Są takie funkcje smartwatcha, które dobrze wyglądają w specyfikacji, ale po kilku dniach przestaje się o nich pamiętać. Są też takie, które realnie wpływają na sposób korzystania z zegarka. Dla mnie do tej drugiej grupy należą przede wszystkim bardzo długi czas pracy, czytelny ekran, dobry GPS i funkcje sportowe, które pokazują coś więcej niż tylko czas treningu i spalone kalorie.
Dlatego seria HUAWEI WATCH GT 7 idzie w kierunku, który mi odpowiada. Huawei rozwija jego najmocniejsze strony: długą pracę bez ładowarki, funkcje outdoorowe i analizę treningów. Do tego dochodzą nowe możliwości dla rowerzystów i narciarzy oraz ocena aktualnej sprawności, która pomaga zdecydować, czy danego dnia warto mocniej potrenować, czy może lepiej dać organizmowi więcej czasu na regenerację.
Długi czas pracy jest jedną z tych cech zegarków Huawei, które najłatwiej docenić po przesiadce z urządzenia wymagającego ładowania co dzień lub dwa.
HUAWEI WATCH GT 7 Pro oraz HUAWEI WATCH GT 7 w wersji 46 mm mogą działać do 21 dni na jednym ładowaniu przy lekkim użytkowaniu. Mniejszy HUAWEI WATCH GT 7 41 mm osiąga do 14 dni. W praktyce oznacza to przede wszystkim znacznie mniej myślenia o baterii. Wyjazd na weekend, kilkudniowa wędrówka czy wakacje nie muszą automatycznie oznaczać dokładania kolejnej ładowarki do bagażu. Trzy tygodnie należy traktować jako wynik maksymalny, a nie czas gwarantowany niezależnie od sposobu korzystania. Typowe użytkowanie jest bliższe dwóm tygodniom. W praktyce oznacza to, że nie muszę odkładać zegarka na ładowarkę przy każdej nadarzającej się okazji, czyli np. każdorazowo idąc pod prysznic. Dla mnie brak konieczności ciągłego kontrolowania baterii i myślenia o ładowaniu jest kluczowe w przypadku zegarka, którego chcę używać zarówno w ciągu dnia, jak i do monitorowania snu.
Jeszcze ciekawiej robi się podczas długich aktywności z włączonym śledzeniem trasy. W HUAWEI WATCH GT 7 Pro producent deklaruje do 51 godzin w trybie biegu i biegu terenowego oraz do 44 godzin w trybie kolarskim. To już wartości, które pozwalają myśleć nie tylko o treningu po pracy, ale o naprawdę długich wyprawach. Taki wynik pozwala na aktywnie spędzenie długiego weekendu na rowerze, bez doładowywania zegarka i sprawdzi się nawet podczas ultramaratonu.
Długi czas pracy z GPS nie musi dotyczyć tylko wyczynowych sportowców. Ja lubię zapisać na pamiątkę różne relaksujące aktywności na świeżym powietrzu, na przykład całodzienny marsz po górach, nawet jeżeli nie jest treningiem, tylko aktywną formą wypoczynku. Mam doświadczenia z produktami konkurencji, które rozładowały się zanim zakończyłem tego typu wycieczkę, co było dużym rozczarowaniem.
Kolarstwo było mocno rozwijane już w poprzedniej generacji i w serii HUAWEI WATCH GT 7 Huawei idzie jeszcze dalej. Szczególnie dobrze widać to podczas jazdy po pagórkowatym terenie.
Po wgraniu zaplanowanej trasy zegarek potrafi analizować jej profil wysokościowy. Na ekranie można sprawdzić, ile podjazdów pozostało, jak daleko jest do kolejnego i jakie będzie jego średnie nachylenie. Podczas samego podjazdu łatwiej więc rozłożyć siły, zamiast jechać w ciemno i zastanawiać się, czy szczyt jest za następnym zakrętem, czy dopiero kilka kilometrów dalej. Do tego dochodzą alerty o ostrych zakrętach.
Z punktu widzenia osoby, która faktycznie jeździ na rowerze poza miastem, właśnie takie funkcje są dla mnie najciekawsze. Smartwatch zaczyna nie tylko rejestrować to, co już zrobiłem, ale pomaga także podczas samej jazdy. GT 7 analizuje też parametry treningowe, współpracuje z inteligentnymi trenażerami, a ekosystem sportowy obejmuje integrację między innymi ze Stravą i Komootem.
Jeszcze większa zmiana dotyczy narciarstwa. Zegarek daje dostęp do ponad 3 000 map ośrodków narciarskich. Na nadgarstku można zobaczyć przebieg tras, ich poziom trudności, wyciągi i poziomice. Zamiast każdorazowo wyciągać telefon, można więc szybko sprawdzić, gdzie właściwie jesteśmy i którą trasę wybrać.
Podczas jazdy zegarek automatycznie rozróżnia zjazdy, przejazdy wyciągiem i odpoczynek. Rejestruje prędkość, nachylenie, przewyższenia, liczbę przejazdów, a bardziej zaawansowane statystyki obejmują również rodzaje i częstotliwość skrętów czy przeciążenia.
Ciekawostką są nawet osobne tryby dla narciarstwa i snowboardu halowego. To dobre pokazanie kierunku, w którym rozwija się seria GT – coraz częściej oferuje rozbudowane funkcje przygotowane specjalnie pod konkretny sport.
Zmieniło się też samo pozycjonowanie. System Sunflower wykorzystuje nowy algorytm AI-XDR i dodatkowe dane z czujników, między innymi IMU, aby lepiej odtwarzać trasę, gdy sygnał satelitarny jest utrudniony. Huawei deklaruje również poprawę odwzorowania trajektorii podczas jazdy na nartach nawet o 50%.
Już nie mogę doczekać się sezonu narciarskiego.
Jedna z nowych funkcji podoba mi się dlatego, że dba o zachowanie umiaru podczas ćwiczeń. Physical Readiness, czyli ocena aktualnej sprawności, ma odpowiedzieć na pytanie: czy dzisiaj w ogóle warto mocno trenować?
Zegarek bierze pod uwagę między innymi wynik snu, nocne HRV, tętno podczas snu, poziom stresu i aktywne kalorie. Do tego może dołączyć dodatkowe parametry, takie jak tętno spoczynkowe, temperatura skóry, częstotliwość oddechu czy ilość snu głębokiego. Na tej podstawie rano dostajemy prosty wynik gotowości organizmu.
Dla mnie jest to bardziej użyteczne niż oglądanie kilkunastu osobnych wykresów. Jednego dnia wynik może zachęcić do mocniejszego treningu, a innego zasugerować, że lepszym pomysłem będzie spokojniejsza jazda, spacer albo regeneracja.
Oczywiście smartwatch nie zastępuje lekarza ani profesjonalnej diagnostyki. Ma za to dużą przewagę: zbiera dane regularnie, dzień po dniu. Oprócz gotowości treningowej seria GT 7 monitoruje sen, tętno, saturację, stres i HRV, a wersja Pro pozwala również wykonać pomiar EKG.
To kolejna rzecz, którą doceniłem już podczas pierwszego kontaktu z GT 7 Pro. Huawei nadal trzyma się konstrukcji bardziej przypominającej klasyczny zegarek.
HUAWEI WATCH GT 7 Pro ma tytanową kopertę, szafirowe szkło oraz nanoceramiczny bezel. Do tego dochodzą 5 ATM i IP69. Ekran AMOLED 1,47 cala osiąga jasność do 3000 nitów, co jest ważniejsze niż sama liczba sugeruje – przy aktywności na zewnątrz po prostu nie chcę zasłaniać wyświetlacza drugą ręką, żeby zobaczyć mapę czy aktualne tempo.
Drobna, ale bardzo sensowna zmiana dotyczy paska EasyCross. Jego końcówka po zapięciu chowa się pod spód, zamiast wystawać na zewnątrz i przechodzić przez klasyczne szlufki. Na papierze to szczegół. Na ręce jest to jedna z tych zmian, która poprawia komfort codziennego użytkowania i sprawia, że zegarek nie zaczepia się o rękaw ubrania i sprzęt treningowy.
Jeśli wersja Pro jest za duża albo zbyt mocno sportowa, standardowy HUAWEI WATCH GT 7 daje większe pole wyboru. Dostępne są koperty 46 i 41 mm, kilka wariantów kolorystycznych i zarówno sportowe paski z fluoroelastomeru, jak i bardziej klasyczne wersje ze skórą wegańską. Mniejszy model ma ekran 1,32 cala, większy 1,47 cala, a oba osiągają do 3 000 nitów.
To szczególnie ważne, bo przy wyborze smartwatcha łatwo wpaść w pułapkę jednego ekosystemu. Seria HUAWEI WATCH GT 7 współpracuje zarówno ze smartfonami z Androidem, jak i z iPhone'ami.
Po sparowaniu można odbierać powiadomienia i połączenia, sterować częścią funkcji telefonu oraz synchronizować dane z aplikacją HUAWEI Zdrowie. Jest też NFC i Curve Pay, więc zegarkiem można płacić zbliżeniowo.
To ważne również z perspektywy zakupu na kilka lat. Zmiana telefonu z Androida na iOS lub odwrotnie nie oznacza automatycznie konieczności wymiany zegarka.
Regularna cena HUAWEI WATCH GT 7 46 mm wynosi 1199 zł, podobnie jak większości wersji 41 mm. Biały wariant 41 mm kosztuje 1299 zł, natomiast HUAWEI WATCH GT 7 Pro został wyceniony na 1699 zł.
Do 18 października trwa jednak oferta premierowa, w której wszystkie wersje są tańsze o 200 zł. W efekcie HUAWEI WATCH GT 7 można kupić już za 999 zł, biały model 41 mm za 1099 zł, a HUAWEI WATCH GT 7 Pro za 1499 zł.
Co ciekawe, promocyjna cena 999 zł za nowego GT 7 46 mm jest nawet niższa od rekomendowanych 1099 zł, za które rok wcześniej debiutował HUAWEI WATCH GT 6 46 mm.
Do zegarków dochodzi trzymiesięczny dostęp do HUAWEI Health+ oraz dodatkowe okresy próbne w usługach sportowych w ramach Multipass. Sam Health+ rozszerza aplikację między innymi o dodatkowe treningi, plany i materiały związane z aktywnością oraz regeneracją. W materiałach Huawei trzymiesięczny dostęp dla serii GT 7 został wyceniony na równowartość około 20 euro. Jest też Pakiet Wsparcia Serwisowego, ważny przez 24 miesiące od zakupu – w tym czasie można jeden raz skorzystać z każdej z czterech bezpłatnych usług: ochrony kranu, ochrony tylnej obudowy oraz ochrony koronki, a także wymiany baterii (w przypadku spadku kondycji baterii poniżej 85%).
Jeżeli priorytetem jest outdoor, długie trasy, jazda na rowerze czy po prostu możliwie wytrzymała konstrukcja, najciekawszy jest dla mnie HUAWEI WATCH GT 7 Pro. Tytan, szafirowe szkło i sportowy charakter pasują do sposobu, w jaki sam chciałbym takiego zegarka używać.
HUAWEI WATCH GT 7 46 mm jest z kolei najbardziej uniwersalnym wyborem. Zachowuje do 21 dni pracy, duży ekran i praktycznie cały zestaw najważniejszych nowych funkcji sportowych, a w promocji kosztuje 999 zł. Model 41 mm kierowałbym przede wszystkim do osób, które wolą mniejszy, lżejszy zegarek i są gotowe zaakceptować maksymalnie 14 zamiast 21 dni pracy. To właśnie w przypadku wersji 41 mm znajdziemy modele o estetyce dedykowanej kobietom.
Najważniejsze jest jednak to, że ta generacja nie próbuje wygrywać jedną efektowną nowością, która może nie mieć wiele wspólnego z potrzebami konkretnego użytkownika. Huawei rozwija elementy, które w serii GT były już mocne, ale robi je bardziej użytecznymi dla osób rzeczywiście spędzających czas na rowerze, w górach czy na stoku. Dłuższa praca na jednym ładowaniu podczas śledzenia trasy, informacje o podjazdach, mapy ośrodków narciarskich i ocena aktualnej sprawności są właśnie takimi zmianami.
A jeśli do tego mogę na kilkanaście dni zapomnieć, gdzie położyłem ładowarkę, to tym lepiej.