&gt;
			&lt;p&gt;Inny kierunek konstrukcyjny: mniej ramion i progów, więcej automatyzacji w doborze padów mopujących.&lt;/p&gt;
			&lt;/td&gt;
		&lt;/tr&gt;
	&lt;/tbody&gt;
&lt;/table&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h2 style="clear: both;"&gt;&lt;strong&gt;Specyfikacja, która ma znaczenie w praktyce&lt;/strong&gt;&lt;/h2&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;table border="2" cellpadding="6" cellspacing="0" width="100%"&gt;
	&lt;tbody&gt;
		&lt;tr&gt;
			&lt;td style="width:129px;"&gt;
			&lt;p&gt;Element&lt;/p&gt;
			&lt;/td&gt;
			&lt;td&gt;
			&lt;p&gt;Dreame X60 Pro Ultra Complete&lt;/p&gt;
			&lt;/td&gt;
			&lt;td&gt;
			&lt;p&gt;Znaczenie w użytkowaniu&lt;/p&gt;
			&lt;/td&gt;
		&lt;/tr&gt;
		&lt;tr&gt;
			&lt;td&gt;
			&lt;p&gt;Siła ssania&lt;/p&gt;
			&lt;/td&gt;
			&lt;td&gt;
			&lt;p&gt;42 000 Pa&lt;/p&gt;
			&lt;/td&gt;
			&lt;td&gt;
			&lt;p&gt;Wysoka wartość pomaga przy piasku, żwirku, okruchach i zabrudzeniach z dywanów, ale nie zastępuje dobrej szczotki i właściwego algorytmu jazdy.&lt;/p&gt;
			&lt;/td&gt;
		&lt;/tr&gt;
		&lt;tr&gt;
			&lt;td&gt;
			&lt;p&gt;Szczotka główna&lt;/p&gt;
			&lt;/td&gt;
			&lt;td&gt;
			&lt;p&gt;HyperStream Detangling DuoBrush 2.0; szczotka TPU + szczotka z włosiem; elementy gumowe grubsze niż w poprzedniej generacji; prędkość do 1600 obr./min według materiałów producenta&lt;/p&gt;
			&lt;/td&gt;
			&lt;td&gt;
			&lt;p&gt;Istotna przy dywanach i włosach. To jeden z elementów, które decydują, czy robot wymaga częstego czyszczenia ręcznego.&lt;/p&gt;
			&lt;/td&gt;
		&lt;/tr&gt;
		&lt;tr&gt;
			&lt;td&gt;
			&lt;p&gt;Ramiona sprzątające&lt;/p&gt;
			&lt;/td&gt;
			&lt;td&gt;
			&lt;p&gt;SideReach do 12 cm, MopExtend RoboSwing do 18 cm&lt;/p&gt;
			&lt;/td&gt;
			&lt;td&gt;
			&lt;p&gt;Najważniejsza różnica względem typowych robotów okrągłych: robot może czyścić bliżej cokołów, ścian, narożników i nóg mebli.&lt;/p&gt;
			&lt;/td&gt;
		&lt;/tr&gt;
		&lt;tr&gt;
			&lt;td&gt;
			&lt;p&gt;Wysokość robota&lt;/p&gt;
			&lt;/td&gt;
			&lt;td&gt;
			&lt;p&gt;8,9 cm po schowaniu modułu VersaLift&lt;/p&gt;
			&lt;/td&gt;
			&lt;td&gt;
			&lt;p&gt;Ułatwia wjazd pod niższe meble. Pod meblem robot polega mocniej na kamerach i oświetleniu LED, a nie na wystającej wieżyczce.&lt;/p&gt;
			&lt;/td&gt;
		&lt;/tr&gt;
		&lt;tr&gt;
			&lt;td&gt;
			&lt;p&gt;Progi&lt;/p&gt;
			&lt;/td&gt;
			&lt;td&gt;
			&lt;p&gt;ProLeap: do 5 cm dla pojedynczego progu i do 10 cm dla stopnia podwójnego według deklaracji producenta&lt;/p&gt;
			&lt;/td&gt;
			&lt;td&gt;
			&lt;p&gt;To funkcja ważna w mieszkaniach z listwami przejściowymi, prowadnicami drzwi przesuwnych i wysokimi dywanami.&lt;/p&gt;
			&lt;/td&gt;
		&lt;/tr&gt;
		&lt;tr&gt;
			&lt;td&gt;
			&lt;p&gt;Mopowanie&lt;/p&gt;
			&lt;/td&gt;
			&lt;td&gt;
			&lt;p&gt;Dwa pady 280 obr./min, nacisk 15 N, pad termiczny utrzymujący podwyższoną temperaturę przez kilka minut&lt;/p&gt;
			&lt;/td&gt;
			&lt;td&gt;
			&lt;p&gt;Skuteczne do codziennego mycia, szczególnie przy krawędziach. Ograniczone przy ciężkich, zaschniętych plamach.&lt;/p&gt;
			&lt;/td&gt;
		&lt;/tr&gt;
		&lt;tr&gt;
			&lt;td&gt;
			&lt;p&gt;Stacja&lt;/p&gt;
			&lt;/td&gt;
			&lt;td&gt;
			&lt;p&gt;PowerDock: zbiornik czystej wody 4,2 l, brudnej 3 l, worek na kurz 3,2 l, mycie padów wodą do 100°C, 20 dysz natryskowych, suszenie gorącym powietrzem&lt;/p&gt;
			&lt;/td&gt;
			&lt;td&gt;
			&lt;p&gt;Zmniejsza obsługę ręczną, ale nie eliminuje jej całkowicie. Nadal trzeba wymieniać wodę, worek, detergent, pady i czyścić elementy stacji.&lt;/p&gt;
			&lt;/td&gt;
		&lt;/tr&gt;
		&lt;tr&gt;
			&lt;td&gt;
			&lt;p&gt;Akumulator i ładowanie&lt;/p&gt;
			&lt;/td&gt;
			&lt;td&gt;
			&lt;p&gt;5000 mAh, ładowanie PowerMaster 11A&lt;/p&gt;
			&lt;/td&gt;
			&lt;td&gt;
			&lt;p&gt;Pojemność nie jest rekordowa, ale szybkie doładowanie podczas serwisowania mopów ogranicza przestoje w dużych mieszkaniach.&lt;/p&gt;
			&lt;/td&gt;
		&lt;/tr&gt;
		&lt;tr&gt;
			&lt;td&gt;
			&lt;p&gt;Nawigacja&lt;/p&gt;
			&lt;/td&gt;
			&lt;td&gt;
			&lt;p&gt;AI OmniSight 3.0, dwie kamery 120°, światło strukturalne, LED, rozpoznawanie ponad 320 typów obiektów według producenta&lt;/p&gt;
			&lt;/td&gt;
			&lt;td&gt;
			&lt;p&gt;Pomaga unikać przewodów, zabawek i misek, ale małe obiekty, czarne maty i błyszczące nogi mebli nadal mogą być problemem.&lt;/p&gt;
			&lt;/td&gt;
		&lt;/tr&gt;
	&lt;/tbody&gt;
&lt;/table&gt;

&lt;div style="clear:both;"&gt; &lt;/div&gt;

&lt;h2&gt;&lt;strong&gt;Konstrukcja i stacja PowerDock&lt;/strong&gt;&lt;/h2&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Robot ma klasyczną, okrągłą obudowę, ale z przodu i z boku pracuje więcej elementów mechanicznych niż w standardowych konstrukcjach. Wysuwana szczotka, wysuwany pad, moduł ProLeap i chowany lidar powodują, że X60 Pro Ultra Complete należy oceniać bardziej jak bardzo złożony i skomplikowany system sprzątający niż zwykły robot z mocniejszym silnikiem.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Stacja PowerDock jest duża i wymaga miejsca. Nie jest to drobny dodatek, który da się ukryć pod szafką. W zamian przejmuje większość czynności serwisowych: opróżnia pojemnik na kurz, płucze pady, suszy je, dozuje detergent, uzupełnia wodę w robocie i utrzymuje tackę w lepszym stanie niż proste stacje myjące. Błyszczący front wygląda dobrze na zdjęciach, ale łatwo zbiera odciski palców i kurz.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Temperatura wody 100°C dotyczy mycia padów w stacji, a nie mycia podłogi wrzątkiem. Ciepło pomaga w płukaniu materiału i w ograniczaniu zapachu.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h2&gt;&lt;strong&gt;Aplikacja Dreamehome i konfiguracja&lt;/strong&gt;&lt;/h2&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Dreamehome daje bardzo szeroką kontrolę nad robotem: moc ssania, wilgotność mopów, częstotliwość płukania padów, kolejność pomieszczeń, strategię dla dywanów, intensywność pracy przy krawędziach, zdjęcia przeszkód, funkcje dla zwierząt, tryb CleanGenius, zachowanie stacji i ustawienia baterii. To aplikacja dla użytkownika, który chce dostosować robota do układu mieszkania, a nie tylko uruchamiać jeden tryb automatyczny.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Przewaga takiej aplikacji jest oczywista dopiero po dopracowaniu mapy. Kuchnia może mieć wyższą wilgotność mopów i częstsze powroty do stacji. Salon z dywanem może wymagać pozostawienia padów w stacji albo mocniejszego ssania. Wtedy X60 Pro Ultra Complete wykorzystuje sprzętowe możliwości znacznie lepiej niż po pierwszym, domyślnym sprzątaniu.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Słabsza strona jest taka, że liczba opcji może zniechęcić użytkownika oczekującego maksymalnej prostoty. CleanGenius dużo automatyzuje, ale pełny sens modelu Pro pojawia się dopiero wtedy, gdy świadomie ustawimy dywany, progi, strefy zakazane, czułość omijania przeszkód i częstotliwość mycia padów. Wbudowany asystent OK Dreame nie jest kluczowym argumentem w Polsce, bo nie obsługuje języka polskiego. Ważniejsze są integracje z Matter, Apple Home, Google Home, Alexą i Siri, choć najdokładniejsze sterowanie nadal pozostaje w Dreamehome.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h2&gt;&lt;strong&gt;Odkurzanie twardych podłóg&lt;/strong&gt;&lt;/h2&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Na twardych podłogach X60 Pro Ultra Complete korzysta z połączenia wysokiej mocy ssania, podwójnej szczotki głównej i wysuwanej szczotki bocznej. Kurz, piasek, okruchy, żwirek i drobne zanieczyszczenia nie są dla niego problemem. W codziennym sprzątaniu większe znaczenie od samej wartości Pa ma to, że robot potrafi zgarnąć zabrudzenie z krawędzi i skierować je pod szczotkę główną.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;SideReach jest genialną nowością, a nie szalonym pomysłem marketingowca. Standardowy okrągły robot dojeżdża do ściany korpusem, ale jego szczotka ma ograniczony zasięg i często zostawia wąski pas zabrudzeń przy cokole. X60 Pro Ultra Complete potrafi wysunąć szczotkę dalej, więc skuteczniej pracuje w narożnikach, przy listwach, przy kuchennej zabudowie i przy nogach mebli. Wciąż nie zastąpi ręcznego sprzątania każdej szczeliny, ale znacznie zmniejsza liczbę miejsc, które typowe roboty regularnie pomijają.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h2&gt;&lt;strong&gt;Dywany&lt;/strong&gt;&lt;/h2&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Na dywanach X60 Pro Ultra Complete ma dobre warunki sprzętowe: 42 000 Pa, szczotkę TPU do podrywania zabrudzeń, drugą szczotkę z włosiem i system ograniczający plątanie włosów. W praktyce powinno to dawać najlepsze rezultaty na dywanach niskich i średnich, gdzie szczotka może efektywnie pracować w runie, a przepływ powietrza nie jest nadmiernie tłumiony.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Przy wysokim runie skuteczność zależy od kilku zmiennych: ustawionego poziomu ssania, liczby przejazdów, kierunku pracy szczotki względem włosia, rozpoznania powierzchni jako dywanu oraz od tego, czy robot nie potraktuje większego zanieczyszczenia jako przeszkody.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;HyperStream Detangling DuoBrush 2.0 jest jedną z mocniejszych stron X60 Pro Ultra Complete, bo konstrukcja szczotek niemal całkowicie ogranicza nawijanie włosów na wałek główny.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h2&gt;&lt;strong&gt;Mopowanie&lt;/strong&gt;&lt;/h2&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;X60 Pro Ultra Complete wykorzystuje dwa rotujące pady mopujące z prędkością do 280 obr./min i naciskiem 15 N. Prawy mop może wysunąć się do 18 cm, więc robot dokładniej myje przy ścianach, pod cofniętymi cokołami i przy podstawach mebli.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Najlepsze zastosowanie tego systemu to regularne podtrzymywanie czystości: kurz połączony z wilgocią, ślady butów, zaschnięte krople wody, drobne zabrudzenia kuchenne, lekko lepkie miejsca przy blacie i typowe ślady użytkowania podłogi po kilku dniach. Tu X60 Pro Ultra Complete ma przewagę nad robotami, które mopują tylko środkiem trasy i zostawiają suche pasy przy krawędziach.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Dwa pady są okresowo płukane w stacji, ale między powrotami pracują tym samym materiałem. Robot może zwiększyć wilgotność, wrócić do stacji, wypłukać pady i wykonać dodatkowy przejazd, jednak nie odbiera brudnej wody z podłogi w sposób ciągły. Dlatego w scenariuszach z zaschniętym sosem, błotem, tłuszczem albo rozlaną gęstą cieczą konstrukcje z rolką lub gąsienicą myjącą mogą mieć przewagę: stale podają świeżą wodę na element roboczy i szybciej odprowadzają brudną wodę do zbiornika.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h2&gt;&lt;strong&gt;Progi, niskie meble i dywany z wyższą krawędzią&lt;/strong&gt;&lt;/h2&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;ProLeap to jedna z funkcji, które mogą zdecydować o sensie zakupu w konkretnym mieszkaniu. Producent deklaruje pokonywanie pojedynczych progów do 5 cm oraz podwójnych stopni do 10 cm. W praktyce trzeba pamiętać, że wysokość to tylko jeden parametr. Liczy się także kształt krawędzi, przyczepność powierzchni, miejsce na rozbieg, ustawienie robota i to, czy przeszkoda nie zostanie uznana za obiekt do ominięcia.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;VersaLift działa w podobnej logice. Chowany moduł nawigacyjny obniża wysokość do 8,9 cm i pozwala wjechać pod część mebli, pod którymi robot z klasyczną wieżyczką LDS się nie zmieści. Nie jest to gwarancja wjazdu pod każdą kanapę lub komodę, ale w praktyce zwiększa zakres powierzchni sprzątanej automatycznie.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h2&gt;&lt;strong&gt;AI, kamera i przeszkody&lt;/strong&gt;&lt;/h2&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;AI OmniSight 3.0 łączy dwie kamery o kącie widzenia 120 stopni, światło strukturalne i doświetlenie LED. Producent deklaruje rozpoznawanie ponad 320 typów obiektów oraz szybkie planowanie objazdu. W domu oznacza to przede wszystkim mniejsze ryzyko wciągnięcia kabla, skarpety, zabawki, miski zwierzęcia lub innego przedmiotu zostawionego na trasie. Tego typu systemy są coraz lepsze, ale nadal nie są nieomylne.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Kamera daje też funkcje dodatkowe: podgląd mieszkania, zdjęcia przeszkód, funkcje dla zwierząt i zdalną kontrolę sytuacji w domu. Są praktyczne, ale wymagają świadomego podejścia do prywatności. Warto samodzielnie zdecydować, czy chcemy zapisywać zdjęcia przeszkód i korzystać z trybów kamerowych. Nie każdy użytkownik potrzebuje robota, który może pełnić rolę mobilnej kamery.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h2&gt;&lt;strong&gt;Bateria i szybkie ładowanie&lt;/strong&gt;&lt;/h2&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Akumulator 5000 mAh nie wygląda imponująco na tle X50 Ultra i X60 Ultra Complete, które w materiałach mają 6400 mAh. Dreame nadrabia to ładowaniem PowerMaster 11A. Robot może odzyskiwać energię podczas wizyt w stacji, gdy i tak płucze pady, uzupełnia wodę lub przygotowuje się do kolejnego etapu pracy.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h2&gt;&lt;strong&gt;Najważniejsze zalety&lt;/strong&gt;&lt;/h2&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;ul&gt;
	&lt;li&gt;Dual UltraExtend realnie zwiększa zasięg sprzątania przy ścianach, cokołach, nogach mebli i niskich szczelinach.&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;Siła ssania 42 000 Pa jest wsparta dobrą szczotką główną, a nie pozostaje wyłącznie parametrem katalogowym.&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;HyperStream Detangling DuoBrush 2.0 ogranicza nawijanie włosów i sierści na szczotkę główną.&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;VersaLift obniża wysokość robota do 8,9 cm i zwiększa szansę wjazdu pod meble.&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;ProLeap może rozwiązać problem progów i prowadnic, które blokują typowe roboty.&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;PowerDock znacząco ogranicza obsługę ręczną: opróżnia kurz, myje i suszy pady, dozuje detergent oraz uzupełnia wodę.&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;Aplikacja pozwala bardzo precyzyjnie dostosować sprzątanie do poszczególnych pomieszczeń.&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;Rozbudowane rozpoznawanie przeszkód pomaga w mieszkaniach ze zwierzętami, przewodami i zabawkami.&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;Wersja Complete zawiera zapas elementów eksploatacyjnych, które w tej klasie sprzętu szybko mają znaczenie kosztowe.&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;Szybkie ładowanie podczas serwisowania mopów poprawia płynność pracy na większych metrażach.&lt;/li&gt;
&lt;/ul&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h2&gt;&lt;strong&gt;Najważniejsze wady i ograniczenia&lt;/strong&gt;&lt;/h2&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;ul&gt;
	&lt;li&gt;Cena regularna 6399 zł wymaga bardzo konkretnego uzasadnienia układem mieszkania i realnym wykorzystaniem funkcji Pro.&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;Dwa rotujące pady nie są najlepszą konstrukcją do najtrudniejszych, zaschniętych i tłustych zabrudzeń; systemy rolkowe lub gąsienicowe mogą być skuteczniejsze w takich scenariuszach.&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;Szczotka do listew przypodłogowych na razie nie jest zbyt udana.&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;Stacja jest duża i wymaga widocznego miejsca w mieszkaniu.&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;Asystent głosowy Dreame nie działa po polsku.&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;Konieczność dość częstej wymiany wody.&lt;/li&gt;
&lt;/ul&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h2&gt;&lt;strong&gt;Dla kogo jest X60 Pro Ultra Complete&lt;/strong&gt;&lt;/h2&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Ten model ma największy sens w mieszkaniach i domach z trudną geometrią: kuchnią z cofniętymi cokołami, podwieszanymi szafkami łazienkowymi, dywanami, wysokimi listwami przejściowymi, prowadnicami drzwi przesuwnych, niskimi meblami, dużą liczbą krzeseł i obecnością zwierząt. W takim środowisku X60 Pro Ultra Complete wykorzystuje swoje przewagi sprzętowe i może zastąpić więcej ręcznych poprawek niż tańszy robot.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;To także dobry wybór dla użytkownika, który chce mieć kontrolę nad parametrami sprzątania. Jeżeli ktoś poświęci czas na konfigurację mapy, progów, dywanów, wilgotności mopów i harmonogramów, robot potrafi pracować znacznie precyzyjniej niż w ustawieniach domyślnych.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h2&gt;&lt;strong&gt;Dla kogo nie jest&lt;/strong&gt;&lt;/h2&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Nie kupowałbym X60 Pro Ultra Complete do małego, prostego mieszkania bez progów, dywanów i trudnych krawędzi. Robot nadal będzie sprzątał bardzo dobrze, ale nie wykorzysta głównych elementów, za które dopłaca się względem X60 Ultra Complete lub X50 Ultra.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Jeśli priorytetem są zaschnięte plamy, błoto, tłuste zabrudzenia i oczekiwanie możliwie najmocniejszego mycia na mokro, trzeba porównać go z robotami wyposażonymi w rolkę lub gąsienicę myjącą. X60 Pro Ultra Complete nadrabia zasięgiem przy krawędziach i automatyzacją stacji, ale nie zmienia fizycznych ograniczeń dwóch padów mopujących.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Dreame X60 Pro Ultra Complete jest jednym z najbardziej zaawansowanych robotów sprzątających dostępnych w Polsce, ale jego przewaga nie wynika wyłącznie z deklarowanej mocy ssania. Kluczowe są elementy mechaniczne: wysuwana szczotka, wysuwany mop, chowany lidar i system pokonywania progów.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Najważniejszy argument za wersją Pro to Dual UltraExtend. W domach z cokołami, niskimi szafkami, nogami krzeseł i narożnikami system ten ma większe znaczenie niż kolejny wzrost mocy ssania. Na wysoką ocenę zasługuje również szczotka główna, która ogranicza plątanie włosów, oraz ProLeap, który może rozwiązać problem przejść między pomieszczeniami.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Największy problem to na razie cena. Jeśli mieszkanie wykorzysta wysuwane ramiona, ProLeap i VersaLift, X60 Pro Ultra Complete jest uzasadnionym wyborem. Jeśli nie, dopłata względem X60 Ultra Complete lub X50 Ultra będzie trudniejsza do obrony. Innym rozwiązaniem jest poczekanie na dobrą promocję.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;
    </content>
  </entry>
  <entry>
    <title>Test zegarka Honor Watch 6 – nawet 35 dni na baterii i bardzo jasny ekran</title>
    <link href="http://gsmonline.pl/artykuly/test-zegarka-honor-watch-6-nawet-35-dni-na-baterii-i-bardzo-jasny-ekran"/>
    <id>http://gsmonline.pl/artykuly/test-zegarka-honor-watch-6-nawet-35-dni-na-baterii-i-bardzo-jasny-ekran</id>
    <updated>2026-07-01T10:29:00+02:00</updated>
    <author>
      <name>Jan Rybczyński</name>
    </author>
    <content type="html">
&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Honor Watch 6 to smartwatch skierowany przede wszystkim do osób aktywnych, które oczekują bardzo długiego czasu pracy na baterii, rozbudowanych funkcji zdrowotnych i sportowych oraz klasycznego wyglądu przypominającego tradycyjny zegarek. Producent stawia tutaj na ogromną baterię o pojemności 980 mAh, ekran AMOLED o jasności sięgającej 3000 nitów, ponad 120 trybów sportowych oraz dwuzakresowy moduł GPS. Nie jest to jednak zegarek oparty na Wear OS, dlatego zamiast bogatego ekosystemu aplikacji otrzymujemy zamknięty system skupiony przede wszystkim na monitorowaniu aktywności i zdrowia. W chwili przygotowywania recenzji polska cena nie była jeszcze znana, jednak wszystko wskazuje na to, że będzie to model pozycjonowany w przystępniejszym segmencie cenowym.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h2&gt;&lt;strong&gt;Design&lt;/strong&gt;&lt;/h2&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Honor Watch 6 jest dostępny w dwóch wersjach kolorystycznych: czarnej oraz brązowej. Czarny wariant wyposażono w kopertę z aluminiowym frontem i pierścieniem wykonanym ze stali nierdzewnej 316L, natomiast brązowa wersja otrzymała zarówno pierścień, jak i przednią część koperty ze stali 316L. Tył obudowy w obu przypadkach wykonano z wytrzymałego tworzywa sztucznego.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Średnica koperty wynosi 46,5 mm, grubość 10,8 mm. W zależności od wersji kolorystycznej zegarek waży około 41 lub 50 gramów bez paska. Do wyboru są paski z fluoroelastomeru lub materiału kompozytowego.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Stylistycznie Honor Watch 6 przypomina analogowy zegarek. Producent postawił na klasyczną, okrągłą kopertę.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Na prawym boku znajdują się dwa przyciski. Górny pełni jednocześnie funkcję obrotowej koronki - to istotne, bo w niektórych, zwłaszcza tańszych modelach, zdarza się, że koronka nie ma żadnej funkcji. W Honor Watch 6 obracanie koronką pozwala wygodnie przewijać listy i menu, a całość działa płynnie i precyzyjnie. Dolny przycisk domyślnie uruchamia menu treningów, choć jego funkcję można zmienić.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Honor Watch 6 ma wbudowany głośnik oraz mikrofon, dzięki czemu umożliwia prowadzenie rozmów telefonicznych przez Bluetooth oraz nagrywanie notatek głosowych. Głośnik osiąga zadowalającą głośność, jednak jest dostrojony przede wszystkim do odtwarzania mowy.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Wibracje sprawiają dobre wrażenie podczas codziennego użytkowania i należą do lepszych w tej klasie urządzeń. Jedynie podczas alarmów mogłyby być nieco mocniejsze, szczególnie dla osób śpiących bardzo głęboko.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Zegarek spełnia normy IP69 oraz 5 ATM. Oznacza to odporność na pył i wodę podczas codziennego użytkowania oraz możliwość korzystania z niego podczas pływania. Producent zaznacza jednak, że nie jest przeznaczony do nurkowania, sauny ani gorących kąpieli.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h2&gt;&lt;strong&gt;Wyświetlacz&lt;/strong&gt;&lt;/h2&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Honor Watch 6 ma okrągły ekran AMOLED o przekątnej 1,46 cala i rozdzielczości 464 × 464 piksele, co przekłada się na zagęszczenie pikseli wynoszące 317 ppi. Producent deklaruje maksymalną jasność dochodzącą do 3000 nitów.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Wyświetlacz pozostawia bardzo dobre wrażenie. Jest wyjątkowo czytelny nawet podczas korzystania z zegarka w pełnym słońcu, a wysoka jasność rzeczywiście okazuje się przydatna na zewnątrz.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Interfejs działa z częstotliwością 60 Hz, a animacje są płynne.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Honor udostępnia funkcję Always-On Display, automatyczną regulację jasności, wybudzanie ruchem nadgarstka oraz dotknięciem ekranu. Dostępny jest również bogaty wybór tarcz zegarka, z których większość można pobrać bez dodatkowych opłat.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h2&gt;&lt;strong&gt;Specyfikacja i system&lt;/strong&gt;&lt;/h2&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Honor nie ujawnia zastosowanego procesora ani pojemności pamięci RAM. Wiadomo natomiast, że zegarek ma 4 GB pamięci wewnętrznej przeznaczonej między innymi na lokalne pliki muzyczne.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Łączność bezprzewodową zapewnia Bluetooth 5.4 z obsługą BLE, BR i EDR. Obecne jest również NFC, jednak w dostępnej wersji oprogramowania zegarek nie obsługuje płatności zbliżeniowych. To jedno z istotniejszych rozczarowań, ponieważ użytkownik nadal musi zabierać ze sobą telefon lub kartę płatniczą.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Brakuje również modułu Wi-Fi. Aktualizacje systemu pobierane są wyłącznie przez Bluetooth, przez co pierwsza konfiguracja może zająć dłuższy czas. W moim wypadku zegarek dotarł już z najnowszą wersją oprogramowania.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Za lokalizację odpowiada dwuzakresowy moduł GNSS obsługujący sygnały L1 i L5 oraz systemy GPS, Galileo, GLONASS, BeiDou, QZSS i NavIC. Dzięki temu zegarek może dokładnie rejestrować aktywność bez konieczności zabierania telefonu.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Honor Watch 6 jest wyposażony w akcelerometr, żyroskop, magnetometr, barometr, czujnik światła oraz optyczny czujnik tętna.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Zegarek współpracuje z Androidem 9.0 i nowszym oraz iOS 15.1 i nowszym. Do konfiguracji służy aplikacja Honor Health.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;System koncentruje się przede wszystkim na funkcjach zdrowotnych i sportowych. Do dyspozycji użytkownika oddano ponad 120 trybów aktywności, treningi biegowe, ocenę wieku biologicznego, analizę energii organizmu, całodobowy pomiar tętna, monitorowanie snu, saturacji, poziomu stresu oraz ćwiczenia oddechowe. Dostępny jest także kompleksowy raport zdrowotny podsumowujący najważniejsze parametry.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Podczas testów interfejs działał bardzo płynnie, a wszystkie animacje były dobrze zoptymalizowane. Nie zauważyłem zawieszania się systemu ani spadków płynności.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Na uwagę zasługuje możliwość nagrywania notatek głosowych, które w przypadku telefonów Honor automatycznie synchronizują się z aplikacją notatek. Zegarek potrafi również synchronizować alarmy z telefonem, dzięki czemu korzystanie z urządzeń tej samej marki przypomina działanie znane z bardziej rozbudowanych ekosystemów.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Do dyspozycji użytkownika są także kompas, barometr, prognoza pogody, stoper, minutnik, latarka, sterowanie muzyką, zdalny spust migawki aparatu oraz możliwość sparowania słuchawek Bluetooth.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Nie zabrakło odtwarzacza muzyki, jednak obsługuje on wyłącznie lokalne pliki zapisane w pamięci zegarka. Serwisy streamingowe nie są wspierane, co jest archaicznym rozwiązaniem. Dziś już prawie nikt nie gromadzi plików MP3.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Największym ograniczeniem systemu pozostaje brak sklepu z aplikacjami i bardzo ograniczone możliwości jego rozbudowy. Osoby przyzwyczajone do Wear OS lub bardziej rozwiniętych zegarków Huawei mogą odczuwać niedosyt.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Brakuje również możliwości odpowiadania na wiadomości. Powiadomienia można odczytać, ale odpowiedź wymaga sięgnięcia po telefon.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Tryb treningu siłowego także należy do prostszych. Zegarek rejestruje czas i parametry wysiłku, ale nie analizuje automatycznie wykonywanych ćwiczeń ani liczby powtórzeń.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h2&gt;&lt;strong&gt;Bateria&lt;/strong&gt;&lt;/h2&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Jednym z największych atutów Honor Watch 6 jest bateria o pojemności aż 980 mAh - to niemal dwukrotnie większa pojemność niż w ogromnej większości zegarków na rynku. Producent deklaruje do 35 dni pracy w trybie oszczędnym oraz około 17 dni typowego użytkowania.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Praktyczne testy pokazują, że nie są to obietnice całkowicie oderwane od rzeczywistości. W moim wypadku połowa baterii wystarczyła na dwa pełne tygodnie użytkowania i pozostał jeszcze mały zapas. To bardzo dobry wynik, sugerujący, że nawet intensywnie korzystający użytkownicy nie będą musieli często sięgać po ładowarkę. Nawet w trybie AOD można liczyć na ponad 10 dni działania.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Ładowanie odbywa się za pomocą magnetycznego przewodu z pinami. Producent zaleca stosowanie ładowarki o parametrach co najmniej 5 V i 2 A. Trochę szkoda, że ładowanie nie jest bezprzewodowe, bo wówczas łatwiej byłoby znaleźć kompatybilną ładowarkę, gdy nie zabierzemy ze sobą dedykowanego przewodu.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h2&gt;&lt;strong&gt;Podsumowanie&lt;/strong&gt;&lt;/h2&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Honor Watch 6 to smartwatch, który wyraźnie stawia na długi czas pracy na baterii oraz ekran o dobrych parametrach. Producent nie próbuje konkurować z zegarkami działającymi pod kontrolą Wear OS pod względem liczby aplikacji czy rozbudowanych funkcji smart. Zamiast tego oferuje bardzo płynnie działający system, świetny wyświetlacz AMOLED, bogaty zestaw czujników oraz jedną z największych baterii spotykanych w smartwatchach.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Największymi ograniczeniami pozostają brak sklepu z aplikacjami, brak płatności zbliżeniowych, brak możliwości odpowiadania na wiadomości oraz stosunkowo prosty zestaw funkcji typowo smart. Dla części użytkowników będą to istotne kompromisy, zwłaszcza w porównaniu z zegarkami wyposażonymi w Wear OS.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Jeżeli jednak priorytetami są bardzo długi czas pracy, wygodna obsługa, czytelny ekran i rozbudowane monitorowanie zdrowia oraz aktywności, Honor Watch 6 zapowiada się na bardzo ciekawą propozycję. Ostateczną ocenę opłacalności będzie można jednak wystawić dopiero po poznaniu oficjalnej ceny.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;&lt;strong&gt;Zalety:&lt;/strong&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;– bardzo długi czas pracy na baterii potwierdzony praktycznymi testami&lt;br /&gt;
 – bateria o pojemności 980 mAh&lt;br /&gt;
 – jasny ekran AMOLED o deklarowanej jasności do 3000 nitów&lt;br /&gt;
 – bardzo płynnie działający interfejs i animacje&lt;br /&gt;
 – ponad 120 trybów sportowych&lt;br /&gt;
 – dwuzakresowy moduł GNSS z obsługą sześciu systemów lokalizacji&lt;br /&gt;
 – komplet najważniejszych czujników, w tym barometr i żyroskop&lt;br /&gt;
 – wbudowany głośnik i mikrofon&lt;br /&gt;
 – dobra jakość wykonania&lt;br /&gt;
 – odporność 5 ATM i IP69&lt;br /&gt;
 – wygodna obrotowa koronka&lt;br /&gt;
 – współpraca z Androidem i iOS&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;&lt;strong&gt;Wady:&lt;/strong&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;– brak sklepu z aplikacjami&lt;br /&gt;
 – brak płatności zbliżeniowych mimo obecności NFC&lt;br /&gt;
 – brak możliwości odpowiadania na wiadomości&lt;br /&gt;
 – brak Wi-Fi&lt;br /&gt;
 – odtwarzacz muzyki obsługuje wyłącznie lokalne pliki&lt;br /&gt;
 – trening siłowy oferuje ograniczoną analizę ćwiczeń&lt;br /&gt;
 – zdalny spust migawki nie wyświetla podglądu z aparatu&lt;br /&gt;
 – wibracje alarmów mogłyby być mocniejsze&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;
    </content>
  </entry>
  <entry>
    <title>Test Chery Tiggo 4 Hybrid — chiński SUV za 100 tysięcy, który mocno miesza w segmencie B</title>
    <link href="http://gsmonline.pl/artykuly/test-chery-tiggo-4-hybrid-chinski-suv-za-100-tysiecy-ktory-mocno-miesza-w-segmencie-b"/>
    <id>http://gsmonline.pl/artykuly/test-chery-tiggo-4-hybrid-chinski-suv-za-100-tysiecy-ktory-mocno-miesza-w-segmencie-b</id>
    <updated>2026-06-29T08:56:00+02:00</updated>
    <author>
      <name>Wojciech Piechocki</name>
    </author>
    <content type="html">
&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Chery Tiggo 4 Hybrid jest jednym z tych samochodów, które jeszcze kilka lat temu trudno byłoby poważnie traktować jako bezpośrednią konkurencję dla Toyoty, Renault, Skody, Volkswagena czy Forda. Dziś sytuacja wygląda inaczej. Tiggo 4 jest tego bardzo dobrym przykładem. To SUV/crossover z pogranicza segmentu B i kompaktów, z pełną hybrydą, automatyczną przekładnią, dwoma dużymi ekranami, kamerami 360 stopni, bogatym wyposażeniem i ceną startującą od 95 900 zł. Testowana, lepiej wyposażona wersja Prestige kosztuje 105 900 zł. Samochód nie sprawia wrażenia taniego, nie jeździ jak budżetowa ciekawostka i nie wygląda w środku jak kompromis, który trzeba zaakceptować wyłącznie dlatego, że cena jest niska. Ma za to kilka dziwnych rozwiązań, parę braków wyposażeniowych, ale cały czas należy pamiętać, że to segment B, a nie klasa S Mercedesa, która zresztą też ma swoje ułomności.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h2&gt;&lt;strong&gt;Marka Chery&lt;/strong&gt;&lt;/h2&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Chery to duży koncern motoryzacyjny, który od lat należy do najważniejszych chińskich eksporterów samochodów. Marka Chery jest najbardziej klasyczną, rodzinną częścią całego portfolio, ale wokół niej działa znacznie większy ekosystem. Do grupy Chery należą lub są z nią powiązane m.in. Omoda, Jaecoo, Exeed, Jetour, iCar, Luxeed, Lepas i inne projekty kierowane na różne rynki oraz do różnych grup klientów. W Polsce klienci znają już Omodę i Jaecoo, które zbudowały pierwszą rozpoznawalność koncernu. Chery jako marka główna ma być bardziej rodzinna, praktyczna i mniej „lanserska”. To ma być marka od SUV-ów dla ludzi, którzy chcą dostać dużo samochodu za rozsądne pieniądze. To taka chińska Skoda.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Polska oferta Chery opiera się dziś na rodzinie Tiggo. Najmniejszym modelem jest właśnie Tiggo 4 Hybrid. Wyżej stoi Tiggo 7, dostępny w wersjach spalinowych, hybrydowych i plug-in hybrid. Jeszcze większy jest Tiggo 8, czyli siedmioosobowy SUV rodzinny. Na szczycie gamy znajduje się Tiggo 9 PHEV — duży, mocny, 7-miejscowy SUV plug-in hybrid z napędem 4x4, który stał się też samochodem kojarzonym z Robertem Lewandowskim, globalnym ambasadorem Chery.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h2&gt;&lt;strong&gt;Portfolio Tiggo w Polsce&lt;/strong&gt;&lt;/h2&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;W przypadku Chery trzeba bardzo uważnie patrzeć na rocznik, promocję, wersję i finansowanie, bo ceny potrafią się zmieniać wraz z kampaniami sprzedażowymi. Obecnie gama wygląda mniej więcej tak:&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;table border="2" cellpadding="0" cellspacing="0" id="table1" width="100%"&gt;
	&lt;tbody&gt;
		&lt;tr&gt;
			&lt;td&gt;
			&lt;p&gt;&lt;strong&gt;Model&lt;/strong&gt;&lt;/p&gt;
			&lt;/td&gt;
			&lt;td&gt;
			&lt;p&gt;&lt;strong&gt;Napęd&lt;/strong&gt;&lt;/p&gt;
			&lt;/td&gt;
			&lt;td&gt;
			&lt;p&gt;&lt;strong&gt;Cena od / przykładowa cena promocyjna&lt;/strong&gt;&lt;/p&gt;
			&lt;/td&gt;
		&lt;/tr&gt;
		&lt;tr&gt;
			&lt;td&gt;
			&lt;p&gt;Chery Tiggo 4 Hybrid Essential&lt;/p&gt;
			&lt;/td&gt;
			&lt;td&gt;
			&lt;p&gt;pełna hybryda, 163 KM&lt;/p&gt;
			&lt;/td&gt;
			&lt;td&gt;
			&lt;p&gt;95 900 zł&lt;/p&gt;
			&lt;/td&gt;
		&lt;/tr&gt;
		&lt;tr&gt;
			&lt;td&gt;
			&lt;p&gt;Chery Tiggo 4 Hybrid Prestige&lt;/p&gt;
			&lt;/td&gt;
			&lt;td&gt;
			&lt;p&gt;pełna hybryda, 163 KM&lt;/p&gt;
			&lt;/td&gt;
			&lt;td&gt;
			&lt;p&gt;105 900 zł&lt;/p&gt;
			&lt;/td&gt;
		&lt;/tr&gt;
		&lt;tr&gt;
			&lt;td&gt;
			&lt;p&gt;Chery Tiggo 7&lt;/p&gt;
			&lt;/td&gt;
			&lt;td&gt;
			&lt;p&gt;benzyna / HEV / PHEV zależnie od wersji&lt;/p&gt;
			&lt;/td&gt;
			&lt;td&gt;
			&lt;p&gt;od ok. 116 900–124 900 zł w promocjach&lt;/p&gt;
			&lt;/td&gt;
		&lt;/tr&gt;
		&lt;tr&gt;
			&lt;td&gt;
			&lt;p&gt;Chery Tiggo 7 PHEV&lt;/p&gt;
			&lt;/td&gt;
			&lt;td&gt;
			&lt;p&gt;plug-in hybrid&lt;/p&gt;
			&lt;/td&gt;
			&lt;td&gt;
			&lt;p&gt;od ok. 132 900–136 900 zł w promocjach&lt;/p&gt;
			&lt;/td&gt;
		&lt;/tr&gt;
		&lt;tr&gt;
			&lt;td&gt;
			&lt;p&gt;Chery Tiggo 8&lt;/p&gt;
			&lt;/td&gt;
			&lt;td&gt;
			&lt;p&gt;benzyna, 7 miejsc&lt;/p&gt;
			&lt;/td&gt;
			&lt;td&gt;
			&lt;p&gt;od ok. 133 900 zł w promocjach&lt;/p&gt;
			&lt;/td&gt;
		&lt;/tr&gt;
		&lt;tr&gt;
			&lt;td&gt;
			&lt;p&gt;Chery Tiggo 8 PHEV&lt;/p&gt;
			&lt;/td&gt;
			&lt;td&gt;
			&lt;p&gt;plug-in hybrid&lt;/p&gt;
			&lt;/td&gt;
			&lt;td&gt;
			&lt;p&gt;od ok. 154 900 zł w promocjach&lt;/p&gt;
			&lt;/td&gt;
		&lt;/tr&gt;
		&lt;tr&gt;
			&lt;td&gt;
			&lt;p&gt;Chery Tiggo 9 PHEV&lt;/p&gt;
			&lt;/td&gt;
			&lt;td&gt;
			&lt;p&gt;plug-in hybrid, 4x4, 7 miejsc&lt;/p&gt;
			&lt;/td&gt;
			&lt;td&gt;
			&lt;p&gt;od 209 900 zł&lt;/p&gt;
			&lt;/td&gt;
		&lt;/tr&gt;
	&lt;/tbody&gt;
&lt;/table&gt;

&lt;div&gt; &lt;/div&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Tiggo 4 jest więc modelem podstawowym, którym Chery wchodzi w najtrudniejszy fragment rynku — małe i kompaktowe SUV-y, gdzie konkurencja jest ogromna, a klienci porównują wszystko: cenę, spalanie, ekran, gwarancję, wielkość bagażnika, prestiż marki, resztę wartości i realny komfort rodzinnego użytkowania.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h2&gt;&lt;strong&gt;Segment rynku&lt;/strong&gt;&lt;/h2&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Tiggo 4 formalnie najbliżej ma do segmentu B-SUV, ale jego wymiary, cena i rodzaj napędu sprawiają, że realna lista konkurentów jest dużo szersza. To nie jest tylko rywal Toyoty Yaris Cross. Klient oglądający Tiggo 4 może równolegle rozważać MG ZS Hybrid+, Dacię Duster Hybrid, Renault Captura, Forda Pumę, Skodę Kamiq, Volkswagena T-Crossa, Seata Aronę, Hyundaia Bayona, Kię Stonic, Nissana Juke’a, Opla Fronterę, Suzuki Vitarę, Suzuki S-Crossa, Citroena C3 Aircrossa, a nawet Omodę 5.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;To pokazuje, jak skomplikowany i konkurencyjny jest dziś rynek na tej półce cenowej. Jedne auta są tańsze, ale mają tylko silnik benzynowy. Inne są hybrydami, ale kosztują dużo więcej. Jeszcze inne oferują większe nadwozie, ale gorsze wyposażenie. Do tego dochodzą promocje, rabaty, roczniki 2025, finansowanie, pakiety ubezpieczeniowe i ceny specjalne.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h2&gt;&lt;strong&gt;Najważniejsi konkurenci Tiggo 4 Hybrid&lt;/strong&gt;&lt;/h2&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;table border="2" cellpadding="0" cellspacing="0" id="table1" width="100%"&gt;
	&lt;tbody&gt;
		&lt;tr&gt;
			&lt;td&gt;
			&lt;p&gt;&lt;strong&gt;Model&lt;/strong&gt;&lt;/p&gt;
			&lt;/td&gt;
			&lt;td&gt;
			&lt;p&gt;&lt;strong&gt;Napęd&lt;/strong&gt;&lt;/p&gt;
			&lt;/td&gt;
			&lt;td&gt;
			&lt;p&gt;&lt;strong&gt;Cena od&lt;/strong&gt;&lt;/p&gt;
			&lt;/td&gt;
		&lt;/tr&gt;
		&lt;tr&gt;
			&lt;td&gt;
			&lt;p&gt;Chery Tiggo 4 Hybrid&lt;/p&gt;
			&lt;/td&gt;
			&lt;td&gt;
			&lt;p&gt;pełna hybryda&lt;/p&gt;
			&lt;/td&gt;
			&lt;td&gt;
			&lt;p&gt;95 900 zł&lt;/p&gt;
			&lt;/td&gt;
		&lt;/tr&gt;
		&lt;tr&gt;
			&lt;td&gt;
			&lt;p&gt;MG ZS Hybrid+&lt;/p&gt;
			&lt;/td&gt;
			&lt;td&gt;
			&lt;p&gt;pełna hybryda&lt;/p&gt;
			&lt;/td&gt;
			&lt;td&gt;
			&lt;p&gt;od ok. 98 900 zł&lt;/p&gt;
			&lt;/td&gt;
		&lt;/tr&gt;
		&lt;tr&gt;
			&lt;td&gt;
			&lt;p&gt;Toyota Yaris Cross Hybrid&lt;/p&gt;
			&lt;/td&gt;
			&lt;td&gt;
			&lt;p&gt;pełna hybryda&lt;/p&gt;
			&lt;/td&gt;
			&lt;td&gt;
			&lt;p&gt;od ok. 105 300 zł w cenie specjalnej&lt;/p&gt;
			&lt;/td&gt;
		&lt;/tr&gt;
		&lt;tr&gt;
			&lt;td&gt;
			&lt;p&gt;Dacia Duster Hybrid 155&lt;/p&gt;
			&lt;/td&gt;
			&lt;td&gt;
			&lt;p&gt;pełna hybryda&lt;/p&gt;
			&lt;/td&gt;
			&lt;td&gt;
			&lt;p&gt;od ok. 112 000–123 000 zł zależnie od oferty&lt;/p&gt;
			&lt;/td&gt;
		&lt;/tr&gt;
		&lt;tr&gt;
			&lt;td&gt;
			&lt;p&gt;Renault Captur full hybrid E-Tech 160&lt;/p&gt;
			&lt;/td&gt;
			&lt;td&gt;
			&lt;p&gt;pełna hybryda&lt;/p&gt;
			&lt;/td&gt;
			&lt;td&gt;
			&lt;p&gt;zwykle od ok. 122 000–125 000 zł w ofertach dealerskich&lt;/p&gt;
			&lt;/td&gt;
		&lt;/tr&gt;
		&lt;tr&gt;
			&lt;td&gt;
			&lt;p&gt;Mitsubishi ASX&lt;/p&gt;
			&lt;/td&gt;
			&lt;td&gt;
			&lt;p&gt;benzyna / mild hybrid&lt;/p&gt;
			&lt;/td&gt;
			&lt;td&gt;
			&lt;p&gt;od ok. 90 000 zł promocyjnie&lt;/p&gt;
			&lt;/td&gt;
		&lt;/tr&gt;
		&lt;tr&gt;
			&lt;td&gt;
			&lt;p&gt;Nissan Juke&lt;/p&gt;
			&lt;/td&gt;
			&lt;td&gt;
			&lt;p&gt;benzyna / hybryda&lt;/p&gt;
			&lt;/td&gt;
			&lt;td&gt;
			&lt;p&gt;od ok. 107 900 zł, hybryda drożej&lt;/p&gt;
			&lt;/td&gt;
		&lt;/tr&gt;
		&lt;tr&gt;
			&lt;td&gt;
			&lt;p&gt;Ford Puma&lt;/p&gt;
			&lt;/td&gt;
			&lt;td&gt;
			&lt;p&gt;mild hybrid&lt;/p&gt;
			&lt;/td&gt;
			&lt;td&gt;
			&lt;p&gt;od ok. 99 900 zł&lt;/p&gt;
			&lt;/td&gt;
		&lt;/tr&gt;
		&lt;tr&gt;
			&lt;td&gt;
			&lt;p&gt;Hyundai Bayon&lt;/p&gt;
			&lt;/td&gt;
			&lt;td&gt;
			&lt;p&gt;benzyna&lt;/p&gt;
			&lt;/td&gt;
			&lt;td&gt;
			&lt;p&gt;od ok. 86 700 zł promocyjnie&lt;/p&gt;
			&lt;/td&gt;
		&lt;/tr&gt;
		&lt;tr&gt;
			&lt;td&gt;
			&lt;p&gt;Kia Stonic&lt;/p&gt;
			&lt;/td&gt;
			&lt;td&gt;
			&lt;p&gt;benzyna / mild hybrid&lt;/p&gt;
			&lt;/td&gt;
			&lt;td&gt;
			&lt;p&gt;od ok. 90 990 zł, MHEV drożej&lt;/p&gt;
			&lt;/td&gt;
		&lt;/tr&gt;
		&lt;tr&gt;
			&lt;td&gt;
			&lt;p&gt;Skoda Kamiq&lt;/p&gt;
			&lt;/td&gt;
			&lt;td&gt;
			&lt;p&gt;benzyna&lt;/p&gt;
			&lt;/td&gt;
			&lt;td&gt;
			&lt;p&gt;od ok. 89 900 zł&lt;/p&gt;
			&lt;/td&gt;
		&lt;/tr&gt;
		&lt;tr&gt;
			&lt;td&gt;
			&lt;p&gt;Volkswagen T-Cross&lt;/p&gt;
			&lt;/td&gt;
			&lt;td&gt;
			&lt;p&gt;benzyna&lt;/p&gt;
			&lt;/td&gt;
			&lt;td&gt;
			&lt;p&gt;od ok. 86 290 zł w cenie specjalnej&lt;/p&gt;
			&lt;/td&gt;
		&lt;/tr&gt;
		&lt;tr&gt;
			&lt;td&gt;
			&lt;p&gt;Seat Arona&lt;/p&gt;
			&lt;/td&gt;
			&lt;td&gt;
			&lt;p&gt;benzyna&lt;/p&gt;
			&lt;/td&gt;
			&lt;td&gt;
			&lt;p&gt;od ok. 79 900 zł w cenie specjalnej&lt;/p&gt;
			&lt;/td&gt;
		&lt;/tr&gt;
		&lt;tr&gt;
			&lt;td&gt;
			&lt;p&gt;Suzuki Vitara&lt;/p&gt;
			&lt;/td&gt;
			&lt;td&gt;
			&lt;p&gt;mild hybrid&lt;/p&gt;
			&lt;/td&gt;
			&lt;td&gt;
			&lt;p&gt;od ok. 107 100 zł&lt;/p&gt;
			&lt;/td&gt;
		&lt;/tr&gt;
		&lt;tr&gt;
			&lt;td&gt;
			&lt;p&gt;Suzuki S-Cross&lt;/p&gt;
			&lt;/td&gt;
			&lt;td&gt;
			&lt;p&gt;mild hybrid&lt;/p&gt;
			&lt;/td&gt;
			&lt;td&gt;
			&lt;p&gt;od ok. 99 900 zł promocyjnie&lt;/p&gt;
			&lt;/td&gt;
		&lt;/tr&gt;
		&lt;tr&gt;
			&lt;td&gt;
			&lt;p&gt;Citroen C3 Aircross&lt;/p&gt;
			&lt;/td&gt;
			&lt;td&gt;
			&lt;p&gt;benzyna / mild hybrid / elektryk&lt;/p&gt;
			&lt;/td&gt;
			&lt;td&gt;
			&lt;p&gt;od ok. 84 900 zł&lt;/p&gt;
			&lt;/td&gt;
		&lt;/tr&gt;
		&lt;tr&gt;
			&lt;td&gt;
			&lt;p&gt;Opel Frontera&lt;/p&gt;
			&lt;/td&gt;
			&lt;td&gt;
			&lt;p&gt;mild hybrid / elektryk&lt;/p&gt;
			&lt;/td&gt;
			&lt;td&gt;
			&lt;p&gt;od ok. 104 500 zł&lt;/p&gt;
			&lt;/td&gt;
		&lt;/tr&gt;
		&lt;tr&gt;
			&lt;td&gt;
			&lt;p&gt;Omoda 5&lt;/p&gt;
			&lt;/td&gt;
			&lt;td&gt;
			&lt;p&gt;benzyna&lt;/p&gt;
			&lt;/td&gt;
			&lt;td&gt;
			&lt;p&gt;od ok. 107 900 zł promocyjnie&lt;/p&gt;
			&lt;/td&gt;
		&lt;/tr&gt;
		&lt;tr&gt;
			&lt;td&gt;
			&lt;p&gt;Omoda 5 Hybrid&lt;/p&gt;
			&lt;/td&gt;
			&lt;td&gt;
			&lt;p&gt;pełna hybryda&lt;/p&gt;
			&lt;/td&gt;
			&lt;td&gt;
			&lt;p&gt;od ok. 116 500 zł promocyjnie&lt;/p&gt;
			&lt;/td&gt;
		&lt;/tr&gt;
	&lt;/tbody&gt;
&lt;/table&gt;

&lt;div&gt; &lt;/div&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Najważniejszy wniosek jest prosty: Tiggo 4 nie jest najtańszym crossoverem na rynku, ale jako pełna hybryda z automatem i bogatym wyposażeniem ma dobrą cenę. Szczególnie jeśli porównujemy go nie z bazowymi, benzynowymi wersjami konkurentów, ale z autami o podobnym poziomie wyposażenia i podobnym typie napędu.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h2&gt;&lt;strong&gt;Dane techniczne&lt;/strong&gt;&lt;/h2&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Chery Tiggo 4 Hybrid ma 4320 mm długości, 1831 mm szerokości, 1653 mm wysokości i 2610 mm rozstawu osi. To nie jest maleńki crossover miejski. Auto jest wyraźnie większe od wielu klasycznych przedstawicieli segmentu B-SUV.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Napęd jest klasyczną pełną hybrydą, bez ładowania z gniazdka. Pod maską pracuje benzynowy, wolnossący silnik 1.5 o mocy 95 KM, połączony z mocnym silnikiem elektrycznym. Moc systemowa wynosi 163 KM, a maksymalny moment obrotowy układu to 260 Nm. Sam silnik elektryczny ma według danych producenta 204 KM i 310 Nm, co dobrze tłumaczy, dlaczego samochód tak chętnie reaguje przy miejskich prędkościach.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Akumulator trakcyjny ma pojemność 1,83 kWh brutto. To nie jest bateria pozwalająca na jazdę elektryczną w rozumieniu plug-ina, ale w hybrydzie tej klasy jest to sensowna pojemność, pozwalająca bardzo często ruszać, toczyć się i manewrować w trybie EV. Producent deklaruje przyspieszenie 0–100 km/h w 8,9 sekundy, prędkość maksymalną 150 km/h, średnie zużycie paliwa 5,3 l/100 km i zasięg do 950 km.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Bagażnik ma 430 litrów pojemności, a po złożeniu kanapy 1190 litrów. Zbiornik paliwa mieści 51 litrów. Masa własna wynosi 1550 kg.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h2&gt;&lt;strong&gt;Nadwozie&lt;/strong&gt;&lt;/h2&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Tiggo 4 to klasycznie narysowany SUV: wysoki, dość masywny, z dużym grillem, prostymi bokami i sylwetką, która ma się podobać szerokiej grupie klientów. To może być zaleta. W segmencie, w którym wiele aut próbuje na siłę wyglądać dynamicznie, Tiggo 4 wygląda po prostu normalnie. Ma zwykłe klamki, normalne lusterka, klasyczną bryłę. Wygląda elegancko i atrakcyjnie, ale jego największą siłą nie jest efekt „wow” na parkingu, tylko proporcja ceny do wielkości i wyposażenia.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h2&gt;&lt;strong&gt;Wnętrze&lt;/strong&gt;&lt;/h2&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Największe zaskoczenie przychodzi po otwarciu drzwi. Tiggo 4 kosztuje około 100 tysięcy złotych, ale wnętrze nie wygląda jak wnętrze samochodu za 100 tysięcy złotych. Jest tu raczej klimat aut za 150–200 tysięcy złotych.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Kokpit jest nowoczesny, ale nie przekombinowany. Przed kierowcą są dwa ekrany o przekątnej 12,3 cala, ukryte pod jedną taflą. Wygląda to efektownie, szczególnie w tej klasie cenowej. Grafika systemu nie jest idealna — kolory menu sprawiają momentami wrażenie lekko wyblakłych, a interfejs jest znacznie prostszy niż w modelach 2 razy droższych. Ale szybkość działania, wielkość ekranów i ogólny efekt są bardzo dobre.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Bardzo ważne jest to, że Chery nie schowało wszystkiego w ekranie. Mamy fizyczne przyciski, osobne sterowanie wybranymi funkcjami, normalną regulację lusterek, zwykłe klamki i logicznie rozmieszczone podstawowe elementy. To duży plus. W czasach, gdy nawet droższe samochody każą szukać prostych funkcji w tablecie, Tiggo 4 potrafi być zaskakująco praktyczne.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Są jednak irytujące drobiazgi. Gniazdo USB jest trudno dostępne. Brakuje ładowarki indukcyjnej. Nie ma fabrycznej nawigacji, choć obecność bezprzewodowego Apple CarPlay i Android Auto w dużej mierze rozwiązuje ten problem. Szkoda też, że dźwignia skrzyni biegów nie trafiła przy kierownicę, bo przy takim układzie wnętrza zwolniłoby to sporo miejsca w tunelu środkowym.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h2&gt;&lt;strong&gt;Fotele i przestrzeń&lt;/strong&gt;&lt;/h2&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Z przodu siedzi się wygodnie. Fotele są komfortowe, pozycja za kierownicą jest wysoka, widoczność dobra, a ilość miejsca zaskakująco duża. Tiggo ma elektrycznie sterowany fotel kierowcy, ale prawy fotel był regulowany ręcznie. To detal, który przypomina, że mamy do czynienia z autem budżetowo wycenionym, nawet jeśli jego wnętrze próbuje grać wyżej.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Dobrze też wypada drugi rząd. Z tyłu jest naprawdę dużo miejsca. Kanapa jest wygodna, pasażerowie mają sporo przestrzeni na nogi i nad głową, a ogólne wrażenie jest takie, że Tiggo 4 może bez problemu pełnić funkcję taniego auta rodzinnego. Wysokie nadwozie działa tutaj na korzyść. Auto nie wygląda może dzięki temu szczególnie dynamicznie, ale w środku daje poczucie swobody.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h2&gt;&lt;strong&gt;Bagażnik&lt;/strong&gt;&lt;/h2&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Bagażnik ma 430 litrów, więc na papierze wygląda bardzo dobrze. Jest spory i rodzinny, ale ma jedną istotną cechę: widoczne wybrzuszenie związane z umiejscowieniem akumulatora. W praktyce oznacza to, że kufer jest pojemny, lecz nie tak ustawny, jak sugerowałaby sama liczba litrów. Nie ma też koła zapasowego.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;W codziennym użytkowaniu bagażnik będzie wystarczający dla rodziny, zakupów, krótkiego wyjazdu i normalnego życia. Trzeba tylko pamiętać, że konkurenci z pozornie mniejszymi bagażnikami mogą czasami oferować bardziej regularny kształt przestrzeni.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Na minus: klapa z tyłu jest ciężka i jest obsługiwana ręcznie. Przy tej cenie można to zaakceptować, ale przy ogólnym poziomie wyposażenia auta aż chce się zapytać, dlaczego nie dorzucono elektrycznego otwierania. Maska silnika ma natomiast teleskopy.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h2&gt;&lt;strong&gt;Multimedia, kamery i audio&lt;/strong&gt;&lt;/h2&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Jednym z najlepszych elementów Tiggo 4 jest system kamer 360 stopni. Jakość obrazu jest bardzo dobra, lepsza niż można byłoby oczekiwać po samochodzie w tej cenie. Widok z kamer pomaga przy parkowaniu, manewrowaniu i dojeżdżaniu do krawężników. To nie jest symboliczny dodatek z rozmytym obrazem, ale realnie użyteczne narzędzie.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Bezprzewodowy Apple CarPlay i Android Auto działają jako naturalne uzupełnienie systemu. Brak fabrycznej nawigacji przestaje przeszkadzać, bo i tak większość kierowców będzie korzystać z Google Maps, Apple Maps lub Waze.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Zaskakująco dobrze wypada system audio. To nie jest markowy zestaw klasy premium, ale dźwięk jest lepszy, niż sugerowałaby cena samochodu. W codziennym słuchaniu muzyki Tiggo 4 wypada naprawdę przyjemnie. To jeden z tych elementów, które budują wrażenie, że siedzimy w aucie droższym, niż jest w rzeczywistości.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h2&gt;&lt;strong&gt;Hybryda&lt;/strong&gt;&lt;/h2&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;W mieście auto jest ciche, szybkie i bardzo sprawne. Rusza miękko, często korzysta z napędu elektrycznego, dobrze reaguje na gaz i nie sprawia wrażenia ociężałego. Moc 163 KM w samochodzie tej klasy jest więcej niż wystarczająca, a elektryczne wsparcie daje natychmiastową reakcję przy niskich prędkościach. To właśnie dlatego Tiggo 4 najlepiej czuje się w mieście, na obwodnicach, drogach ekspresowych i zwykłych krajówkach.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;W naszym teście spalanie w mieście, przy dynamicznej jeździe i częstym korzystaniu z trybu Sport, wynosiło około 5–6 l/100 km. To bardzo dobry wynik. Przy spokojniejszej jeździe można realnie zejść niżej. W trasie zużycie paliwa rośnie, ale nie w sposób dramatyczny. Przy 110–120 km/h auto nadal ma sens. Przy 140 km/h zaczyna już być wyraźnie mniej oszczędne i głośniejsze, ale tego należy oczekiwać po wysokim crossoverze z wolnossącym silnikiem i hybrydową przekładnią.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Najważniejsze jest jednak to, że nie trzeba wciskać gazu do podłogi, żeby Tiggo 4 jechało sprawnie. Jeśli kierowca nauczy się korzystać z momentu elektryka i nie będzie prowokował układu do gwałtownego wchodzenia na obroty, samochód odwdzięczy się płynną, cichą i oszczędną jazdą.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Na autostradzie do około 120 km/h jest dobrze. Powyżej tej prędkości zaczynają być bardziej słyszalne szumy powietrza i silnik. Czy to wada? Częściowo tak. Ale trzeba zachować proporcje. Mówimy o samochodzie za około 100 tysięcy złotych, wysokim crossoverze z segmentu B. W tej klasie trudno oczekiwać przy wysokich prędkościach ciszy limuzyny.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h2&gt;&lt;strong&gt;Tryb Sport&lt;/strong&gt;&lt;/h2&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Tryb Sport wyraźnie zmienia charakter samochodu. Tiggo 4 staje się wtedy bardziej bezpośrednie, chętniej reaguje na gaz i sprawia wrażenie o 100 procent żywszego. Aktywacja tego trybu jest dziwna, bo samochód przy okazji zaczyna sam przyspieszać.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Szkoda też, że trybu Sport nie da się ustawić na stałe. Po ponownym uruchomieniu samochodu trzeba wracać do ustawień. To typowy drobiazg, który w codziennym użytkowaniu może irytować. Nie dlatego, że samochód bez trybu Sport jest powolny, ale dlatego, że właśnie w Sport Tiggo 4 daje najwięcej frajdy z prowadzenia.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Przy mocnym wciśnięciu gazu silnik benzynowy wyraźnie wyje. To nie jest dźwięk sportowej jazdy, tylko typowe zachowanie hybrydy, w której jednostka spalinowa musi wejść na wysokie obroty. Warto jednak podkreślić: w normalnej jeździe nie trzeba tego robić. Tiggo 4 potrafi być szybkie bez gazu w podłodze. To było widać na warszawskich światłach, gdzie bardzo często reszta stawki zostawała z tyłu.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h2&gt;&lt;strong&gt;Prowadzenie&lt;/strong&gt;&lt;/h2&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Tiggo 4 jest zwrotne, łatwe do wyczucia i precyzyjne jak na rodzinnego crossovera. Nie jest sportowe, ale daje kierowcy dobre poczucie kontroli. W mieście manewruje się nim bardzo łatwo, a na szybszych drogach samochód jest stabilny.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Auto nie buja się przesadnie, dobrze znosi szybkie zmiany kierunku i nie sprawia wrażenia ciężkiego pontonu. Na gorszych nawierzchniach czuć jednak, że komfort nie jest priorytetem absolutnym. To kompromis: Chery wybrało bardziej zwarte prowadzenie kosztem miękkości.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Na wybojach Tiggo 4 daje wyraźnie znać, że jest tanim samochodem i powinniśmy zmniejszyć prędkość.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h2&gt;&lt;strong&gt;Systemy bezpieczeństwa&lt;/strong&gt;&lt;/h2&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Tiggo 4 ma bogaty zestaw systemów wsparcia kierowcy. Jest adaptacyjny tempomat, systemy utrzymywania pasa, rozpoznawanie znaków, monitorowanie uwagi kierowcy i cały pakiet asystentów, których dziś wymagamy od nowoczesnego auta. Na papierze wygląda to bardzo dobrze, a wiele funkcji działa poprawnie.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Niektóre ostrzeżenia potrafią być zbyt częste, a część systemów kierowca będzie chciał wyłączać. Na szczęście dostęp do wielu ustawień jest dość szybki.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Adaptacyjny tempomat działa sensownie i w codziennej jeździe będzie jedną z częściej używanych funkcji. Kamery 360 stopni, czujniki parkowania i dobra widoczność sprawiają natomiast, że Tiggo 4 jest łatwe do opanowania mimo dość wysokiego nadwozia.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h2&gt;&lt;strong&gt;Co irytuje najbardziej&lt;/strong&gt;&lt;/h2&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Lista minusów nie jest krótka, ale większość z nich dotyczy szczegółów, a nie fundamentów samochodu. Najbardziej irytuje brak oświetlenia z tyłu. To drobiazg, który producent powinien poprawić natychmiast. Ciemno jest także w bagażniku – lampka jest tam tragiczna. Drugi minus to brak ładowarki indukcyjnej. Trzeci — brak fabrycznej nawigacji, choć tutaj sytuację ratuje bezprzewodowy CarPlay i Android Auto.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Szkoda też, że tylna klapa jest ręczna, prawy fotel regulowany ręcznie, a gniazdo USB umieszczone w mało wygodnym miejscu. Do tego dochodzi wybrzuszenie w bagażniku, brak koła zapasowego, nieco dziwne menu systemu i tryb Sport, który jest świetny w działaniu, ale irytujący w obsłudze.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Automatyczna klimatyzacja też nie zawsze działa tak, jak byśmy chcieli. Lepiej ustawić ją ręcznie i ograniczyć siłę nawiewu, bo wtedy kabina jest przyjemniejsza. To kolejny przykład samochodu, który ma dużo technologii, ale czasami wymaga od kierowcy własnej korekty.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h2&gt;&lt;strong&gt;Co zaskoczyło najbardziej&lt;/strong&gt;&lt;/h2&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Najbardziej zaskakuje ogólne wrażenie jakości. Po przesiadce z dobrze wyposażonej Skody Superb 1.5 nie ma poczucia, że Tiggo 4 jest samochodem znacznie tańszym. Oczywiście różnice istnieją, ale nie są tak duże, jak można byłoby sądzić po cenie i segmencie.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Wnętrze wygląda drożej niż kosztuje. Fotele są wygodne. Z tyłu jest dużo miejsca. Audio gra zaskakująco dobrze. Kamery 360 stopni mają świetną jakość. Hybryda w mieście jest cicha i oszczędna. Układ kierowniczy jest przyjemny. Samochód jest zwrotny, dynamiczny i nie męczy w codziennym użytkowaniu.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;To właśnie suma tych elementów sprawia, że Tiggo 4 jest tak groźne dla konkurencji. Nie wygrywa jednym spektakularnym parametrem. Wygrywa tym, że za około 100 tysięcy złotych daje bardzo dużo rzeczy naraz.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h2&gt;&lt;strong&gt;Nasza ocena końcowa&lt;/strong&gt;&lt;/h2&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Chery Tiggo 4 Hybrid nie jest samochodem bez wad. Brakuje mu kilku prostych elementów wyposażenia, ma czasami dziwne decyzje ergonomiczne, nie ma jeszcze za sobą lat obecności na polskim rynku.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Ale trzeba napisać, że to bardzo udany samochód. W mieście jest cichy, dynamiczny i oszczędny. W trasie daje radę, o ile nie oczekujemy od niego limuzynowej ciszy przy 140 km/h. W środku jest przestronny i dobrze wyposażony. Ma świetne kamery, niezłe audio, wygodne fotele, dużo miejsca z tyłu i napęd, który realnie zużywa mało paliwa.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Największym komplementem dla Tiggo 4 jest to, że po kilku dniach przestajemy myśleć o nim jak o „chińskim samochodzie za małe pieniądze”. Zaczynamy myśleć o nim jak o normalnym, dobrze wyposażonym, rodzinnym crossoverze, który kosztuje mniej niż większość podobnie skonfigurowanych rywali.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Czy poleciłbym go do jazdy próbnej osobie, która szuka hybrydowego SUV-a za około 100 tysięcy złotych? Zdecydowanie tak.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Na tym nie kończymy przygody z Chery. W planach mamy także test większego Tiggo 8 oraz flagowego Tiggo 9 PHEV — czyli samochodu Roberta Lewandowskiego.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h2&gt;&lt;strong&gt;Zalety Chery Tiggo 4 Hybrid - pełna lista&lt;/strong&gt;&lt;/h2&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;ul&gt;
	&lt;li&gt;Bardzo mocna relacja ceny do wyposażenia. Tiggo 4 Hybrid startuje od 95 900 zł, a wersja Prestige kosztuje 105 900 zł. W tej kwocie dostajemy pełną hybrydę, automat, dwa duże ekrany, kamery 360 stopni, bogaty pakiet systemów wsparcia i wyposażenie, które u wielu konkurentów wymaga dopłat albo wyższych wersji.&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;Pełna hybryda, a nie tylko miękka hybryda. To ważny argument w segmencie B-SUV. W tej cenie wielu rywali oferuje tylko silnik benzynowy albo układ mild hybrid. Chery daje klasyczną samoładującą się hybrydę, która realnie potrafi jeździć w mieście cicho i oszczędnie.&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;Niskie spalanie w mieście. Zużycie paliwa na poziomie około 5-6 l/100 km w mieście i to przy dynamicznej jeździe oraz częstym korzystaniu z trybu Sport. To bardzo dobry wynik jak na wysokiego crossovera.&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;Cicha i sprawna jazda miejska. Tiggo 4 najlepiej czuje się w mieście. Często rusza i manewruje na napędzie elektrycznym, jest płynne, nie szarpie i nie sprawia wrażenia auta budżetowego.&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;Dobre osiągi na co dzień. 163 KM mocy systemowej i deklarowane 8,9 s do 100 km/h w zupełności wystarczają do rodzinnego SUV-a tej klasy. Auto nie wymaga brutalnego wciskania gazu, żeby sprawnie przyspieszać.&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;Tryb Sport naprawdę zmienia charakter auta. Po jego uruchomieniu Tiggo 4 staje się wyraźnie żwawsze, chętniej reaguje na gaz i daje więcej przyjemności z jazdy. To nie jest symboliczna zmiana grafiki na ekranie, tylko realna różnica w zachowaniu napędu.&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;Bardzo zwrotny charakter. Auto jest łatwe do wyczucia, przyjemnie manewruje w mieście i nie sprawia wrażenia ociężałego.&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;Prowadzenie lepsze, niż sugeruje cena. Tiggo 4 nie jest sportowym SUV-em, ale jest stabilne, zwarte i przewidywalne. Nie buja się jak łóżko wodne, a kierowca ma poczucie kontroli.&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;Dobre wyciszenie przy miejskich i podmiejskich prędkościach. W mieście samochód jest bardzo cichy, a na trasach ekspresowych do około 110-120 km/h nadal można podróżować komfortowo. Większy hałas silnika pojawia się dopiero przy szybszej jeździe autostradowej.&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;Wnętrze wygląda na droższe niż cena samochodu. Po przesiadce z dobrze wyposażonej Skody Superb nie ma poczucia, że Tiggo 4 jest o wiele tańszym autem. To bardzo ważna obserwacja, bo wrażenie jakości jest jednym z najmocniejszych argumentów Chery.&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;Dużo miejsca z przodu. Kierowca i pasażer mają sporo przestrzeni, wygodne fotele, wysoką pozycję i dobrą widoczność. Auto nie sprawia wrażenia ciasnego crossovera miejskiego.&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;Bardzo dużo miejsca z tyłu. To jeden z najmocniejszych punktów Tiggo 4. Z tyłu jest dużo miejsca na nogi i nad głową, a samochód może bez problemu pełnić rolę rodzinnego auta.&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;Wygodna tylna kanapa.&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;Wygodne przednie fotele. Fotele są komfortowe, dobrze pasują do codziennej jazdy i nie psują dobrego pierwszego wrażenia z kabiny. W wersji Prestige kierowca ma elektryczną regulację.&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;Spory bagażnik. 430 litrów pojemności to bardzo dobry wynik w tej klasie. Kształt nie jest idealny, ale sama przestrzeń bagażowa jest użyteczna i wystarczająca dla rodziny.&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;Wysokie nadwozie pomaga w codziennym użytkowaniu. Tiggo 4 nie wygląda przez to bardzo sportowo, ale oferuje wygodne wsiadanie, dobrą widoczność i dużo miejsca nad głowami pasażerów.&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;Dwa duże ekrany 12,3 cala. Zestaw ekranów robi dobre pierwsze wrażenie i wygląda nowocześnie. W tej cenie taki kokpit jest mocnym argumentem sprzedażowym.&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;Bezprzewodowy Apple CarPlay i Android Auto. To częściowo rekompensuje brak fabrycznej nawigacji. Kierowca i tak najczęściej będzie korzystał z Google Maps, Waze albo Apple Maps.&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;Bardzo dobre kamery 360 stopni. Jakość kamer jest lepsza niż w Skodzie Superb.&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;Zaskakująco dobry system audio. Dźwięk jest lepszy niż można oczekiwać po samochodzie za około 100 tys. zł.&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;Dużo fizycznych przycisków. Chery nie schowało wszystkiego w ekranie. Są normalne przyciski, osobne skróty i bardziej klasyczna obsługa wielu funkcji. To ogromny plus w codziennym użytkowaniu.&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;Normalna regulacja lusterek. Regulacja lusterek nie została ukryta w tablecie. To niby detal, ale w praktyce pokazuje, że ergonomia nie została całkowicie podporządkowana modzie na ekrany.&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;Normalne klamki. Brak przekombinowanych, chowanych klamek to plus.&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;Dwustrefowa klimatyzacja.&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;Podgrzewane przednie fotele.&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;Adaptacyjny tempomat.&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;Bogaty pakiet systemów bezpieczeństwa. Chery deklaruje pakiet 24 systemów ADAS. Nawet jeśli część asystentów potrafi być nadgorliwa, sama lista wyposażenia bezpieczeństwa jest mocna.&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;LED-owe oświetlenie zewnętrzne.&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;Ambientowe oświetlenie wnętrza.&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;Lakier bez dopłaty.&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;Nawiew dla pasażerów z tyłu.&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;Podłokietnik z tyłu.&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;Długa gwarancja&lt;/li&gt;
&lt;/ul&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h2&gt;&lt;strong&gt;Wady Chery Tiggo 4 Hybrid - pełna lista&lt;/strong&gt;&lt;/h2&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;ul&gt;
	&lt;li&gt;Brak lampki z tyłu&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;Brak ładowarki indukcyjnej&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;Trudno dostępne gniazdo USB&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;Brak fabrycznej nawigacji.&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;Automatyczna klimatyzacja działa dziwnie.&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;Tylna klapa otwierana ręcznie.&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;Prawy fotel regulowany ręcznie.&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;Tryb Sport nie może być domyślnym.&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;Aktywacja trybu Sport jest zaskakująca – samochód sam zaczyna przyspieszać&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;Silnik wyje przy wciśnięciu gazu do deski.&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;Nie jest to samochód do szybkich autostradowych przelotów.&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;Brak koła zapasowego.&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;Wybrzuszenie w bagażniku.&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;Słabej jakości instalacja radiowa&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;Za cichy dźwięk włączonego kierunkowskazu&lt;/li&gt;
&lt;/ul&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;
    </content>
  </entry>
  <entry>
    <title>Osobisty system chłodzenia 3 w 1 - Shark ChillPill — drogi sposób na upał</title>
    <link href="http://gsmonline.pl/artykuly/osobisty-system-chlodzenia-3-w-1-shark-chillpill-drogi-sposob-na-upal"/>
    <id>http://gsmonline.pl/artykuly/osobisty-system-chlodzenia-3-w-1-shark-chillpill-drogi-sposob-na-upal</id>
    <updated>2026-06-27T10:33:00+02:00</updated>
    <author>
      <name>Wojciech Piechocki</name>
    </author>
    <content type="html">
&lt;p&gt;Shark ChillPill to nie jest zwykły mały wiatraczek z bazaru, to ma być osobisty klimatyzator. Shark nazywa go osobistym systemem chłodzenia 3 w 1, bo w jednym urządzeniu łączy trzy końcówki: klasyczny wentylator, moduł mgiełki wodnej oraz płytkę chłodzącą InstaChill, którą przykłada się bezpośrednio do skóry. Brzmi trochę jak gadżet z TikToka, ale w czasie obecnych upałów w Polsce taki sprzęt nagle zaczyna mieć więcej sensu, niż sugerowałby jego dość zabawkowy wygląd.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Shark to marka należąca do grupy SharkNinja, znanej przede wszystkim z odkurzaczy, urządzeń do sprzątania, wentylatorów, sprzętów kuchennych Ninja oraz produktów z kategorii beauty i home. Firma od lat próbuje łączyć sprzęt AGD z efektownym, konsumenckim designem i mocnym marketingiem. ChillPill wpisuje się w tę strategię: jest mały, ładnie zaprojektowany, kolorowy, łatwy do pokazania w stories przez influencerów.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Problem polega na tym, że ta obietnica kosztuje w Polsce bardzo dużo. Na stronie SharkNinja standardowa wersja Shark ChillPill w kolorze czarnym kosztuje &lt;strong&gt;559,99 zł&lt;/strong&gt;, a wariant z etui podróżnym &lt;strong&gt;659,99 zł&lt;/strong&gt;. Do tego dochodzą akcesoria sprzedawane osobno: klips mocujący za &lt;strong&gt;69,99 zł&lt;/strong&gt; i uchwyt za &lt;strong&gt;99,99 zł&lt;/strong&gt;. W materiałach producent pokazuje urządzenie przypięte do paska, ramienia, wózka, roweru czy sprzętu treningowego, ale w naszym zestawie dostaliśmy tylko urządzenie, końcówki i mały woreczek.&lt;/p&gt;

&lt;h2&gt;&lt;strong&gt;Co właściwie robi Shark ChillPill?&lt;/strong&gt;&lt;/h2&gt;

&lt;p&gt;ChillPill jest modułowy. Główna część urządzenia ma cylindryczną konstrukcję, niewielki ekran pokazujący poziom pracy, pokrętło do regulacji oraz złącze USB-C do ładowania. Końcówki wymienia się przez przekręcenie i odblokowanie modułu. Całość jest dość kompaktowa, mieści się w dłoni i wygląda jak dopracowany gadżet.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Pierwszy tryb to &lt;strong&gt;wentylator&lt;/strong&gt;. Ma 10 poziomów mocy i może pracować pod różnymi kątami, bo konstrukcję można obracać. Producent deklaruje mocny strumień powietrza, a w materiałach pojawia się informacja o wyrzucie powietrza z prędkością do &lt;strong&gt;7,5 m/s&lt;/strong&gt; przy odpowiedniej nasadce zwiększającej wydajność. W praktyce niższe poziomy przydają się raczej w spokojnym pomieszczeniu, przy biurku, w pociągu albo w hotelu. Na zewnątrz, przy prawdziwym upale, sens zaczyna się od średnich i wyższych ustawień. Wtedy jednak rośnie hałas i szybciej spada bateria. Poziom 1 daje bardzo długi czas pracy, ale realne chłodzenie w gorącym klimacie zaczyna się dopiero znacznie wyżej — w okolicach poziomu 7–10.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Drugi tryb to &lt;strong&gt;mgiełka ewaporacyjna&lt;/strong&gt;. Do specjalnej końcówki wlewa się wodę, a urządzenie rozpyla delikatną mgiełkę. To nie jest silny spryskiwacz, który zalewa twarz i koszulkę, ale raczej delikatny chłodny obłok. W teorii ma to dawać efekt odświeżenia bez uczucia mokrej skóry. W testach faktycznie ten tryb wypada najlepiej wtedy, gdy jesteśmy blisko urządzenia i nie ma dużego wiatru. Przy lekkim podmuchu mgiełka szybko ucieka, więc trudno mówić o dużym zasięgu. Zaletą jest natomiast natychmiastowe uczucie ulgi, szczególnie w bardzo dusznym miejscu, np. w aucie stojącym na słońcu, na przystanku albo na rozgrzanym tarasie. Wadą jest krótki czas działania zbiorniczka - mgiełka trwa kilka minut, a później trzeba było dolewać wodę.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Trzeci tryb jest najbardziej oryginalny. To &lt;strong&gt;płytka chłodząca InstaChill&lt;/strong&gt;, czyli metalowa powierzchnia, którą przykłada się do karku, policzka, skroni, nadgarstka albo szyi. Producent deklaruje, że płytka może obniżyć temperaturę skóry nawet o &lt;strong&gt;9°C&lt;/strong&gt;. To właśnie ta funkcja najbardziej odróżnia ChillPilla od tanich wentylatorków. Wentylator dmucha powietrzem o temperaturze otoczenia, mgiełka daje krótkie odświeżenie, a płytka faktycznie daje uczucie kontaktu z czymś zimnym — trochę jak przyłożenie schłodzonej puszki napoju do szyi.&lt;/p&gt;

&lt;h2&gt;&lt;strong&gt;Najlepsze jest nie to, co wygląda najlepiej na reklamach&lt;/strong&gt;&lt;/h2&gt;

&lt;p&gt;Na zdjęciach reklamowych najefektowniej wygląda mgiełka i montaż urządzenia do wózka, roweru albo paska. W praktyce najbardziej przekonująca wydaje się jednak płytka chłodząca. To ona daje najbardziej „technologiczny” efekt i najmocniej uzasadnia, że mamy do czynienia z czymś więcej niż zwykłym wiatrakiem na USB.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Przykładamy ją do karku i od razu czuć zimno. Nie jest to oczywiście klimatyzacja, która schłodzi całe ciało, ale w czasie upału może przynieść szybką ulgę. To szczególnie przyjemne w komunikacji miejskiej, w kolejce, na spacerze, na plaży, po treningu albo podczas podróży samochodem, gdy kabina dopiero zaczyna się chłodzić. Zimny kompres „na żądanie” działa bardzo przyjemnie.&lt;/p&gt;

&lt;h2&gt;&lt;strong&gt;Wiatraczek działa, ale cudów nie robi&lt;/strong&gt;&lt;/h2&gt;

&lt;p&gt;Sam wentylator jest poprawny. Przy niższych poziomach jest raczej delikatny, przy wyższych daje już realny strumień powietrza, ale robi się głośniejszy. To typowy kompromis w małych urządzeniach: albo jest cicho, albo mocno. Przy polskich upałach, gdy temperatura w mieście przekracza 30°C, a asfalt i beton oddają ciepło jeszcze długo po zachodzie słońca, zwykłe dmuchanie ciepłym powietrzem ma ograniczony sens. Wentylator pomaga, gdy skóra jest lekko wilgotna, gdy siedzimy w cieniu albo gdy potrzebujemy punktowego przewiewu przy twarzy. Nie zastąpi jednak klimatyzacji i nie sprawi, że marsz w pełnym słońcu nagle stanie się komfortowy.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Zaletą jest regulacja. Dziesięć poziomów pozwala dopasować siłę nawiewu do sytuacji. W pomieszczeniu wystarczy poziom niski lub średni. Na zewnątrz trzeba kręcić wyżej. W jednym z testów bateria na poziomie 5 działała ponad 7 godzin, czyli dłużej niż zakładała instrukcja testera, co jest dobrą informacją. Maksymalne ustawienia są jednak dużo bardziej energożerne — producent w materiałach zagranicznych podaje do 11 godzin na najniższym poziomie i około 1,5 godziny na najwyższym.&lt;/p&gt;

&lt;h2&gt;&lt;strong&gt;Mgiełka jest świetna, ale tylko przez chwilę&lt;/strong&gt;&lt;/h2&gt;

&lt;p&gt;Tryb mgiełki to funkcja, którą łatwo sprzedać na filmie, bo wygląda efektownie. W praktyce rzeczywiście potrafi dać miłe uczucie chłodu. Najlepiej działa z bliska, skierowana na twarz, szyję albo kark. W upale może dać natychmiastową ulgę, szczególnie gdy powietrze stoi i nie ma naturalnego przewiewu.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Ale jest też druga strona: pojemność zbiorniczka jest mała, więc mgiełka nie działa długo. Trzeba pamiętać o dolewaniu wody i o wymiennych knotach (są w zapasie).&lt;/p&gt;

&lt;h2&gt;&lt;strong&gt;Akcesoria powinny być w pudełku&lt;/strong&gt;&lt;/h2&gt;

&lt;p&gt;Największy problem Shark ChillPill nie leży w samym działaniu. To urządzenie faktycznie chłodzi, faktycznie daje przyjemne efekty i faktycznie jest dobrze zaprojektowane. Problemem jest cena i polityka akcesoriów.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Akcesoria mocujące są sprzedawane oddzielnie. W podstawowej wersji dostajemy tylko mały woreczek, który pozwala spakować gadżet, ale nie zmienia go w wygodny system chłodzenia w podróży.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Przy wariancie &lt;strong&gt;659,99 zł&lt;/strong&gt; z etui i dodatkowych płatnych mocowaniach robi się już bardzo drogo. Zwłaszcza że wiele prostszych wentylatorów z funkcją mgiełki kosztuje wielokrotnie mniej. Nie będą tak eleganckie, nie będą miały takiej płytki chłodzącej, ale dla wielu osób „wystarczająco dobre” może wygrać z „ładne i sprytne, ale drogie”.&lt;/p&gt;

&lt;h2&gt;&lt;strong&gt;Dla kogo to ma sens?&lt;/strong&gt;&lt;/h2&gt;

&lt;p&gt;Shark ChillPill ma najwięcej sensu dla osób, które dużo podróżują, źle znoszą upały, często stoją w kolejkach, chodzą na plenerowe wydarzenia, jeżdżą komunikacją, spędzają czas na działce, na plaży, na placu zabaw albo uprawiają lekką aktywność na zewnątrz. To także ciekawy gadżet dla osób, które lubią sprytne urządzenia i nie mają problemu z tym, że za markowy, dobrze wyglądający produkt płaci się więcej.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Może też sprawdzić się u osób, które potrzebują szybkiego, punktowego chłodzenia: na kark, nadgarstek, skronie albo twarz. Tu płytka InstaChill jest naprawdę przyjemna i robi większe wrażenie niż zwykły nawiew. W polskich warunkach, szczególnie przy coraz częstszych falach upałów, taki sprzęt nie przestaje być absurdalny.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Nie jest to jednak zakup rozsądny w klasycznym sensie. To gadżet premium do bardzo konkretnej potrzeby. Działa, ale nie czyni cudów. Pomaga, ale nie zastąpi klimatyzacji. Jest poręczny, ale pełnię możliwości pokazuje dopiero z dodatkowymi akcesoriami. Jest efektowny, ale bardzo drogi.&lt;/p&gt;

&lt;h2&gt;&lt;strong&gt;Werdykt: fajny, ale bardzo drogi&lt;/strong&gt;&lt;/h2&gt;

&lt;p&gt;Największe plusy są trzy: &lt;strong&gt;płytka chłodząca&lt;/strong&gt;, &lt;strong&gt;mgiełka wodna&lt;/strong&gt; i &lt;strong&gt;format podróżny&lt;/strong&gt;. Największe minusy też są trzy: &lt;strong&gt;cena&lt;/strong&gt;, &lt;strong&gt;krótki czas działania mgiełki&lt;/strong&gt; i &lt;strong&gt;brak akcesoriów mocujących w podstawowym zestawie&lt;/strong&gt;.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Ten gadżet naprawdę może się przydać — w podróży, na spacerze, w kolejce, na wydarzeniu plenerowym, na działce czy w rozgrzanym mieście.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Jednocześnie cena jest zabójcza. &lt;strong&gt;559,99 zł&lt;/strong&gt; za podstawową wersję i &lt;strong&gt;659,99 zł&lt;/strong&gt; za zestaw z etui to poziom, przy którym trudno mówić o impulsywnym zakupie na lato. To raczej prezent, fanaberia albo sprzęt dla kogoś, kto naprawdę źle znosi wysokie temperatury i wie, że będzie korzystał z niego często.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Shark ChillPill jest znacznie ciekawszy niż zwykły wiatraczek, ale też znacznie droższy, niż powinien być. W czasie upałów potrafi dać przyjemną ulgę, a płytka chłodząca jest jego najmocniejszym argumentem. Gdyby akcesoria do noszenia były w zestawie, byłby dużo łatwiejszy do polecenia. W obecnej formie to bardzo fajny, bardzo wakacyjny i bardzo drogi gadżet dla tych, którzy chcą mieć przy sobie własną miniaturową strefę chłodu.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;
    </content>
  </entry>
  <entry>
    <title>Sprawdziliśmy elektrycznego Xpeng G6 Long Range Pro 296 KM – niesamowity luksus w atrakcyjnej cenie</title>
    <link href="http://gsmonline.pl/artykuly/sprawdzilismy-elektrycznego-xpeng-g6-long-range-pro-296-km-niesamowity-luksus-w-atrakcyjnej-cenie"/>
    <id>http://gsmonline.pl/artykuly/sprawdzilismy-elektrycznego-xpeng-g6-long-range-pro-296-km-niesamowity-luksus-w-atrakcyjnej-cenie</id>
    <updated>2026-06-22T08:45:00+02:00</updated>
    <author>
      <name>Wojciech Piechocki</name>
    </author>
    <content type="html">
&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;XPENG G6 RWD Long Range Pro jest elektrycznym SUV-em coupe, który celuje ceną i designem w Teslę Y.  XPENG oferuje identyczną koncepcję nadwozia, równie mocny napęd elektryczny i wielki ekran, ale dokłada większy komfort, lepsze wyciszenie, masaż foteli, znakomite kamery, 800-woltową architekturę i superszybkie ładowanie, które w tej klasie robi bardzo duże wrażenie. XPENG nie należy do żadnej dużej chińskiej motoryzacyjnej grupy kapitałowej, ale jego sporym udziałowcem jest Volkswagen. Xpengi produkuje się w Austrii. W Polsce marka jest jeszcze na początku budowania rozpoznawalności. To nie jest jeszcze auto, które widzimy codziennie pod biurem, szkołą albo centrum handlowym. Powód jest prosty. XPENG oferuje u nas wyłącznie samochody elektryczne, a polski rynek nadal mocno opiera się na hybrydach, autach spalinowych i markach z długą historią serwisową. Importerem i dystrybutorem jest Inchcape Poland, czyli firma znana między innymi z obsługi marek BMW i MINI. Salon w Warszawie działa przy al. Prymasa Tysiąclecia i zastąpił salon marki MINI (to bardzo symboliczne), a oficjalna lista dealerów obejmuje także Poznań, Bydgoszcz, Gdańsk, Katowice i Opole.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Portfolio XPENG-a w Polsce szybko się rozbudowuje. Są już G6, większy SUV G9, sedan P7, model P7+ oraz zaprezentowany w ostatni piątek luksusowy van X9. Ta chińska marka nie chce być tańszą alternatywą dla znanych producentów. Chce wejść w segment komfortowych, mocno cyfrowych samochodów, w których elektronika, multimedia, fotele i asystenci jazdy są równie ważne jak sam napęd. G6 jest w tej gamie modelem najbardziej masowym, ale to określenie w ogóle do niego nie pasuje.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h2&gt;&lt;strong&gt;Cena i wersje - Long Range Pro wygląda najrozsądniej&lt;/strong&gt;&lt;/h2&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Aktualny cennik z czerwca 2026 r. pokazuje trzy wersje nowego G6. RWD Air Standard Range kosztuje 194 900 zł, RWD Long Range Pro kosztuje 223 900 zł, a AWD Performance Pro kosztuje 247 900 zł. Testowana wersja jest więc środkową odmianą, ale w praktyce może być najbardziej sensownym wyborem. Ma większy akumulator 80,8 kWh, 296 KM, napęd na tylne koła, zasięg WLTP do 535 km i maksymalną moc ładowania DC 451 kW. Performance dodaje drugi silnik, 487 KM, napęd AWD i sprint do 100 km/h w 4,1 s, ale nie każdy potrzebuje takiej dynamiki w rodzinnym SUV-ie.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Long Range Pro przyspiesza do 100 km/h w 6,7 s, osiąga 202 km/h i ma moment obrotowy 440 Nm. Nie jest to najszybszy elektryk na świecie, ale w codziennej jeździe są to parametry naprawdę wystarczające, a nawet zachwycające, szczególnie gdy kierowca wcześniej jeździł znacznie słabszą benzyną (mój duży Superb ma np. tylko 150 KM). Trzeba też docenić, że przy zakupie G6 opcjonalne dopłaty są nieliczne. Hak holowniczy kosztuje 4300 zł, obręcze 20-calowe 4900 zł, lakier metalizowany 5800 zł, a Black Edition 6900 zł. W standardzie dostajemy bardzo bogate wyposażenie, które u wielu europejskich producentów wymagałoby dokupienia kilku drogich pakietów.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h2&gt;&lt;strong&gt;Najważniejsze dane testowanej wersji&lt;/strong&gt;&lt;/h2&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;table align="center" border="2" cellpadding="6" cellspacing="0" width="100%"&gt;
	&lt;tbody&gt;
		&lt;tr&gt;
			&lt;td&gt;
			&lt;p&gt;Parametr&lt;/p&gt;
			&lt;/td&gt;
			&lt;td&gt;
			&lt;p&gt;XPENG G6 RWD Long Range Pro&lt;/p&gt;
			&lt;/td&gt;
		&lt;/tr&gt;
		&lt;tr&gt;
			&lt;td&gt;
			&lt;p&gt;Cena bazowa&lt;/p&gt;
			&lt;/td&gt;
			&lt;td&gt;
			&lt;p&gt;223 900 zł&lt;/p&gt;
			&lt;/td&gt;
		&lt;/tr&gt;
		&lt;tr&gt;
			&lt;td&gt;
			&lt;p&gt;Napęd&lt;/p&gt;
			&lt;/td&gt;
			&lt;td&gt;
			&lt;p&gt;tylny, silnik synchroniczny z magnesami trwałymi&lt;/p&gt;
			&lt;/td&gt;
		&lt;/tr&gt;
		&lt;tr&gt;
			&lt;td&gt;
			&lt;p&gt;Moc i moment&lt;/p&gt;
			&lt;/td&gt;
			&lt;td&gt;
			&lt;p&gt;296 KM, 440 Nm&lt;/p&gt;
			&lt;/td&gt;
		&lt;/tr&gt;
		&lt;tr&gt;
			&lt;td&gt;
			&lt;p&gt;Przyspieszenie 0-100 km/h&lt;/p&gt;
			&lt;/td&gt;
			&lt;td&gt;
			&lt;p&gt;6,7 s&lt;/p&gt;
			&lt;/td&gt;
		&lt;/tr&gt;
		&lt;tr&gt;
			&lt;td&gt;
			&lt;p&gt;Akumulator&lt;/p&gt;
			&lt;/td&gt;
			&lt;td&gt;
			&lt;p&gt;LFP, 80,8 kWh&lt;/p&gt;
			&lt;/td&gt;
		&lt;/tr&gt;
		&lt;tr&gt;
			&lt;td&gt;
			&lt;p&gt;Architektura&lt;/p&gt;
			&lt;/td&gt;
			&lt;td&gt;
			&lt;p&gt;800 V SiC&lt;/p&gt;
			&lt;/td&gt;
		&lt;/tr&gt;
		&lt;tr&gt;
			&lt;td&gt;
			&lt;p&gt;Ładowanie DC&lt;/p&gt;
			&lt;/td&gt;
			&lt;td&gt;
			&lt;p&gt;do 451 kW, 10-80 proc. w 12 min w idealnych warunkach&lt;/p&gt;
			&lt;/td&gt;
		&lt;/tr&gt;
		&lt;tr&gt;
			&lt;td&gt;
			&lt;p&gt;Ładowanie AC&lt;/p&gt;
			&lt;/td&gt;
			&lt;td&gt;
			&lt;p&gt;11 kW, 3-fazowo&lt;/p&gt;
			&lt;/td&gt;
		&lt;/tr&gt;
		&lt;tr&gt;
			&lt;td&gt;
			&lt;p&gt;Zasięg WLTP&lt;/p&gt;
			&lt;/td&gt;
			&lt;td&gt;
			&lt;p&gt;do 535 km&lt;/p&gt;
			&lt;/td&gt;
		&lt;/tr&gt;
		&lt;tr&gt;
			&lt;td&gt;
			&lt;p&gt;Zużycie WLTP&lt;/p&gt;
			&lt;/td&gt;
			&lt;td&gt;
			&lt;p&gt;17,5-17,9 kWh/100 km zależnie od kół&lt;/p&gt;
			&lt;/td&gt;
		&lt;/tr&gt;
		&lt;tr&gt;
			&lt;td&gt;
			&lt;p&gt;Bagażnik&lt;/p&gt;
			&lt;/td&gt;
			&lt;td&gt;
			&lt;p&gt;571-1374 l&lt;/p&gt;
			&lt;/td&gt;
		&lt;/tr&gt;
		&lt;tr&gt;
			&lt;td&gt;
			&lt;p&gt;Masa własna i DMC&lt;/p&gt;
			&lt;/td&gt;
			&lt;td&gt;
			&lt;p&gt;2115 kg i 2590 kg&lt;/p&gt;
			&lt;/td&gt;
		&lt;/tr&gt;
		&lt;tr&gt;
			&lt;td&gt;
			&lt;p&gt;Uciąg przyczepy&lt;/p&gt;
			&lt;/td&gt;
			&lt;td&gt;
			&lt;p&gt;do 1500 kg z hamulcem&lt;/p&gt;
			&lt;/td&gt;
		&lt;/tr&gt;
	&lt;/tbody&gt;
&lt;/table&gt;

&lt;div style="clear:both;"&gt; &lt;/div&gt;

&lt;h2&gt;&lt;strong&gt;Nadwozie - model Y jest tu oczywistym punktem odniesienia&lt;/strong&gt;&lt;/h2&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Nie ma sensu udawać, że G6 nie przypomina Tesli Model Y. Proporcje, gładkie boki, opadająca linia dachu, zlicowane klamki i minimalistyczna estetyka od razu ustawiają ten samochód w tej samej kategorii. Przód z szeroką listwą świetlną wygląda nowocześnie, a ukryta tylna wycieraczka świadczy o dbałości o aerodynamikę i estetykę.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Samochód mierzy 4758 mm długości, 1920 mm szerokości i 1650 mm wysokości, a rozstaw osi wynosi 2890 mm. To duże auto, ale nie przesadnie wielkie. W mieście pomaga świetny zestaw kamer, czujników i widok 360 stopni. System pokazuje nie tylko obraz z otoczenia, ale także wirtualny model samochodu i odległości od przeszkód.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;DMC każdej wersji G6 przekracza 2,5 tony, więc w Polsce tego samochodu teoretycznie nie można legalnie parkować na chodniku, nawet gdy zostawimy dużo miejsca pieszym.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h2&gt;&lt;strong&gt;Genialne wnętrze&lt;/strong&gt;&lt;/h2&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Kabina jest najmocniejszym argumentem G6 i w sumie wszystkich modeli Xpeng. Materiały są niesamowite, spasowanie robi dobre wrażenie, a całość jest luksusowa na poziomie niemieckich marek premium w wyższych modelach. Miękkie boczki, wygodne podłokietniki, podsufitka z mikrofibry, skóra Nappa, duży panoramiczny dach i bardzo dobre wygłuszenie tworzą atmosferę klasy premium.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Fotele są świetne. Przednie mają elektryczną regulację, ogrzewanie, wentylację, masaż i pamięć ustawień. Tylna kanapa jest podgrzewana, ma regulację kąta oparcia i oferuje dużo miejsca na nogi. Przy wzroście 185 cm z tyłu zostaje sporo przestrzeni, a płaska podłoga i długi rozstaw osi poprawiają komfort w podróży.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Przy miejskich prędkościach w kabinie jest luksusowo cicho. Na drogach szybkiego ruchu pojawia się szum opływającego powietrza i opon, ale nadal jest to poziom nieporównywalny z samochodami spalinowymi. Szyby dźwiękochłonne z przodu, aktywna redukcja hałasu i ogólna sztywność nadwozia dają bardzo dobre efekty.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Niestety w G6 nie ma klasycznego schowka przed pasażerem, a kierownica jest regulowana ręcznie. Brakuje też HUD-a (a Xpeng słynie z genialnych rzutników dla kierowcy), trzeciej strefy klimatyzacji i osobnego ekranu dla pasażerów z tyłu. Zewnętrzne klamki wysuwają się automatycznie, więc są wygodne, ale nadal pozostają rozwiązaniem bardziej gadżeciarskim niż superbezpiecznym. W środku drzwi otwiera się przyciskiem, co wygląda nowocześnie, ale wymaga przyzwyczajenia.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h2&gt;&lt;strong&gt;Multimedia - doskonały samochód dla gadżeciarza&lt;/strong&gt;&lt;/h2&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Centralny ekran ma 15,6 cala. Wersje Long Range Pro i Performance Pro korzystają z procesora Qualcomm Snapdragon 8295 - reakcje systemu są bardzo szybkie, a animacje płynne. Interfejs jest w miarę intuicyjny, szczególnie gdy już wcześniej mieliśmy do czynienia z Teslą lub innymi chińskimi hybrydami i elektrykami. XPENG daje bezprzewodowy Apple CarPlay i Android Auto – to jest konkretna przewaga nad Teslą. Wbudowana nawigacja obsługuje planowanie trasy z ładowaniem, system ma centrum aplikacji ze swoim sklepem, streaming obrazu z urządzeń zewnętrznych (u nas to nie działało) i aktualizacje OTA.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Z punktu widzenia fana technologii bardzo dobre są kamery. Obraz jest ostry, szybko się przełącza, a widok przestrzenny auta pomaga w manewrowaniu. Są też funkcje typowe dla najnowocześniejszych aut: tryb wartownika, wideorejestrator po podłączeniu własnego pendrive, asystent głosowy Hey XPENG, zdalne sterowanie z aplikacji, klucz Bluetooth i możliwość tworzenia automatyzacji X-Combo. To ostatnie działa jak samochodowe skróty, które mogą łączyć kilka czynności w jedną sekwencję. To funkcja, z której skorzystają kierowcy, którzy nienawidzą wszelkiego typu elektronicznych pomocników i ostrzegaczy.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Audio jest kolejnym mocnym punktem. System 7.1.4 ma 18 głośników, obsługuje Dolby Atmos i ma moc 960 W. Po sensownym ustawieniu korektora gra niesamowicie przestrzennie i ze świetnym basem. W kabinie są też dwie wentylowane ładowarki indukcyjne 50 W, kilka portów USB, w tym USB-C do 60 W, oraz cyfrowe lusterko wsteczne z 9-calowym ekranem. To lusterko na początku wymaga przyzwyczajenia, ale w nocy i przy załadowanym bagażniku ma sens. Lusterko może też działać normalnie bez wsparcia kamery.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Największy minus systemu jest typowy dla aut zbudowanych wokół ekranu. 99 proc. funkcji jest dostępnych w menu na tablecie. Dobrze, że kierunek nawiewu reguluje się ręcznie (przed face liftingiem było inaczej), a na kierownicy zostały prawdziwe, klikalne przyciski. To kompromis między cyfrowym kokpitem a normalną ergonomią. Należy jednak od razu zapamiętać, że aby ustawić lusterka, musimy znaleźć odpowiednią funkcję w menu systemu operacyjnego.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Część usług jest dostępna także z aplikacji na smartfon (np. parkowanie bez kierowcy), ale w prasowych autach nie można przypisywać samochodu do apki.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h2&gt;&lt;strong&gt;Jazda - nie sport, tylko bardzo szybki komfort&lt;/strong&gt;&lt;/h2&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;G6 RWD Long Range Pro nie jest samochodem sportowym. 296 KM i 440 Nm dają płynne, natychmiastowe przyspieszenie, ale charakter napędu jest bardziej liniowy, miły dla pasażerów niż brutalny. Nawet w trybie sport nie kopie kierowcy w plecy, tylko bardzo sprawnie nabiera prędkości. Gdy chcemy nieco więcej emocji, musimy zdecydować się na najmocniejszą wersję Performance. Wówczas otrzymamy też jako bonus bezpieczniejszy napęd na 4 koła.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Zawieszenie jest komfortowe. Samochód dobrze filtruje nierówności i nie sprawia wrażenia miękkiej kanapy. Przy dynamicznej jeździe czuć masę ponad 2,1 tony, ale nisko położony akumulator pomaga utrzymać stabilność. To nie jest auto do szaleństw na zakrętach, tylko bardzo szybki, cichy i wygodny środek transportu na co dzień oraz w trasie.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;W mieście G6 był w czasie testu bardzo oszczędny. W bardzo dobrych warunkach pogodowych zużycie potrafiło zejść w okolice 13 kWh/100 km. W ruchu mieszanym rozsądne są wartości w okolicach 16-18 kWh/100 km, a przy autostradowych prędkościach trzeba liczyć raczej 19-22 kWh/100 km, zależnie od temperatury, wiatru, opon i stylu jazdy. Po doładowaniu komputer potrafił pokazywać dynamiczny zasięg przekraczający 500 km.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Asystenci jazdy robią bardzo dobre pierwsze wrażenie. Adaptacyjny tempomat, utrzymanie pasa, aktywna zmiana pasa i widok otoczenia SR są realnym wsparciem. System potrafi informować o ruszeniu auta z przodu, ostrzegać o ryzyku kolizji, rozpoznawać znaki i monitorować martwe pole. Trzeba jednak pamiętać, że to nadal asystenci, a nie autonomiczna jazda.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h2&gt;&lt;strong&gt;Ładowanie – kolejny ważny argument za G6&lt;/strong&gt;&lt;/h2&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Architektura 800 V SiC i akumulator LFP 5C to przewagi tego auta. W teorii G6 Long Range Pro przyjmuje do 451 kW mocy DC i ładuje się od 10 do 80 proc. w 12 minut. Oczywiście realny wynik zależy od stacji, temperatury baterii i jej przygotowania przed ładowaniem, ale sam potencjał jest imponujący. W Polsce raczej nie znajdziemy stacji, która dostarczy nam aż 451 kW mocy.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Ładowanie AC ma 11 kW, czyli standardowo dla tej klasy. Pełne uzupełnienie energii w domu lub na wallboxie trwa kilka godzin, a w praktyce większość użytkowników będzie ładować auto nocą albo podczas pracy. Jest również V2L 230 V o mocy do 6 kW, więc samochód może zasilić urządzenia zewnętrzne. To funkcja, którą docenią osoby jeżdżące na camping albo pracujące w terenie.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h2&gt;&lt;strong&gt;Praktyczność - brakuje frunka&lt;/strong&gt;&lt;/h2&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Bagażnik ma 571 l, a po złożeniu tylnej kanapy 1374 l. Jest szeroki, ustawny i łatwy do załadunku. Pod podłogą znalazło się dodatkowe miejsce na przewody, ale z przodu nie ma frunka. Pod maską mamy dostęp serwisowy i płyn do spryskiwaczy, lecz nie schowamy tam torby z kablami. Dla fanów Tesli będzie to jedna z bardziej oczywistych różnic na minus.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Z tyłu miejsca jest dużo, dach panoramiczny poprawia wrażenie przestrzeni, a kanapa z regulowanym oparciem pozwala wygodniej przejechać dłuższą trasę. Szkoda tylko, że XPENG nie dodał trzeciej strefy klimatyzacji i osobnego panelu sterowania dla pasażerów. W samochodzie tak mocno nastawionym na komfort brakuje też ekranu z tyłu, choć oczywiście można podłączyć własne urządzenie.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h2&gt;&lt;strong&gt;Werdykt&lt;/strong&gt;&lt;/h2&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;XPENG G6 RWD Long Range Pro jest jednym z najciekawszych elektrycznych SUV-ów w swojej cenie. Nie dlatego, że jest tani, bo 223 900 zł to nadal duże pieniądze. Jest ciekawy dlatego, że za tę kwotę oferuje poziom komfortu, wyposażenia i technologii, który u europejskich konkurentów kosztuje około 2 razy więcej. Niesamowite wnętrze, fotele, masaż, audio, wyciszenie, kamery, CarPlay, Android Auto, asystenci i ładowanie 451 kW tworzą pakiet, który trudno zignorować.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Najbliższym rywalem pozostaje Tesla Model Y. Tesla ma silniejszą, kultową markę, szerszą sieć serwisów, ekosystem ładowania i bardzo dopracowane oprogramowanie. XPENG odpowiada ciszą, komfortem, wyposażeniem, multimediami i ładowaniem, które na odpowiedniej stacji deklasuje Teslę. G6 nie jest autem perfekcyjnym, ale do perfekcji jest bardzo blisko. Należy podkreślić, że obie marki wyceniają swoje samochody bardzo podobnie i raczej nie jest to przypadek.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Największym ryzykiem zakupu Xpenga pozostaje status marki w Polsce. Sieć sprzedaży i serwisu dopiero się rozbudowuje. Sam produkt jest jednak zaskakująco dojrzały. G6 RWD Long Range Pro to auto dla kierowcy, który chce elektryka nowej generacji, bardzo luksusowego, ale też dużo tańszego niż 300 tys. zł. Dla gadżeciarza jest tu maksymalnie dużo zabawy, dla rodziny dużo przestrzeni, a dla kierowcy bardzo przyjemny napęd, dobry zasięg i szybkie ładowanie. To ciekawa alternatywa dla osób, które zastanawiają się się nad Teslą Y, ale np. nie darzą sympatią szefa tej firmy.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Każdy, kto przejechał się tym samochodem w czasie naszego krótkiego testu, był w szoku, jaki poziom rozwoju prezentuje chińska motoryzacja, a należy pamiętać, że Xpeng to także modele G9, P7+ oraz najnowszy X9, a nad Xpengiem są jeszcze takie marki jak np. Denza lub Zeekr. Projektanci Skody, Volkswagena, ale także europejskich marek premium chyba w ostatnich latach nie śpią zbyt spokojnie, obserwując kolejne chińskie auta, które są wprowadzane, a nawet też już są produkowane na naszym kontynencie.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h2&gt;&lt;strong&gt;Największe zalety&lt;/strong&gt;&lt;/h2&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;ul&gt;
	&lt;li&gt;Bardzo wysoki komfort jazdy i świetne wyciszenie kabiny.&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;Bogate wyposażenie standardowe, w tym masaż, wentylacja foteli, podgrzewana kanapa i skóra Nappa w wersji Pro.&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;800-woltowa architektura i ładowanie DC do 451 kW.&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;Realnie niskie zużycie energii w mieście i dobry zasięg w codziennym użytkowaniu.&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;Bardzo dobre kamery 360 stopni i rozbudowany widok otoczenia.&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;Bezprzewodowy Apple CarPlay i Android Auto.&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;Mocny, przestrzenny system audio 7.1.4 z 18 głośnikami.&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;Duża przestrzeń w drugim rzędzie i ustawny bagażnik.&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;Przyjemna, liniowa charakterystyka napędu.&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;Atrakcyjna relacja ceny do wyposażenia i jakości wnętrza.&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;Bardzo atrakcyjny design, choć jest wzorowany na Tesli Y.&lt;/li&gt;
&lt;/ul&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h2&gt;&lt;strong&gt;Największe wady&lt;/strong&gt;&lt;/h2&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;ul&gt;
	&lt;li&gt;Brak bagażnika z przodu.&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;Brak HUD-a.&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;Ręczna regulacja kierownicy.&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;Brak schowka przed pasażerem.&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;Brak trzeciej strefy klimatyzacji i osobnego panelu dla pasażerów z tyłu.&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;Brak dodatkowego ekranu dla pasażera lub tylnego rzędu.&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;Okazjonalne niedoskonałości systemu multimedialnego.&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;Marka ma w Polsce krótką historię, a sieć serwisowa dopiero rośnie.&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;W tej wersji brak napędu 4x4.&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;Brak mocniejszych emocji w trybie Sport.&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;Oprogramowanie bez polskiej wersji językowej.&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;Bezużyteczny asystent głosowy.&lt;/li&gt;
&lt;/ul&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;
    </content>
  </entry>
  <entry>
    <title>Test Xiaomi 17T Pro - potężna bateria i świetny teleobiektyw w rozsądnej cenie</title>
    <link href="http://gsmonline.pl/artykuly/test-xiaomi-17t-pro-potezna-bateria-i-swietny-teleobiektyw-w-rozsadnej-cenie"/>
    <id>http://gsmonline.pl/artykuly/test-xiaomi-17t-pro-potezna-bateria-i-swietny-teleobiektyw-w-rozsadnej-cenie</id>
    <updated>2026-06-19T16:14:00+02:00</updated>
    <author>
      <name>Jan Rybczyński</name>
    </author>
    <content type="html">
&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Seria T od Xiaomi stanowi pomost między urządzeniami ze średniej półki a najdroższymi flagowcami. Premierę wersji T Pro można uznać, za takiego niemal flagowca drugiej połowy roku. Najnowszy Xiaomi 17T Pro wprowadza kilka użytecznych zmian w porównaniu do ubiegłorocznego modelu. Producent postawił przede wszystkim na pojemniejszą baterię, nowy procesor MediaTek Dimensity 9500 oraz usprawniony aparat główny. Telefon w wersji z 12 GB pamięci RAM i 512 GB przestrzeni na pliki kosztuje 3999 zł. Sprawdziliśmy, jak ten smartfon wypada w codziennym użytkowaniu i czy warto rozważyć jego zakup.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h2 dir="ltr"&gt;&lt;strong&gt;Design&lt;/strong&gt;&lt;/h2&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Pod kątem wyglądu testowany telefon mocno nawiązuje do swojego poprzednika. Xiaomi 17T Pro ma wymiary 162,2 x 77,5 x 8,25 mm i waży 219 g, co oznacza, że jest to duży telefon. Przód i tył obudowy chroni szkło Gorilla Glass 7i, a ramka została wykonana z aluminium. Konstrukcja jest starannie spasowana i spełnia normę uszczelnienia IP68, co gwarantuje odporność na pył oraz zanurzenie w wodzie. Dostępne kolory wykończenia to czarny, niebieski oraz fioletowy. Tył telefonu ma matową strukturę, która dobrze opiera się zbieraniu zabrudzeń i odcisków palców. Wyspa aparatów zauważalnie wystaje ponad obrys plecków, co z jednej strony uniemożliwia położenie go płasko na stole, ale z drugiej stanowi oparcie dla palca podczas obsługi jedną ręką. Wyspa jest na tyle szeroka i płaska, że telefon nie chybocze się na stole podczas np. pisania.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Optyczny czytnik linii papilarnych umieszczono pod ekranem, trochę zbyt blisko dolnej krawędzi, jednak samo jego działanie jest bardzo szybkie i powtarzalne w codziennych sytuacjach. Smartfon ma głośniki stereo wspierające technologię Dolby Atmos, jednak wykorzystują one niesymetryczny podział na kanały, opierając się o górny głośnik do rozmów. Z tego powodu dolny głośnik zawsze gra głośniej i ma wyraźniejszy bas, podczas gdy ten na górze brzmi płasko, a na wyższych poziomach głośności mocniej zniekształca dźwięk.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h2 dir="ltr"&gt;&lt;strong&gt;Wyświetlacz&lt;/strong&gt;&lt;/h2&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Model 17T Pro ma ekran AMOLED o przekątnej 6,83 cala, rozdzielczości 2772 x 1280 pikseli i maksymalnym odświeżaniu 144 Hz. Zastosowano tutaj adaptacyjny mechanizm odświeżania, który dostosowuje się do oglądanych treści, aby oszczędzać energię, choć system niezwykle rzadko wskakuje na poziom pełnych 144 Hz, ograniczając ten wynik głównie do wspieranych gier. Panel obsługuje standardy HDR10+ oraz Dolby Vision, a jego szczytowa jasność w trybie automatycznym potrafi dobić do imponujących 3500 nitów. Podczas spacerów w pełnym słońcu możemy być spokojni o czytelność ekranu w dowolnych warunkach, chociaż muszę przyznać, że automatyczny dobór podświetlenia potrafi być kapryśny i czasami wymusza ręczną poprawkę na suwaku.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Wyświetlacz oferuje 12-bitową głębię kolorów i wykorzystuje przyciemnianie o częstotliwości 3840 Hz, co zauważalnie redukuje zmęczenie oczu. W ustawieniach można znaleźć funkcje systemowe dbające o wzrok: certyfikaty TÜV Rheinland poświadczające o zminimalizowanym migotaniu, niskiej emisji światła niebieskiego i inteligentnym dostosowywaniu barw do rytmu dobowego.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h2 dir="ltr"&gt;&lt;strong&gt;Specyfikacja i system&lt;/strong&gt;&lt;/h2&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Sercem telefonu jest najnowszy układ MediaTek Dimensity 9500 wyprodukowany w litografii 3 nm. Procesor współdziała z 12 GB pamięci RAM LPDDR5X oraz ma 512 GB szybkiej pamięci na dane w standardzie UFS 4.1. W benchmarku AnTuTu smartfon uzyskał 3373757 punktów, bez trudu plasując się w pierwszej dziesiątce najpotężniejszych telefonów na rynku w momencie rynkowej premiery. Xiaomi 17T Pro działa bez najmniejszych zacięć i dobrze sprawdza się w wymagających grach mobilnych. W testach syntetycznych widać lekki spadek mocy po paru minutach maksymalnego obciążenia rdzeni, jednak przy tradycyjnym użytkowaniu nie da się tego w żaden sposób odczuć.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Pakiet rozwiązań komunikacyjnych obejmuje pełne wsparcie dla sieci 5G, nowoczesne Wi-Fi 7, Bluetooth w wersji 6.0, moduł NFC oraz emiter podczerwieni spełniający role uniwersalnego pilota. Nawigacja bazuje na następującym zestawie systemów: GPS, GLONASS, Beidou, Galileo, NavIC oraz QZSS. Telefon jest wyposażony w zestaw czujników, do których należą: czujnik światła otoczenia, czujnik zbliżeniowy, akcelerometr, kompas elektroniczny, żyroskop, czujnik migotania obrazu oraz czujnik temperatury barwowej.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Całość pracuje na systemie operacyjnym Android 16 z nakładką Xiaomi HyperOS 3. Klienci mogą liczyć na solidne wsparcie producenta obejmujące pięć lat dużych aktualizacji systemu operacyjnego oraz sześć lat wprowadzania zabezpieczeń.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Oprogramowanie obfituje w inteligentne narzędzia zgrupowane w menu Xiaomi HyperAI. Znajdziemy tu wsparcie asystenta Google Gemini oraz ułatwiające wyszukiwanie informacji rozwiązanie Circle to Search. Dużym ułatwieniem jest funkcja Pisanie SI, zintegrowana z aplikacją Notatki, która pozwala na streszczanie długich artykułów, rozbudowywanie krótkich zapisków, a także sprawdzanie pisowni i poprawę stylistyki. Co ważne, inteligentna edycja tekstu, a także transkrypcja w systemowym dyktafonie działają w języku polskim. Sam dyktafon (Rozpoznawanie mowy SI) potrafi w czasie rzeczywistym przekształcać mowę na tekst, automatycznie rozróżniać i etykietować mówców, a po zakończeniu nagrania przygotować jego krótkie podsumowanie.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Pakiet HyperAI to także Asystent narzędzi twórczych SI, który rozszerza możliwości edycji zdjęć i filmów. W jego skład wchodzi inteligentne powiększanie kadrów, wycinanie obiektów, profesjonalne usuwanie niechcianych elementów z tła, podnoszenie rozdzielczości do Ultra HD oraz zautomatyzowany montaż krótkich klipów wideo. Ciekawym wizualnym dodatkiem są Dynamiczne tapety SI, które potrafią ożywić statyczne zdjęcia ludzi, zwierząt czy rysunków, zamieniając je w krótkie formy wideo.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Narzędzia komunikacyjne obejmują Tłumacza symultanicznego SI do rozmów telefonicznych i spotkań online, a także Tłumaczenie rozmowy SI (twarzą w twarz na podzielonym ekranie) i dwujęzyczne Napisy SI generowane w czasie rzeczywistym. Trzeba jednak zaznaczyć, że wopcje bezpośredniego tłumaczenia rozmów i napisów wspierają obecnie komunikację między językiem angielskim, chińskim, japońskim oraz koreańskim. &lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h2 dir="ltr"&gt;&lt;strong&gt;Zestaw aparatów&lt;/strong&gt;&lt;/h2&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Xiaomi 17T Pro korzysta z optyki Leica Summilux i oferuje bardzo uniwersalny zestaw aparatów obejmujący zakres ogniskowych od 15 mm do 115 mm. Szczególnie interesująco prezentuje się teleobiektyw peryskopowy z pięciokrotnym zoomem optycznym.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Specyfikacja aparatów wygląda następująco:&lt;/p&gt;

&lt;ul dir="ltr"&gt;
	&lt;li role="presentation"&gt;50 MP, f/1.67, 23 mm, matryca Light Fusion 950, OIS, PDAF – aparat główny&lt;/li&gt;
	&lt;li role="presentation"&gt;50 MP, f/3.0, 115 mm, OIS, PDAF – aparat z teleobiektywem peryskopowym o powiększeniu 5x&lt;/li&gt;
	&lt;li role="presentation"&gt;12 MP, f/2.2, 15 mm, 120° – aparat szerokokątny&lt;/li&gt;
	&lt;li role="presentation"&gt;32 MP, f/2.2, 21 mm – przedni aparat do selfie&lt;/li&gt;
&lt;/ul&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Telefon oferuje dwa profile kolorystyczne Leica: Authentic oraz Vibrant. Dostępne są również filtry Leica, charakterystyczny dźwięk migawki, znak wodny Leica, śledzenie obiektów, tryb dokumentów, tryb profesjonalny, RAW, supermakro oraz zestaw ogniskowych Leica obejmujący 23, 28, 35, 46, 75 i 115 mm.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Największe wrażenie robi aparat główny i teleobiektyw. Zdjęcia są bardzo szczegółowe, mają szeroki zakres dynamiczny i atrakcyjną kolorystykę. Domyślny profil Leica Vibrant potrafi mocno podbijać nasycenie, ale większości użytkowników taki efekt powinien przypaść do gustu.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Teleobiektyw 5x należy do najmocniejszych punktów telefonu. Oferuje jakość zbliżoną do flagowców, a zdjęcia wykonywane przy powiększeniu 10x pozostają zaskakująco użyteczne. Dodatkowo niewielka minimalna odległość ostrzenia pozwala wykonywać bardzo ciekawe zbliżenia.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Aparat szerokokątny prezentuje dobry poziom, choć wyraźnie ustępuje dwóm pozostałym modułom. Jego największym ograniczeniem jest brak autofokusa oraz słaba jakość zdjęć nocnych.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;W nocy aparat główny nadal radzi sobie bardzo dobrze, zachowując dużą ilość szczegółów i naturalne kolory. Teleobiektyw również utrzymuje wysoki poziom, choć przy bardzo słabym świetle zaczyna być widoczny spadek szczegółowości.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Przedni aparat zapewnia poprawną jakość zdjęć, ale nie wyróżnia się na tle konkurencji.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Jeżeli chodzi o wideo, Xiaomi 17T Pro oferuje bardzo szerokie możliwości:&lt;/p&gt;

&lt;ul dir="ltr"&gt;
	&lt;li role="presentation"&gt;8K przy 30 kl./s&lt;/li&gt;
	&lt;li role="presentation"&gt;4K przy 120 kl./s&lt;/li&gt;
	&lt;li role="presentation"&gt;4K HDR10+ przy 30 i 60 kl./s&lt;/li&gt;
	&lt;li role="presentation"&gt;Log do 4K przy 30 i 60 kl./s&lt;/li&gt;
	&lt;li role="presentation"&gt;tryb filmowy do 4K przy 60 kl./s&lt;/li&gt;
	&lt;li role="presentation"&gt;slow motion do 1920 kl./s&lt;/li&gt;
&lt;/ul&gt;

&lt;p&gt;Nagrania z aparatu głównego i teleobiektywu prezentują wysoki poziom szczegółowości i dobrą kolorystykę. Stabilizacja działa skutecznie podczas normalnego użytkowania, choć podczas chodzenia nie należy do ścisłej czołówki rynku. Aparat szerokokątny dobrze sprawdza się za dnia, ale po zmroku jego jakość wyraźnie spada.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h2 dir="ltr"&gt;&lt;strong&gt;Bateria&lt;/strong&gt;&lt;/h2&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Jedną z najważniejszych nowości w Xiaomi 17T Pro jest akumulator krzemowo-węglowy o pojemności 7000 mAh.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Telefon obsługuje:&lt;/p&gt;

&lt;ul dir="ltr"&gt;
	&lt;li role="presentation"&gt;ładowanie przewodowe 100 W&lt;/li&gt;
	&lt;li role="presentation"&gt;ładowanie bezprzewodowe 50 W&lt;/li&gt;
	&lt;li role="presentation"&gt;ładowanie zwrotne przewodowe 22,5 W&lt;/li&gt;
&lt;/ul&gt;

&lt;p&gt;Czas pracy stoi na bardzo wysokim poziomie. Xiaomi 17T Pro należy do najdłużej działających smartfonów w swojej klasie. W testach potrafi wyraźnie przekroczyć dwa dni umiarkowanego użytkowania, a podczas ciągłego odtwarzania materiałów wideo osiąga wyniki lepsze od większości konkurentów, zbliżając się do 30 godzin.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Mimo wzrostu mocy ładowania do 100 W pełne ładowanie nie jest rekordowo szybkie. Duża bateria wymaga więcej czasu niż w poprzedniej generacji, ale nadal mówimy o czasie bardzo konkurencyjnym na tle większości flagowców.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Na plus należy zaliczyć obsługę standardu Power Delivery PPS o mocy do 100 W oraz rozbudowane funkcje ochrony akumulatora, takie jak inteligentne ładowanie i ograniczenie ładowania do 80%.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h3 dir="ltr"&gt;&lt;strong&gt;Xiaomi 17T Pro – co zmieniło się względem Xiaomi 17T?&lt;/strong&gt;&lt;/h3&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Na pierwszy rzut oka Xiaomi 17T Pro i Xiaomi 17T są bardzo podobnymi smartfonami. Oba modele oferują ekran AMOLED o wysokiej jasności, baterie krzemowo-węglowe nowej generacji, teleobiektyw Leica 5x oraz system HyperOS 3 z rozbudowanym pakietem funkcji AI. Różnice pojawiają się jednak praktycznie w każdym kluczowym obszarze specyfikacji, a ich suma sprawia, że wersja Pro jest urządzeniem wyraźnie bardziej flagowym.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h4 dir="ltr"&gt;&lt;strong&gt;Wydajność – przeskok o klasę wyżej&lt;/strong&gt;&lt;/h4&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Największą różnicą jest procesor. Xiaomi 17T korzysta z układu MediaTek Dimensity 8500-Ultra, który osiąga około 2,2–2,4 mln punktów w AnTuTu. W modelu Pro zastosowano natomiast flagowy MediaTek Dimensity 9500 wykonany w litografii 3 nm.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;W praktyce oznacza to około 40–50% wyższą wydajność obliczeniową oraz znacznie większy zapas mocy podczas grania, obróbki zdjęć i pracy z funkcjami AI. Xiaomi 17T jest bardzo szybkim smartfonem, ale 17T Pro należy już do ścisłej czołówki najwydajniejszych telefonów na rynku.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h4 dir="ltr"&gt;&lt;strong&gt;Większy i bardziej zaawansowany ekran&lt;/strong&gt;&lt;/h4&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Oba smartfony wykorzystują panele AMOLED o jasności do 3500 nitów, obsłudze HDR10+ i Dolby Vision, jednak ekran w modelu Pro jest większy.&lt;/p&gt;

&lt;ul dir="ltr"&gt;
	&lt;li role="presentation"&gt;Xiaomi 17T: 6,59 cala, 2756 × 1268 px, 120 Hz&lt;/li&gt;
	&lt;li role="presentation"&gt;Xiaomi 17T Pro: 6,83 cala, 2772 × 1280 px, 144 Hz&lt;/li&gt;
&lt;/ul&gt;

&lt;p&gt;Dodatkowo Xiaomi 17T Pro oferuje wyższą częstotliwość odświeżania oraz szybsze próbkowanie dotyku, co docenią przede wszystkim gracze.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h4 dir="ltr"&gt;&lt;strong&gt;Lepsze aparaty i większa matryca główna&lt;/strong&gt;&lt;/h4&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Oba telefony po raz pierwszy w historii serii T otrzymały teleobiektyw Leica 5x z optyczną stabilizacją obrazu. To oznacza, że nawet podstawowy Xiaomi 17T oferuje możliwości fotograficzne, które jeszcze niedawno były zarezerwowane dla najdroższych flagowców.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Wersja Pro idzie jednak krok dalej. Zastosowano w niej większą matrycę Light Fusion 950 zamiast Light Fusion 800.&lt;/p&gt;

&lt;ul dir="ltr"&gt;
	&lt;li role="presentation"&gt;Xiaomi 17T: Light Fusion 800 (1/1,55")&lt;/li&gt;
	&lt;li role="presentation"&gt;Xiaomi 17T Pro: Light Fusion 950&lt;/li&gt;
&lt;/ul&gt;

&lt;p&gt;Większy sensor przekłada się przede wszystkim na lepszą jakość zdjęć nocnych, wyższą szczegółowość oraz większy zakres dynamiczny.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Jeszcze większa przewaga pojawia się przy filmowaniu. Xiaomi 17T nagrywa maksymalnie w 4K HDR10+, natomiast Xiaomi 17T Pro oferuje:&lt;/p&gt;

&lt;ul dir="ltr"&gt;
	&lt;li role="presentation"&gt;nagrywanie 8K 30 fps,&lt;/li&gt;
	&lt;li role="presentation"&gt;4K 120 fps,&lt;/li&gt;
	&lt;li role="presentation"&gt;4K HDR10+,&lt;/li&gt;
	&lt;li role="presentation"&gt;zapis Log,&lt;/li&gt;
	&lt;li role="presentation"&gt;zaawansowane tryby filmowe.&lt;/li&gt;
&lt;/ul&gt;

&lt;p&gt;Jeżeli ktoś regularnie nagrywa materiały wideo, różnica jest bardzo wyraźna.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h4 dir="ltr"&gt;&lt;strong&gt;Bateria – jeszcze większa pojemność&lt;/strong&gt;&lt;/h4&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Xiaomi 17T już imponował baterią 6500 mAh, ale model Pro podnosi poprzeczkę jeszcze wyżej.&lt;/p&gt;

&lt;ul dir="ltr"&gt;
	&lt;li role="presentation"&gt;Xiaomi 17T: 6500 mAh&lt;/li&gt;
	&lt;li role="presentation"&gt;Xiaomi 17T Pro: 7000 mAh&lt;/li&gt;
&lt;/ul&gt;

&lt;p&gt;To jeden z największych akumulatorów dostępnych obecnie w smartfonach klasy premium.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h4 dir="ltr"&gt;&lt;strong&gt;Ładowanie – tutaj przewaga Pro jest ogromna&lt;/strong&gt;&lt;/h4&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;To obszar, w którym różnice są najbardziej odczuwalne na co dzień.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Xiaomi 17T oferuje:&lt;/p&gt;

&lt;ul dir="ltr"&gt;
	&lt;li role="presentation"&gt;ładowanie przewodowe 67 W,&lt;/li&gt;
	&lt;li role="presentation"&gt;brak ładowania bezprzewodowego.&lt;/li&gt;
&lt;/ul&gt;

&lt;p&gt;Xiaomi 17T Pro oferuje:&lt;/p&gt;

&lt;ul dir="ltr"&gt;
	&lt;li role="presentation"&gt;ładowanie przewodowe 100 W,&lt;/li&gt;
	&lt;li role="presentation"&gt;ładowanie bezprzewodowe 50 W,&lt;/li&gt;
	&lt;li role="presentation"&gt;ładowanie zwrotne 22,5 W.&lt;/li&gt;
&lt;/ul&gt;

&lt;p&gt;Dla osób korzystających z ładowarek indukcyjnych już sam fakt obecności ładowania bezprzewodowego może być argumentem przemawiającym za dopłatą do wersji Pro.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h4 dir="ltr"&gt;&lt;strong&gt;Łączność – Pro wprowadza Wi-Fi 7&lt;/strong&gt;&lt;/h4&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Różnica nie jest dziś bardzo istotna dla większości użytkowników, ale model Pro otrzymał nowszy standard sieci bezprzewodowej.&lt;/p&gt;

&lt;ul dir="ltr"&gt;
	&lt;li role="presentation"&gt;Xiaomi 17T: Wi-Fi 6E&lt;/li&gt;
	&lt;li role="presentation"&gt;Xiaomi 17T Pro: Wi-Fi 7&lt;/li&gt;
&lt;/ul&gt;

&lt;p&gt;Przy nowoczesnych routerach pozwala to osiągać wyższe prędkości transmisji i niższe opóźnienia.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h4 dir="ltr"&gt;&lt;strong&gt;Konstrukcja premium&lt;/strong&gt;&lt;/h4&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Oba modele posiadają certyfikat IP68 i szkło Gorilla Glass 7i, ale Xiaomi 17T Pro wykorzystuje aluminiową ramę zamiast ramy wykonanej z tworzywa sztucznego.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Dzięki temu telefon sprawia bardziej flagowe wrażenie i jest nieco sztywniejszy konstrukcyjnie.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h3 dir="ltr"&gt;&lt;strong&gt;Czy warto dopłacić do Xiaomi 17T Pro?&lt;/strong&gt;&lt;/h3&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Jeżeli zależy nam przede wszystkim na bardzo dobrym aparacie z teleobiektywem 5x, długim czasie pracy i rozsądnej cenie, Xiaomi 17T pozostaje niezwykle atrakcyjną propozycją.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Xiaomi 17T Pro jest natomiast skierowany do bardziej wymagających użytkowników. Oferuje wyraźnie szybszy procesor, lepszy aparat główny, bardziej zaawansowane możliwości filmowe, większą baterię, szybsze ładowanie, ładowanie bezprzewodowe oraz Wi-Fi 7. Nie jest to więc kosmetyczne odświeżenie, lecz pełnoprawny model premium, który pod wieloma względami zbliża się do flagowej serii Xiaomi 17.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h2 dir="ltr"&gt;&lt;strong&gt;Podsumowanie&lt;/strong&gt;&lt;/h2&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Xiaomi 17T Pro jest jednym z najbardziej kompletnych smartfonów w swojej klasie cenowej. Oferuje bardzo wydajny procesor, świetny ekran AMOLED, długi czas pracy na baterii oraz wyjątkowo udany teleobiektyw 5x, który nadal pozostaje rzadkością poza najdroższymi flagowcami.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Największą przewagą nad wieloma konkurentami okazuje się połączenie dużej baterii 7000 mAh z bezprzewodowym ładowaniem 50 W oraz rozbudowanym zestawem aparatów Leica. To telefon, który dobrze sprawdza się zarówno w codziennym użytkowaniu, jak i podczas fotografowania.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Nie obyło się jednak bez kompromisów. Głośniki mogłyby brzmieć lepiej, aparat szerokokątny jest najsłabszym ogniwem zestawu fotograficznego i głównym niedociągnięciem w porównaniu do najdroższych flagowców - nie ma autofokusa i słabo radzi sobie po zmroku. Warto zaznaczyć, że maksymalne odświeżanie 144 Hz jest wykorzystywane rzadziej, niż sugerują materiały marketingowe.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Cena 3999 zł za wersję 12/512 GB jest wysoka, ale biorąc pod uwagę wyposażenie, możliwości fotograficzne i pojemność baterii, a także wysokie ceny pamięci, Xiaomi 17T Pro pozostaje bardzo konkurencyjną propozycją w segmencie premium.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h2 dir="ltr"&gt;&lt;strong&gt;&lt;span style="color:#FF0000;"&gt;Nasz test tańszej wersji Xiaomi 17T można znaleźć &lt;/span&gt;&lt;a href="https://gsmonline.pl/artykuly/test-xiaomi-17t-pojemna-bateria-i-zaawansowany-teleobiektyw-w-rozsadnej-cenie"&gt;&lt;span style="color:#FF0000;"&gt;tutaj&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="color:#FF0000;"&gt;.&lt;/span&gt;&lt;/strong&gt;&lt;/h2&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;&lt;strong&gt;Zalety:&lt;/strong&gt;&lt;/p&gt;

&lt;ul&gt;
	&lt;li role="presentation"&gt;bardzo wydajny procesor MediaTek Dimensity 9500&lt;/li&gt;
	&lt;li role="presentation"&gt;ekran AMOLED o wysokiej jasności i obsłudze HDR10+ oraz Dolby Vision&lt;/li&gt;
	&lt;li role="presentation"&gt;bardzo długi czas pracy na baterii&lt;/li&gt;
	&lt;li role="presentation"&gt;pojemny akumulator krzemowo-węglowy 7000 mAh&lt;/li&gt;
	&lt;li role="presentation"&gt;ładowanie przewodowe 100 W i bezprzewodowe 50 W&lt;/li&gt;
	&lt;li role="presentation"&gt;świetny teleobiektyw 5x&lt;/li&gt;
	&lt;li role="presentation"&gt;wysoka jakość zdjęć z aparatu głównego&lt;/li&gt;
	&lt;li role="presentation"&gt;WiFi 7, Bluetooth 6.0, NFC i eSIM&lt;/li&gt;
	&lt;li role="presentation"&gt;certyfikat IP68&lt;/li&gt;
	&lt;li role="presentation"&gt;5 lat aktualizacji Androida i 6 lat aktualizacji zabezpieczeń&lt;/li&gt;
&lt;/ul&gt;

&lt;p&gt;&lt;strong&gt;Wady:&lt;/strong&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;ul&gt;
	&lt;li role="presentation"&gt;przeciętna jakość głośników stereo&lt;/li&gt;
	&lt;li role="presentation"&gt;brak autofokusa w aparacie szerokokątnym&lt;/li&gt;
	&lt;li role="presentation"&gt;ogólnie niższa jakość aparatu szerokokątnego&lt;/li&gt;
	&lt;li role="presentation"&gt;aparat do selfie nie wyróżnia się na tle konkurencji&lt;/li&gt;
	&lt;li role="presentation"&gt;odświeżanie 144 Hz wykorzystywane jest sporadycznie&lt;/li&gt;
&lt;/ul&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;
    </content>
  </entry>
  <entry>
    <title>JIMMY R9 - test oczyszczacza wody, który zastępuje filtr i czajnik</title>
    <link href="http://gsmonline.pl/artykuly/jimmy-r9-test-oczyszczacza-wody-ktory-zastepuje-filtr-i-czajnik"/>
    <id>http://gsmonline.pl/artykuly/jimmy-r9-test-oczyszczacza-wody-ktory-zastepuje-filtr-i-czajnik</id>
    <updated>2026-06-18T09:08:00+02:00</updated>
    <author>
      <name>Wojciech Piechocki</name>
    </author>
    <content type="html">
&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;&lt;strong&gt;JIMMY R9 to nablatowy oczyszczacz wody z odwróconą osmozą, lampą UV, ekranem TDS i funkcją natychmiastowego podgrzewania. W polskich sklepach kosztuje obecnie około 1499 zł, więc nie jest tanim zamiennikiem dzbanka filtrującego. To raczej urządzenie dla osób, które chcą połączyć filtr RO, dystrybutor gorącej wody, dzbanki na wodę i kontrolę jakości w jednym sprzęcie.&lt;/strong&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h2&gt;&lt;strong&gt;Konstrukcja i obsługa&lt;/strong&gt;&lt;/h2&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Najważniejsza cecha R9 jest widoczna jeszcze przed pierwszym uruchomieniem. Urządzenia nie trzeba montować, podłączać do sieci wodnej ani chować pod zlewem. Wystarczy postawić je na blacie, włożyć zbiornik na wodę surową, zamontować dzbanek i podłączyć przewód zasilający. To duża różnica wobec klasycznych zestawów odwróconej osmozy, które zwykle wymagają miejsca pod zlewem, osobnej wylewki i odpływu.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Obudowa ma wymiary 331 x 252 x 357 mm, a waga urządzenia wynosi 7,72 kg. R9 jest potężny i ma rozmiar dużego ekspresu automatycznego. Zbiornik na wodę surową ma 5 l i jest wsuwany z boku. Po drugiej stronie pracuje dzbanek na czystą wodę o pojemności 1 l.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;W zestawie są 2 dzbanki z Tritanu. Jeden dzbanek może pracować w urządzeniu, a drugi można trzymać w lodówce lub postawić na stole. Standardowy R9 nie chłodzi aktywnie wody, więc drugi dzbanek częściowo kompensuje ten brak. Nie jest to jednak pełny zamiennik dystrybutora z chłodzeniem. Kto pije głównie bardzo zimną wodę, musi pamiętać o wcześniejszym schłodzeniu dzbanka.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Panel dotykowy jest jednym z bardziej udanych elementów konstrukcji. Pokazuje temperaturę, poziom TDS wody surowej i poziom TDS po filtracji, stan filtrów oraz ustawienia porcji. TDS to rozpuszczone w wodzie substancje stałe.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h2&gt;&lt;strong&gt;Filtracja: 3 wkłady, 7 etapów i lampa UV&lt;/strong&gt;&lt;/h2&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;JIMMY opisuje R9 jako system 7-stopniowy. Fizycznie w urządzeniu są 3 wkłady, ale każdy odpowiada za kilka etapów uzdatniania. Pierwszy wkład M2S to filtr kompozytowy z mikrofibry i węgla aktywnego. Jego zadaniem jest wstępne zatrzymanie większych zanieczyszczeń, osadu, rdzy, części nieprzyjemnych zapachów i chloru. Drugi wkład RO-2.0S jest sercem urządzenia, bo zawiera membranę odwróconej osmozy o dokładności 0,0001 mikrona. Trzeci wkład Q2S to filtr mineralizujący z węglem aktywnym, który poprawia smak wody po filtracji.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Odwrócona osmoza działa inaczej niż klasyczny dzbanek z wkładem węglowym. Woda przechodzi przez bardzo drobną membranę, a część substancji rozpuszczonych zostaje oddzielona. Właśnie dlatego R9 ma zbiornik na wodę surową i musi okresowo pozbywać się koncentratu, czyli resztek wody z większą ilością odfiltrowanych substancji. Nie ma tu osobnego wężyka do odpływu, bo urządzenie nie jest podłączone do kanalizacji. Koncentrat wraca do głównego zbiornika i po kilku cyklach trzeba go wylać, przepłukać zbiornik i nalać świeżej wody. To jest najważniejsza różnica między wygodą braku instalacji a pełną bezobsługowością systemu instalowanego pod zlewem.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;W urządzeniu jest też lampa UV-C. Jej zadaniem nie jest filtrowanie wody w sensie mechanicznym, lecz ograniczanie ponownego namnażania drobnoustrojów w dzbanku z wodą czystą. To ma znaczenie szczególnie wtedy, gdy woda stoi przez dłuższy czas w dzbanku lub kiedy jeden z dzbanków regularnie trafia do lodówki.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h2&gt;&lt;strong&gt;TDS i jakość wody&lt;/strong&gt;&lt;/h2&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;R9 mierzy TDS przed i po filtracji. TDS, czyli Total Dissolved Solids, pokazuje ilość rozpuszczonych substancji w wodzie. Sam wynik nie mówi wszystkiego o bezpieczeństwie wody, bo nie rozróżnia dobrych minerałów od niepożądanych zanieczyszczeń, ale jest użytecznym wskaźnikiem pracy filtra. Jeżeli po filtracji wartość spada bardzo wyraźnie, widać, że membrana RO realnie usuwa znaczną część substancji rozpuszczonych.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;W pomiarach użytkowych spadki były duże. R9 skutecznie obniża TDS, a woda po filtracji jest bardziej neutralna i miękka w smaku.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;W testach z mocno zabarwioną wodą, między innymi po dodaniu kawy do zbiornika, R9 dawał klarowną wodę pozbawioną koloru i wyraźnego zapachu.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h2&gt;&lt;strong&gt;Gorąca woda w kilka sekund&lt;/strong&gt;&lt;/h2&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Urządzenie oferuje temperaturę pokojową oraz poziomy 45, 55, 65, 75, 85 i 98 stopni Celsjusza. Do tego dochodzą ustalone w menu ekranowym porcje 60, 90, 120, 200, 300 i 500 ml. W codziennym użyciu to duży atut, bo R9 podgrzewa dokładnie tyle wody, ile wybierzemy. Nie trzeba gotować pełnego czajnika tylko po to, aby zalać herbatę albo przygotować 200 ml wody do kawy.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Są trzy najbardziej oczywiste scenariusze. Pierwszy to herbata, gdzie 85 stopni sprawdzi się przy wielu herbatach zielonych i ziołowych, a 98 stopni przy czarnej herbacie. Drugi to kawa przelewowa lub szybkie przygotowanie wody do dalszego użycia w dripperze. Trzeci to woda do mleka modyfikowanego, gdzie ustawienie 45 stopni i porcji 90 lub 120 ml może być wygodne w nocy. Dodatkowo jest blokada rodzicielska, więc przypadkowe uruchomienie gorącej wody przez dziecko jest trudniejsze.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;W części naszych pomiarów rzeczywista temperatura wody nie zawsze pokrywała się idealnie z deklarowaną, szczególnie przy najwyższych nastawach.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h2&gt;&lt;strong&gt;Woda do kawy i codzienne picie&lt;/strong&gt;&lt;/h2&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;R9 dobrze pasuje do domu, w którym dużo pije się kawy i herbaty. Woda po odwróconej osmozie ma mniej kamienia, więc jest łagodniejsza dla ekspresu, czajnika i innych urządzeń mających kontakt z gorącą wodą. Trzeci filtr nie zostawia jej całkowicie jałowej w smaku, bo dodaje delikatną mineralizację. Efekt jest na szczęście bliższy miękkiej wodzie butelkowanej niż wodzie destylowanej.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;W praktyce największy sens R9 ma tam, gdzie woda kranowa ma wyraźny zapach, wysoką twardość albo metaliczny posmak. Jeżeli ktoś ma bardzo dobrą wodę z kranu i używa prostego filtra tylko okazjonalnie, R9 będzie bardziej luksusem niż koniecznością.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h2&gt;&lt;strong&gt;Szybkość, hałas i ergonomia&lt;/strong&gt;&lt;/h2&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Produkcja zimnej, przefiltrowanej wody trwa kilka minut. Napełnienie litrowego dzbanka zajmuje ponad 3 minuty. Nie jest to problem, jeżeli urządzenie pracuje w tle i uzupełnia dzbanek automatycznie po jego włożeniu. Staje się to odczuwalne dopiero wtedy, gdy naraz potrzebujemy kilku litrów zimnej wody.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Podczas filtrowania słychać pompę. Nie jest to dźwięk przesadnie głośny, ale w cichej kuchni w nocy nieco przeszkadza. Po zakończeniu filtracji R9 nie wydaje żadnych odgłosów.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Na plus wypada wymiana filtrów. Wkłady są dostępne od góry i nie wymagają narzędzi. Urządzenie pokazuje stopień zużycia filtrów, więc użytkownik nie musi zapisywać daty wymiany w kalendarzu. M2S i Q2S wymienia się co 12 miesięcy, a membranę RO-2.0S co 24 miesiące. Realny interwał zależy od jakości wody i intensywności używania.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h2&gt;&lt;strong&gt;Cena urządzenia i filtrów w Polsce&lt;/strong&gt;&lt;/h2&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;W polskiej sprzedaży JIMMY R9 kosztuje obecnie około 1499 zł. R9 Pro, czyli wersja z aktywnym chłodzeniem wody, jest droższa i kosztuje zwykle około 1999 zł lub więcej. Dla standardowego R9 najważniejsze są jednak koszty filtrów.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Pojedynczy filtr M2S kosztuje od około 149 zł. Filtr Q2S kosztuje około 169,99 zł. Membrana RO-2.0S kosztuje od około 249 zł. Zestaw 3 wkładów M2S, RO-2.0S i Q2S jest dostępny za około 589 zł. Przy wymianie M2S i Q2S raz w roku oraz membrany RO co 2 lata orientacyjny roczny koszt filtrów wynosi około 443 zł, jeżeli liczymy po najniższych cenach pojedynczych wkładów. To więcej niż koszt prostych dzbanków filtrujących, ale mniej niż regularne kupowanie dużych ilości markowej wody butelkowanej.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h2&gt;&lt;strong&gt;Specyfikacja w skrócie&lt;/strong&gt;&lt;/h2&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;table align="center" border="2" cellpadding="6" cellspacing="0" width="100%"&gt;
	&lt;tbody&gt;
		&lt;tr&gt;
			&lt;td&gt;
			&lt;p&gt;Parametr&lt;/p&gt;
			&lt;/td&gt;
			&lt;td&gt;
			&lt;p&gt;JIMMY R9&lt;/p&gt;
			&lt;/td&gt;
		&lt;/tr&gt;
		&lt;tr&gt;
			&lt;td&gt;
			&lt;p&gt;Typ&lt;/p&gt;
			&lt;/td&gt;
			&lt;td&gt;
			&lt;p&gt;nablatowy oczyszczacz wody RO z UV-C&lt;/p&gt;
			&lt;/td&gt;
		&lt;/tr&gt;
		&lt;tr&gt;
			&lt;td&gt;
			&lt;p&gt;Zbiornik wody surowej&lt;/p&gt;
			&lt;/td&gt;
			&lt;td&gt;
			&lt;p&gt;5 l&lt;/p&gt;
			&lt;/td&gt;
		&lt;/tr&gt;
		&lt;tr&gt;
			&lt;td&gt;
			&lt;p&gt;Dzbanki na czystą wodę&lt;/p&gt;
			&lt;/td&gt;
			&lt;td&gt;
			&lt;p&gt;2 x 1 l, Tritan&lt;/p&gt;
			&lt;/td&gt;
		&lt;/tr&gt;
		&lt;tr&gt;
			&lt;td&gt;
			&lt;p&gt;Temperatury&lt;/p&gt;
			&lt;/td&gt;
			&lt;td&gt;
			&lt;p&gt;pokojowa, 45, 55, 65, 75, 85, 98 stopni C&lt;/p&gt;
			&lt;/td&gt;
		&lt;/tr&gt;
		&lt;tr&gt;
			&lt;td&gt;
			&lt;p&gt;Porcje wody&lt;/p&gt;
			&lt;/td&gt;
			&lt;td&gt;
			&lt;p&gt;60, 90, 120, 200, 300, 500 ml&lt;/p&gt;
			&lt;/td&gt;
		&lt;/tr&gt;
		&lt;tr&gt;
			&lt;td&gt;
			&lt;p&gt;Moc podgrzewania&lt;/p&gt;
			&lt;/td&gt;
			&lt;td&gt;
			&lt;p&gt;2200 W&lt;/p&gt;
			&lt;/td&gt;
		&lt;/tr&gt;
		&lt;tr&gt;
			&lt;td&gt;
			&lt;p&gt;Filtracja&lt;/p&gt;
			&lt;/td&gt;
			&lt;td&gt;
			&lt;p&gt;3 wkłady, 7 etapów, membrana RO 0,0001 mikrona&lt;/p&gt;
			&lt;/td&gt;
		&lt;/tr&gt;
		&lt;tr&gt;
			&lt;td&gt;
			&lt;p&gt;Wymiary&lt;/p&gt;
			&lt;/td&gt;
			&lt;td&gt;
			&lt;p&gt;331 x 252 x 357 mm&lt;/p&gt;
			&lt;/td&gt;
		&lt;/tr&gt;
		&lt;tr&gt;
			&lt;td&gt;
			&lt;p&gt;Waga&lt;/p&gt;
			&lt;/td&gt;
			&lt;td&gt;
			&lt;p&gt;7,72 kg&lt;/p&gt;
			&lt;/td&gt;
		&lt;/tr&gt;
		&lt;tr&gt;
			&lt;td&gt;
			&lt;p&gt;Chłodzenie wody&lt;/p&gt;
			&lt;/td&gt;
			&lt;td&gt;
			&lt;p&gt;brak&lt;/p&gt;
			&lt;/td&gt;
		&lt;/tr&gt;
	&lt;/tbody&gt;
&lt;/table&gt;

&lt;div&gt; &lt;/div&gt;

&lt;h2&gt;&lt;strong&gt;Największe zalety&lt;/strong&gt;&lt;/h2&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;ul&gt;
	&lt;li&gt;Brak instalacji, brak wiercenia i brak ingerencji w hydraulikę.&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;Skuteczna filtracja RO z bardzo dużym spadkiem TDS.&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;Natychmiastowa gorąca woda w wielu temperaturach i porcjach.&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;Dwa dzbanki z Tritanu, które ułatwiają korzystanie z wody w kuchni i lodówce.&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;Czytelny ekran z informacją o TDS, temperaturze, porcjach i stanie filtrów.&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;Wygodna wymiana wkładów bez narzędzi.&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;Woda po filtracji ma neutralniejszy smak i lepiej sprawdza się przy kawie oraz herbacie.&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;Blokada rodzicielska przy gorącej wodzie.&lt;/li&gt;
&lt;/ul&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h2&gt;&lt;strong&gt;Największe wady&lt;/strong&gt;&lt;/h2&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;ul&gt;
	&lt;li&gt;Brak aktywnego chłodzenia wody w standardowej wersji R9.&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;Konieczność ręcznego opróżniania zbiornika z koncentratu po kilku cyklach.&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;Regularne koszty filtrów, które są wyraźnie wyższe niż w prostych dzbankach.&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;Produkcja zimnej przefiltrowanej wody trwa kilka minut.&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;Pompa jest słyszalna podczas filtrowania.&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;Rzeczywista temperatura gorącej wody nie zawsze idealnie odpowiada ustawieniu.&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;Urządzenie zajmuje dużo miejsca na blacie.&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;Cena 1499 zł sprawia, że zakup trzeba dobrze uzasadnić realnym zużyciem wody.&lt;/li&gt;
&lt;/ul&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h2&gt;&lt;strong&gt;Ocena&lt;/strong&gt;&lt;/h2&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;JIMMY R9 to bardzo udane urządzenie dla osób, które chcą mieć miękką, przefiltrowaną wodę bez montażu pod zlewem i jednocześnie często korzystają z gorącej wody do herbaty, kawy, owsianki lub mleka modyfikowanego. Największą siłą R9 jest połączenie funkcji filtra i dystrybutora gorącej wody.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Nie jest to jednak zakup dla każdego. Jeżeli w domu pije się głównie zimną wodę, lepszym wyborem będzie R9 Pro albo klasyczny system podzlewowy z osobnym zbiornikiem i kranikiem. Jeżeli użytkownikowi wystarcza zwykły dzbanek filtrujący, R9 będzie drogi. Jeżeli jednak liczy się wygoda, filtracja RO, szybka gorąca woda i brak instalacji, JIMMY R9 jest jednym z ciekawszych urządzeń w swojej kategorii. JIMMY R9 nie jest najtańszym sposobem na filtrowanie wody, ale jest jednym z najwygodniejszych. To sprzęt bardziej dla osób szukających komfortu, a nie minimalnych kosztów.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;
    </content>
  </entry>
  <entry>
    <title>vivo X300 Ultra kontra Huawei Pura 80 Ultra – nasze starcie 1. i 3. miejsca w DXOMARK</title>
    <link href="http://gsmonline.pl/artykuly/vivo-x300-ultra-kontra-huawei-pura-80-ultra-nasze-starcie-1-i-3-miejsca-w-dxomark"/>
    <id>http://gsmonline.pl/artykuly/vivo-x300-ultra-kontra-huawei-pura-80-ultra-nasze-starcie-1-i-3-miejsca-w-dxomark</id>
    <updated>2026-06-10T12:27:00+02:00</updated>
    <author>
      <name>Jan Rybczyński</name>
    </author>
    <content type="html">
&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Jeszcze kilka lat temu wybór najlepszego smartfonu fotograficznego sprowadzał się głównie do porównywania aparatów Apple, Samsunga i Google. Dziś sytuacja wygląda zupełnie inaczej. Największe innowacje w mobilnej fotografii coraz częściej pojawiają się u producentów z Chin, którzy nie boją się eksperymentować z ogromnymi matrycami, nietypowymi ogniskowymi czy dodatkowymi akcesoriami fotograficznymi.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;W tym porównaniu zestawiamy dwa urządzenia, które bez cienia przesady można uznać za absolutną elitę mobilnej fotografii. Z jednej strony stoi vivo X300 Ultra – najnowszy fotograficzny flagowiec producenta, który już na papierze wygląda bardziej jak aparat fotograficzny niż klasyczny smartfon. Z drugiej strony mamy Huawei Pura 80 Ultra, czyli aktualnego lidera rankingu DXOMARK i jednocześnie smartfon kosztujący około 3000 zł mniej od swojego rywala. Oba urządzenia reprezentują zupełnie inne podejście do fotografii mobilnej.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h2&gt;&lt;strong&gt;Dwie różne filozofie fotografii&lt;/strong&gt;&lt;/h2&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Już pierwszy rzut oka na specyfikację pokazuje, że producenci obrali odmienne kierunki rozwoju.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Huawei w modelu Pura 80 Ultra postawił na sprawdzone rozwiązanie w postaci 1-calowej matrycy głównej, wspieranej przez dwa teleobiektywy o różnych ogniskowych. Dzięki temu użytkownik otrzymuje bardzo szeroki zakres powiększeń bez konieczności korzystania z cyfrowego zoomu.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Vivo poszło natomiast w kierunku dużych matryc praktycznie we wszystkich aparatach. Producent zastosował nie tylko ogromny sensor główny, ale również wyjątkowo duży sensor w aparacie ultraszerokokątnym i teleobiektywie. Dodatkowo cały system został zaprojektowany wokół optyki ZEISS oraz możliwości dalszej rozbudowy za pomocą opcjonalnych telekonwerterów.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;To właśnie ten element sprawia, że vivo jest obecnie jednym z najciekawszych smartfonów fotograficznych na rynku.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h2&gt;&lt;strong&gt;Aparat główny – vivo odchodzi od utartych standardów&lt;/strong&gt;&lt;/h2&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Najbardziej charakterystycznym elementem vivo X300 Ultra jest główny aparat wykorzystujący ogniskową 35 mm. To rozwiązanie rzadko spotykane w smartfonach, ponieważ większość producentów stosuje ekwiwalent około 23–24 mm.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;W praktyce oznacza to bardziej naturalną perspektywę, bliższą temu, co od lat wykorzystują fotografowie reportażowi. Zdjęcia wykonywane przy 35 mm mają mniej zniekształceń na krawędziach kadru, a fotografowane osoby wyglądają bardziej naturalnie.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Huawei pozostaje przy klasycznym dla smartfonów podejściu. Jego główny aparat wykorzystuje ogniskową około 23 mm i ogromną, 1-calową matrycę ze zmienną przysłoną. To rozwiązanie daje dużą elastyczność zarówno podczas fotografowania krajobrazów, jak i w trudnych warunkach oświetleniowych.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Na papierze przewaga Huawei leży po stronie wielkości matrycy. Vivo odpowiada jednak znacznie wyższą rozdzielczością wynoszącą aż 200 MP oraz własnym procesorem przetwarzania obrazu VS1+ Pro.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h2&gt;&lt;strong&gt;Ultraszeroki kąt – tutaj vivo pokazuje swoją siłę&lt;/strong&gt;&lt;/h2&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Jednym z największych problemów współczesnych smartfonów jest fakt, że aparat ultraszerokokątny zwykle wyraźnie odstaje jakością od głównego aparatu.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Vivo postanowiło rozwiązać ten problem. X300 Ultra otrzymał 50-megapikselowy aparat ultraszerokokątny wykorzystujący dużą matrycę Sony LYT-818 o rozmiarze 1/1,28 cala oraz optyczną stabilizację obrazu.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;To rozmiar sensora, którego wielu producentów używałoby jako aparatu głównego.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Huawei również oferuje zaawansowany aparat ultraszerokokątny, jednak jego specyfikacja nie wygląda już tak imponująco. Na papierze to właśnie vivo wydaje się mieć przewagę w tej kategorii.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h2&gt;&lt;strong&gt;Teleobiektywy – dwa różne sposoby osiągania dużych zbliżeń&lt;/strong&gt;&lt;/h2&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Najciekawsza rywalizacja rozgrywa się jednak w przypadku teleobiektywów.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Huawei wykorzystuje bardzo nietypową konstrukcję z dwoma różnymi teleobiektywami połączonymi z tą samą matrycą. Użytkownik otrzymuje zarówno teleobiektyw 83 mm odpowiadający powiększeniu około 3,7x, jak i drugi moduł oferujący ogniskową 212 mm oraz powiększenie 9,4x. Do większego powiększenia wykorzystywany jest mniejszy wycinek matrycy, przez co użytkownik ma do dyspozycji niższą rozdzielczość.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Vivo wybrało inną drogę. Producent zastosował pojedynczy teleobiektyw o ogniskowej 85 mm, ale połączył go z ogromną, jak na smartfon, matrycą 1/1,4 cala i rozdzielczością 200 MP. Dzięki temu możliwe jest wykonywanie zdjęć o bardzo dużej szczegółowości.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Prawdziwym wyróżnikiem jest jednak opcjonalny telekonwerter ZEISS. Po jego zamontowaniu smartfon uzyskuje ekwiwalent ogniskowej aż 400 mm. Takiego rozwiązania nie oferuje obecnie żaden inny producent w globalnej sprzedaży.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h2&gt;&lt;strong&gt;Kolory i przetwarzanie obrazu&lt;/strong&gt;&lt;/h2&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Obaj producenci przykładają ogromną wagę do reprodukcji kolorów.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Huawei wykorzystuje własny system Ultra Chroma odpowiedzialny za analizę światła i dokładniejsze odwzorowanie barw.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Vivo odpowiada 12-kanałowym czujnikiem spektrum kolorów o rozdzielczości 5 MP oraz dedykowanym procesorem obrazu VS1+ Pro. Producent szczególnie mocno podkreśla zgodność z profesjonalnym standardem ACES wykorzystywanym w branży filmowej.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;W praktyce oznacza to, że oba smartfony powinny należeć do ścisłej czołówki pod względem odwzorowania kolorów, choć każdy producent realizuje ten cel w nieco inny sposób.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h2&gt;&lt;strong&gt;Możliwości filmowe – przewaga vivo&lt;/strong&gt;&lt;/h2&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Jeżeli fotografia jest wyrównanym pojedynkiem, to w przypadku filmowania vivo wydaje się wyraźnie wysuwać na prowadzenie.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Huawei oferuje rozbudowane możliwości nagrywania w jakości 4K, jednak vivo X300 Ultra został zaprojektowany również z myślą o bardziej zaawansowanych twórcach wideo.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Smartfon umożliwia nagrywanie materiałów 8K, obsługuje 4K przy 120 kl./s na wszystkich aparatach, oferuje zapis 10-bitowy, profile Log, Dolby Vision, standard ACES, kodek APV 4:2:2 oraz możliwość korzystania z własnych tablic LUT.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;To zestaw funkcji, którego jeszcze niedawno oczekiwalibyśmy raczej od profesjonalnej kamery niż od telefonu.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h2&gt;&lt;strong&gt;DXOMARK a nasze testy praktyczne&lt;/strong&gt;&lt;/h2&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Według testów syntetycznych DXOMARK Huawei Pura 80 Ultra zajmuje obecnie pierwsze miejsce i ma o 5 punktów więcej niż vivo X300 Ultra, który jest na 3. pozycji. Co więcej, rozbijając punktację na podkategorie, Huawei wygrywa zarówno w fotografii, jak i w wideo. Chciałem się przekonać, jak to wygląda z perspektywy użytkownika. Próbowałem też znaleźć obszary, które są mocną stroną jednego ze smartfonów.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;&lt;strong&gt;Makrofotografia&lt;/strong&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Zacząłem od zdjęć makro. Huawei jako pierwszy spopularyzował wykorzystanie teleobiektywu do zdjęć makro, zamiast aparatu szerokokątnego. Przy podobnym powiększeniu teleobiektywu, wynoszącym około 3,7x w obu telefonach, Huawei potrafi wyostrzyć z mniejszej odległości, co w efekcie pozwala osiągnąć większe powiększenia. Dla kogoś, kto chciałby fotografować owady, może to być znacząca różnica.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Z drugiej strony matryca vivo ma znacznie większą rozdzielczość i przy powiększeniach cyfrowych zachowuje większą szczegółowość. Jednocześnie makrofotografia jest na tyle wymagająca, że raz lepsze zdjęcie wychodziło z jednego telefonu, raz z drugiego. W obu przypadkach efekty były jednak dużo lepsze niż z większości innych smartfonów na rynku.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;&lt;strong&gt;Szeroki kąt&lt;/strong&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Tutaj vivo zdecydowanie wygrywa szczegółowością, ostrością i mniejszymi zniekształceniami na krawędziach kadru. Bez wątpliwości Huawei musi ustąpić nowszemu i droższemu rywalowi.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;&lt;strong&gt;Główny aparat&lt;/strong&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;O dziwo sytuacja powtarza się w przypadku głównego aparatu, chociaż Huawei ma minimalnie większą matrycę. Vivo ma więcej kontrastu, liście są wyraźnie odseparowane od siebie, a w Huawei obraz jest bardziej miękki. Efekt jest wyraźniejszy, gdy powiększymy zdjęcie na ekranie komputera. Na ekranie telefonu będzie on nie do zauważenia.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Rozmycie tła w przypadku zdjęć z bliska jest bardzo podobne. Trzeba natomiast pamiętać o różnicy w ogniskowych. Vivo ze swoimi 35 mm kadruje znacznie ciaśniej, a jeśli chcemy uzyskać odpowiednik kadru z Huawei, można to zrobić przez crop z aparatu szerokokątnego. Po ponownym dotknięciu ogniskowej 14 mm zmieni się ona w 28 mm dzięki cropowi.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;&lt;strong&gt;Teleobiektyw i rozmycie&lt;/strong&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Vivo udowadnia, że pojedynczy teleobiektyw o umiarkowanym powiększeniu 3,7x może pokonać dwa teleobiektywy o różnych powiększeniach, o ile matryca jest odpowiednio duża i ma wysoką rozdzielczość. Im powiększenie większe, tym vivo uzyskuje większą przewagę.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;&lt;strong&gt;Zdjęcia nocne&lt;/strong&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Huawei potrafi bardzo podbijać zafarb wynikający z kolorowego oświetlenia, co w niektórych sytuacjach daje bardzo efektowne zdjęcia neonów. Niestety czasem prowadzi również do kolorowych przepaleń, gubienia szczegółów albo żółtego zafarbu w całym kadrze. Zdjęcia vivo może nie wyciągają tyle kolorów ze świateł, ale są bardziej naturalne, praktycznie nigdy nie są przesadzone i dodatkowo są bardziej szczegółowe. Dodatkowo vivo potrzebuje zazwyczaj znacznie mniej czasu na wykonanie zdjęcia nocnego. Gdy jednak jest naprawdę ciemno i zależy nam na uchwyceniu kolorów, Huawei ma przewagę.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;&lt;strong&gt;Wideo&lt;/strong&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Oba telefony pozwalają płynnie przełączać się pomiędzy obiektywami w czasie nagrywania. W Huawei przejścia są trochę płynniejsze. Z drugiej strony Huawei nie ma ani tylu profesjonalnych ustawień wideo, ani nie potrafi osiągnąć równie dużego powiększenia x30 jak vivo. Nawet przy osiąganym przez Huawei powiększeniu x20 jakość nagrania z vivo jest zdecydowanie lepsza. Wydaje mi się, że podczas nagrywania wideo Huawei w ogóle nie korzysta z drugiego teleobiektywu o większym powiększeniu.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;&lt;strong&gt;Uwagi dodatkowe&lt;/strong&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Vivo raz na kilkaset zdjęć potrafi zapisać zdjęcie w niższej rozdzielczości albo częściowo uszkodzone. Dzieje się to na tyle rzadko, że w trakcie porównania nie miałem ani jednego takiego przypadku, ale nawet po ostatniej aktualizacji wciąż czasem taka wpadka ma miejsce. Dobrze, że występuje naprawdę rzadko. Chciałbym jednak, aby przyszła aktualizacja sprawiła, żeby wcale się to nie zdarzało.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Z kolei Huawei w niektórych zdjęciach ma wyraźnie widoczne schodkowanie na krawędziach i jakby rozpikselowany obraz. Nie jest to nieostrość, ale jakby przeskalowanie z niższej rozdzielczości do wyższej. Nie widać tego efektu bez powiększenia, ale nawet po najnowszej aktualizacji występuje on w miarę często - podczas porównania pojawił się wielokrotnie.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h2&gt;&lt;strong&gt;Podsumowanie&lt;/strong&gt;&lt;/h2&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Po wykonaniu testów mam wrażenie, że wyniki DXOMARK nie oddają w pełni różnic pomiędzy tymi smartfonami. Huawei Pura 80 Ultra pozostaje świetnym fotograficznym flagowcem i nadal imponuje możliwościami makro oraz bardzo efektownym przetwarzaniem nocnych zdjęć. W praktyce jednak vivo X300 Ultra częściej dostarczał fotografie bogatsze w szczegóły, ostrzejsze i bardziej naturalne, szczególnie przy użyciu aparatu szerokokątnego, teleobiektywu oraz podczas fotografowania po zmroku.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Również w przypadku wideo vivo zrobiło na mnie lepsze wrażenie dzięki większym możliwościom dedykowanym zaawansowanym użytkownikom i wyraźnie lepszej jakości obrazu przy dużych powiększeniach. Huawei broni się niższą ceną i pozycją lidera DXOMARK, jednak gdybym miał dziś wybrać smartfon wyłącznie pod kątem możliwości fotograficznych i filmowych, moim faworytem byłby vivo X300 Ultra, a Huawei zająłby u mnie 3. miejsce, za OPPO Find X9 Ultra.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Zapraszam również do przeczytania mojego &lt;a href="https://gsmonline.pl/artykuly/starcie-najnowszych-fotograficznych-tytanow-oppo-find-x9-ultra-versus-vivo-x300-ultra"&gt;porównania vivo X300 Ultra z OPPO Find X9 Ultra&lt;/a&gt;.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;
    </content>
  </entry>
  <entry>
    <title>To świetna dodatkowa usługa dla użytkowników Samsungów – ma już 9 lat</title>
    <link href="http://gsmonline.pl/artykuly/to-swietna-dodatkowa-usluga-dla-uzytkownikow-samsungow-ma-juz-9-lat"/>
    <id>http://gsmonline.pl/artykuly/to-swietna-dodatkowa-usluga-dla-uzytkownikow-samsungow-ma-juz-9-lat</id>
    <updated>2026-06-09T10:49:00+02:00</updated>
    <author>
      <name>Jan Rybczyński</name>
    </author>
    <content type="html">
&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Samsung DeX to jedna z tych funkcji, o których kilka lat temu mówiło się częściej niż dziś. Gdy w 2017 roku wraz z premierą Samsunga Galaxy S8 producent pokazał możliwość zamiany smartfonu w komputer, pomysł robił duże wrażenie. Wystarczyło podłączyć telefon do monitora, aby uzyskać pulpit przypominający klasyczny system desktopowy.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Problem polegał na tym, że niemal dekadę temu zarówno sprzęt, jak i oprogramowanie nie były jeszcze w pełni gotowe na taki scenariusz. Mobilne procesory oferowały znacznie niższą wydajność niż obecnie, co miało znaczenie, gdy przeglądarka miała wyświetlać desktopowe wersje stron WWW.  Wiele aplikacji źle radziło sobie ze skalowaniem okien. DeX działał, ale często sprawiał wrażenie technologii wyprzedzającej swoje czasy.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Dziś sytuacja wygląda zupełnie inaczej. Najnowsze smartfony Samsunga dysponują nieporównywalnie większą mocą obliczeniową. Obecnie tryb DeX jeszcze lepiej obsługuje duże ekrany, a większość popularnych aplikacji bez większych problemów działa w trybie okienkowym. Jednocześnie DeX przestał być gorącą nowością, przez co wiele osób zwyczajnie o nim zapomniało. Szkoda, bo właśnie teraz jest to rozwiązanie bardziej dopracowane i praktyczne niż kiedykolwiek wcześniej.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h2&gt;&lt;strong&gt;Nowości w Samsung DeX&lt;/strong&gt;&lt;/h2&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Ostatnie wersje One UI przyniosły kilka zmian, które jeszcze bardziej zbliżają DeX do klasycznego środowiska komputerowego.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Jedną z najważniejszych nowości jest rozszerzona obsługa wyższych rozdzielczości. W praktyce oznacza to łatwiejsze korzystanie z monitorów WQHD bez konieczności sięgania po dodatkowe narzędzia czy nieoficjalne rozwiązania. Wraz ze wzrostem popularności monitorów o wyższej rozdzielczości ma to coraz większe znaczenie. Na moim 32-calowym ekranie o rozdzielczości 2560 x 1440 pikseli DeX działał w natywnej rozdzielczości i wszystko było od razu w optymalnym rozmiarze.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Samsung poprawił również obsługę różnych proporcji obrazu. DeX lepiej wykorzystuje przestrzeń monitorów panoramicznych, dzięki czemu użytkownik ma do dyspozycji więcej miejsca na jednoczesną pracę z kilkoma aplikacjami.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Pojawiła się także obsługa wielu pulpitów roboczych. To funkcja dobrze znana użytkownikom systemów Windows, macOS czy Linux. Dzięki niej można rozdzielić zadania pomiędzy kilka niezależnych przestrzeni roboczych. Na jednym pulpicie mogą znajdować się aplikacje związane z pracą, na drugim komunikatory, a na trzecim przeglądarka czy multimedia. Przy większej liczbie otwartych programów pozwala to zachować znacznie lepszy porządek.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Wprowadzono również usprawnienia związane z zarządzaniem oknami, przypinaniem aplikacji do paska zadań oraz wykorzystaniem przestrzeni roboczej. Są to zmiany mniej widowiskowe od nowych funkcji, ale podczas codziennej pracy mają większe znaczenie niż mogłoby się wydawać. Podobnie jak w Windows, można skrótem klawiszowym nakazać danej aplikacji, aby zajęła dokładnie pół ekranu.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h2&gt;&lt;strong&gt;Galaxy S26 Ultra i DeX w praktyce&lt;/strong&gt;&lt;/h2&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Już po krótkim czasie można dojść do wniosku, że współczesny DeX ma niewiele wspólnego z rozwiązaniem sprzed kilku lat. Całość działała płynnie i bezproblemowo. Przełączanie między aplikacjami było szybkie, a interfejs reagował natychmiast na polecenia. W praktyce trudno było odczuć, że za obsługę całego środowiska odpowiada smartfon znajdujący się obok monitora. Co istotne, sam smartfon można używać zupełnie niezależnie od głównego ekranu - wyświetlić na nim komunikator, wiadomość SMS czy cokolwiek, co chcielibyśmy zrobić na niepodłączonym do ekranu telefonie.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Samsung nadal ogranicza liczbę jednocześnie wyświetlanych aplikacji w oknach. Maksymalnie można mieć otwartych pięć okien jednocześnie. Dla najbardziej wymagających użytkowników może to być pewne ograniczenie, ale w praktyce taka liczba okazuje się wystarczająca do większości codziennych zastosowań.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h2&gt;&lt;strong&gt;Klawiatura i mysz działają dokładnie tak, jak powinny&lt;/strong&gt;&lt;/h2&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Po podłączeniu fizycznej klawiatury i myszy nie napotkałem żadnych problemów. Co ważne, polskie znaki działały od razu, bez konieczności przeszukiwania ustawień czy ręcznej zmiany układu klawiatury.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Pozytywnie zaskoczyła mnie również możliwość regulacji czułości kursora myszy. We wcześniejszych latach bywało z tym różnie, natomiast dziś można bez problemu dopasować szybkość wskaźnika do własnych preferencji i DPI używanej myszy. Domyślne ustawienie było o wiele za szybkie, zbyt “nerwowe”, ale mogłem zmienić ustawienie na takie, do którego jestem przyzwyczajony, czyli wymagające dużego ruchu ręką.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;DeX poprawnie obsługuje także skróty klawiszowe znane z systemów desktopowych oraz szereg własnych skrótów klawiszowych, co ułatwia i przyspiesza pracę.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h2&gt;&lt;strong&gt;Internet wygląda jak na komputerze&lt;/strong&gt;&lt;/h2&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Strony internetowe w trybie DeX domyślnie wyświetlają się w wersjach desktopowych, a nie mobilnych. W efekcie większość witryn wygląda i działa niemal identycznie jak na laptopie. Dotyczy to zarówno edytorów tekstu online, jak i poczty elektronicznej, systemów CMS czy aplikacji webowych. Podczas codziennej pracy bardzo łatwo zapomnieć, że korzysta się z telefonu podłączonego do monitora.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h2&gt;&lt;strong&gt;Nie każda aplikacja jest równie dobrze przygotowana, ale większość owszem&lt;/strong&gt;&lt;/h2&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Zdecydowana większość aplikacji zainstalowanych na Galaxy S26 Ultra bez problemu uruchamiała się w oknie i pozwalała na swobodne skalowanie. Zaskakująco duże możliwości daje mój ulubiony edytor obrazów Snapseed, którego chciałbym używać także na swoim zwykłym komputerze stacjonarnym i DeX do pewnego stopnia mi to umożliwia.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Instagram działa poprawnie, choć trudno powiedzieć, aby szczególnie dużo zyskiwał na dużym ekranie. Nadal pozostaje przede wszystkim aplikacją zaprojektowaną z myślą o smartfonach.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Najsłabiej podczas testów wypadł Facebook w formie dedykowanej aplikacji. Bez problemu można go jednak zastąpić wersją w przeglądarce.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h2&gt;&lt;strong&gt;Gdzie Samsung DeX ma najwięcej sensu&lt;/strong&gt;&lt;/h2&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Samsung DeX można wykorzystać na kilka różnych sposobów.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;&lt;strong&gt;Monitor biurkowy, stacjonarny&lt;/strong&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;To najbardziej oczywisty scenariusz. Smartfon podłączony do monitora, klawiatury i myszy może z powodzeniem zastąpić komputer podczas przeglądania internetu, pracy biurowej, obsługi poczty elektronicznej czy komunikatorów.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;&lt;strong&gt;Rzutnik&lt;/strong&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Miałem okazję wykorzystać DeX w połączeniu z rzutnikiem - musiałem tylko użyć przejściówki z USB-C na HDMI. Dzięki DeX obraz miał właściwe proporcje 16:9 i bez problemu mogłem zorganizować projekcję wyścigu F1 dla znajomych.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;&lt;strong&gt;Mobilny ekran dotykowy&lt;/strong&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Coraz ciekawszym rozwiązaniem są przenośne monitory wyposażone w ekran dotykowy. W praktyce pozwalają one stworzyć zestaw przypominający laptop lub duży tablet, ale wykorzystujący moc smartfonu. Co ciekawe, na iBOOD można obecnie kupić 15,6-calowy monitor Full HD z obsługą dotyku za niewiele ponad 400 zł. W połączeniu z Galaxy S26 Ultra tworzy to zestaw bliższy laptopowi. Pozwala to także uniknąć konieczności ładowania i aktualizacji osobnego urządzenia, jakim jest tablet.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;&lt;strong&gt;Okulary AR&lt;/strong&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Niedawno &lt;a href="https://gsmonline.pl/artykuly/te-okulary-nie-wyladowaly-u-mnie-w-szufladzie-jak-gogle-vr-xreal-one"&gt;podzieliłem się swoimi doświadczeniami z okularami AR&lt;/a&gt;. W połączeniu z DeX tworzą najbardziej mobilne środowisko pracy, znacznie lżejsze i poręczniejsze od laptopa czy nawet tabletu - zarówno smartfon, jak i okulary w etui z łatwością schowamy do kieszeni spodni.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Poprzednio próbowałem używać trybu DeX w S24 Ultra i nie mogłem dopasować wielkości czcionki do komfortowego użytkowania w okularach. Okazuje się, że w S26 Ultra z One UI 8.5 jest to już w pełni możliwe i nie wpływa na wielkość czcionek na standardowym pulpicie telefonu. Dzięki temu praca w okularach jest już bliska ideału - wciąż elementy interfejsu umieszczone przy krawędziach irytują trochę bardziej niż na klasycznym monitorze, ale byłbym w stanie tak pracować i np. w samolocie czy autobusie mogłoby to być nawet wygodniejsze niż laptop, ze względu na ograniczoną ilość miejsca.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h2&gt;&lt;strong&gt;Największym wydatkiem może być pamięć&lt;/strong&gt;&lt;/h2&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Jeżeli ktoś chciałby traktować smartfon jako główne urządzenie do pracy, to większym problemem niż zakup monitora czy akcesoriów może okazać się pojemność pamięci.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;W przypadku Galaxy S26 Ultra przejście z wersji 256 GB na 512 GB wymaga dopłaty 900 zł. Z kolei wariant 1 TB kosztuje o 2200 zł więcej od podstawowej konfiguracji. Gdy wszystkie dokumenty, zdjęcia, filmy i aplikacje mają znajdować się na jednym urządzeniu, 256 GB podczas montażu wideo niemal na pewno okaże się niewystarczające.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h2&gt;&lt;strong&gt;Dziś jest łatwiej niż dziewięć lat temu&lt;/strong&gt;&lt;/h2&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Warto pamiętać, że zmienił się nie tylko sam DeX. Zmienił się również rynek monitorów.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Gdy Samsung prezentował DeX wraz z Galaxy S8, monitory pozwalające na przesyłanie obrazu przez USB-C należały do rzadkości i trzeba było za tę funkcję dodatkowo dopłacić, wybierając odpowiedni model. Dziś jest to opcja obecna w wielu nowych monitorach i jeśli kupowaliśmy monitor w ostatnich kilku latach, prawdopodobnie mamy już złącze USB-C w standardzie. Dzięki temu podłączenie smartfonu do monitora jest znacznie prostsze niż kiedyś i często wymaga jedynie pojedynczego przewodu, który przy okazji będzie ładował telefon podczas użytkowania.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h2&gt;&lt;strong&gt;Czy Samsung DeX może zastąpić komputer?&lt;/strong&gt;&lt;/h2&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;To zależy.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Programiści, graficy pracujący na zaawansowanych aplikacjach Adobe czy osoby korzystające z wielu monitorów nadal będą potrzebowały klasycznego komputera. Jednak dla wielu użytkowników wykorzystujących głównie przeglądarkę internetową, pakiet biurowy, komunikatory i podstawowe aplikacje biznesowe odpowiedź może być zaskakująca. To właśnie smartfon jest dziś najczęściej centrum naszego życia, ma w swojej pamięci wszystkie nasze zdjęcia i filmy. Wykorzystanie go na dużym ekranie może dawać więcej korzyści niż tylko oszczędność.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Samsung DeX nie jest już ciekawostką technologiczną. Po niemal dekadzie rozwoju stał się dojrzałym narzędziem, które w wielu scenariuszach rzeczywiście może zastąpić laptop. A co najważniejsze, dziś działa znacznie lepiej niż większość osób go pamięta. Dyskomfort z powodu niewystarczającej wydajności telefonów zniknął całkowicie.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;
    </content>
  </entry>
  <entry>
    <title>Te okulary nie wylądowały u mnie w szufladzie jak gogle VR - XREAL One</title>
    <link href="http://gsmonline.pl/artykuly/te-okulary-nie-wyladowaly-u-mnie-w-szufladzie-jak-gogle-vr-xreal-one"/>
    <id>http://gsmonline.pl/artykuly/te-okulary-nie-wyladowaly-u-mnie-w-szufladzie-jak-gogle-vr-xreal-one</id>
    <updated>2026-06-03T16:31:00+02:00</updated>
    <author>
      <name>Maciej Zakrocki</name>
    </author>
    <content type="html">
&lt;p&gt;Okulary rozszerzonej rzeczywistości to kategoria sprzętu obecna na rynku już jakiś czas, ale obecnie zdobywa coraz większą popularność. Niektórym mogą się kojarzyć z nakładaniem interfejsu na otaczający świat, ale można ich używać w prostszej formie wygodnego wyświetlacza, który można wszędzie zabrać ze sobą. Chcąc się przekonać o ich praktycznej przydatności, wypróbowałem je najpierw przy okazji spotkania z Mironem Nurskim z Benchmarka. Miron opisał je jako jedno ze swoich ulubionych odkryć technologicznych. Kiedy nadarzyła się okazja, zdecydowałem się na zakup modelu XREAL One na OLX.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h2&gt;&lt;strong&gt;Czym okulary AR różnią się od gogli VR&lt;/strong&gt;&lt;/h2&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Gogle VR, takie jak Meta Quest czy Apple Vision Pro, to sprzęt, który całkowicie odcina użytkownika od świata. Zakładasz je i widzisz wyłącznie wirtualny obraz. Możesz widzieć swoje otoczenie, ale wyłącznie za pośrednictwem kamer. Ma to sens przy grach, ale w każdym innym zastosowaniu bywa uciążliwe, bo nie widać klawiatury, rozmówcy i traci się orientację w otoczeniu. Korzystanie z nich w miejscach publicznych wiąże się z dużym dyskomfortem braku kontroli. Do tego są to urządzenia ciężkie.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Okulary AR nie wypełniają całego pola widzenia i są przejrzyste, choć można je przyciemnić i widzieć przez nie jak przez mocno przyciemniające okulary słoneczne. Korzystanie z nich w miejscach publicznych nie różni się znacząco od zwykłych okularów słonecznych. Nie czujemy, że oglądając film nie mamy kontroli nad tym co się dzieje.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h2&gt;&lt;strong&gt;Okulary XREAL One przekonały mnie swoją prostotą&lt;/strong&gt;&lt;/h2&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Jedna z głównych frustracji związana z okazjonalnym korzystaniem ze sprzętu elektronicznego dotyczy wbudowanej baterii. Gdy akurat chcemy korzystać z gogli VR czy tabletu, może okazać się, że są rozładowane. Z kolei trzymanie takiego sprzętu ciągle podpiętego do ładowania znacznie przyspiesza zużycie wbudowanej baterii.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Okulary XREAL One w ogóle nie mają własnej baterii, a zasilanie pobierają z podłączonego kablem smartfona czy komputera. Pociąga to za sobą szereg plusów:&lt;/p&gt;

&lt;ul&gt;
	&lt;li&gt;urządzenie jest zawsze gotowe do użycia&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;nie ma ryzyka, że bateria zestarzeje się i straci swoją pojemność po jakimś czasie&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;sprzęt nie wymaga instalowania dodatkowych aplikacji, bo jest rozpoznawany jako zewnętrzny wyświetlacz&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;aby zaktualizować wewnętrzne oprogramowanie, wystarczy podpiąć sprzęt do komputera z przeglądarką i otworzyć stronę producenta, tu także nie trzeba nic pobierać i instalować w systemie&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;całość zajmuje bardzo mało miejsca w bagażu, mieszcząc się w twardym etui niewiele większym niż na zwykłe oprawki&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;można ich użyć w zasadzie ze wszystkim, co obsługuje wyprowadzenie obrazu przez port USB C z protokołem DisplayPort, na przykład z telefonami, laptopami i konsolami jak Steam Deck czy ROG Ally&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;obsługują sygnał po kablu HDMI, choć tu potrzebna jest przejściówka i osobne zasilanie dla samych okularów&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;konstrukcja waży raptem 84 gramy, więc nie męczą podczas dłuższego korzystania tak jak gogle VR&lt;/li&gt;
&lt;/ul&gt;

&lt;p&gt;Innymi słowy, nawet jeśli ostatecznie będziemy z takich okularów korzystać tylko okazjonalnie, podczas podróży, na urlopie, to ich konstrukcja jest do tego doskonale przystosowana. Nie musimy zaczynać od żmudnego ładowania i pobierania aktualizacji.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h2&gt;&lt;strong&gt;Co jest w pudełku&lt;/strong&gt;&lt;/h2&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Zestaw dostarczany przez producenta jest kompletny i obejmuje następujące elementy:&lt;/p&gt;

&lt;ul&gt;
	&lt;li&gt;okulary XREAL One&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;solidne etui na czas transportu&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;kabel USB C do transmisji danych i zasilania&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;trzy wymienne nakładki na nos dopasowujące sprzęt do twarzy&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;ściereczkę do bezpiecznego czyszczenia optyki&lt;/li&gt;
&lt;/ul&gt;

&lt;p&gt;Jedyne co bym zmienił, to do etui na okulary dodał osobną przegródkę na kabel. Obecnie okulary i kabel zajmują jedną przestrzeń w etui, co nie jest do końca wygodne.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h2&gt;&lt;strong&gt;Specyfikacja&lt;/strong&gt;&lt;/h2&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Sercem układu jest autorski procesor XREAL X1, zdejmujący ciężar przetwarzania przestrzennego z urządzenia źródłowego. Za obraz odpowiadają panele SONY micro-OLED mające przekątną 0.68 cala. Rozdzielczość to 1920 na 1080 pikseli. Kąt widzenia to 50 stopni, najwyższa częstotliwość odświeżania to 120 Hz, a opóźnienie ograniczono do imponujących 3 ms.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Najwyższa postrzegana jasność to 600 nitów. Zauszniki integrują system audio strojony wspólnie z marką Bose, który dobrze radzi sobie z tonami niskimi.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h2&gt;&lt;strong&gt;Funkcje&lt;/strong&gt;&lt;/h2&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Urządzeniem zarządza się poprzez podwójne kliknięcie fizycznego przycisku na prawej krawędzi, wywołujące ekranowe menu OSD. Daje ono swobodny dostęp do najważniejszych parametrów:&lt;/p&gt;

&lt;ul&gt;
	&lt;li&gt;rozmiar wyświetlanego pulpitu można dopasować płynnie w przedziale od 59 do 477 cali&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;wirtualną odległość od oczu reguluje się na dystansie od 2 do 10 metrów&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;funkcja Side View redukuje ekran do formatu małego okienka na brzegu pola widzenia, zwalniając centrum, gdy chcemy np. gotować lub sprzątać i zerkać na obraz jedynie kątem oka&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;przyciemnianie szkieł realizowane jest elektrochromatycznie, oferując trzy tryby redukcji światła wywoływane przytrzymaniem klawisza&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;tryb 3D służy do wyświetlania obrazu zakodowanego w standardzie Side-By-Side&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;po aktualizacji możliwe jest również konwertowanie “w locie” płaskiego obrazu dowolnego wideo do obrazu trójwymiarowego&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;obraz może być wyświetlany w dwóch trybach: może podążać za obrotem naszej głowy lub może być zakotwiczony w jednym miejscu w przestrzeni&lt;/li&gt;
&lt;/ul&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h2&gt;&lt;strong&gt;Czy w okularach można pracować?&lt;/strong&gt;&lt;/h2&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Zacznijmy od tego, w czym okulary sprawdzają się bez wątpienia świetnie. Jest to oglądanie filmów i seriali. Jeśli tylko nie jesteśmy w ekstremalnie jasnym otoczeniu, np. w południe na plaży, w lecie, obraz jest doskonale widoczny i w kategoriach rozrywki można go określić jako pozbawiony oczywistych wad. Oglądając film trudno dopatrzyć się zniekształceń czy nieostrości, a panele micro-OLED od Sony oferują doskonały kontrast i nasycenie, lepsze od rzutnika czy monitora IPS. Rozdzielczość Full HD również jest wystarczająca. Podobna sytuacja dotyczy gier. W przypadku rozrywki trudno być rozczarowanym.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Po podłączeniu do smartfonu obraz jest po prostu duplikowany w okularach. Nie trzeba osobno logować się do serwisów streamingowych. Jeśli nasz smartfon obsługuje jedynie funkcję duplikowania, to jego ekran musi także pozostać włączony. Jeśli smartfon obsługuje tryb pulpitu, taki jak Samsung DeX, to ekran może być całkiem wyłączony, albo spełniać rolę touchpada do obsługi myszki. Oczywiście jeśli do smartfonu podłączymy klasyczną myszkę i klawiaturę np. za pomocą Bluetooth, to będą one działały także w okularach.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Sprawia robi się bardziej skomplikowana w przypadku pracy. Kusząca jest perspektywa podłączenia okularów do smartfonu i pracowanie w ten sposób, zamiast laptopa. W pewnych scenariuszach taka praca będzie możliwa. Natomiast domyślnie litery są trochę zbyt małe i w przypadku Androida nie ma prostego sposobu, aby wyregulować ich wielkość, a na samych krawędziach ekranu, gdzie często znajdują się różne elementy sterujące, jak pasek zadań, da się dostrzec pewną nieostrość i zniekształcenie. W efekcie nie chciałbym na tym etapie zastąpić klasycznego monitora okularami, choć mógłbym tak edytować plik tekstowy, czy zamontować wideo. Tutaj liczę na poprawę jakości w kolejnych generacjach tego typu okularów.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Dodatkowo trzeba pamiętać, że:&lt;/p&gt;

&lt;ul&gt;
	&lt;li&gt;Smartfon czy tablet musi sprzętowo wysyłać obraz przez złącze USB C, co nie jest regułą i zależy bezpośrednio od wybranego modelu telefonu - jest to funkcja zarezerwowana raczej dla droższych modeli&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;komputery stacjonarne nie przesyłają domyślnie obrazu po USB C, wymuszając zaopatrzenie się w przejściówkę podłączaną do karty graficznej&lt;/li&gt;
&lt;/ul&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h2&gt;&lt;strong&gt;XREAL One na tle reszty oferty XREAL i konkurencji&lt;/strong&gt;&lt;/h2&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Firma od lat sukcesywnie rozwija swoje portfolio. Wcześniejsze modele z serii Air 2 były dość podobne, jednak brak zaawansowanego procesora śledzącego w samych oprawkach zmuszał do dokupowania akcesorium XREAL Beam, jeśli komuś zależało na zablokowaniu ekranu w przestrzeni. Przesunięcie chipu X1 do samych okularów rozwiązuje ten kłopot. Ulepszona wersja XREAL One Pro wprowadza jeszcze szerszy kąt widzenia wynoszący 57 stopni oraz matryce potrafiące wyciągnąć 700 nitów. Inni producenci, tacy jak Viture, Rokid czy RayNeo, również próbują swoich sił, plasując się w zbliżonym przedziale cenowym. W porównaniu do konkurencji, XREAL ucieka reszcie stawki pod kątem stabilności oprogramowania śledzącego oraz świetnego dźwięku, który jest efektem wspomnianej współpracy z firmą Bose.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h2&gt;&lt;strong&gt;Podsumowanie&lt;/strong&gt;&lt;/h2&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Jestem zadowolony z zakupu XREAL One. Nie korzystam z okularów codziennie, ale zabieram je na wszystkie wyjazdy i okazjonalnie robię sobie seansy filmowe także w domu. Do rozrywki sprawdzają się bez zastrzeżeń, a prostota działania sprawia, że nie sprawiają żadnego problemu, gdy wyjmiemy je z szuflady po dłuższej przerwie. Brak baterii czy własnego systemu operacyjnego do aktualizowania powoduje, że okulary są zawsze gotowe do użycia. W połączeniu z małymi rozmiarami, lekkością i łatwością transportu nie ma sytuacji, w których chciałbym po okulary sięgnąć, albo zabrać ze sobą, ale jakiś poboczny aspekt mnie do tego zniechęca.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Z drugiej strony, na tym etapie odpuściłbym pogoń za najwyższymi parametrami wersji Pro czy innych wyżej pozycjonowanych modeli. Różnica w cenie, przynajmniej dla mnie, nie przekłada się na wystarczająco odczuwalną różnicę w jakości. W podstawowym modelu, który można kupić za 2200 zł (obecnie najlepszym wyborem jest nowsza wersja XREAL 1S, pozycjonowany podobnie jak wcześniej mój One), a który ja kupiłem na OLX za 1400 zł, niczego mi nie brakuje, gdy korzystam z okularów do rozrywki. Z kolei do pracy najwyższe modele nie są jeszcze na tyle dobre, aby zapewnić komfort porównywalny z monitorem. Dlatego wybrałem model podstawowy, a na upgrade zdecyduje się pewnie dopiero za kilka generacji.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Mając te ograniczenia na uwadze, uważam, że okulary XREAL One oraz tym bardziej zastępujący je model XREAL 1S, są całkiem dojrzałym produktem, który dzięki swojej prostocie już dziś jest praktyczniejszym wyborem niż gogle VR typu Mesta Quest 3 i mają szansę nie trafić na stałe do szuflady.&lt;/p&gt;
    </content>
  </entry>
  <entry>
    <title>Test odkurzacza Dreame L50 Ultra AE – to teraz jeden z najlepszych robotów sprzątających dla oszczędnych</title>
    <link href="http://gsmonline.pl/artykuly/test-odkurzacza-dreame-l50-ultra-ae-to-teraz-jeden-z-najlepszych-robotow-sprzatajacych-dla-oszczednych"/>
    <id>http://gsmonline.pl/artykuly/test-odkurzacza-dreame-l50-ultra-ae-to-teraz-jeden-z-najlepszych-robotow-sprzatajacych-dla-oszczednych</id>
    <updated>2026-06-03T14:19:00+02:00</updated>
    <author>
      <name>Wojciech Piechocki</name>
    </author>
    <content type="html">
&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Dreame L50 Ultra AE to robot, który bardzo dobrze pokazuje, jak zmienił się rynek automatycznego sprzątania. Jeszcze niedawno stacja z automatycznym opróżnianiem kurzu, praniem mopów w gorącej wodzie, suszeniem nakładek, wysuwany mop do krawędzi, wysuwana szczotka boczna, rozbudowana aplikacja i wysoka siła ssania były cechami urządzeń kosztujących przynajmniej 2 razy więcej. L50 Ultra AE sprowadza dużą część tych funkcji do półki cenowej, na której jeszcze niedawno trzeba było akceptować dużo większe ograniczenia.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;To nie jest najlepszy robot sprzątający Dreame i nie próbuje nim być. Widać oszczędności w jakości plastiku, widać prostszy system nawigacji, brakuje chowanej wieżyczki LiDAR i nie ma kamery RGB do dokładnego rozpoznawania przeszkód i zabrudzeń. Najważniejsze jest jednak to, że L50 Ultra AE bardzo dobrze sprząta na co dzień, ma świetnie wyposażoną stację, obsługuje pranie mopów w temperaturze do 100 stopni, wygląda schludnie i kosztuje obecnie około 2150 zł. Przy takiej cenie jest to jeden z najrozsądniejszych zakupów dla osób, które szukają robota z pełną stacją, ale nie chcą płacić za absolutnie najwyższą półkę.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Już Dreame L40 Ultra AE był królem opłacalności i L50 Ultra AE nie zmienia tej filozofii. Nowy model jest mocniejszy, bardziej dopracowany pod kątem pracy przy krawędziach i nadal bardzo dobrze trafia w potrzeby oszczędnych użytkowników. To robot dla osób, które chcą wygody i automatyzacji, ale akceptują, że w cenie około połowy flagowego zestawu nie dostaną każdego rozwiązania znanego z najdroższych modeli.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h2&gt;&lt;strong&gt;Co znajduje się w zestawie&lt;/strong&gt;&lt;/h2&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;W zestawie są robot sprzątający, stacja bazowa, najazd do stacji, przewód zasilający, dwa krążki mopujące z nakładkami, worek na kurz zamontowany w stacji, dodatkowy worek, niewielka butelka detergentu, instrukcja i podstawowe dokumenty.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Dodatkowy worek na kurz i detergent w komplecie nie są może rewolucją, ale w tej cenie nadal są miłym dodatkiem.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h2&gt;&lt;strong&gt;Wygląd i jakość wykonania&lt;/strong&gt;&lt;/h2&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Dreame L50 Ultra AE wygląda nowocześnie i dość elegancko. Stacja jest wysoka, smukła i ma prostą formę. Ciemna obudowa dobrze pasuje do współczesnych wnętrz, choć trzeba pamiętać, że na czarnych, błyszczących elementach szybciej widać kurz i odciski palców.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Sam robot ma klasyczną okrągłą konstrukcję z wieżyczką LiDAR na górze. Wieżyczka nie chowa się w obudowie, więc robot ma stałą wysokość około 9,7 cm. To nadal pozwala mu wjechać pod wiele łóżek, szafek i stolików, ale nie pod tak niskie meble jak konstrukcje z opuszczanym modułem nawigacyjnym. Brak chowanej wieżyczki jest jednym z kompromisów wobec droższych modeli.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Jakość wykonania jest poprawna, ale nie flagowa. Plastik sprawia trochę tańsze wrażenie niż w droższych robotach Dreame.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Na górze robota znajdują się podstawowe przyciski sterujące. Większość funkcji obsługuje się jednak z aplikacji.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h2&gt;&lt;strong&gt;Stacja dokująca&lt;/strong&gt;&lt;/h2&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Stacja automatycznie opróżnia pojemnik na kurz, pierze mopy, suszy je, przechowuje czystą i brudną wodę, korzysta z detergentu podczas czyszczenia mopów i pozwala znacząco ograniczyć codzienną obsługę.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Na górze stacji znajdują się 2 zbiorniki. Zbiornik na czystą wodę ma 4,5 litra, a zbiornik na brudną wodę ma 4 litry.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Stacja ma również zbiornik na detergent. To ważne, ale trzeba dobrze rozumieć zasadę działania. Detergent służy do procesu prania mopów w stacji. Nie jest automatycznie dodawany do wody, którą robot rozprowadza po podłodze podczas mopowania. Jeżeli ktoś oczekuje aktywnego dozowania środka czyszczącego bezpośrednio na podłogę, musi spojrzeć w stronę droższych modeli.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h2&gt;&lt;strong&gt;Pranie mopów do 100 stopni&lt;/strong&gt;&lt;/h2&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Jedną z najważniejszych funkcji L50 Ultra AE jest pranie mopów w temperaturze do 100 stopni. W dolnej części stacji znajduje się element czyszczący mopy oraz płytki grzewcze. Podgrzana woda pomaga usuwać z nakładek tłuste zabrudzenia i poprawia higienę całego procesu. W praktyce oznacza to, że robot wraca do pracy z czystszymi mopami, a użytkownik rzadziej musi zdejmować nakładki i prać je ręcznie.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;W aplikacji można sterować ustawieniami prania mopów. Dostępny jest między innymi wybór intensywności prania, czyli tryb oszczędzania wody, tryb standardowy i mocniejsze czyszczenie. Można też wybrać temperaturę wody do prania mopów. Niższe ustawienie ma sens wtedy, gdy zależy nam na oszczędności energii i mniejszym zużyciu zasobów. Wyższa temperatura sprawdza się po mopowaniu kuchni, strefy wejściowej albo miejsc, w których podłoga była wyraźnie bardziej zabrudzona.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Po praniu stacja suszy mopy powietrzem. Czas suszenia można zmienić w aplikacji. To ważne, bo zbyt krótkie suszenie w wilgotnym pomieszczeniu może sprzyjać nieprzyjemnym zapachom. W normalnych warunkach warto zostawić ustawienia automatyczne albo wybrać dłuższy czas, jeśli robot stoi w łazience, garderobie lub innym słabiej wentylowanym miejscu.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Stacja ma również funkcję samooczyszczania podstawy. Aplikacja pozwala uruchomić czyszczenie washboard base, czyli części, na której robot pierze mopy. To nie zwalnia z ręcznego czyszczenia sitka i okresowego przetarcia stacji, ale ułatwia utrzymanie jej w dobrym stanie. W praktyce raz na jakiś czas trzeba wyjąć sitko, usunąć włosy i osad, przetrzeć okolice tacki i wypłukać zbiornik na brudną wodę.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h2&gt;&lt;strong&gt;Odkurzanie&lt;/strong&gt;&lt;/h2&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Dreame L50 Ultra AE ma deklarowaną siłę ssania 28 000 Pa. To bardzo wysoka wartość jak na robota z tej półki cenowej. Sama liczba nie gwarantuje dobrych efektów, bo liczy się też konstrukcja szczotki, tor jazdy, szczelność układu i sposób pracy na różnych powierzchniach, ale w tym przypadku rezultat jest naprawdę dobry.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Na twardych podłogach robot zbiera kurz, piasek, okruchy, drobne śmieci i większe zabrudzenia bardzo skutecznie. Jeżeli mieszkanie jest sprzątane regularnie, L50 Ultra AE potrafi utrzymać podłogę w bardzo dobrym stanie bez angażowania klasycznego odkurzacza.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Nie testowaliśmy odkurzacza na dywanach.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h2&gt;&lt;strong&gt;Szczotka TriCut 3.0 i problem włosów&lt;/strong&gt;&lt;/h2&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;L50 Ultra AE korzysta ze szczotki TriCut 3.0. Jej zadaniem jest ograniczanie plątania się włosów. W teorii szczotka nie tylko zbiera zabrudzenia, ale też pomaga przecinać włosy, aby łatwiej trafiały do pojemnika. W praktyce działa to dobrze. Krótsze włosy i sierść zwykle nie są problemem. Robot zbiera je skutecznie i nie wymaga czyszczenia po każdym przejeździe. Dłuższe włosy potrafią jednak owinąć się wokół szczotki. Nie jest to skala, która dyskwalifikuje urządzenie, ale trzeba co jakiś czas odwrócić robota i sprawdzić szczotkę, okolice osi oraz koła. Przy domownikach z długimi włosami albo przy zwierzętach kontrola podwozia powinna wejść do rutyny.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h2&gt;&lt;strong&gt;Mopowanie&lt;/strong&gt;&lt;/h2&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;L50 Ultra AE ma 2 obrotowe mopy. Prawy mop wysuwa się na bok, aby robot mył bliżej listew, ścian i mebli. Nakładki mogą być unoszone na wysokość 10,5 mm, co pozwala ograniczyć moczenie niskich dywanów. To zestaw funkcji, który w codziennym użyciu daje dużą wygodę.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;L50 Ultra AE bardzo dobrze sprawdza się do regularnego odświeżania podłogi. Ślady po chodzeniu, lekki osad, kurz, świeże zabrudzenia w kuchni, drobne plamy po wodzie czy codzienny brud przy wejściu znikają bez większego problemu. Jeżeli robot pracuje często, podłoga pozostaje po prostu czysta.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Trudniej jest z mocno zaschniętymi, klejącymi i tłustymi plamami. Jeżeli na podłodze jest trudna plama, trzeba samemu wyznaczyć strefę, zwiększyć intensywność mopowania i zlecić ponowne sprzątanie.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;L50 Ultra AE nie jest szorowarką do zaschniętych plam. Jest bardzo dobrym robotem do częstej pielęgnacji podłóg. W takim scenariuszu jego mopowanie ma sens i realnie poprawia komfort życia.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h2&gt;&lt;strong&gt;Nawigacja&lt;/strong&gt;&lt;/h2&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Za nawigację odpowiada system Smart Pathfinder z LiDAR-em i czujnikami z przodu robota. Robot tworzy mapę mieszkania, porusza się w uporządkowanych pasach i zwykle dobrze rozumie układ pomieszczeń. Mapowanie przebiega szybko, a po pierwszym przejeździe można edytować pomieszczenia, zmieniać ich granice, nazwy i kolejność sprzątania.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;W typowym mieszkaniu L50 Ultra AE jeździ logicznie i sprawnie. Nie błądzi bez celu, nie obija się bez potrzeby o ściany i nie sprawia wrażenia urządzenia z najniższej półki. Jednocześnie widać, że nawigacja nie jest tak dopracowana jak w droższych modelach. Robot potrafi czasem wybrać mniej oczywistą trasę, gorzej zachować się w ciasnym miejscu albo zrezygnować z przejazdu przez trudniejszy fragment.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;W testach przeszkód tani Dreame dobrze radził sobie z typowymi progami do około 2,2 cm. Nie jest jednak modelem do mieszkań z wysokimi progami, grubymi dywanami i bardzo ciasnymi przejściami.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Dreame L50 Ultra AE nie korzysta z klasycznej kamery RGB ani nie oferuje podglądu wideo z robota. Za rozpoznawanie przeszkód odpowiada tylko system Smart Pathfinder z LiDAR-em i światłem strukturalnym 3D. Nie daje to takiej dokładności identyfikacji drobnych obiektów jak bardziej zaawansowane systemy wizyjne z kamerą.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h2&gt;&lt;strong&gt;Aplikacja Dreame Home&lt;/strong&gt;&lt;/h2&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Aplikacja Dreame Home jest jedną z mocniejszych stron tego robota. Po dodaniu urządzenia można szybko wykonać mapowanie, zapisać mapę, podzielić pomieszczenia i ustawić nazwy pokojów. Aplikacja obsługuje sprzątanie całej mapy, wybranych pomieszczeń albo konkretnej strefy. Można też przygotować wiele map, co przydaje się w domach z kilkoma kondygnacjami.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Edycja mapy jest rozbudowana. Użytkownik może łączyć i dzielić pokoje, dodawać wirtualne ściany, strefy zakazane, strefy bez mopowania, dywany, progi, zasłony, meble oraz informacje o typie podłogi. To ostatnie ma znaczenie przy bardziej precyzyjnych ustawieniach sprzątania, bo robot może dopasować trasę do kierunku ułożenia podłogi albo dokładniej prowadzić mop przy krawędziach.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Główne sprzątanie można uruchomić w trybie CleanGenius albo ręcznie. CleanGenius dobiera strategię automatycznie. Robot sam decyduje, jak połączyć odkurzanie i mopowanie, kiedy podnieść mopy i jak sprzątać poszczególne obszary. To wygodne rozwiązanie do codziennej pracy. Tryb ręczny jest lepszy wtedy, gdy dokładnie wiemy, czego chcemy. Można wybrać samo odkurzanie, samo mopowanie, jednoczesne odkurzanie i mopowanie albo mopowanie po odkurzaniu.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;W ustawieniach ręcznych można zmienić siłę ssania, wilgotność mopów i trasę sprzątania. Siła ssania ma 4 poziomy, a wilgotność mopów można regulować bardzo dokładnie, aż w 32 poziomach. Trasa odpowiada za zagęszczenie przejazdów. Im dokładniejsza trasa, tym dłużej trwa sprzątanie, ale robot ma większą szansę usunąć zabrudzenia z całej powierzchni.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Aplikacja pozwala też ustawić częstotliwość prania mopów. Robot może wracać do stacji po określonym czasie albo po sprzątnięciu określonej powierzchni. To ważne w większych domach. Zbyt rzadkie pranie mopów oznacza, że robot przez dłuższy czas rozprowadza brudną wodę po kolejnych pomieszczeniach. Zbyt częste pranie wydłuża pracę i zwiększa zużycie wody. W praktyce warto dopasować to do powierzchni i rodzaju zabrudzeń.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Sekcja ustawień stacji jest bardzo rozbudowana. Można włączyć automatyczne dodawanie detergentu podczas prania mopów, automatyczne pranie mopów, ustawienia prania mopów, automatyczne suszenie, czas suszenia, automatyczne opróżnianie pojemnika na kurz i samooczyszczanie podstawy stacji. Aplikacja pokazuje też informacje o stanie zbiornika czystej wody, zbiornika brudnej wody, worka na kurz i detergentu.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Przydatna jest regulacja częstotliwości automatycznego opróżniania. Jeżeli robot pracuje w mieszkaniu z małą ilością kurzu, nie musi opróżniać pojemnika po każdym krótkim sprzątaniu. Jeżeli w domu są zwierzęta, piasek i dużo zabrudzeń, częstsze opróżnianie ma więcej sensu. Podobnie jest z suszeniem mopów. Krótszy czas zmniejsza zużycie energii, dłuższy lepiej zabezpiecza przed wilgocią i zapachem.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Aplikacja ma też przypomnienia o konserwacji akcesoriów. Pokazuje zużycie filtra, szczotki bocznej, szczotki głównej i pozostałych elementów. To nie jest pomiar laboratoryjny, tylko licznik oparty na czasie pracy, ale w praktyce bardzo pomaga. Użytkownik nie musi pamiętać, kiedy ostatnio wymieniał filtr albo czyścił szczotkę.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;W Dreame Home znajdziemy również historię sprzątania, harmonogramy, tryb nie przeszkadzać, wznawianie pracy po doładowaniu, blokadę rodzicielską, powiadomienia, zdalne sterowanie, zarządzanie siecią Wi-Fi, funkcję znajdowania robota, aktualizacje oprogramowania i wybór języka komunikatów głosowych. Na liście języków jest między innymi polski.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Robot obsługuje ładowanie poza godzinami szczytu oraz limit ładowania. Ograniczenie ładowania do około 80% może mieć sens wtedy, gdy robot sprząta małą powierzchnię i nie potrzebuje pełnej pojemności akumulatora. Pełne ładowanie lepiej zostawić wtedy, gdy ma do obsłużenia duże mieszkanie albo dom.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Harmonogramy pozwalają ustawić automatyczne sprzątanie konkretnych pomieszczeń w wybrane dni i godziny. W praktyce najlepiej sprawdza się podział na częste sprzątanie kuchni, korytarza i salonu oraz rzadsze sprzątanie sypialni albo pomieszczeń mniej używanych. Dzięki strefom i mapom można przygotować robota tak, aby sprzątał dokładnie to, co trzeba, bez ruszania całego mieszkania.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h2&gt;&lt;strong&gt;Największe zalety&lt;/strong&gt;&lt;/h2&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Największą zaletą Dreame L50 Ultra AE jest stosunek możliwości do ceny. Robot kosztuje około 2150 zł, a oferuje funkcje, które jeszcze niedawno były zarezerwowane dla znacznie droższych modeli. Bardzo dobrze odkurza, ma wysoką siłę ssania, dobrą pracę przy krawędziach, wysuwany mop, wysuwaną szczotkę boczną i kompletną stację z praniem mopów w temperaturze do 100 stopni.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Drugim dużym plusem jest aplikacja. Dreame Home daje szeroką kontrolę nad mapą, trybami sprzątania, stacją, dywanami, krawędziami, harmonogramami i konserwacją. Mimo dużej liczby opcji aplikacja pozostaje dość czytelna. Można z niej korzystać prosto, wybierając CleanGenius, albo bardzo szczegółowo, konfigurując osobne ustawienia dla pomieszczeń.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Trzecią mocną stroną jest bateria. L50 Ultra AE jest wydajny i dobrze nadaje się do większych powierzchni. Nie trzeba martwić się, że po sprzątnięciu 2 pokojów wróci do ładowarki. Zapas energii jest duży, a funkcja wznawiania pracy po doładowaniu dodatkowo zabezpiecza większe sprzątania.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h2&gt;&lt;strong&gt;Werdykt&lt;/strong&gt;&lt;/h2&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Dreame L50 Ultra AE nie jest robotem idealnym, ale jest jednym z najbardziej opłacalnych modeli, jakie można teraz kupić. Ma kompromisy, których nie da się pominąć. Plastik jest trochę gorszy, nawigacja nie jest topowa, wieżyczka LiDAR nie chowa się w obudowie, robot nie ma kamery i minimalnie gorzej radzi sobie z małymi przeszkodami.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Jednocześnie robi najważniejsze rzeczy bardzo dobrze. Skutecznie odkurza, dobrze utrzymuje podłogi w czystości przy regularnym mopowaniu, dociera do krawędzi, ma rozbudowaną aplikację, świetną baterię i stację, która automatyzuje najważniejsze czynności. Pranie mopów do 100 stopni w tej cenie jest bardzo mocnym argumentem.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Przy cenie około 2150 zł Dreame L50 Ultra AE jest jednym z najlepszych wyborów dla oszczędnych. Nie kupujemy tu flagowca, ale kupujemy robota, który w codziennym sprzątaniu daje bardzo dużo wygody i bardzo dobrą skuteczność. Jeżeli priorytetem jest opłacalność, L50 Ultra AE zasługuje na bardzo mocną rekomendację.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;
    </content>
  </entry>
  <entry>
    <title>Test wizjera wideo EZVIZ EP4 – przydatny gadżet do naszego smart domu</title>
    <link href="http://gsmonline.pl/artykuly/test-wizjera-wideo-ezviz-ep4-przydatny-gadzet-do-naszego-smart-domu"/>
    <id>http://gsmonline.pl/artykuly/test-wizjera-wideo-ezviz-ep4-przydatny-gadzet-do-naszego-smart-domu</id>
    <updated>2026-06-03T11:28:00+02:00</updated>
    <author>
      <name>Wojciech Piechocki</name>
    </author>
    <content type="html">
&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;EZVIZ EP4 wygląda jak kolejny gadżet z kategorii smart home, ale po kilku dniach korzystania szybko okazuje się, że to jedno z tych urządzeń, które są przydatne i mają sens. Zwykły wizjer pozwala sprawdzić, kto stoi za drzwiami tylko wtedy, gdy jesteśmy w domu, podejdziemy do drzwi i spojrzymy przez mały otwór. EP4 robi z tego pełnoprawny wideodomofon w drzwiach mieszkania. Pokazuje obraz na dużym ekranie od wewnątrz, wysyła powiadomienia na telefon, pozwala porozmawiać z osobą pod drzwiami i nagrywa zdarzenia. Według mnie to świetne, przydatne urządzenie, szczególnie dla osób mieszkających w bloku, dla rodzin z dziećmi, dla osób starszych oraz dla wszystkich, którzy często odbierają paczki.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Najważniejsze jest to, że EP4 nie wymaga przebudowy wejścia, prowadzenia przewodów ani instalacji klasycznego wideodomofonu. To nadal jest wizjer montowany w drzwiach, tylko znacznie inteligentniejszy. W praktyce zastępuje tradycyjne oczko, a po stronie mieszkania dodaje duży ekran i akumulator. Dzięki temu nie trzeba mieć dodatkowej kamery na klatce ani zgody na skomplikowaną instalację. Wystarczy miejsce po klasycznym wizjerze i drzwi mieszczące się w zakresie obsługiwanym przez producenta.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h2&gt;&lt;strong&gt;Montaż jest prostszy niż można się spodziewać&lt;/strong&gt;&lt;/h2&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Największą barierą przy takich urządzeniach zwykle jest obawa przed montażem. W przypadku EZVIZ EP4 ta obawa szybko znika. Producent przewidział montaż w otworach od 14 do 50 mm i w drzwiach o grubości od 35 do 105 mm. To oznacza, że urządzenie pasuje do większości typowych drzwi wejściowych w mieszkaniach i domach. W komplecie znajdują się śruby o różnych długościach, metalowa baza montażowa, zewnętrzny moduł kamery, wewnętrzny ekran, osłony oraz przewód do ładowania.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Cała operacja sprowadza się do demontażu starego wizjera, przełożenia modułu kamery przez otwór, dobrania odpowiednich śrub, przykręcenia wewnętrznej płytki montażowej i podłączenia krótkiej taśmy do ekranu. Nie trzeba wiercić nowych otworów, nie trzeba prowadzić przewodów przez ścianę i nie trzeba wzywać instalatora. Przy odrobinie wprawy da się to zrobić w kilka minut. Właśnie ta prostota powoduje, że EP4 jest rozwiązaniem bardziej uniwersalnym niż klasyczna kamera przy drzwiach.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Zewnętrzny moduł jest jednocześnie kamerą i dzwonkiem. Wewnętrzny ekran działa jak centrum sterowania i podglądu. Jest też elementem zasilającym cały zestaw, bo to w nim znajduje się akumulator. Gdy trzeba go doładować, można zdjąć ekran z uchwytu i podłączyć go przez USB-C. To wygodne, bo drzwi nie zostają na stałe związane z żadnym przewodem.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Jakość wykonania nie budzi zastrzeżeń. Zewnętrzny moduł jest większy niż zwykły wizjer, ale nie wygląda jak przypadkowo doklejona kamerka. Urządzenie występuje w wersji srebrnej i złotej, więc łatwiej dopasować je do koloru okuć i klamki. W blokach ma to znaczenie, bo sprzęt na drzwiach powinien być możliwie dyskretny.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h2&gt;&lt;strong&gt;Duży ekran zmienia sposób korzystania z wizjera&lt;/strong&gt;&lt;/h2&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Po stronie mieszkania znajduje się kolorowy ekran dotykowy o przekątnej 5,5 cala. To bardzo ważny element całego urządzenia, bo EP4 nie jest wyłącznie kamerą podłączoną do aplikacji. Można podejść do drzwi i zobaczyć na ekranie, co dzieje się po drugiej stronie, bez przykładania oka do wizjera. Obraz jest duży, czytelny i znacznie wygodniejszy niż w klasycznym oczku.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;To docenią przede wszystkim osoby starsze, dzieci i wszyscy, którzy po prostu nie chcą podchodzić z twarzą do drzwi, gdy ktoś stoi po drugiej stronie. Wystarczy dotknąć ekran albo poczekać, aż urządzenie samo się wybudzi po wykryciu ruchu lub naciśnięciu wbudowanego dzwonka. Interfejs jest prosty, a podstawowe funkcje są łatwe do zrozumienia. To ważne, bo urządzenie bezpieczeństwa nie powinno wymagać długiego szkolenia domowników.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Ekran pozwala sprawdzić podgląd, przejść do zdarzeń i zmienić część ustawień. Bardziej zaawansowana konfiguracja odbywa się w aplikacji EZVIZ, ale codzienne korzystanie nie sprowadza się tylko do telefonu. To duża przewaga nad zwykłymi kamerami Wi-Fi, które bez smartfona albo tabletu są praktycznie nieużyteczne dla domowników.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h2&gt;&lt;strong&gt;Obraz 4K robi różnicę&lt;/strong&gt;&lt;/h2&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;EZVIZ EP4 nagrywa w rozdzielczości 4K, czyli 3840 × 2160 pikseli, przy 15 klatkach na sekundę. W przypadku wideowizjera nie chodzi o kinową płynność, tylko o możliwość rozpoznania osoby, twarzy, paczki albo szczegółów ubrania. Tutaj rozdzielczość ma realne znaczenie, bo kamera często patrzy na korytarz z trudnej perspektywy. Osoba stoi blisko drzwi, czasami z boku, a światło na klatce bywa słabe albo bardzo kontrastowe.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Obiektyw ma ogniskową 2 mm, jasność F1.6 i bardzo szerokie pole widzenia. Producent w materiałach promocyjnych podaje pole widzenia 155 stopni, a w specyfikacji technicznej pojawia się informacja o polu widzenia po przekątnej 160 stopni. W praktyce oznacza to, że kamera widzi znacznie więcej niż zwykły wizjer. Dobrze obejmuje przestrzeń przed drzwiami, pozwala dostrzec osobę stojącą nieidealnie na wprost i ułatwia ocenę całej sytuacji.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Szeroki kąt ma też swoją naturalną wadę, czyli zniekształcenia. EZVIZ rozwiązuje to przez korekcję LDC. Po jej włączeniu obraz jest bardziej naturalny i mniej przypomina typowy efekt rybiego oka. Co ważne, korekcja nie odbiera sensu szerokiemu kadrowi. Nadal widać dużo, ale całość jest przyjemniejsza do oglądania.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Bardzo dobrze wypada WDR, czyli wyrównywanie jasnych i ciemnych partii obrazu. To przy drzwiach szczególnie ważne. Kamera może mieć przed sobą osobę stojącą w cieniu, a za nią jasne okno albo silne światło z korytarza. EP4 potrafi wyciągnąć twarz z cienia i ograniczyć przepalenia w tle. W nocy pomaga podczerwień o zasięgu do 5 m. Nagrania nocne nie wyglądają efektownie, ale są czytelne, a właśnie tego oczekujemy od urządzenia tego typu.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h2&gt;&lt;strong&gt;Powiadomienia i rozmowa zdalna to największa zaleta&lt;/strong&gt;&lt;/h2&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Największy sens EP4 widać dopiero wtedy, gdy nie ma nas przy drzwiach. Ktoś naciska dzwonek albo pojawia się przed wejściem, a na telefon przychodzi powiadomienie. Można od razu zobaczyć obraz i porozmawiać z osobą po drugiej stronie. Działa to jak prosty wideodomofon, tylko zamontowany bez instalacji domofonowej.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Przykładowe scenariusze są bardzo życiowe. Kurier przyjeżdża, gdy jesteśmy pod prysznicem, na spacerze albo w sklepie. Można odebrać połączenie i poprosić o zostawienie paczki pod drzwiami, u sąsiada albo o ponowny kontakt za kilka minut. Ktoś nieznajomy puka do drzwi, a my możemy odpowiedzieć bez zdradzania, czy jesteśmy w domu. Dziecko wraca ze szkoły, a w dzienniku zdarzeń pojawia się informacja, że pojawiło się przy drzwiach. U starszego członka rodziny urządzenie może działać jako dodatkowa warstwa bezpieczeństwa, oczywiście tylko za zgodą tej osoby.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Dwukierunkowy dźwięk działa sprawnie, choć jak w każdym urządzeniu chmurowym trzeba liczyć się z lekkim opóźnieniem. Nie przeszkadza ono w krótkiej rozmowie z kurierem albo gościem. Szkoda natomiast, że połączenia nie da się wygodnie odebrać bezpośrednio z poziomu wewnętrznego ekranu. Gdy jesteśmy w domu, ekran pokazuje sytuację za drzwiami, ale rozmowa i tak jest najwygodniejsza przez telefon lub „przez drzwi” bez mikrofonu.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h2&gt;&lt;strong&gt;AI nie jest tylko marketingowym dopiskiem&lt;/strong&gt;&lt;/h2&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;EP4 wykorzystuje wykrywanie sylwetki człowieka i rozpoznawanie twarzy domowników. W praktyce ma to ograniczać fałszywe alarmy i zmieniać zwykłe powiadomienie o ruchu w bardziej użyteczną informację. Zamiast komunikatu, że coś poruszyło się przed drzwiami, można dostać informację, że pojawiła się osoba, a w niektórych sytuacjach także rozpoznany domownik.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;W aplikacji da się dodać znajome twarze. Funkcja jest opisana jako beta, ale w praktyce potrafi działać zaskakująco skutecznie nawet po dodaniu jednego zdjęcia. To przydatne szczególnie w rodzinie. Można sprawdzić, czy dziecko wróciło do domu, czy pod drzwiami stoi ktoś znany, czy raczej osoba obca.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Ważne są także ustawienia czułości i stref wykrywania. W bloku kamera nie powinna reagować na każdy ruch na klatce i rejestrować sąsiadów bez potrzeby. EP4 pozwala ograniczyć obszar detekcji i ustawić strefy prywatności, które nie są nagrywane. Można też dopasować czas i sposób wysyłania powiadomień, aby telefon nie informował co chwilę o każdym przejściu obok drzwi. To robi dużą różnicę, bo system bezpieczeństwa staje się przydatny dopiero wtedy, gdy nie zasypuje użytkownika niepotrzebnymi alertami.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h2&gt;&lt;strong&gt;Aplikacja jest rozbudowana&lt;/strong&gt;&lt;/h2&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Aplikacja EZVIZ daje dostęp do podglądu na żywo, historii zdarzeń, ustawień akumulatora, detekcji, powiadomień, dźwięku, obrazu, ekranu, prywatności i przechowywania nagrań. Zrzuty ekranu pokazują też opcje związane z CloudPlay, EZVIZ Drive, planami subskrypcji, ustawieniami WDR, korekcją zniekształceń, trybem dzień/noc, OSD, automatycznym wybudzaniem ekranu i blokadą po określonym czasie.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;To dużo funkcji jak na urządzenie, które z zewnątrz wygląda jak dzwonek z wizjerem. Dla bardziej technicznych użytkowników będzie to zaleta, bo EP4 można dopasować do konkretnego korytarza, drzwi i trybu życia domowników. Dla mniej zaawansowanych użytkowników aplikacja może początkowo wydawać się przeładowana, zwłaszcza że sporo miejsca zajmują elementy związane z usługami chmurowymi.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Na szczęście podstawowe funkcje są proste. Podgląd, zdarzenia, powiadomienia i ustawienia detekcji są łatwe do znalezienia. Po pierwszej konfiguracji nie trzeba często wchodzić głęboko w menu. Urządzenie działa w tle, a użytkownik reaguje głównie na powiadomienia albo korzysta z historii zdarzeń.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h2&gt;&lt;strong&gt;Nagrania bez obowiązkowego abonamentu&lt;/strong&gt;&lt;/h2&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Jedną z najważniejszych zalet EP4 jest obsługa kart microSD do 512 GB. Oznacza to, że nagrania można przechowywać lokalnie i korzystać z urządzenia bez obowiązkowego abonamentu. To duży plus, bo w wielu produktach smart home najpierw kupujemy sprzęt, a później okazuje się, że pełna funkcjonalność wymaga comiesięcznej opłaty.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;EZVIZ oferuje także chmurę CloudPlay. Ma ona sens dla osób, które chcą mieć dodatkową kopię nagrań poza urządzeniem. W scenariuszu bezpieczeństwa to logiczne, bo lokalna karta znajduje się w sprzęcie zamontowanym na drzwiach. Jeżeli komuś zależy na maksymalnym zabezpieczeniu materiału, chmura jest wygodniejsza. W Polsce pakiet CloudPlay z 7-dniową historią nagrań ze zdarzeń kosztuje 20,99 zł miesięcznie albo 209,99 zł rocznie. Pakiet z 30-dniową historią kosztuje 41,99 zł miesięcznie albo 419,99 zł rocznie. Po zakupie kamery EZVIZ można też skorzystać z 30-dniowego okresu próbnego usługi.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Jeżeli jednak chodzi głównie o codzienny podgląd, odbieranie dzwonka, sprawdzenie kuriera i zapis ostatnich zdarzeń, karta microSD wystarczy.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h2&gt;&lt;strong&gt;Akumulator i tryby pracy&lt;/strong&gt;&lt;/h2&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Wewnętrzny moduł ma akumulator o pojemności 7100 mAh. Producent deklaruje długi czas pracy, ale rzeczywista autonomia zależy od liczby wybudzeń, liczby powiadomień, częstotliwości podglądu na żywo, ustawień detekcji i trybu pracy. W spokojnym korytarzu wynik będzie zupełnie inny niż przy drzwiach, obok których stale ktoś przechodzi.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;W aplikacji dostępne są tryby pracy, w tym tryb standardowy, tryb wybudzania po detekcji oraz tryby oszczędzania energii. Da się też ustawić harmonogram. To dobry pomysł, bo nie każdy potrzebuje takiej samej ochrony przez całą dobę. W praktyce rozsądnym punktem startu jest tryb standardowy i późniejsze dopasowanie czułości, stref oraz powiadomień do własnej klatki schodowej.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Ładowanie nie jest kłopotliwe, bo ekran można zdjąć z drzwi i podłączyć do ładowarki. Nie trzeba zostawiać wiszącego powerbanku ani prowadzić przewodu do drzwi. Trzeba natomiast pamiętać, że to nadal urządzenie bateryjne. Raz na jakiś czas trzeba sprawdzić poziom energii i doładować ekran, szczególnie przed dłuższym wyjazdem.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h2&gt;&lt;strong&gt;Co warto wiedzieć przed zakupem&lt;/strong&gt;&lt;/h2&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;EP4 ma klasę szczelności IP54 i działa w temperaturze od -10 do 45 stopni Celsjusza. W mieszkaniu w bloku nie jest to zwykle problem, bo zewnętrzny moduł znajduje się na klatce. W domu jednorodzinnym, gdzie drzwi są narażone na mróz, deszcz i bezpośrednie warunki zewnętrzne, warto wziąć te wartości pod uwagę. IP54 oznacza ochronę przed pyłem i zachlapaniem, ale nie jest to sprzęt do montażu w miejscu stale narażonym na ulewny deszcz.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Drugą kwestią jest prywatność. Wideowizjer może nagrywać osoby postronne, szczególnie w bloku. Dlatego trzeba rozsądnie ustawić kadr, strefy detekcji i strefy prywatności. Warto też sprawdzić zasady obowiązujące we wspólnocie lub spółdzielni. Producent przewidział funkcje ograniczające rejestrowany obszar, ale odpowiedzialna konfiguracja nadal leży po stronie użytkownika.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Trzecią kwestią jest cena. EZVIZ EP4 nie jest tanim zamiennikiem zwykłego wizjera, tylko małym systemem monitoringu wejścia z ekranem, kamerą 4K, akumulatorem, dzwonkiem, aplikacją i AI. Cena katalogowa w Polsce wynosi 929 zł. To sporo, ale funkcjonalnie urządzenie zastępuje kilka rozwiązań naraz.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h2&gt;&lt;strong&gt;Czy warto kupić EZVIZ EP4?&lt;/strong&gt;&lt;/h2&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;EZVIZ EP4 to bardzo udany wideowizjer dla osób, które chcą zwiększyć kontrolę nad tym, co dzieje się przed drzwiami, ale nie chcą montować klasycznego wideodomofonu albo kamery na klatce. Najbardziej przekonuje prosty montaż, duży ekran wewnętrzny, dobra jakość obrazu 4K, szeroki kąt widzenia, sensowne powiadomienia i możliwość rozmowy z osobą stojącą po drugiej stronie drzwi.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;To urządzenie nie rozwiązuje wszystkich problemów bezpieczeństwa i nie zastępuje zdrowego rozsądku. Ma też kilka ograniczeń. Aplikacja jest rozbudowana i miejscami zbyt mocno promuje chmurę, rozmowy nie odbierzemy wygodnie z samego ekranu, a przy montażu w bloku trzeba odpowiedzialnie podejść do prywatności sąsiadów. Mimo tego bilans jest bardzo pozytywny.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Najlepsze w EP4 jest to, że jego przydatność nie jest teoretyczna. To nie jest gadżet, który po tygodniu przestaje interesować domowników. Kurierzy, goście, sąsiedzi, dzieci wracające do domu, nieznajomi pukający do drzwi i zwykła chęć sprawdzenia, co dzieje się na korytarzu, to codzienne sytuacje. EP4 odpowiada właśnie na nie. Dlatego to jedno z tych urządzeń smart home, które naprawdę ma sens i po zamontowaniu szybko staje się naturalnym elementem mieszkania.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;
    </content>
  </entry>
  <entry>
    <title>Takie zdjęcia robi Xiaomi 17T Pro – relacja z warsztatów Xiaomi Masterclass</title>
    <link href="http://gsmonline.pl/artykuly/takie-zdjecia-robi-xiaomi-17t-pro-relacja-z-warsztatow-xiaomi-masterclass"/>
    <id>http://gsmonline.pl/artykuly/takie-zdjecia-robi-xiaomi-17t-pro-relacja-z-warsztatow-xiaomi-masterclass</id>
    <updated>2026-06-03T08:43:00+02:00</updated>
    <author>
      <name>Wojciech Piechocki</name>
    </author>
    <content type="html">
&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Xiaomi zorganizowało w Legia Training Center w Urszulinie warsztaty fotografii mobilnej Xiaomi Masterclass, prowadzone przez Krzysztofa Szlęzaka, fotografa marki Leica. Spotkanie odbyło się podczas rozgrywek piłki nożnej młodzików, czyli w warunkach, które bardzo dobrze pokazują realne możliwości aparatu w smartfonie. Zamiast statycznych kadrów i studyjnego światła był ruch, zmienne tempo akcji, duża odległość od fotografowanych zawodników i konieczność szybkiego ostrzenia i kadrowania.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Głównym bohaterem warsztatów był Xiaomi 17T Pro. To smartfon, który Xiaomi promuje przede wszystkim przez pryzmat nowego zestawu aparatów Leica i 5-krotnego teleobiektywu. W praktyce podczas takiego wydarzenia najważniejsze były 2 rzeczy: szybkość ostrzenia oraz jakość obrazu przy większym zoomie. Boisko piłkarskie jest dla smartfona trudnym testem.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Xiaomi 17T Pro ma potrójny aparat Leica Summilux. Główny aparat ma 50 MP, ogniskową 23 mm, optyczną stabilizację obrazu i sensor Light Fusion 950. Drugi moduł to 50-megapikselowy peryskopowy teleobiektyw Leica 115 mm z optyczną stabilizacją obrazu. Trzeci aparat to ultraszeroki kąt 12 MP, 15 mm, ze światłem f/2.2 i polem widzenia 120 stopni. Taki zestaw daje klasyczny zakres od szerokiego planu, przez naturalną ogniskową głównego aparatu, aż po mocne zbliżenie, które ma największe znaczenie przy fotografii sportowej.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Najważniejszą różnicą względem typowych smartfonów z tej półki jest właśnie teleobiektyw 5x. Przy zdjęciach z meczu nie chodzi tylko o zoom. Dłuższa ogniskowa pozwala oddzielić zawodnika od tła, mocniej skupić uwagę na emocjach i pokazać akcję bez wchodzenia na boisko.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Xiaomi 17T kosztuje od 2999 zł, a Xiaomi 17T Pro od 3699 zł.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;
    </content>
  </entry>
</feed>
